poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 38 część II

W poprzednim rozdziale:
 
Po jakimś czasie znudziły nam się te same pytania, więc Louis obwieścił, że od teraz można wybierać tylko wyzwania... przynajmniej przez jedną kolejkę. Akurat teraz była kolej kręcenia Hazzy. Fart chciał, że pierwsze wyzwanie miało trafić do mnie.
- Prawda, czy wyzwanie? - zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
- Po co pytasz? Doskonale wiesz, że muszę wybrać wyzwanie – skrzywiłam się.
Lou i te jego genialne pomysły... Grr...
- No wiem. Chciałem się z tobą podroczyć – wyszczerzył się na całego.
- To co mam zrobić?
- Tylko nie picie – odezwał się Liam. - Wystarczająco już wypiła.
Szczerze to nawet nie chciało mi się już pić. Bałam się, że znów przesadzę i zrobię coś czego będę żałować... Liam najwidoczniej zgasił Harrego, który chyba taki miał plan. Jego mina na chwilę zrzedła, jednak go olśniło i znów się uśmiechnął.
- Skoro chcesz... Paula, musisz odegrać scenkę.
- Sama? - zapytałam dla pewności. Miałam dziwne przeczucie, że wiem co powie...
- Nie, z Liamem – zaśmiał się. Tak jak sądziłam...
- WOW, nie spodziewałam się tego – udałam udawane zaskoczenie.
- To żeś się wysilił. Serio nas zaskoczyłeś – to samo zrobił Liam.
- Serio się tego spodziewałaś? - zapytał szeptem, siedzący obok mnie Alex.
- To nie tak. Jak jeszcze chodziłam z Liamem, to oni ciągle nas o coś pytali lub kazali robić. Dlatego o planowaliśmy strategię, która nie pozwala nam wpaść – wytłumaczyłam również szeptem, tak żeby nikt poza nim nie usłyszał.
- Jak to? - znów szepnął.
- Później ci wyjaśnię. Teraz pamiętaj. Cokolwiek teraz usłyszysz nie koniecznie musi być prawdą, więc nie bierz tego do siebie. Okej?
- Dobrze, ale potem powiesz mi co było prawdą – przytaknęłam i pocałowałam go.
- Okej, więc co mamy zrobić? - zapytałam już normalnie.
- Macie odegrać scenkę erotyczną – rzucił bez żadnych emocji lokers.



- Nie wyżyty jesteś czy jak? Może następnym zadaniem będzie grupowa orgia co? - drażniłam się z nim.
- Nie, poza tym chyba się nas nie wstydzicie. Jakoś wcześniej nie przeszkadzało wam, że słyszeliśmy was po nocach. Dobrze wiemy coście tam wyrabiali – zgasił mnie.
- Jeśli musisz się, że tak powiem wyżyć, to pogadaj z Martyną, może temu zaradzi – wtrącił się Li.
- Oj tam, oj tam. Teraz słuchajcie. Wyobraźcie sobie, że wracacie z imprezy, jesteście trzeźwi i mega na siebie napaleni... O i wcześniej się nie znaliście!
- Żartujesz? - zapytał go Liam. - Jakim cudem wracając z imprezy możemy być trzeźwi?
- Wyrwaliście się wcześniej, bo bardzo się na siebie napaliliście, okej? - zapytał, a brunet mu przytaknął. Postanowiłam wkroczyć do akcji.
- To czemu nie mogliśmy tego zrobić przykładowo w toalecie? - wszyscy na mnie spojrzeli zaskoczeni. Prawie wszyscy. Liam się tylko porozumiewawczo uśmiechał. - No co? Skoro byliśmy aż tak podnieceni, to powinniśmy chcieć to załatwić jak najszybciej, czyli no w toalecie, składziku lub jakiejś sali, czy pomieszczeniu... No tak myślę...
- To nie myśl! - warknął Styles. - Wróciliście do domu! Całujecie się, potem przechodzicie do salonu...
- Musimy się całować? I czy to musi być salon? - drażniłam go. - Skoro wytrzymaliśmy drogę do domu, to powinniśmy też wytrzymać dojście do sypialni.
- Paula ma racje. Na łóżku byłoby wygodniej – poparł mnie Liam.
- A co? Sprawdzaliście? - wkurzył się nasz małolat.
- Wydawało mi się, że teraz jest wyzwanie, a nie pytanie – obroniłam Liasia. Byłam mu to winna.
- Dobra, musicie się całować i tak, musicie to zrobić tutaj, nie komplikujcie!
- Ale dlaczego każesz nam się całować? To trochę dziwne... Tak przy was...
- To już zapomnieliście, jak całowaliście się na każdym kroku? Przykład, zdarzenie w kuchni... mówi ci to coś? - wtrącił się Zayn.
- No dobra... - poddałam się.
- Paula, przejmujesz inicjatywę i rzucasz Liama na kanapę i na niego siadasz...
- No nie wiem... Liam nie lubi jak dziewczyna dominuje, chyba, że...
- Chcesz żeby wiedzieli? - zapytał mnie Payne.
- Okej, więc niech będzie. Liam jakoś będzie musiał to przeżyć.
- Potem się macacie – kontynuował Hazza – całujecie itd. Paula zdejmuje Liamowi koszulkę, potem on zdejmuje ją jej...
- Moment! On ma mi zdjąć bluzkę?! - zapytałam zaskoczona.
- Wstydzisz się Liama? - zapytał.
- No nie... Ale wy tu jesteście! Może mam jeszcze być naga?!
- Czemu nie? - uśmiechnął się Zayn i dostał od Carol w bok. Zemszczę się za to...
- Nie, nie musisz. A nami się nie przejmuj, widzieliśmy cię w kostiumie kąpielowym, przed swoim chłopakiem się chyba nie wstydzisz nie? Bo Julka to twoja siostra, a reszta to dziewczyny, więc... Nie martw się o to.
No i mam problem. Nie mogę się im pokazać bez bluzki!
- A co jeśli nie mam pod spodem stanika? - starałam się wybrnąć.
- Masz, widzę ramiączka – uśmiechnął się Lou.
- A niech cię piorun trzaśnie! - warknęłam.
- Paula ma na myśli, że to trochę nie stosowne. Ona jest tu z Alexem, a ja z Aurore... To może być dla nich niekomfortowe – pomógł mi Li.
- Oj, przeżyją – mruknął kędziorek i kontynuował. - Potem Liaś przejmuje kontrolę i was przekręca, kontynuujecie pieszczoty i na koniec Li ci się Paula, dobiera do spodni.
- Może od razu nakręcisz porno z nami! - obruszyłam się. Mój i Liama plan nie wypalił, no przynajmniej mój. Starałam się za wszelką cenę rozproszyć Harrego by zapomniał o tej scence, ale mi się nie udało.
- Nie trzeba. Tego na pewno nikt nie zapomni.
- Jesteś zboczony – wkurzyłam się. Przegiął. Gdyby nie było tu Alexa, to może i by mi to nie przeszkadzało, ale teraz...
- Ej, ej, ej! - zwrócił na siebie uwagę Li. - Może nie musimy tego robić – zwrócił się do mnie. - Niall ma dziś urodziny, więc to on decyduje czy mamy to zrobić, czy jest to przegięcie.
- Liam ma rację – zasmucił się Lou. - Zgadzasz się na to Niall? Powiedz 'tak' lub 'nie'.
Blondynek spojrzał na mnie, a ja kiwnęłam na 'nie', potem spojrzał na Liama, on też kiwnął na 'nie', cale z dość dziwną miną. Reszta – poza Alexem i dziewczynami – kiwała na 'tak'. Pozostali siedzieli cicho, bez zdania.
- Powiedz 'nie' – odezwał się Liam.
- Sorry skarbie... TAK.
Cała trójka zaczęła się cieszyć.
- No więc, zapraszamy! Nie macie wyboru – uśmiechnął się Zayn.
Spojrzałam na niego wilkiem i wstałam z odłogi.
- Tylko pamiętajcie, ma być realistycznie! Całowanie z języczkiem, prawdziwe macanie... Wszystko co byście robili gdyby to było na serio!
- Dobra – mruknęłam. - Tylko zróbcie nam miejsce.
Podeszłam do drzwi wejściowych, a Liam podążył za mną.
- Ej, ale nic nie zmieni to pomiędzy nami? - zapytałam Liama.
- Już ci mówiłem, ty decydujesz co i jak jest – uśmiechnął się.
- Wiem, więc to nic nie oznacza – złapałam go za rękę. - Tylko mi się postaraj, nie chcę tego powtarzać.
- Harry, musimy to zrobić dokładnie tak, jak powiedziałeś? Czy możemy coś pozmieniać? Wtedy byłoby tak trochę naturalniej – odezwał się Payne.
- Niech będzie. Ważne żebyście się całowali, macali, rozbierali i ma to być na kanapie.
- Okej – przytaknął mu, po czym zwrócił się do mnie. - Możemy to zrobić tak jak wtedy...*
- Dobrze – przytaknęłam mu. Doskonale wiedziała o co mu chodzi. - Stańcie gdzieś tam dalej. Wyjdziemy i wejdziemy. Nie wolno wam się odzywać i wydawać jakichkolwiek dźwięków, bo zakończymy grę i całą imprezę - dodałam i wyszłam z Liasiem przed dom.
- Zmiana partnera? - zaczepił mnie Andy.
- Można tak powiedzieć – uśmiechnęłam się. - Dużo jest tam ludzi? Mamy do wykonania zadanie i musimy się tutaj zacząć całować – wyjaśniłam mu.
- Nie, już prawie nikogo nie ma, ale nic nie gwarantuje, że nie będzie fotek.
- Dobra – przytaknęłam mu. - Zajmijcie się sobą, nami się nie przejmujcie, zaraz wrócimy do środka – przytaknął i odszedł.
- Widzę, że wciąż się świetnie dogadujecie.
- Paul cały czas mi ufa – uśmiechnęłam się. - Nim zaczniemy, mam pytanie. Chodzisz z Aurore?
- Można tak powiedzieć – odpowiedział mi. - A co?
- Nic. Zastanawiam się jak oni to przyjmą.... Alex na pewno będzie wściekły.
- W sumie to, to tylko zabawa. Dla nas też to powinno takie być. Może wtedy zrozumieją...
- Masz rację, bawimy się – uśmiechnęłam się.
- Zaczynamy? Robi się zimno. Nie chcę abyś zachorowała.
- Zawsze będziesz się tak o mnie martwił? - przysunęłam się bliżej niego.
- Zawsze – odpowiedział i zaczął mnie całować.
Z każdą chwilą pogłębialiśmy pocałunek. Liam nacisnął klamkę i weszliśmy do środka. Chłopak oparł mnie o ścianę i zamknął drzwi nie przestając mnie całować. Dało się odczuć, że jest to udawane, dlatego też, nagle złapała mnie wątpliwość. Ta świadomość, że robimy to dla zabawy i to przy świadkach mnie dobiła. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że mogą zauważyć... Teraz zrobiło się gorzej. Poczułam strach. Miałam wielką ochotę odepchnąć od siebie Liama i wybiec z tego domu i nigdy nie wracać. Oni nie mogą się dowiedzieć... Liam wyczuł, że jestem spięta i się waham, więc przeszedł z pocałunkami na szyję. Doskonale znał moje czułe punkty. Przez jego pieszczoty, rozluźniłam się. Odetchnęłam głęboko, a chłopak wykorzystał okazję i znów wrócił do moich ust, jednak zamiast mnie całować, zaczął pieścić językiem moje podniebienie. To wszystko co robił, rozpraszało mnie. Czułam jak miękną mi nogi. W tej chwili nie obchodziło mnie jak będą później wyglądały nasze relacje i co pomyślą sobie o tym inni. Teraz liczyliśmy się tylko my. Kiedy Liam poczuł, że już jest ze mną wszystko w porządku, pozwolił mi przejąć kontrolę. Zaczęliśmy się całować, a nasze ręce jeździły po ciele drugiej osoby. Powoli zaczęłam prowadzić Liama w stronę kanapy, jednocześnie starając się na nic nie wpaść. Kiedy dotarliśmy, popchnęłam go na nią, co spowodowało, że oderwaliśmy się od siebie. Chłopak wpatrywał się we mnie z błyszczącymi oczyma i lekkim uśmiechem na twarzy. Oddałam uśmiech, po czym przybliżyłam się do niego i usiadłam na nim okrakiem. Brunet zacisnął swoje dłonie na moich pośladkach, a ja odgarnęłam włosy i z powrotem wpiłam się w jego usta. Nie liczyły się dla mnie teraz konsekwencje tego co się stanie dalej... po prostu się zatraciłam... Zaczęłam rozpinać Liamowi koszulę. Kiedy była już rozpięta, od razu moje ręce znalazły się na jego umięśnionej klacie. Oderwałam się od niego i zaczęłam go całować po szyi. Kochał to... Nagle chłopak przełożył ręce na moją talię, doskonale wiedziałam co chce zrobić, więc objęłam jego szyję rękoma oraz owinęłam wokół jego pasa nogi. Chłopak zwinnie nas położył, tak, że leżałam wzdłuż kanapy, a on na mnie. Delikatnie mnie odłożył. Uśmiechnęłam się do niego, a on złączył ponownie nasze usta. Kiedy przejął władzę, jego pocałunki stały się nachalniejsze i głębsze. Pod wpływem chwili ściągnęłam z niego koszulę i rzuciłam gdzieś w bok. Moje dłonie zataczały okręgi raz na jego plecach, raz na torsie. Chłopak przeniósł się z pocałunkami na moją szyję i dekolt. Jego ręce powoli zakradały się pod moją bluzkę. Po chwili zaczął ją ze mnie ściągać, w czym mu pomogłam. Wrócił do mojej twarzy i znów się całowaliśmy. Jego ręce teraz błądziły po całym moim ciele. W pewnym momencie oprzytomniałam i uświadomiłam sobie, że muszę to przerwać. On nie może się dowiedzieć... Chciałam złapać go za policzki i delikatnie od siebie odsunąć, jednak chłopak odczytując moje intencje złapał mnie mocno za nadgarstki i przygwoździł je do sofy po obu stronach mojej głowy. Jęknęłam mu w usta, jednak nie z rozkoszy, a z bólu. Liam od razu to zauważył i zaprzestał całowania mnie. Patrzył na mnie z poważną miną. Na mojej twarzy zapewne malował się strach i ból. Brunet dyskretnie spojrzał na moje nadgarstki rozluźniając uścisk. Dosłownie w ułamku sekundy jego wyraz twarzy się zmienił. Był teraz na niej strach, zaskoczenie i złość, jednak w jego oczach dostrzegłam ból. Na pewno zdał sobie sprawę dlaczego to zrobiłam... Przez niego... Patrzyliśmy sobie w oczy. Wydawało mi się jakby trwało to wieczność, jednak w rzeczywistości były to sekundy. Szybkim ruchem wyswobodziłam nadgarstki z jego uścisku i odpychając go od siebie, szybko wstałam z kanapy i zaczęłam rozglądać się za swoją bluzką. Kiedy ją znalazłam, od razu ją założyłam i dokładnie naciągnęłam rękawy. Że też musiałam się tak ubrać. Z reguły udawało mi się to maskować, nawet gdy chodziłam w bluzkach na ramiączka i nawet Alex tego nie zauważył.
- Muszę się napić – powiedziałam jakby do siebie i podeszłam do barku.
Całe szczęście, barman też już się ulotnił i nie widział tego co tu się odbyło. Wzięłam wódkę i kieliszek i dosiadłam się do reszty. Wszyscy mi się przyglądali. Usiadłam jak najbliżej Alexa. Odkręciłam korek i nie bawiąc się w przelewanie z butelki do kieliszka, pociągnęłam sporego łyka z gwinta. Następnie odstawiłam butelkę i zaczęłam całować Alexa. Nie wiem co mnie napadło. Musiałam jakoś odstresować, a to wydało mi się najlepszym sposobem. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, uśmiechnęłam się do niego, co niemrawo odwzajemnił. Chyba wyczuł, że coś jest nie tak. Objął mnie ramieniem, więc odwróciłam się do reszty.
- Podobała się scenka? - zapytałam z udawanym humorem.
- Nawet bardzo – odpowiedział loczek. - Aż tak strasznie było?
- Czy ja wiem – odpowiedziałam. - Nie chcę nikogo urazić...
- Okej, to co? Gramy dalej? - wtrącił się Zayn.
- Nie wiem jak wy, ale ja nie gram – odezwałam się.
- Tylko raz – odpowiedział Alex, chwycił butelkę i nią zakręcił.
Wszyscy wpatrywali się w niego z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Po chwili złapał ją i zatrzymał tak, aby wypadła na mnie.
- Alex, co ty... - zaczęłam, ale mi przerwałem.
- Kochasz go? - zapytał.
- Co?! - wytrzeszczyłam oczy. - Kogo?
- Jak to 'kogo?'? Liama! - spojrzałam na Liama, który też wpatrywał się we mnie zainteresowany. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nie chcę żadnego zranić, ani stracić.
- Przecież już ci mówiłam – zwróciłam się do Alexa. - To ciebie kocham.
- Powiedz, że go nie kochasz.
- Nic do niego nie czuję...
- Kochasz go? - ponowił pytanie. - Powiedz 'tak' lub 'nie'.
Spanikowałam. Nie mogę powiedzieć, że nie, bo wtedy Liam się ode mnie oddali, a ja go potrzebuję. Również nie mogę powiedzieć tak, bo wtedy stracę Alexa, a na nim też mi zależy...
Postanowiłam rozegrać to inaczej. Na pewno będę miała wyrzuty sumienia, że go okłamałam, ale nie mam innego wyjścia. Przybliżyłam się Alexa i zaczęłam go całować. Chłopak niepewnie oddał pocałunek. Odsunęłam się minimalnie, patrząc mu w oczy i wyszeptałam, tak by nikt poza nim tego nie usłyszał:
- Nie.
Spojrzałam mu w oczy odsuwając się delikatnie i uśmiechnęłam się. Chłopak również się na mnie patrzył i uśmiechał triumfalnie.
- Taka odpowiedź ci wystarczy? - zapytałam, tak żeby inni też usłyszeli.
- Jak najbardziej – przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
Oparłam głowę o jego tors i rozglądałam się z uśmiechem po twarzach pozostałego zgromadzenia. Wszyscy się uśmiechali i byli szczęśliwi, że ja jestem szczęśliwa. Kiedy moje spojrzenie padło na Liama, moje mina zrzedła. Wpatrywał się we mnie z bólem i powagą. Jestem święcie przekonana, że tu nie chodziło o ten pocałunek i odpowiedź, a o to, co zobaczył na moich nadgarstkach... Spojrzałam mu w oczy i zobaczyłam w nich małą iskierkę. Nie wiem co ją spowodowało i uznałam, że to może jeszcze po tej scence.

