- Długo mamy tu jeszcze tak siedzieć?
- po raz setny tego dnia