Liam

Nie mogłem uwierzyć. Ta chwila, gdy odgrywaliśmy tą scenkę, była niesamowita i Pauli również się podobała. Na początku była trochę spięta, ale się rozluźniła i wciągnęła. To byłoby wspaniałe przeżycie, gdyby nie to co zobaczyłem. Znów to zrobiła. Znów się cięła. Nie wyglądało to na jednorazowe coś, a na powtarzany dość często czyn. Oba jej nadgarstki były w ranach. Jedne były nowsze inne starsze. Kiedy je zobaczyłem moje życie legło w gruzach. Do tej pory starałem się nie dopuścić do siebie tego, że przeze mnie cierpi i, że tak się zmieniła. Jednak teraz... Zraniłem ją tak bardzo, że zaczęła się okaleczać i wyniszczać, bo jak można to inaczej nazwać? Pali, pije, ćpa, mało się odżywia... jeszcze to cieńcie się... Doprowadziłem ją do tak strasznego stanu... Nawet jeśli kiedykolwiek wybaczy mi moją zdradę, jestem pewien, że ja sobie nigdy nie wybaczę tego co jej zrobiłem. Nie wiadomo, czy gdyby nie poznała Alexa, czy nie popełniła samobójstwa, bo z tego co widać teraz jest coraz bliżej takiego posunięcia... To wszystko przeze mnie.
Muszę z nią porozmawiać! Może nie jest jeszcze za późno... Może namówię ją by poszła do specjalisty... by jej pomógł... Może da się ją jeszcze uratować. Jeśli wiąże się to z zerwaniem naszych kontaktów, jestem gotów się poświęcić. Zbyt bardzo ją kocham... Nawet jeśli nigdy już nie będzie moja, nie pozwolę jej zniknąć...
Jednym pytaniem, którego mnie nurtowało, było dlaczego wcześniej ani ja, ani nikt inny nie zauważył? Jestem przekonany, że Alex nie ma o niczym pojęcia. Tylko, jak ja mogłem tego nie zauważyć? Kilka dni temu widziałem ją w samej bieliźnie, albo na Wf'-ie i jakoś nic nie zauważyłem. I nagle mnie olśniło! Paula zawsze miała w szkole na rękach rękawiczki, takie bez palcy. Do tej pory myślałem, że to dla ozdoby, ale jak widać miało to też inne znaczenie... Tego nie można tak dalej ciągnąć, trzeba to przerwać.
- Muszę się dotlenić... - odezwała się nagle Paula. Może to dla mnie szansa?
- Pójdę z tobą – zaoferował się Alex.
- Dzięki kocie, ale chcę pobyć sama – uśmiechnęłam się do niego.
Chłopak podał jej paczkę fajek. Dziewczyna wzięła je od niego i udała się na taras. Zastanawiałem się przez chwilę co mogę zrobić by bez podejrzeń do niej pójść. Postanowiłem zaryzykować.
Wstałem ze swojego miejsca i skierowałem się w stronę drzwi frontowych.
- Gdzie idziesz? - zapytał Niall.
- Muszę z nią pogadać – odpowiedziałem zdejmując z wieszaka 2 bluzy. Jedną dla siebie, a drugą dla Pauli.
- Ona chciała zostać sama – odezwał się Alex.
- Wiem, ale jestem pewien, że ze mną będzie chciała pogadać – nie czekając na jego dalsze protesty, skierowałem się w stronę tarasu.
Rozejrzałem się po podwórku i zobaczyłem skuloną postać siedzącą na huśtawce. Podszedłem do niej i zobaczyłem, że się trzęsie. Przykryłem ją bluzą po czym usiadłem obok, na co odpowiedziała westchnięciem.
- Nie miałeś się dowiedzieć – odezwała się wypuszczając dym z ust.
- Dlaczego to robisz? - zapytałem. - Na pewno jest jakiś inny sposób na radzenie sobie z problemami niż ranienie się – dziewczyna zgasiła blanta.
- Ty nic nie rozumiesz – uniosła głos i spojrzała na mnie z wyrzutem. - Nie wiesz jak to jest... Nie jest mi łatwo... - w jej oczach pojawiły się łzy.
Przysunąłem się do niej i mocno do siebie przytuliłem. Dziewczyna zaczęła się lekko trząść, co nie było spowodowane zimnem, a płaczem. Moje serce pękało na kawałki. Tak strasznie ją zraniłem...
- Czemu się okaleczasz? Wydajesz się być szczęśliwa z Alexem, a może chodzi o coś innego? – zapytałem gdy się uspokoiła.
- Jestem, ale to nie oznacza, że zawsze jest kolorowo.
- Coś się dzieje? Zmusza cię do czegoś? Mogę sobie z nim pogadać...
- Nie. To nie o to chodzi... Mam różne problemy, z którymi sobie nie radzę. Z Alexem dobrze mi się układa...
- Wiesz, że możesz mi o wszystkim powiedzieć? Mogę ci pomóc.
- Nie chcę ci o niczym mówić. Straciłam do ciebie zaufanie...
- To może porozmawiaj z kimś komu ufasz. Masz Louisa, Martynę, Julkę... Zayn także potrafi słuchać, zresztą o tym wiesz... Niall potrafi doskonale doradzić, a Harry rozśmieszyć, tylko z nim to lepiej uważaj, bo jest mega zboczony – zaśmiała się. No, udało mi się ją rozśmieszyć. To dobrze.
- Dało się zauważyć. Jednak z tym muszę poradzić sobie sama. Jeśli ja nie dam rady, to żadna pomoc nie pomoże... Może trochę dziwnie to zabrzmiało, ale... Sama muszę się tym zająć.
- Skoro tak wolisz... - po moich słowach zapanowała cisza.
Paula sięgnęła po kolejnego papierosa.
- Nie lubię gdy palisz – skrzywiłem się.
- Nie musisz tu ze mną siedzieć – ucięła krótko.
- Tyle, że chcę.
- To nie narzekaj.
Znów zapadła cisza. Potarłem jej ramię, gdyż robiło się coraz chłodniej.
- Ja go kocham – odezwała się, jakbym chciała mnie o tym poinformować. - I jestem z nim szczęśliwa.
- Wiem to – przytaknąłem smutny.
- Z tobą też byłam szczęśliwa – zaskoczyła mnie tym. - I pewnie wciąż bym była. Mam do ciebie prośbę... - wiedziałem, że to ma jakiś haczyk – nie mów o tym nikomu. Nikt się nie może dowiedzieć.
- Nikomu nie powiem, ale dlaczego ukrywasz to przed nim?
- Bo nie chcę by wiedział. Poza tym znów zrzuci na ciebie winę lub uzna, że jestem z nim nie szczęśliwa. Zresztą i tak cię nie lubi, po co ma cię znienawidzić? - zapytała.
- Faktycznie, to bez sensu. Nic nie powiem – uśmiechnąłem się, a dziewczyna wtuliła się we mnie. - Obiecaj, że nigdy się to więcej nie powtórzy.
- Obiecuję i... mam jeszcze jedną sprawę – odsunęła się lekko ode mnie. - Alex jest strasznie o ciebie zazdrosny, a ja nie chcę by tak było.
- I co ja mam na to poradzić? Powinien zrozumieć, że nas też coś łączy i musi się tobą dzielić...
- Nie jestem niczyją własnością! Alex jest super gościem i nie chcę by czuł się zazdrosny. Dlatego... moglibyśmy ukrywać naszą przyjaźń?
- Mam cię unikać? - zapytałem zaskoczony.
- Tak trochę. Przynajmniej, gdy Alex jest w pobliżu i najlepiej żebyśmy nie wspominali przy nim o naszej przeszłości...
- Paula, nie sądzę żeby... - zacząłem, ale mi przerwała.
- Proszę, zrób to dla mnie – zrobiła proszącą minkę.


* ta scenka nie była opisywana w żadnym rozdziale, ale powiedzmy, że miała miejsce, między wydarzeniami.
Tak jak obiecałam, jest druga część! :D
Zauważyłam, że nie przepadacie za Alexem, ale... to wybór Pauli.
Pamiętajcie, że nie wszystko jest jeszcze pewne. Wszystko się może zdarzyć....

Kolejny rozdział MOŻE dodam w weekend, ale nie gwarantuję czy znajdę czas. Jestem wolontariuszem w WOŚP-ie i nie jestem pewna czy znajdę czas aby coś napisać + mam jeszcze tego samego dnia spotkanie w kościele i swoje urodziny... Ale postaram się zrobić co w mojej mocy :)
Kolejny rozdział jak zwykle po +10 komentarzach.

Całuski xx

niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 38 część I


~Tydzień później, sobota~

Całe szczęście zaczął się już weekend. Ten tydzień był całkiem spokojny i fajny... dobra, słowo 'fajny' trzeba zdefiniować. Od niedzielnej kłótni z Paulą, nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. No może przesadzam. W poniedziałek powiedziałem jej o wywiadzie, no i od tamtej pory się do siebie nie odezwaliśmy. No więc, to był jeden minus tego tygodnia. Kolejnym jest przełożenie naszego poniedziałkowego meczu koszykówki. Trener uznał, że spotkanie będzie niesprawiedliwe jeżeli będzie grała tylko jedna dziewczyna i zapewne żaden z nas do niej nie poda. W sumie to może i ma trochę racji... Chociaż znając Alexa (który niestety też gra ze względu na Paule) na pewno by do niej podawał, ale mniejsza o to. Ważne, że się odbędzie, jednak musimy czekać aż do kolejnego poniedziałku. To chyba na tyle jeśli chodzi o minusy tego tygodnia... Plusów wymieniać nie będę, bo jakoś tak nie ma ich za bardzo. Wszyscy jesteśmy, a raczej byliśmy, pogrążeni w przygotowaniach do imprezy. Tak, urządzamy imprezkę urodzinową dla mojego ukochanego blondaska, który kończy 19 lat. Niestety nasz jubilat postanowił, że ma to być skromne przyjęcie, więc wezmą w nim udział najbliżsi przyjaciele. Tak naprawdę, to nawet trochę się z tego cieszę. Może znajdzie się jakaś okazja do zamienienia kilku słów z Paulą. Mam już szczerze dosyć tej naszej wrogości wobec siebie. To jest chore i zabija mnie od środka... Chciałbym żebyśmy się znów przyjaźnili, a nie udawali, że się nie znamy, bo to komiczne.
No więc, wszystko zaplanowane i załatwione. Jest konsola dla DJ-a Malika, jakieś przekąski itd. Nie śmielibyśmy oczywiście zapomnieć o porządnej ilości alkoholu i ochronie, która będzie trzymała z dala od domu fanki (które nawiasem mówiąc już panoszą się przed naszym domem i w jego okolicach) oraz będą nas pilnowali abyśmy byli 'grzeczni'... Co po sporej dawce alkoholu może się zmienić. Nie wiem jak reszta, ale ja mam ochotę porządnie zabalować, mam dość tej monotonii.
To może teraz czas przedstawić listę gości? Będzie nasza czwórka (Niall to jubilat, więc się nie liczy), Eleanor, Carol, Martyna, Julka, Pauli i oczywiście Alex oraz kilku znajomych ze szkoły. Przez niego tracę szansę na pogadanie z Paulą, ale poddawać się nie zamierzam. Niallerek dał mi zgodę na przyprowadzenie Aurore, co zamierzam wykorzystać. Może ona pomoże mi się odstresować...
- I jak Liam? Kogoś ze sobą zabierasz? Wiesz, musimy wiedzieć... - rzucił Zayn.
- Jasne, Aurore i nie przejmujcie się, będzie spała u mnie... Chyba... - odpowiedziałem.
- Czy to zależy od tego czy będzie się chciała z tobą przespać? - zainteresował się Harry.
- Czy może od zachowa Pauli? - podrzucił Lou.
- Zobaczy się – uśmiechnąłem się. - A teraz gadajcie, co jeszcze musimy zrobić? Została godzina do przyjazdu Nialla.
- To był zdecydowanie dobry pomysł żeby pozbyć się go z domu. Fart, że ma dziewczynę... - mówił jakby sam do siebie Louis.
- Jesteś idiotą, wiesz? - naskoczył na niego Hazza. - Gdyby jej nie miał też byśmy dali radę.
- Harry, ma rację – odezwał się Zayn. - Wystarczyłoby mu powiedzieć, że w Nando's mieli dostawę i już by go nie było.
- Albo, że otworzyli nowe – dodał Harrey.
- Nie róbcie z mojego skarba jakiejś bestii – skarciłem ich. - Ma dziś urodziny, więc przynajmniej dziś bądźcie mili.
- Ale nie mów, że to by nie zadziałało – zaśmiał się Zayn.
- No może i tak, ale to nie zmienia faktu, że ma dziewczynę i to z nią wybył... Następnym razem idę z nimi – wyszczerzyłem się. - A raczej zamiast Julki.
- Zazdrośnik – rzucił Lou, a wszyscy zaczęli się śmiać.
Kiedy wszystko było już gotowe zjawili się goście i Niall. Chłopak doskonale wiedział o imprezie więc to nie była dla niego niespodzianka. Poniekąd jest to nasza tradycja.
- Imprezka jest cudna, chłopcy – zaśmiał się blondasek.
- W końcu jesteśmy mistrzami imprez – rzucił Zayn.
- Nie da się z tym nie zgodzić – wtrąciła się Eleanor.
- Ja bym polemizowała – dołączyła do nas Paula.
- Ty się lepiej nie odzywaj. Ta wasza Polska jest przerażająca – zmartwił się solenizant.
- To nie prawda! My umiemy się bawić – zaśmiała się Paula i opróżniła swój kieliszek. - Alex, skarbie, przyniesiesz mi jeszcze? - zwróciła się do chłopaka.
- Proszę cię nie pij dzisiaj za dużo – odezwał się, ale Paula go olała i powróciła do rozmowy z nami.
- Więc tak. Zabiorę was kiedyś do Polski i pójdziemy na taką prawdziwą imprezę, tylko nie do Warszawy, za dużo ludzi mnie tam zna.
- Ogółem dużo ludzi cię zna na całym świecie. No wiesz, zadajesz się z nami – wtrącił Zayn.
- Nie bądź lalusiowaty. Poza tym większość osób nie zna mnie... no wiecie, takiej – zmieszała się i wypiła drinka, który przyniósł jej Alex.
- Cała szkoła o tym wiedziała – rzuciła Julka.
- Nie cała! - oburzyła się Paula. - Nauczyciele i dyrekcja nie wiedzieli, i to dlatego mogłam być przez 3 lata przewodniczącą szkoły i miałam wzorowe zachowanie oraz jedne z lepszych stopni – wystawiła jej język.
- Innymi słowy miałaś wtyki – uśmiechnął się Zayn.
- Zgadza się – odpowiedziała tym samym.
- Moja krew – rzucili równocześnie Lou, Harry i Zayn.
- Dobra, to co teraz robimy? - zapytałem.
- Idziemy densić – wyszczerzył się blondasek i pociągnął Julkę za rękę.
W jego ślady poszedł Harry z Martyną i Louis z Eleanor. Zayn udał się za swoją konsole puścić jaką muzę, a Carol poszła po jakieś drinki. W tym samym miejscu zostaliśmy tylko ja i Paula. Powoli robiło się trochę niezręcznie. Żadne z nas nie miało odwagi się odezwać, dlatego tylko na siebie patrzyliśmy. Nagle podeszła do nas Aurore.
- Liam, może zatańczymy? - zapytała opierając się na moim ramieniu.
Spojrzałem na Paule. Przez chwilę się na nas patrzyła, ale kiedy zauważyła Alexa, podeszła do niego i zaciągnęła na parkiet.
- Czemu nie – uśmiechnąłem się do dziewczyny i dołączyliśmy do reszty.
Tańczyliśmy przez jakiś czas. Muzyka raz była wolna, raz szybsza. Przez cały czas obserwowałem Paule. Wyglądała jakby świetnie się bawiła, choć mogłaby przestać w końcu pić... Zastanawiam się czy ona czasem nie ma problemu. Jednak wiem, że się nie przyzna, jest uparta, poza tym nie odzywa się do mnie... Muszę temu zaradzić. Jakimś cudem do mojej czaszki wpadł pomysł.
- Idę po drinka – mruknąłem Aurore na ucho. - Też chcesz?
- Z chęcią - uśmiechnęła się i na odchodne pocałowała mnie w usta.
Po pocałunku oddałem uśmiech i udałem się do tymczasowego barku. Zamówiłem u barmana (tak, zamówiliśmy barmana, w końcu to imprezka, więc musi być na całego) 2 drinki i spróbowałem odnaleźć spojrzeniem Zayna. Kiedy mnie zauważył, dałem mu znak, żeby do mnie przyszedł. Zostawił za konsolą Carol i skierował się w moim kierunku w tym samym czasie, w którym barman podał mi drinki.
- Coś się stało? - zapytał na wejściu. Zupełnie jak Paula... otrząśnij się!
- Nie, ale mam do ciebie sprawę...
Wytłumaczyłem mu co ma zrobić. Z wielką niechęcią przystał na moją prośbę i już po chwili wróciłem na parkiet do Aurore. Jednocześnie tańcząc z nią, trzymałem się blisko Pauli. W pewnej chwili Zayn puścił wolną piosenkę.
- Czas na zmianę partnera! - krzyknął.
Zostawiłem na chwilę Aurore i podszedłem do Pauli i Alexa.
- Odbijamy – uśmiechnąłem się do chłopaka i przejąłem jego partnerkę.
- Co ty odwalasz? - zapytała, gdy jej towarzysz odszedł od nas.
- Nic. Chciałem z tobą zatańczyć – uśmiechnąłem się niewinnie, po czym objąłem Paule w tali.
Poddana zarzuciła ręce na moją szyję, a ja przyciągnąłem ją do siebie mocniej. Przez chwilę tańczyliśmy bez odzywania się. Paula ciągle mi się przyglądała, a ja starałem się uniknąć jej przeszywającego spojrzenia. W pewnym momencie jednak nasze spojrzenia się spotkały.
- Czego chcesz? - zapytała.
- Skąd pomysł, że coś chcę? - odpowiedziałem pytaniem.
- Bo cię znam i unikasz mojego spojrzenia...
- Wcale go nie unikam – spojrzałem jej w oczy.
Patrzyła na mnie pytającym spojrzeniem.
- No okej – poddałem się. - Mam dosyć tego naszego unikania się.
- Próbowaliśmy już nie raz przyjaźni i... jakoś nam to nie wychodziło.
- To raczej ja próbowałem i całkiem dobrze nam to wychodziło... przez jeden dzień, albo kilka godzin.
- Może masz rację, nie za bardzo się do tego przykładałam....
- Raczej w ogóle. Z reguły wszczynałaś kłótnie...
- Będziesz mi to wypominał? Myślałam, że chcesz byśmy się znów przyjaźnili...
- I sądzę, że tym razem mogłoby nam się udać, jeśli przyznałabyś się do tego wszystkiego. Byłoby łatwiej.
- Niech ci będzie – jęknęła. - Przyznaję się, że wszczynałam kłótnie, które powodowały, że przestawaliśmy być przyjaciółmi. Szczęśliwy?
- Trochę. Dlaczego sabotujesz każde nasze pogodzenie się? Jeśli ci na tym nie zależy to możesz mi to powiedzieć.
- Zależy. Chcę się z tobą przyjaźnić... Ale to trochę trudne. Najpierw jest fajnie, dogadujemy się i świetnie się z tym czuję, czasami czuję jakbyśmy znów byli parą... - spojrzałem na nią zaintrygowany, bardzo mnie to ciekawiło – ale po jakimś czasie przypomina mi się, co mi zrobiłeś i, że nie jesteśmy już parą, a to boli... Dlatego przestaję nad sobą panować i się na tobie wyżywam.
- Mogłaś mi to wcześniej powiedzieć... Może razem coś byśmy na to poradzili, pogadali...
- Co takiego? Wrócilibyśmy do siebie, bym nie czuła się podle ze względu na to, że nie jesteśmy parą?
- Widzisz? Znów to robisz – zganiłem ją. - Ewidentnie boisz się, że do siebie wrócimy.
- Bo tak jest, boję się. Nie wiem do czego jesteś zdolny, a ja nie chcę znów cierpieć.
- Skąd pomysł, że pozwoliłbym ci cierpieć? Zadbałbym żeby nie spotkała cię już żadna przykrość. Było nam dobrze jak byliśmy razem...
- Liam, ja nie chcę do ciebie wrócić.
- Gdyby tak było, to nie bałabyś się, że do siebie wrócimy. Przecież bez twojej zgody nie zostanę twoim chłopakiem. Musisz coś do mnie czuć.
- Ja... - przełknęła ślinę. - Rozmawialiśmy o tym pierwszego dnia szkoły. Właśnie, miałeś odpuścić.
- Odpuściłbym gdybyś powiedziała, że mnie nie kochasz, a ty tylko powiedziałaś, że nic do mnie nie czujesz... Jest różnica. Powiedz to, a nie będziesz musiała się martwić, że coś zrobię lub powiem...
- Nie, nie ma! To oznacza to samo – upierała się. - Musisz odpuścić.
Widać, że się denerwowała. Może to coś oznacza...
- Niech ci będzie. Jeśli na cokolwiek nie będziesz miała ochoty, jeśli przesadzę, a tobie nie będzie się to podobało, powiedz 'nie' lub 'nie chcę', a ja przestanę.
- Dobrze. W takim razie możemy zostać przyjaciółmi.
- Jesteś pewna, że tym razem nie będzie tak jak wcześniej? Czyli, że nie zaczniesz kłótni?
- Tak. Ufam sobie i wiem, że nie dojdzie do niczego czego nie chcę lub co może coś zepsuć.
- To świetnie – uśmiechnąłem się. Znałem jej czuły punkt... Sama mi go zdradziła...
- Dobrze się z tym czujesz? Między nami nic już nie będzie...
- Jakoś przeżyję. Najważniejsze, że mam cię przy sobie, nie ważne czy jako moją dziewczynę, czy przyjaciółkę. To jak potoczą się nasze relacje zależy od ciebie.
- Dokładnie i też się cieszę, że cię mam – oparła o mnie głowę, wtulając się we mnie z uśmiechem na twarzy.
- Ale wiedz, że nie ważne co powiesz, zawsze będę się o ciebie troszczył i martwił – spoważniałem.
Spojrzała na mnie, po czym przytaknęła i powróciła do swojej poprzedniej pozycji. Oparłem głowę o jej i mocniej do siebie przytuliłem. Nie miała nic przeciwko temu, a to dobry początek. Tańczyliśmy tak przez jeszcze dwie piosenki. Było nam tak dobrze, ale rzecz jasna ktoś nam musiał przerwać.
- Można? - zapytał mnie Alex. Oboje z Paulą spojrzeliśmy na niego. - Chciałbym zatańczyć ze swoją dziewczyną.
Spojrzałem na Paule, a ona na mnie. Uśmiechnęliśmy się do siebie i doskonale wiedziałem, że muszę ich zostawić.
- Jasne – puściłem Paule, która patrzyła na mnie niepewnie. - Jeszcze będziemy mieli okazję nadrobić zaległości – uśmiechnąłem się do niej i udałem się do Aurore, zostawiając ich samych.

Paula

Cały czas obserwowałam Liama. Naprawdę dobrze się czuję z tym, że tak to się potoczyło. Zależy mi na nim i nie mam zamiaru tego zaprzepaścić ze względu na moje głupie obawy.
- Czego chciał? - wyrwał mnie z zamyślenia Alex.
- Pogadać... - mruknęłam.
- Pogadać? Ostatnio się jakoś nie dogadywaliście.
- No tak i właśnie o tym chciał pogadać – uśmiechnęłam się. - Nie martw się – złączyłam nasze usta w pocałunku.
- Jesteś bardzo szczęśliwa... - zastanawiał się.
- Bo pogodziłam się z Liamem i zostaliśmy przyjaciółmi – szeroko się do niego uśmiechnęłam i znów pocałowałam.

Alex
To zachowanie Pauli jest bardzo zastanawiające. W sumie cieszę się, że jest szczęśliwa, ale... szkoda, że nie ze względu na mnie. Poza tym widać, że zależy jej na Liamie, a on ewidentnie to wykorzystuje. Na każdym kroku próbuje się do niej zbliżyć, a ona się temu poddaje. Kiedy ja chcę się zbliżyć, zawsze musi nam coś przerywać lub Paula stara się omijać takich sytuacji. Czasami mam wrażenie jakby była ze mną tylko żeby o nim zapomnieć lub żeby był zazdrosny... A co z tego wynika? Że to ja jestem zazdrosny, a przecież ona chodzi ze mną! To chore!

Paula

Po kilku piosenkach, nie miałam już siły tańczyć. Chociaż było całkiem miło. Każdą wolną piosenkę spędzałam na tuleniu się z Alexem. Często się całowaliśmy, co było bardzo przyjemne. Kilka szybszych piosenek przetańczyłam też z Liamem, a no i każdy z 1D chciał ze mną zatańczyć po jednej wolnej, więc teoretycznie latałam z rąk do rąk. Nic w tym, więc chyba dziwnego, że jestem padnięta. Aby odpocząć podeszłam do barku i zamówiłam drinka. Kiedy sączyłam drinka, podszedł do mnie Zayn.
- Jak tam? - zapytał.
- Całkiem dobrze – uśmiechnęłam się.
- Czemu nie tańczysz?
- Nie mam już siły – skrzywiłam się. - Poza tym mam taką ochotę zapalić, że to szok.
- To trzeba było do mnie przyjść! Chodź idziemy – złapał mnie za rękę.
- Czekaj! Pójdę do Alexa po fajki – już chciałam iść, ale pociągnął mnie w swoją stronę.
- Nie fatyguj się. Poczęstuję cię – uśmiechnął się.
- Jesteś miły, ale na jednym się nie skończy, więc lepiej...
- Chodź! Dam ci tyle ile będziesz chciała – pociągnął mnie za sobą.
- Skąd ta brutalność? - zapytałam kiedy byliśmy już przed drzwiami wyjściowymi. - I dlaczego tutaj, a nie na tarasie?
- Po pierwsze przepraszam, ale nie chciałem żebyś szła do Alexa. Pewnie by do nas dołączył, a ja chciałem z tobą pobyć na osobności. A po drugie, to ma tarasie jest masa ludzi, a tu jesteśmy teoretycznie sami.
- No okej, a następnym razem powiedz, że chcesz pogadać czy coś, a nie używać siły.
- Będę pamiętał – otworzył drzwi i wyszliśmy na dwór.
- Co wy tu robicie? - zaczepił nas Andy, jeden z ochroniarzy.
- Wyszliśmy się przewietrzyć – odpowiedział mu mój towarzysz.
- To idźcie na taras, tu kręci się dużo paparazzi.
- Na tarasie jest dużo ludzi, a my chcemy zostać sami... - droczył się z nim mulat.
- I tu niby będziecie? - zaśmiał się. - Zayn, wracajcie do domu, ale już!
- Nie będziesz mi rozkazywał!
- Wydaliście nam konkretne polecenia. Macie wrócić do środka.
- Według naszej umowy macie pilnować żebyśmy pijani nie wyszli i nie dali się sfotografować.
- A nie jesteś pijany?
- Nie, nie jesteśmy pijani. Przyszliśmy zapalić. Kiedy skończymy, to wrócimy do środka.
- Nie kłóć się ze mną. Wróćcie do środka.
- Andy, no weź. Nie będziemy tu długo, poza tym stojąc tu z tobą i dyskutując na ten temat tylko marnujemy czas i ktoś może nam zrobić zdjęcie, a tak to już dawno zdążylibyśmy skończyć.
- Z tobą wolę się, nie kłócić. Jesteś nieobliczalna – zastrzegł się. - Możecie zostać, tylko nie za długo – dodał i zostawił nas samych.
- Co to było? - zapytał zaskoczony Mulat podając mi papierosa.
- Trzeba mieć respekt na dzielni – uśmiechnęłam się i wzięłam fajkę do ust, a Zayn ją podpalił.
- A tak na serio? Jakim cudem ci się to udało? Oni są raczej... twardzi, w końcu muszą nas osłaniać przed fanami.
- I to robią. Siłowo są całkiem nieźli, ale intelektem mi nie dorównują. Jestem mistrzynią kręcenia i nikt mnie nie przechytrzy.
- Tak, raz się już przekonaliśmy o twoich umiejętnościach...
- No właśnie! - uśmiechnęłam się i zaciągnęłam dymem.
- Ale co ty takiego zrobiłaś, że oni – pokazał na ochroniarzy – się ciebie boją?
- Po pierwsze oni się nie boją, tylko mnie szanują i wiedzą, że nie warto ze mną zadzierać...
- Czyli się boją – wtrącił Zayn.
- Niech ci będzie – poddałam się. - A po drugie, ucięłam sobie z Andym i Paulem krótką pogawędkę i ich przekonałam do swoich racji.
- Jak to? - zapytał zaskoczony. - Kiedy?
- Jejciu, jesteś jak Liam, wszystko musisz wiedzieć – rzuciłam poddana. - Jak przyjechała Julka i mieliście próbę*, mi się nudziło, więc ucięłam sobie krótką pogawędkę z Andym. Próbowałam go namówić by pomógł mi zrobić dowcip Liamowi. On się upierał, że to Paul decyduje, więc z nim pogadałam i... udało mi się go przekonać.
- Do czego go przekonałaś? I jak to? Chciałaś coś zrobić Liamowi? Dlaczego?
- Wtedy byliśmy jeszcze pokłóceni i chciałam się zemścić. Poza tym to nie istotne.
- Zemściłaś się?
- Wiesz, Simon chyba połączył was w zespół nie tylko ze względu na wasz talent wokalny, ale także ze względu na wasz intelekt, Wszyscy jesteście głupi! - zgasiłam papierosa.
- Bardzo śmieszne – mruknął.
- Tak, zemściłam się. Kiedyś ci może opowiem, ale teraz wracajmy jeśli skończyłeś.
- Zapalmy po jeszcze jednym i mi dokończysz...
- Z chęcią, ale jest zimno, chodźmy – chciałam wejść, ale Zayn zastawił mi drzwi.
- Poczekaj – zaczął zdejmować swoją skórzaną kurtkę. - Trzymaj i opowiadaj – podał mi ją oraz kolejnego papierosa, którego gdy tylko wzięłam, podpalił.
- Dobra, więc jak wracaliśmy i przy wyjściu były fanki. Pamiętasz może jak rzuciły się na Liama? - chłopak przytaknął. - To moja zasługa.
- Napuściłaś na Liama fanki?! Jesteś psychiczna!
- Nie! Nie zauważyłeś, że obok ciebie szło 2 ochroniarzy, a obok pozostałych, oprócz Liama, po jednym? Ty szedłeś za Liamem. Jeden z twoich ochroniarzy był jego i miał dopilnować by dopadło go kilka fanek, ale aby nic mu się nie stało.
- Jak tego dokonałaś?
- Pogadałam z Paulem, mówiłam. Dzięki mnie nie siedzą wam teraz na głowach i pozwalają wam wychodzić samym.
- Mówiłaś o tym Liamowi?
- Najpierw coś podejrzewał, a potem przyłapał mnie na pogawędce z Paulem. Nie istotne, a jeśli masz na myśli ten dowcip, to nie wie – dopaliłam blanta. - Wracajmy, zaraz koniec.
- Okej – odpowiedział i również dokończył swojego.
Wróciliśmy do środka i poszliśmy się napić. Reszta wieczoru minęła spokojnie. Sporo tańczyliśmy i piliśmy. Towarzystwo rozeszło się około 1.00. No można powiedzieć. Chłopaków coś napadło i ich wyprosili. Zostałam tylko ja, Martyna, Julka, Eleanor, Carol, Aurore, Alex i 1D. Niall zadecydował, że to jeszcze nie koniec imprezy i jak można się było tego spodziewać, mieliśmy zagrać w jak mi się wydaje ich ulubioną grę, czyli butelkę.
- Musimy? - zajęczałam. - Wolę iść do pokoju i COŚ porobić – uśmiechnęłam się.
- Nie możesz! - całe 1D wykrzyknęło chórkiem.
- Co? Dlaczego?
- Bo mamy pewien kodeks – zaczął tłumaczyć Lou. - Według niego w dniu urodzin lub imprezy tylko solenizant może no i to on decyduje czy inni w tym dniu też mogą.
- Co to za bzdury? Jaja sobie robicie? - zaśmiałam się.
- Nie. Dziś tylko ja mogę się seksić – wystawił język Niall. Spojrzałam na niego wilkiem. - Ale to nie oznacza, że będę to robić – dodał przerażony moim spojrzeniem.
- No dobra, ale przecież ja nie należę do One Direction – zastrzegłam się. - Więc chyba mnie to nie dotyczy.
- Właśnie dotyczy! - znów odezwał się pasiasty. - Po naradzie, która miała miejsce nim zaczęłaś się spotykać z Liamem, ustaliliśmy, że jesteś naszą kumpelą i włączyliśmy cię do grona.
- Bez mojej wiedzy? Może ja nie chcę – zastrzegałam się. Zawsze muszą mnie w coś wplątać.
- Ty nie decydujesz – wystawił mi język Zayn.
- To jeszcze nie wszystko jeśli chodzi o tą zasadę. Na początku ustaliliśmy, że możemy uprawiać wszyscy seks tylko między sobą. Uznaliśmy, że to będzie sprawiedliwe, bo nie wiadomo jakiej orientacji może być solenizant. Kiedy włączyliśmy cię do naszej grupy, zmieniliśmy trochę reguły, zwłaszcza, że zaczęłaś chodzić z Liamem. Z tego też powodu w dniu imprezy lub urodzin, tylko solenizant może TO robić chyba, że jest zakochany w jednym z członków grupy, to wtedy on też może.
- Wiecie, że to bez sensu?
- Nie mów tak! To święty kodeks! Bez niego zapanowałby chaos! - przekrzykiwali siebie nawzajem.
- Niech wam będzie. A Martyna, Julka, Eleanor i Carol też należą do 'stowarzyszenia'?
- Nie, tylko ty – odezwał się w końcu Liam. - Jakby co, ja byłem temu przeciwny. Moim zdaniem od początku to było lekkie przegięcie.
- Już się nie podlizuj – wystartował do niego Harry.
- Przecież mówię prawdę! Ten paragraf nigdy mi się nie podobał – bronił się brunet.
- Co tu się dziwić, skoro nie mogłeś się zabawiać z Danielle – wystawił mu język loczek.
- Kpisz sobie? To po prostu było nie fair. A co gdyby jeden z nas poznał na takiej imprezce pannę i chciał ją zaliczyć? Nie mógłby – skwitował.
- Jesteście płytcy – zganiłam ich. - Pomińmy więc ten temat i zagrajmy w tą butelkę. Mam ochotę dzisiaj popić, więc jeśli Louis, zarządzisz takie same zasady jak poprzednio, to ja mogę cały czas brać pytanie – uśmiechnęłam się.
- O nie. Nie będziemy cię znów holować do pokoju – obruszył się Zayn, a Liam mu przytaknął.
- A kiedy musieliście? - zapytał Alex.
Spojrzałam na Ziama morderczym wzrokiem. Miałam nadzieję, że nic mu nie powiedzą. Tak jak ja. Wolałam to przemilczeć.
- Taka jedna impreza. To było nim wróciłam do Polski – wytłumaczyłam.
- Tak... Nieźle wtedy zabalowaliśmy – przytaknął mi Liam.
Chłopak tylko przytaknął. Albo mi się wydawało, albo atmosfera zrobiła się z lekka napięta. Nie potrwało to jednak długo gdyż Lou postanowił rozpocząć grę i jak zwykle powtórzyć zasady. Tym razem nie pozwolili mi abym za dużo wypiła. Chyba Liam i Alex w tym temacie się zgadzają. Obaj nie chcą żebym piła. Nie wplątując się w szczegóły, rozpoczęliśmy grę. Jak zwykle na początku było spokojnie. Z reguły same pytania, nikt nie brał wyzwań. Jako, że wszystkim w żyłach buzowała nie duża ilość alkoholu, nie bawiliśmy się w pytanka typu: „Jaki jest twój ulubiony kolor?” tylko zaczęliśmy od tematów bardziej prywatnych i intymnych. Zazwyczaj dotyczyły osób w gronie. Po jakimś czasie znudziły nam się te same pytania, więc Louis obwieścił, że od teraz można wybierać tylko wyzwania... przynajmniej przez jedną kolejkę. Akurat teraz była kolej kręcenia Hazzy. Fart chciał, że pierwsze wyzwanie miało trafić do mnie.
- Prawda, czy wyzwanie? - zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
- Po co pytasz? Doskonale wiesz, że muszę wybrać wyzwanie – skrzywiłam się.
Lou i te jego genialne pomysły... Grr...
- No wiem. Chciałem się z tobą podroczyć – wyszczerzył się na całego.
- To co mam zrobić?
- Tylko nie picie – odezwał się Liam. - Wystarczająco już wypiła.
Szczerze to nawet nie chciało mi się już pić. Bałam się, że znów przesadzę i zrobię coś czego będę żałować... Liam najwidoczniej zgasił Harrego, który chyba taki miał plan. Jego mina na chwilę zrzedła, jednak go olśniło i znów się uśmiechnął.
- Skoro chcesz... Paula, musisz odegrać scenkę.
- Sama? - zapytałam dla pewności. Miałam dziwne przeczucie, że wiem co powie...
- Nie, z Liamem – zaśmiał się. Tak jak sądziłam...
- WOW, nie spodziewałam się tego – udałam udawane zaskoczenie.
- To żeś się wysilił. Serio nas zaskoczyłeś – to samo zrobił Liam.
- Serio się tego spodziewałaś? - zapytał szeptem, siedzący obok mnie Alex.
- To nie tak. Jak jeszcze chodziłam z Liamem, to oni ciągle nas o coś pytali lub kazali robić. Dlatego o planowaliśmy strategię, która nie pozwala nam wpaść – wytłumaczyłam również szeptem, tak żeby nikt poza nim nie usłyszał.
- Jak to? - znów szepnął.
- Później ci wyjaśnię. Teraz pamiętaj. Cokolwiek teraz usłyszysz nie koniecznie musi być prawdą, więc nie bierz tego do siebie. Okej?
- Dobrze, ale potem powiesz mi co było prawdą – przytaknęłam i pocałowałam go.
- Okej, więc co mamy zrobić? - zapytałam już normalnie.
- Macie odegrać scenkę erotyczną – rzucił bez żadnych emocji lokers.



* ta scenka nie była opisywana w żadnym rozdziale, ale powiedzmy, że miała miejsce, między wydarzeniami.
Witam po BARDZO długiej przerwie.
Wiem, że cierpliwie czekaliście na ten rozdział i... nareszcie się go doczekaliście. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Jest to pierwsza część całego rozdziału. Przez przypadek wyszedł mi bardzo długi, więc postanowiłam go podzielić na dwie części. Kolejna część pojawi się, gdy będzie więcej niż 10 komentarzy (nawet jeśli to nie będzie weekend, to i tak dodam). Liczę, że się nie zawiedliście i... czekacie co będzie dalej.
Tak z innej beczki. Zamknęłam ankietę, bo uznałam, że to bez sensu. Dałam wam wybór, ale... nie zdołam zadać waszej prośbie. Na obecną chwilę nie jestem w stanie napisać opowieści o Zaynie, gdyż jest to bardzo tragiczna historia. Dlatego też (na razie) podejmę się pisania kolejnego bloga o Liamie. Jednak obiecuję (na serio), że kiedyś napiszę tą historie o Zaynie, tylko, że nie teraz.
Link do nowego bloga powinien niedługo się pojawić na tej stronie. Na razie chciałabym napisać trochę rozdziałów do przodu, więc musicie poczekać.
To by chyba było na tyle. Dziękuję za komentarze i miłe opinie. Też was kocham <3


PS. KOMENTUJCIE!!!! Kolejny rozdział może pojawić się również jutro, jeśli się postaracie :)

Całuski xx

niedziela, 23 grudnia 2012

HO! HO! HO! WESOŁYCH ŚWIĄT!

Hej!!!!
Chciałabym wam życzyć:
Wesołych Świąt,
Szczęśliwego Nowego Roku,
Masy Prezentów,
Wiele radości i rodzinnej atmosfery
oraz oczywiście
ONE DIRECTION!!
Mam nadzieję, że nie jesteście złe, że nic nie dodaję. Mam totalny brak pomysłu na ten rozdział, ale obiecuję, nie poddam się. Na pewno go napiszę, tyle, że nie wiem kiedy... Musicie być cierpliwi.
PS. Taka mała sprawa. Zastanawiałam się ostatnio nad tym nowym blogiem i widzę, że nie podzielacie mojego pomysłu, ale mam nadzieję, że mimo to będziecie czytać mój 2 blog (jak zacznę go pisać). Dlatego też chcę wam przedstawić jak wyobrażam sobie te blogi (głównie czy to będzie happy end czy coś innego)
Kolejność według ankiety:
1. Sad End (smutny, tragedia, nie więcej niż 30 rozdziałów) :(
2. Happy End (tyle rozdziałów ile będziecie chcieli, raczej radosny) :)
3. Nie więcej niż 15 rozdziałów, Happy End :)
4. Raczej Happy Endy, w zależności od rodzaju bromansa. :)/:(
Mam też jeszcze jeden pomysł. Otóż po zastanowieniu się uznałam, ze jeśli będziecie chcieli, to 3 mogę napisać nie patrząc na inny blog. Po prostu po zakończeniu tej historii napiszę tu (na tym blogu) inną wersję kilku rozdziałów, co wy na to? Mam nadzieję, że się wam taka opcja spodoba, ale NIC NIE obiecuję!!!
Ja najbardziej widzę się w opcji nr.2. Ona najbardziej mi się podoba.
Tak więc, macie jeszcze czas do zastanowienia. Ankieta trwa do 31.01 więc w każdej chwili możecie zmieniać swoje decyzje, ale z góry uprzedzam nie wiem czy dam sobie radę w niektórych propozycjach :/ I nie wiem czy podołam kolejnemu blogowi, więc na nic się nie nastawiajcie, ale... no wiecie, wszystko jest możliwe :D
Całuski xx


niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 37

Bałam się otworzyć oczy. Było mi tak wygodnie, cudownie i czułam się tak bezpiecznie, że nie chciałabym tego zmienić. Po raz pierwszy od dość dawna miałam ochotę do życia. Nagle coś się poruszyło. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. To zdecydowanie nie jest mój pokój, jednak wydaje mi się znajomy, choć nie wiem skąd. Spojrzałam w bok i zorientowałam się, że nie jestem w łóżku sama. Leżałam na ramieniu jakiegoś chłopaka i to w dodatku bez koszulki. Lekko podenerwowana i zaciekawiona poderwałam się do góry i zobaczyłam, że ową osobą jest Liam. Przyznam, trochę mi ulżyło. Nie pamiętam co działo się wczoraj i cieszę się, że nie wylądowałam w łóżku z jakimś obcym facetem, a przynajmniej z Li.
Chciałam delikatnie wstać, aby nie zbudzić chłopaka jednak ni stąd ni zowąd po mojej głowie rozlał się niesamowity ból. Jakby ktoś przywalił mi z całej siły. Z jękiem opadłam na poduszkę co zbudziło chłopaka.
- Co się stało? Nic ci nie jest? - dopytywał obserwując mnie i od czasu do czasu patrząc w oczy.
Nienawidzę gdy to robi. Czuję się jakby mógł spojrzeć w głąb mnie. Te jego niesamowite oczy, które wyglądają jak małe czekoladki, tak hipnotyzują, że często boję się, że wyznam mu coś czego nie chcę.
- Głowa mnie strasznie boli – wysyczałam przymykając oczy z nadzieją, że ból minie oraz, że uniknę spojrzenia Liama.
- Zaraz przyniosę ci coś przeciwbólowego – już wstawał z łóżka, ale go zatrzymałam.
- Sama sobie wezmę. Aż tak źle chyba nie jest – usiadłam na łóżku i już wstawałam, gdy znów uderzył we mnie ból większy niż wcześniej i zawróciło mi się w głowie.
Zachwiałam się, a Liam mnie złapał.
- Może lepiej się połóż. Wszystko ci przyniosę.
- Dam radę – upierałam się. - Po prostu za szybko się podniosłam.
Nie powiem, to trochę dziwne. Po pierwsze z reguły pamiętam co robiłam wieczorem, a po drugie jeszcze nigdy nie bolała mnie aż tak głowa...
- Czemu jesteś aż tak uparta? Daj komuś o siebie zadbać! - upierał się. Taa, jesteśmy identyczni...
- Nie potrzebuję niczyjej pomocy! - podniosłam głos. - Ile razy mam wam powtarzać?! Nie jestem dzieckiem! Sama o siebie zadbam!
Znów ten ból, ale silniejszy... Znów zasyczałam. Nie uszło to uwadze Liama.
- Nie, nie tym razem. Masz tu siedzieć, a ja ci przyniosę jakieś proszki i bez gadania! - warknął i szybkim krokiem wyszedł z pokoju.

Liam

Nie rozumiem jej. Jest tak uparta, jak nigdy. Zawsze zgadzała się na pomoc zwłaszcza ode mnie, ale teraz chce polegać tylko na sobie. Nie rozumie, że w ten sposób rani innych. Nie mam tu na myśli siebie, a wszystkich... no może siebie. Po tym co wczoraj mi powiedziała nie jestem pewien co mam myśleć. Mogła kłamać, choć mówiła mi kiedyś, że po pijaku nie jest w stanie kłamać. Sam nie wiem... Zbyt dużo tego. Postanowiłem na razie o tym nie myśleć. W końcu Paula nie jest w zbyt dobrym stanie i jako jej przyjaciel powinienem się nią zaopiekować.
Szybkim krokiem wszedłem do kuchni, wyciągnąłem tacę i zacząłem wyciągać potrzebne rzeczy. Wziąłem tabletki na kaca, przeciwbólowe, nalałem wody do szklanki i zrobiłem tosty. Wszystko poukładałem na tacy i ruszyłem z powrotem do pokoju. Kiedy do niego wszedłem, zobaczyłem, że Pauli nie ma na łóżku, a drzwi od łazienki są otwarte na oścież. Odłożyłem tacę na biurko i zajrzałem do łazienki.
- Wszystko okej? - zapytałem, gdy zobaczyłem, że dziewczyna siedzi na podłodze oparta o sedes.
- Już tak – odpowiedziała wstając z ziemi i podchodząc do umywalki. Nawet na mnie nie spojrzała...
- Przyniosłem ci tabletki i coś do przekąszenia. Chciałem ci zrobić śniadanie, ale teraz za bardzo nie wiem co jesz, no wiesz... Jesteś weganką...
- Spoko – przerwała mi. - Nie musisz się fatygować. Nie jestem głodna – rzuciła mijając mnie w drzwiach.
- Paula, musisz coś jeść – odezwałem się podchodząc do niej i siadając obok niej na łóżku.
- Już ci mówiłam, nie przejmuj się. Zjem coś na mieście... lub później... nie istotne. Teraz nie mam na nic ochoty – spojrzała mi w oczy i po chwili dodała – Nie martw się.
- Będę. Jestem twoim przyjacielem i zależy mi na tobie.
- Dziękuję ci, że się o mnie troszczysz, ale... po prostu się upiłam, tyle – wstała gwałtownie i spojrzała na mnie.
Chciałem już coś powiedzieć, ale dziewczyna złapała się jedną ręką za brzuch, a drugą zakryła usta i pobiegła do toalety. Szybko wstałem i poszedłem za nią. Nie był to za przyjemny widok, ale nie mogłem jej tak zostawić. Jedną ręką odgarniała włosy spadające jej na twarz, a drugą trzymała równowagę.
- Pomogę ci – rzuciłem i zgarnąłem jej wszystkie włosy do tyłu tak, by jej nie przeszkadzały.
Nic innego nie jestem w stanie zrobić.
- Liam, wyjdź stąd – wydusiła.
- Nie zostawię cię – upierałem się.
- Gorsze od rzygania jest to, że ty to widzisz – odpowiedziała patrząc na mnie zmęczonym wzrokiem.
- Mną się nie przejmuj i tak cię nie zostawię...
Uśmiechnęła się kwaśno, odwróciła się do toalety i zwróciła resztki alkoholu... oby tylko...
Kiedy już się lepiej poczuła zostawiłem ją samą w łazience by wzięła prysznic.

Z wyciągniętymi dla niej ubraniami uchyliłem drzwi od łazienki.
- Przy... - zaciąłem się.
Dziewczyna stała owinięta ręcznikiem na środku łazienki i przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze. Nie zauważyła mnie, więc również się jej przyglądałem. Stała nieruchomo, jednak po chwili położyła obie ręce na brzuchu i zaczęła nimi jeździć po nim, a następnie przeniosła je na talie. W pewnym momencie jedną ręką dotknęła twarzy. Przejechała po czole w dół i zatrzymała się na ustach. Rozchyliła je delikatnie i nagle po jej policzku pociekła łza. Obiema rękoma złapała umywalkę i pochyliła się nad nią. To co widziałem było dziwne, ale nie byłem w stanie odwrócić od niej oczu. Robiła to z delikatnością i trudnym do zinterpretowania uczuciem, jednak ta samotna łza dała mi do myślenia i spowodowała, że się ocknąłem. Zapukałem do drzwi, a Paula od razu na mnie spojrzała i wytarła ręką policzek.
- Przyniosłem ci ubranie – odezwałem się wymuszając uśmiech. - Niestety nie mam damskich ciuchów, ale mam nadzieję, że...
- Nie, spoko – przerwała mi. - Dziękuję ci za wszystko – uśmiechnęła się i podeszła do mnie.
Wzięła rzeczy, a ja wychodząc rzuciłem jeszcze:
- Nie ma za co – i wyszedłem.
Podszedłem do łóżka i usiadłem na nim. Powinienem to wszystko przemyśleć, ale... sam nie wiem. Nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem tylko, że Paula zachowuje się tak jakoś inaczej. Nie jest już sobą, przynajmniej w połowie. Wciąż ubóstwia robić zakupy i balangować, a dla ludzi jest miła i kochają ją za jej poczucie humoru i ogólnie za charakter. W sumie wydaje się być taka jak kiedyś, no może poza zmianą stylu i tym całym wegetarianizmem, ale wiem jedno. Na pewno jest inna w stosunku do mnie. Kiedy jesteśmy „przyjaciółmi” wydaje się być szczęśliwa w moim towarzystwie, ale często zachowuje się wrednie i nie jak ona! Wystarczy coś wspomnieć o naszej przeszłości i już jest wkurzona. Może chłopaki mają rację i to co powiedziała to prawda. Może naprawdę mnie wciąż kocha...
- Liam – głos Pauli wyrwał mnie z zamyśleń.
-Tak? - zapytałem patrząc na nią.
- Jeśli chcesz, łazienka jest już wolna.
- Dobra, dzięki – uśmiechnąłem się powoli wstając z łóżka.
- Mam do ciebie jeszcze kilka pytań, ale to może przy śniadaniu... - zaproponowała.
- Jak sobie życzysz – posłałem jej uśmiech i wszedłem do łazienki.
Zastanawiałem się co chciała wiedzieć.

Kiedy byłem już gotowy, wyszedłem z łazienki i zastałem pusty pokój. Nie wiem jakim cudem, ale doskonale wiedziałem, że tak będzie i gdzie znajdę moją zgubę. Wyszedłem z pokoju i udałem się do kuchni. Tak jak się tego spodziewałem, Paula stała przy kuchni i coś pichciła.
- Co robisz? - zapytałem opierając głowę na jej ramieniu i zaglądając przez ramię.
- Śniadanie. Muszę ci jakoś podziękować za pomoc.
- Niepotrzebnie się fatygowałaś, poza tym to Zayn cię tu przyprowadził.
- Zayn? O boże! Zapomniałam, że tam ze mną poszedł...
- Paula, hej. Jak się czujesz? - do kuchni wparował Zayn. - Zrobiłaś śniadanie?
- Tak, częstujcie się – odpowiedziała i usiadła przy stole.
- Cieszę się, że wszystko okej. Wczoraj wyglądałaś jakbyś dziś nie miała wstać co najmniej do południa. Ostrzeż mnie następnym razem jeśli będziesz miała zamiar tak zabalować – przysiadł się do dziewczyny.
Zrobiłem to samo.
- Mam do was pytanie... - zawahała się. - Co się wczoraj działo?
- Nie pamiętasz? - zapytałem.
Trochę spadł mi kamień z serca. Bałem się po tym co się stało wczoraj w jakimś sensie być blisko niej.
- Nic? - dodał Zayn.
- No trochę pamiętam. Przyszedłeś do mnie – pokazała na Zayna – potem poszliśmy na imprezę, piliśmy, całowaliśmy się, tańczyliśmy... - wymieniała.
- Całowaliście się? - zapytałem zaskoczony, co chyba dało wyczuć się w moim głosie, bo poczułem jakby coś stanęło mi w gardle.
- Ale tylko po to żeby zapalić – ruszył z tłumaczeniami Zayn. - To skomplikowane. Musieliśmy się dostać do łazienki by zapalić, ale ochroniarz nie chciał nas wpuścić, więc udawaliśmy, że jesteśmy parą. To nic nie znaczyło.
- Po co mu się tłumaczysz? Przecież to nie jego sprawa – wypaliła brunetka. - To ja powinnam zapytać dlaczego obudziłam się oparta na twoim ramieniu, w twoim łóżku i na dodatek w samej bieliźnie?!
- Serio? W bieliźnie? - poruszył znacząco brwiami Malik.
- To teraz to ja jestem ten zły? - zapytałem. - Po tym jak Zayn przyprowadził cię upitą w trzy dupy, zabrałem cię do swojego pokoju i chciałem cię tam zostawić, ale ty zażądałaś, że mam zostać, po czym rozebrałaś się, położyłaś na łóżku i chciałaś żebym do ciebie dołączył. Potem przytuliłaś się do mnie i zasnęłaś. Jakoś nie miałem ochoty się z tobą kłócić zwłaszcza, że byłaś pijana.
- Czyli do niczego nie doszło? - upewniła się.
- Nie – odpowiedziałem.
Teoretycznie to to nie było kłamstwo. Do niczego nie doszło, ale było blisko... Jednak może lepiej na razie przemilczeć...
- Nic nie pamiętam – zasmuciła się. - Przepraszam. Sama nie wiem co sobie pomyślałam...
- Uważasz, że wykorzystałbym cię? Może i się zmieniłem, ale na pewno nie w takiego bydlaka. Widać, że ty jednak zmieniłaś się na gorsze...
- Więc uważasz, że jestem teraz zła? Nie doszłoby do tego gdybyś mnie nie zdradził! - krzyknęła.
- Czyli to przeze mnie ćpasz, tak? - podniosłem głos, a ją zatkało.
- Co?! - zapytał mulat.
- Skąd wiesz? - zapytała ewidentnie przerażona.
- Powiedziałaś mi o tym wczoraj – odpowiedziałem.
- To prawda? Bierzesz? - wciąż nie mógł w to uwierzyć nasz towarzysz.
- Moja reakcja była podobna – uśmiechnąłem się krzywo. - Dlaczego niszczysz sobie życie? Alex wie?
- Nie musi wiedzieć – zaśmiała się histerycznie. - Nikt nie musi wiedzieć... Wy nie powinniście wiedzieć...
- Ej, uspokój się – pogłaskałem ją po ręce. - Nikomu nie powiem jeśli z tym skończysz... Może potrzebna ci jakaś pomoc specjalisty?
- Nie! - zaprzeczyła. - Nie jestem uzależniona! To tylko tak o w ramach rozluźnienia się.
- Nigdy nie potrzebowałaś nic na rozluźnienie.
- Liam, sytuacja się zmieniła i... ja też. Nie potrafię być taka jak kiedyś... Pogubiłam się...
- To nie prawda. Możesz być taka jaka byłaś. Potrzebujesz tylko pomocy. Może powrót do tego co było kiedyś, pomoże ci...
- Nawet w takich chwilach chcesz żebym do ciebie wróciła?! To niedorzeczne!
- Czy ja powiedziałem, że chcę znów z tobą być?! Nie! Mam dziewczynę i jak na razie nie zamierzam jej zmieniać.
Nie chciałem tego mówić, ale musiałem. Paula przegina. Myśli, że poza nią nie ma życia, a tak nie jest i udowodnię jej to.
- W dzisiejszym wywiadzie ogłoszę nasze rozstanie – rzuciłem stanowczo i udałem się do swojego pokoju.

Paula

Niepewnie podeszłam do drzwi od pokoju Liama i delikatnie zapukałam.
- Proszę! - usłyszałam zza drzwi.
Uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju.
- Liam, chciałam cię przeprosić. Nie powinnam była tak sugerować – odezwałam się i już chciałam wychodzić z pokoju, ale chłopak złapał mnie za rękę i zamknął drzwi.
- Ja też powinienem cię przeprosić. Mogłem to inaczej ująć lub po prostu odpowiedzieć, że nie to miałem na myśli, zamiast się wściekać. Przepraszam...
- Nie, to moja wina. Jestem taka głupia! Wszystko niszczę – po moim policzku pociekły łzy.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
- Nie mów tak. To nie prawda. Jesteś cudowna i niczego nie niszczysz – odsunął mnie od siebie na wyciągnięcie rąk i otarł łzy z moich policzków.
- Ależ niszczę! Nawet nie jestem w stanie się z tobą przyjaźnić – znów się rozpłakałam.
Wbrew pozorom chciałabym mu wybaczyć, ale boję się, że jeśli wcześniej nie staniemy się przyjaciółmi, to on będzie chciał do mnie wrócić, a ja... boję się...
- To trudne, ale nie ze względu na ciebie, a na naszą przeszłość. Dużo razem przeszliśmy i trudno o tym zapomnieć.
- Tu nie chodzi o to! To ja jestem temu winna. Nie potrafię ci wybaczyć. Chcę tego, ale nie mogę, boję się...
- Nie masz czego. Nie zrobię nic czego nie będziesz chciała zrobić...
- Teraz tak mówisz... zresztą nie ważne. To ja muszę zdecydować, sama. Cieszę się, że w końcu powiesz światu, że nic nas już nie łączy, bo mam już dosyć tych wszystkich hejtów i pytań dlaczego cię zdradzam i czy między nami wszystko okej.
- Hejtują cię? Dlaczego? - zapytał zaskoczony.
- Nie wszyscy mnie polubili, a teraz kiedy widują mnie i ciebie z kimś innym to nawet fani naszego związku mnie hejtują za zdradę. Albo jak byłam w Polsce miałam chyba z milo pytań dlaczego wyjechałam, jak tam nasz związek i czy mamy plany na przyszłość itd. Wiesz, na tamten moment to nie było miłe.
- Czemu nic nie mówiłaś? Załatwiłbym to...
- Jak? Powiedziałbyś im, że mają do mnie nie pisać? To jeszcze bardziej by je podkusiło. W ten sposób dałbyś im do zrozumienia, że mamy coś do ukrycia.
- Paula, siedzę w tym dłużej niż ty i wiem jak pozbyć się natrętnych fanów.
- Serio? To czemu Zayn lub Niall wciąż dostają hejty? Albo Larry? Jakoś z tą plotką nie możecie sobie poradzić. Liam, moja mama była modelką, znaną. Teraz jest projektantką. Myślisz, że nie miała styczności z hejtami? A hmmm, jak ona to i ja, nie?
- To co innego...
- Nie, to to samo. Nie jesteście w stanie poradzić sobie ze zwykłą plotą, a dalibyście radę z fanami? Nie sądzę.
- Dla ciebie zrobiłbym wszystko. Doskonale wiesz jak bardzo cię kochałem i naprawdę byłbym w stanie jakoś temu zaradzić. Mogłaś powiedzieć...
- Gdybyś mnie nie zdradził to może i bym nie dostawała tych hejtów i pytań dlaczego jesteś taki przybity.
- Musisz mi to wypominać? Dla mnie też nie jest to miłe wspomnienie.
- Niby dlaczego? Danielle się nie postarała?
- Nie, dlatego, że straciłem ciebie! - wrzasnął. - Czemu to do ciebie nie dociera? Nie chciałem cię zdradzić! Byłaś najważniejszą osobą w moim życiu i żałuję, że cię straciłem.
- Tak to, nie poznałbyś Aurore... - rzuciłam nieśmiało.
- I co z tego skoro miałbym ciebie? Byłem w stanie porzucić wszystko by być z tobą...
- Ale wolałeś uwierzyć plotkom i mnie zdradzić, faktycznie coś poświęciłeś – naszą miłość – rzuciłam wściekła i wyszłam z jego pokoju.
Miałam go dosyć. W drodze do wyjścia wpadłam na całe towarzystwo.
- Paula? Co tu robisz? - zapytała Martyna.
- Dlaczego jesteś w ciuchach Liama? - zapytał Harry.
- Liam lub Zayn wam wszystko wyjaśnią – rzuciłam i zaczęłam się ubierać.
- Paula zaczekaj! - usłyszałam głos Liama najwyraźniej stojącego na schodach.
- Nie mam zamiaru! - wrzasnęłam i gdy już miałam wychodzić zwróciłam się do przyjaciół. - Przyślijcie mi moje rzeczy albo przynieście mi do szkoły, bez różnicy – rzuciłam i z trzaśnięciem zamknęłam drzwi.
- Paula, proszę! - usłyszałam głos Liama za sobą.
- Nie! Mam cię dość! - wrzasnęłam i czym prędzej ruszyłam w stronę domu.
Wsiadłam do taksówki, wystukałam wiadomość do Liama, która brzmiała: „Możesz to wykorzystać jako scenkę naszego zerwania. Rób jak chcesz. Chcę mieć to już z głowy” i wyłączyłam telefon by nikt do mnie nie dzwonił. Chciałam teraz zostać sama. Jutro i tak będę musiała się z nimi zmierzyć... no i jest jeszcze Liam. Mamy jutro towarzyski turniej kosza, w którym niestety muszę brać udział... on też tam będzie...

Liam

- Liam, słyszeliśmy, że miałeś dziś małą kłótnie z Paulą. Czy to coś poważnego? - dopytywał dziennikarz.
Jeszcze nie powiedziałem tego co miałem. Ale jak widać nadszedł już odpowiedni czas.
- Nie, to nic poważnego – odpowiedział Zayn. - Na pewno się pogodzą.
- Czyli fani nie muszą się martwić o naszych gołąbków? - zapytał prowadzący.
- Tak naprawdę, to nie jesteśmy już razem – odpowiedziałem.
- Jak to? To chyba nie przez błahą kłótnie?
- Nie, skądże. Rozstaliśmy się jakiś miesiąc temu, ale mimo to jesteśmy przyjaciółmi.
- A ta kłótnia? - drążył.
- Przyjaciołom też zdarzają się kłótnie – pomógł mi Lou. - Nawet my się czasami kłócimy, to normalne.
- To bardzo ciekawe i zaraz do tego wrócimy, ale Liam, powiedz nam dlaczego dopiero teraz powiedziałeś, że zerwaliście i czy to dlatego Paula wyjechała miesiąc temu do Polski? Co było powodem waszego rozstania?
- To sprawa prywatna – uciąłem krótko. - A co do wyjazdu, Paula chciała odpocząć od całego zamieszania i spotkać się z rodziną. Postanowiliśmy też przestać się spotykać przez jakiś czas by było nam łatwiej pogodzić z zerwaniem.
- Dlaczego wcześniej nic o tym nie wspomnieliście?
- To skomplikowane. Kiedy Paula wyjechała nasz kontakt się urwał, a ja nie chciałem robić nic bez jej zgody, dlatego postanowiłem poczekać. Dzisiaj ustaliliśmy, że czas to ogłosić.
- Dlaczego?
- Paula dostawała wiele niemiłych wiadomości od naszych fanek, a niektóre choć były pisane z dobrą myślą, raniły ją. Nie mogłem na to pozwolić, więc... Tak jakoś wyszło.
- A kim jest ten chłopak, który całuje się z Paulą? - zapytał pokazując ekran, na którym było zdjęcie Pauli i Alexa.
- To jej prywatna sprawa... - zawahałem się.
- To jej chłopak – odpowiedział Zayn, a ja spojrzałem na niego krukiem. - No co? Nie mówiła, że to tajemnica, poza tym jednym z powodów dlaczego mieliście ogłosić wasze rozstanie był ich związek.
- Masz rację – rzuciłem do mulata. - To jej chłopak – potwierdziłem.
- Widać ty też nie próżnujesz. Kim jest ta dziewczyna? - zapytał dziennikarz pokazując tym razem moje zdjęcie i Aurore.
- Zostawię to bez komentarza – odpowiedziałem i dałem tym samym chłopakom do zrozumienia, że już nic więcej nie powiem, więc zaczęli dręczyć prezentera tak by nie zwrócił na mnie uwagi.
Po skończonym wywiadzie wróciliśmy do domu i wszedłem na Twittera. Wszyscy fani zadawali mi i również Pauli dlaczego zerwaliśmy i do słowie wszędzie były informacje jak i domysły dotyczące naszego rozstania. Miałem dosyć oglądania tego wszystkiego, więc zamknąłem komputer i poszedłem spać.



Hej :D
Jestem pewna, że tego się nie spodziewaliście. Niestety muszę was potrzymać jeszcze trochę w niecierpliwości i jeśli dobrze myślę, to niedługo zacznie się coś dziać :)
Sami zobaczycie.
Więc, dziękuję za komentarze i odwiedziny. Ostatnio zapomniałam o tym wspomnieć, więc mamy ponad 10 000 wyświetleń :D Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu i dumna! Naprawdę, dziękuję, że czytacie moje bazgroły i, że się wam podobają.
A teraz przejdźmy do rzeczy.
Przepraszam za błędy i bezsensowne wypowiedzi lub coś. Jakoś nie miałam pomysłu na ten rozdział, ale nie mogłam go też zmienić. Z następnym powinno być już lepiej :D
Kolejny rozdział za tydzień... (może w sobotę) jeśli będzie +10 komentarzy :*
Kontakt pozostaje bez zmian :)

PS. Co do kolejnego blogu:
Chciałam zamieścić ankietę byście wybrali najlepszą opcję, ale coś się kiepści i ankiety nie liczą głosów. Dlatego przeanalizowałam swoje pomysły i wybrałam najlepszą opcje (tą, którą miałam całą zaplanowaną). Na razie wam nie zdradzę, która to opcja :D Musicie na to poczekać, ale wciąż możecie pisać w komentarzach, którą opcje wolicie. Może zmienię zdanie...

Propozycje:
  1. Blog o Zaynie (z dziewczyną, pikantny i trochę wulgarny)
  2. Blog o Liamie ( z dziewczyną – siostrą jednego z 1D, łagodny, podobny do tego)
  3. Kontynuacja tego bloga ( historia Pauli i Liama, gdyby nie zdrada)
  4. Bromance: Lilo (dramat), Ziam (pikantny, +18), Lirry (zboczony, +18), Niam (słodki)

Trochę się rozpisałam... Więc podsumowując: Zapraszam do komentowania i dziękuję, że to czytacie.
Ja też was KOCHAM buziaki xxx

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rozdział 36


Zayn

Na reszcie sobota! Boże, mam dosyć tej całej szkoły. No ile można się uczyć? Przecież to nudne. Współczuję tym ludziom, którzy muszą uczyć się przez kilka lat. Niby kiedyś też chodziłem do szkoły, ale to było dawno temu. Plus nie zawsze do niej trafiałem. Teraz niestety nie mogę chodzić na wagary, bo Paul by się dowiedział i miałbym przesrane. Rodzice to przy nim pestka. Przecież on może kazać Andiemu lub Prestonowi za mną łazić lub obstawić wszystkie drzwi ochroną, albo co gorsza zabronić mi wychodzić na imprezy! To byłoby straszne! W sumie to mam dziewczynę i nie powinienem tak balangować, ale ona mnie doskonale zna i pozwala mi się trochę zabawić, oczywiście bez przegięć. Dlatego też muszę być grzeczny i nie podpaść ani Carol, ani Paulowi.
Z tego też powodu dopóki nie dostanę szlabanu muszę się wyszaleć. Poszedłbym na imprezkę lub coś, ale nie ma z kim. Martyna nie lubi za bardzo szaleć na dyskotekach, bo przypominają jej się dawne balangi, a skoro ona nie idzie to Harry też nie pójdzie, bo pewnie gdzieś się z nią umówi. Na Nialla nie ma co liczyć, bo z nim poszłaby Julka, a jej nie wolno pić, chociaż to dość delikatna sprawa, gdyż, że tak powiem Paula ma na nią wyjebane. Louis pewnie też wychodzi gdzieś z Eleanor, Carol jest daleko, a Liam z tą swoją pomponiarą. Czyli dupa. Sam nie pójdę. Jest po południu, a ja jak ta ciota siedzę w domu i się nudzę. Jedynym wyjściem jest chyba walnąć się na wyro i zdrzemnąć. Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Udałem się do swojego pokoiki i rzuciłem na łóżko. Myślałem, że może to zaradzi mojej nudzie, ale jednak się pomyliłem. postanowiłem zaryzykować. Wyciągnąłem swojego iPhone'a z kieszeni spodni i wybrałem numer Pauli. Po 2 sygnałach odebrała komórkę.
- Hej Zayn. coś się stało? - jak zwykle się o nas martwi.
- Hej, nie, nic się nie stało.
- To po co dzwonisz? - zapytała.
- Muszę mieć jakiś powód by dzwonić?
- Nie, ale z reguły dzwonicie do mnie gdy czegoś chcecie lub coś się stało...
- Ale ja jestem inny. co porabiasz?
- Siedzę na łóżku i myślę, a ty?
- Też siedzę na łóżku, tyle, że swoim i zamiast myśleć, nudzę się.
- To może wpadnij do mnie to posiedzimy razem i razem się ponudzimy lub porozmyślamy.
- Świetny pomysł – uśmiechnąłem się sam do siebie. - Zaraz u ciebie będę.
- Czekam – odpowiedziała i się rozłączyła.
Od razu wygramoliłem się z łóżka i udałem do szafy by się wystroić. Kiedy już wybrałem idealne ciuchy, poszedłem do łazienki wziąć szybki. Wykąpany, ubrany wziąłem się za układanie włosów i już po chwili byłem gotowy do wyjścia.

Liam
 
Miło jest wrócić do domu po całym dniu łażenia. Z Aurore jest bardzo przyjemnie, ale to nie to samo. Nawet nie mogliśmy pokazać się w publicznym miejscu, bo od razu na nas napadali i zadawali milion pytań. Naprawdę nie chciałem jeszcze im mówić jak to teraz jest w moim życiu. Wiem, że nie będziemy już z Paulą razem, ale... jakoś tak nie mogę. To zbyt trudne... Może wolę żyć złudzeniem niż prawdą. Moje rozmyślenia przerwał Zayn pałętający się po korytarzu.
- Gdzie idziesz? - zapytałem kumpla.
- O Liam. Nie wiedziałem, że już wróciłeś – odezwał się zaskoczony moim widokiem.

Zayn

To trochę niezręczna sytuacja. Nie spodziewałem się, że ktoś będzie w domu, a zwłaszcza Liam. Nie mam ochoty mówić mu o swoich planach...
- Przed chwilą wróciłem i widzę, że się gdzieś wybierasz. Jest ktoś jeszcze?
- Nie, nikogo nie ma. Pewnie niedługo wrócą. Jak tam z Aurore? - zagadnąłem.
- Całkiem przyjemnie, jak poprzednio – uśmiechnął się cwaniacko.
- Nie udawaj skromnego. Ile dzieli was od wyprawy do łóżka?
- Jesteś idiotą – zaśmiał się – Dokąd idziesz?
- Yyy... gdzieś – odpowiedziałem. Nie chciałem żeby wiedział, że idę spotkać się z Paulą.
- A można wiedzieć z kim idziesz? - dopytywał się.
- Nie twój interes – burknąłem.
- Przecież możesz mi powiedzieć, że umówiłeś się z Paulą. Myślisz, że bym się do dowiedział?
- Skąd wiesz, że z nią się spotykam? - zapytałem zaskoczony. On jest Edziem? Też umie czytać w myślach? To mnie przeraża. Tak samo jak wiadomość o tym iż wiem kim jest Edward Cullen i jakie ma zdolności. A niech cię Lou!
- Po pierwsze inaczej byś mi powiedział, a po drugie Carol jest daleko stąd, a reszty nie ma, więc ona jest jedynym wyjściem.
- Mam dużo znajomych!
- Zayn. Znam cię i swoje wiem – skwitował i udał się do salonu.
Wypuściłem głośno powietrze i czym prędzej wyszedłem z domu. Aby się uspokoić wyciągnąłem paczkę fajek z tylnej kieszeni spodni i odpaliłem jednego papierosa. Dym delikatnie drażnił moje gardło, co mnie uspokoiło. Wiele osób powtarza mi żebym rzucił palenie, ale to wcale nie jest takie proste. Wiem, że przez palenie mogę stracić głos i będę musiał odejść z zespołu, ale ta informacja wcale mi nie pomaga, a jeszcze bardziej przeszkadza. Dlatego też staram się ograniczyć palenie i może kiedyś uda mi się je całkowicie rzucić.

Po kilku minutach znalazłem się pod odpowiednim budynkiem. Przeszedłem przez recepcję i udałem się windą na odpowiednie piętro i zapukałem do drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły i ujrzałem w nich Paule.
- Hej – uśmiechnąłem się.
- Cześć, wchodź – przepuściła mnie w progu. Posłusznie wszedłem.
- Mówiąc, że zaraz będziesz, nie sądziłam, że minie godzina – rzuciła siadając w salonie.
- Przepraszam cię. Musiałem się ogarnąć. Nawet nie wiesz jaki byłem przerażony jak zobaczyłem się w lustrze – usiadłem obok niej.
- Nie przesadzaj. Nie mogło być aż tak źle. Jesteś przystojny i w żaden sposób nie da się tego zmienić.
- Wiem, że jestem przystojny, ale moja fryzura to była katastrofa.
- Uwierz, każda twoja fanka chciałaby cię zobaczyć bez różnicy czy byłbyś w worku czy superowskich ciuchach. I tak każda dostałaby orgazmu na sam twój widok.
- Też tak masz? - poruszyłem znacząco brwiami.
- Po pierwsze nie jestem twoją fanką, a po drugie powiedziałam to z grzeczności.
- Ej. Jak śmiesz? Jestem takim ciachem, że laski padają mi do stóp.

- Jesteś również zakochanym w sobie dupkiem.
- No, tu to przesadziłaś – to już było przegięcie. Za karę rzuciłem się na nią z łaskotkami.
- Przestań – prosiła przez śmiech. - Żartowałam... Jesteś... bożyszczem... nastolatek... i wspaniałym... zakochanym w sobie... człowiekiem... Proszę...
- Niech ci będzie – mruknąłem i przestałem ją gilgotać.
- Jesteś brutalny! Jakby twoje fanki cię takim zobaczyły to by się załamały.
- Wątpię w to. Mój urok by je oczarował.
- Serio, skromny jesteś aż nadto...
- Wiem – wyszczerzyłem się. - Może powiesz co tam u ciebie?
- Jak zawsze.
- A jak tam twoje wczorajsze spotkanie z tatą? Liam nie chciał nam nic powiedzieć...
- Jako tako. Nie chcę o tym gadać – spoważniała. Ewidentnie coś się musiało stać.
- A co z Liamem? Dogadaliście się?
- Tak, jest ok. Jesteśmy przyjaciółmi – odpowiedziała niepewnie.
- Przyjaciółmi? To dlaczego dziś spał u ciebie? - w necie aż od tego huczało.
Wszędzie były fotki jak Paula całuje się z Alexem, jak Liam całuje się z Aurore i na koniec jak idą przytuleni do mieszkania Pauli i jak Liam z rana wymyka się z jej domu.
- Co masz na myśli?
- To, że wyszliście razem do twojego ojca, a Liam wrócił dopiero rano. To nie jest normalne.
- No dobra. Tak, nocował tu, ale do niczego nie doszło i nie dojdzie. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- To dlaczego tu nocował?
- Bo go o to poprosiłam! Nie chciałam zostać sama. Było mi smutno, a on mnie doskonale rozumie – zasmuciła się.
- Przepraszam... Powinienem był wiedzieć, że gdyby coś było na rzeczy to byś mi powiedziała.
- To prawda. Poza tym mam chłopaka.
- Słyszałem. To tak na poważnie?

- Zayn, o co ci chodzi? Przyszedłeś tutaj by mnie o wszystko wypytać?
- Nie. Nudziłem się. Wszyscy gdzieś wybyli, a ja zostałem sam.
- Biedaku. Co powiesz na kilka drinków? - uśmiechnęła się cwaniacko. Ewidentnie coś knuła.
- Czemu by nie.
- To poczekaj tu, a ja pójdę się przebrać – uśmiechnęła się i już wychodziła, gdy ją zatrzymałem.
- Po co się przebierasz?
- Bo idziemy na imprezkę. Alkoholu niestety nie mam w domu, bo Liam wszystko skonfiskował. Długa historia.
- Okej – rzuciłem, a dziewczyna poleciała do swojego pokoju.
Serio, wolałem nie wnikać co tam się działo i dlaczego Liam zabrał jej alkohol. Nie musiałem długo czekać na Paule. Przyznam, że gdy ją zobaczyłem byłem trochę zaskoczony. Po pierwsze wyszykowała się dość szybko – jak na nią – a po drugie wyglądała niesamowicie. Rozpuściła włosy, które nie przypominały jej zwyczajowych loków, czy fal, tylko były wytapirowane i lekko postawione. Była delikatnie umalowana z wyraźnie podkreślonymi oczami. Miała na sobie koszulę w czerwonoczarną koszulę bez rękawów, krótkie jeansowe spodenki, czarne, podarte leginsy, jeansową kamizelkę i czarne botki na wysokim obcasie. To zdecydowanie nie jest jej dawny styl, ale odkąd wróciła z Polski właśnie tak się ubiera... no może łagodniej jeśli chodzi o szkołę.
- Nie przesadziłaś? - zapytałem lekko zaskoczony.
- Co, nie podoba ci się? Trochę się zmieniłam – odpowiedziała.
- Nie no, wyglądasz super, tyle, że będzie ci zimno.
- Nie jestem dzieckiem. Dam sobie radę – odpowiedziała chłodno po czym podeszła do mnie, złapała za rękę i pociągnęła w stronę drzwi. - Idziemy?
- Jasne – uśmiechnąłem się i posłusznie za nią poszedłem.
Kiedy znaleźliśmy się przed klubem zostaliśmy wpuszczeni w pierwszej kolejności.
- Chyba dobrze jest być gwiazdą nie? Wszędzie cię wpuszczają – uśmiechnęła się podchodząc do baru.
- Nie bądź taka skromna. Wpuścił nas ze względu na ciebie. W końcu jesteś byłą dziewczyną Liama Payne'a. Wszyscy cię znają. Ale tak. Fajnie jest być sławnym.
- Na pewno lepiej niż bycie sławnym tak jak jestem ja – upiła łyka swojego drinka, a ja poszedłem w jej ślady.
Przyznam, że było całkiem fajnie. Wypiliśmy kilka drinków i potańczyliśmy trochę. Naprawdę świetnie się z nią bawię. Liam nie wie co stracił, chociaż gdyby nie to co zrobił, możliwe, że Paula byłaby taka jak dawniej, a nie taka jak teraz. Taka zbuntowana...
- Mam ochotę zapalić – mruknąłem do dziewczyny.
- Wiesz, ja też. Chodź zapalimy – uśmiechnęła się.
- Tu nie można palić – zauważyłem.
- Taki z ciebie bad boy? Znam miejsce gdzie można – uśmiechnęła się i pociągnęła mnie za rękę w stronę łazienek.
- Jak wejdziemy tam razem to będzie to trochę podejrzane – zauważyłem.
- Zaufaj mi – uśmiechnęła się cwaniacko i podeszła do drzwi.
- Męska toaleta jest tam – odezwał się jeden z ochroniarzy.
- To mój chłopak. Chcieliśmy przez chwilę zostać sami – uśmiechnęła się do niego brunetka.
Facet spojrzał na nią niezbyt przekonany. Paula przysunęła się do mnie bliżej i położyła moją rękę na jej tyłku.
- Zayn, skarbie, poczekaj. Ten miły pan nie chce nas przepuścić – walnęła mnie z łokcia w bok bym zadziałał.
- Nie mogę – rzuciłem i złączyłem nasze usta w pocałunku.
- No dobra, idźcie – rzucił facet, a Paula nie przerywając pocałunku pchnęła mnie na drzwi i weszliśmy do ubikacji.
Kiedy zostaliśmy sami oderwała się ode mnie.
- I tak to się robi – wyszczerzyła się.
- Wiesz, że mogłem mu coś nagadać, jestem gwiazdą, na pewno by nas wpuścił i bez tego.
- Nie sądzę. Ten ochroniarz jest bezwzględny. W końcu byłam tu kilka razy z Alexem. Powinien mnie pamiętać.
- Za każdym razem z nim tak wchodziłaś? - zapytałem odpalając fajkę.
- Z reguły. Najpierw było to trochę dziwne, bo wiedziałam, że mnie kocha, a ja nie odwzajemniałam jego uczuć, ale teraz odkąd jesteśmy razem przychodzi nam to bez problemu. Nawet sam inicjuje takie zbliżenia.
- Nie chcę znać szczegółów. Nie będzie zły jak się dowie co się przed chwilą stało?
- Nie. Wie, że innego wyjścia nie ma, a poza tym jesteśmy tylko przyjaciółmi, więc nie ma się o co martwić, zwłaszcza, że masz dziewczynę.
- Liam chyba nie będzie zadowolony jak się o tym dowie – wymsknęło mi się.
- A co on ma do tego? Nie jesteśmy razem. Poza tym gdyby był tu ze mną musiałabym go pocałować, bo sama bym nie przyszła. Wiesz, sprawdziliby po jakimś czasie dlaczego nie wychodzę, a tak to luz – zaciągnęła się dymem.
- Serio? Sprawdzałaś to?
- Ja nie, ale taki jeden facet tak. No wiesz kiedy przyszłam tu sama to tańczyłam z takim jednym kolesiem i jak mieliśmy ochotę zapalić to pokazał mi jak to działa.
- Lizałaś się z obcym facetem?! - zapytałem zaskoczony.
- Nie obcym. Poznaliśmy się i jest całkiem fajny, ale nie w moim typie.
- Poznaliście się tańcząc? W ciągu jednego wieczora?
- To nie tak. Znamy się od dłuższego czasu. Poza tym to nie twoja sprawa. Za jakieś – spojrzała na zegarek w telefonie – 10 minut powinien być przy barze.
- To ty się z nim kumplujesz? - zapytałem zaskoczony.
- No jasne – dopaliła papierosa i spuściła w klozecie. - Teraz musimy trochę podrasować nasz wygląd – podeszła do mnie i rozpięła moją koszulę i kilka swoich guzików.
- Co ty robisz? - zapytałem zaskoczony nie pierwszy już dzisiaj raz.
- Musimy wyglądać realnie. Pamiętaj. Wychodząc z kibla masz zapinać koszulę i wyglądać na zadowolonego, a no i patrz na mój tyłek – pociągnęła mnie w stronę drzwi i już po chwili wychodziliśmy z pomieszczenia.
Zacząłem zapinać swoją koszulę i tak jak Paula powiedziała, patrzyłem na nią pożądliwie.
- Kochanieńka, zapnij koszulę, bo zaraz wszyscy będą wiedzieli co tu się działo, a on na pewno tego nie chce – odezwał się goryl do Pauli.
- Dzięki za radę – uśmiechnęła się kusząco, złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę baru.
- To on wie kim ja jestem? - zapytałem zaskoczony poprawiając włosy.
- Zayn. Jesteś sławny, a to jest zamknięty klub. Wszyscy wiedzą kim jesteś. Masz farta, że nie wpuszczają tu paparazzi, bo już bylibyśmy na pierwszych stronach gazet, dlatego tyle tu ochrony.
- Niezła jesteś – uśmiechnąłem się do niej.
- Tak, wiem.
- Skromność to podstawa – zakpiłem.
- Nauczyłam się tego od ciebie, mistrzu – zaśmiała się i wzięła za picie kolejnego drinka.
- Przepraszam – odezwał się do dziewczyny barman. - Ten pan, o tam, stawia pani tego drinka i kazał przekazać, że wie pani kim on jest i na pewno go przyjmie – pokazał na jakiegoś gościa, który patrzył w naszym kierunku.
- Dziękuję – uśmiechnęła się promiennie. - I poproszę jeszcze 2 kolejki.
- Oczywiście – odpowiedział uśmiechem i nalał nam po kieliszku.
- Zawsze przyjmujesz drinki od nieznajomych? - zapytałem. Ona mnie naprawdę dziś zaskakuje.
- Od jakich nieznajomych? To Max, mówiłam ci o nim – puściła buziaka w stronę tego faceta i zaczęła sączyć drinka od niego. - Mam do ciebie jedną prośbę. Pozwól mi się upić, potrzebuję tego.
- Tylko ten jeden raz, ale bez przegięć.
Uśmiechnęła się i duszkiem wypiła drinka od Maxa, potem kieliszka, a potem kolejne i kolejne drinki...

Liam
Jest 3 w nocy, a ja nie mogę spać. Sam nawet nie wiem dlaczego. Może dlatego, że Zayn wciąż nie wraca? Jak Paul się dowie, że balował całą noc, to nie będzie zadowolony. Chociaż jest dorosły. Nie muszę się o niego martwić. Nagrabił sobie, to niech płaci, jednak to nic nie daje. Postanowiłem się wyluzować. Niechętnie wstałem z łóżka i udałem się do kuchni. Wyciągnąłem szklankę z szafki i udałem się do barku. Nalałem sobie Jacka Danielsa i kiedy już miałem wyjść z kuchni usłyszałem jakiś hałas w korytarzu. Uznałem, że to pewnie Zayn wraca z imprezy, więc wyszedłem na korytarz by zobaczyć, czy czasem nie jest mu potrzebna pomoc. To co zastałem w holu było dla mnie szokiem. Przy drzwiach, oparci o ścianę stali Paula i Zayn, a raczej to Zayn stał, bo Paula wieszałan się na nim nie mogąc prosto stanąć. Idąc tak kawałem obijali się o wszystkie ściany.
- Co jej się stało? - zapytałem jednocześnie informując ich o swojej obecności.
- Pomóż mi ją zabrać do salonu – rzucił Zayn.
Odstawiłem szklankę na szafkę i podszedłem do Pauli łapiąc ją z drugiej strony i z pomocą Zayna posadziliśmy ją na sofie.
- Co się jej stało? - powtórzyłem pytanie do kumpla.
- Trochę przesadziła – zmieszał się.
- Trochę?! Przecież ona wygląda okropnie! Jak mogłeś do tego dopuścić?
- Jakoś tak wyszło. Nie piła zbyt dużo – bronił się.
- W ogóle skąd wzięliście alkohol i po jakie licho ją tu przytaskałeś. Mogliście zostać u niej.
- Byliśmy na dyskotece i kiedy ubłagałem ją żebyśmy już wrócili, chciałem zabrać ją do domu, ale bałem się ją zostawić samą, więc wziąłem ją tu przywiozłem.
- Dobrze zrobiłeś – rzuciłem rozdrażniony.
Widać po Zaynie, że jest trochę pijany. Nie chciałem się z nim kłócić w takim stanie.
- Idź się połóż, a ja się nią zajmę.
- Dziękuję ci stary, kiedyś ci się odwdzięczę – uśmiechnął się i udał się do swojego pokoju.
- Paula, słyszysz mnie? Zabiorę cię do siebie. Dasz radę sama iść, czy mam cię zanieść – zapytałem dziewczynę, klękając przed nią.
- Dam radę – odezwała się. - Tylko ja nie chcę jeszcze spać. Chcę się napić...
- Wystarczająco już na dziś wypiłaś – pomogłem jej wstać i objąłem ją w tali, by nie upadła. - Pomogę ci iść, dobrze?
- Dobrze – mruknęła i powoli ruszyliśmy w stronę korytarza.
Mieliśmy szczęście, bo poza nami i zapewne śpiącym już Zaynem nikogo nie ma w domu, dlatego obijanie się o ściany nikogo nie obudzi. Zayn ma tak mocny sen, że nic nie jest w stanie go obudzić, zwłaszcza gdy jest pijany.
- Poczekaj – odezwała się Paula i stanęła prosto na nogach.
Zdjęła kamizelkę, którą miała na sobie i chwyciła moją szklankę.
- Mówiłem ci, że masz nie pić – upomniałem ją, jednak nie dała sobie odebrać szklanki.
- Inaczej nie pójdę – upierała się.
- Niech ci będzie – przytaknąłem jej. - Uparta jak zawsze – mruknąłem sam do siebie biorąc od niej kamizelkę i pomagając jej wejść po schodach.
Kiedy znaleźliśmy się w moim pokoju, Paula odstawiła pustą szklankę na szafkę przy łóżku po czym na nim usiadła.
- Będziesz spała tutaj, a ja prześpię się w gościnnym – odezwałem się stojąc przed nią.
- Nie. Śpij ze mną – upierała się. Naprawdę nie byłem w stanie jej odmówić.
- Dobrze, a teraz poczekaj tu, a ja znajdę ci coś do założenia i pójdę po wodę, okej? - zapytałem.
- Tak – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
Poszedłem na dół do kuchni i nalałem jej wody do szklanki. Kiedy wszedłem do pokoju paliła się tylko jedna lampka, a Pauli nie było. Uznałem, że pewnie jest w łazience, więc zacząłem szukać czegoś odpowiedniego w szafie. Wyciągnąłem jej ulubioną bordową koszulkę i moje koszykarki. Kiedy się odwróciłem normalnie mnie zamurowało. Przede mną stała Paula w samej bieliźnie. Patrzyłem na nią i wprost nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Nikt nie zdaje sobie sprawy co w tej chwili czuję. Dziewczyna podeszła do mnie, chwyciła ciuchy, które dla niej wziąłem i rzuciła gdzieś w kąt. Dotknęła palcem wskazującym moich ust po czym zjechała ręką po moim torsie zatrzymując się na krańcu koszulki, którą na sobie miałem.
- Lepiej ci bez koszulki – odezwała się i zwinnym ruchem ściągnęła ją ze mnie.
Nie stawiałem jej żadnych oporów, gdyż bardzo tego pragnąłem i byłem ciekaw co zrobi dalej, ale z drugiej strony miałem wyrzuty sumienia. Ta dziewczyna ma nade mną niesamowitą władzę. Jednym dotykiem potrafi mnie zaczarować i nikt nie jest w stanie temu zaradzić.
Kiedy pozbyła się mojej koszulki, zaczęła mnie prowadzić tyłem w stronę łóżka. Kiedy natrafiliśmy na opór, dziewczyna popchnęła mnie i wylądowałem na łóżku. Aby mieć na nią lepszy widok, podparłem się na łokciach i podziwiałem ją czekając na kolejny ruch. Usiadła na mnie okrakiem i pchnięciem zmusiła do całkowitego położenia się. Po chwili zaczęła jeździć rękoma po moim torsie i ramionach i nim się spostrzegłem złączyła nasze usta w pocałunku. Tak bardzo tego pragnąłem, że odrzuciłem podpowiedzi sumienia i zatraciłem się w pocałunku. Dziewczyna z każdą chwilą stawała się coraz namiętniejsza, co bardzo mi się podobało. Oderwała się ode mnie na chwilę i chwyciła moje ręce. Zdezorientowany patrzyłem na nią i czekałem na ciąg dalszy. Dziewczyna położyła moje dłonie na swoich pośladkach i musnęła moje usta.
- Śmiało, pozwalam ci – przygryzła moją wargę i ponownie złączyła nasze usta w pocałunek.
Dzięki jej zgodzie zacząłem działać. Wiedziałem, że mogę zrobić wszystko. Z początku bałem się, że każdy mój ruch może ją spłoszyć, a zdecydowanie nie chciałem tego kończyć. Było mi zbyt dobrze i zbyt długo na to czekałem. Zacisnąłem swoje dłonie na jej pośladkach, na co zareagowała uśmiechem. W pewnym momencie nie przerywając pocałunków zaczęła ruszać biodrami ocierając się o moją męskość. To było tak niesamowite uczucie, że aż zacząłem cicho pojękiwać i posapywać. Brunetka nie przerwała ani na chwilę swoich poczynań. Moje sumienie toczyło zaciętą walkę z pragnieniem, tak jak nasze języki.
Po chwili Paula przeszła z pocałunkami na szyję, a potem na tors. Składała na nim milion małych pocałunków i zjeżdżała rękoma w stronę spodni, które miałem na sobie. Kiedy jej dłonie dotarły na miejsce, poczułem, że jej usta również się tam zbliżają. W tym momencie moje sumienie wygrało. Chwyciłem Paule za nadgarstki i zmusiłem by na mnie spojrzała.
- Nie – odpowiedziałem stanowczo. Nie mogłem do tego dopuścić.
- Liam, daj tym razem mi zadowolić ciebie – upierała się.
Wyślizgnęła swoje ręce z moich i wróciła do tego co robiła wcześniej. Nie mogłem jej tak wykorzystać. Chwyciłem ją za ramiona, podciągnąłem na wysokość swojej twarzy i łapiąc ją za nadgarstki, przekręciłem tak żebym to ja był na górze.
- Nie – odezwałem się patrząc jej w oczy.
- Wiem, że nie lubisz jak dziewczyna dominuje, ale mógłbyś tym razem to wytrzymać.
- Nie chcę byś to robiła.
- Ale ja chcę! - upierała się.
- Jesteś pijana. Jutro byś tego żałowała.
- Nie! Ty nic nie rozumiesz. Ja tego pragnę, pragnę ciebie...
- To nie prawda. Mówisz tak pod wpływem alkoholu...
- Nie wiesz, że jak człowiek jest pijany to mówi prawdę? Nie może wtedy kłamać.
- To nie zmienia faktu, że ja tak nie mogę.
- Liam, ja cię kocham i chcę tego.
- Teraz kłamiesz, powiedziałaś mi wcześniej, że mnie nie kochasz – zszedłem z niej i położyłem się obok przykrywając nas kołdrą.
- Wtedy kłamałam. Uważasz, że tak łatwo o tobie zapomniałam? Nie bądź idiotą!
- Chodzisz z Alexem – przypomniałem jej.
- Tylko po to żeby nie myśleć o tobie. Wkurza mnie, że gadasz z Aurore i do niej zarywasz. To ja powinnam być na jej miejscu.
- Nie wierzę w to...
- Naprawdę! Kocham cię i mam ogromną ochotę ci wybaczyć, ale musisz o to zawalczyć. Ja cię w ten sposób tylko sprawdzam.
- Bredzisz – nie mogłem w to uwierzyć. To zbyt fałszywe.
- Posłuchaj. Za każdym razem kiedy cię widzę w klasie, na korytarzu, zawsze mam ochotę się na ciebie rzucić i ci wybaczyć. Nawet nie wiesz jak bardzo się męczę kiedy muszę z tobą rozmawiać i nie mogę ci powiedzieć co tak naprawdę czuję. Zraniłeś mnie i to bardzo, ale bardziej rani mnie to, że cię straciłam i tego nie umiem wybaczyć sobie.
- Dlatego robisz to wszystko? Staczasz się tylko dlatego, że nie możesz sobie wybaczyć? Tak nie może być! To moja wina, to na mnie powinnaś być zła, a nie na siebie.
- Błagam cię, zrób coś żebym do ciebie wróciła. Ja tak dłużej nie wytrzymam... Papierosy, alkohol, narkotyki, to wszystko mnie zabija...
- Narkotyki?! Bierzesz?! - zamurowało mnie. Nie wiedziałem, że jest aż tak źle.
- Czasami, zazwyczaj na imprezach, ale tylko kiedy jest Max. On ma niezły towar...
- Nie, to nie może być prawda... Nie może... - starałem się to wyprzeć.
- Jestem śpiąca – mruknęła wtulając się we mnie.
- Dobrze, śpij. Nie będę cię już męczył – poddałem się. Nie wiedziałem co innego mogę zrobić czy powiedzieć. To zbyt trudne...
- Nie zostawiaj mnie – poprosiła.
- Nie zostawię – zacząłem ją głaskać po włosach aż zasnęła.
Od razu poszedłem w jej ślady.




Hej, przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale nie zdążyłam napisać całego rozdziału na czas.
Mam na dzieję, że rozdział się wam spodobał i za tydzień (weekend) dodam kolejny rozdział o ile będzie +10 komentarzy :)
Chyba nie zepsułam słynnej u moich kumpel sceny 2 (to ta między Li i Paulą). Jak wam się podoba nowa Paula? Zmieniła się? Jak uważacie?
Pozdrawiam :*
Kontakt:
TT: @Love_Paula1D
GG: 7534371

PS. Przepraszam za błędy, jeśli ktoś chce być powiadamiany to niech się ze mną skontaktuje i na koniec ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA, a no i ankietę z blogami dodam w najbliższym czasie xx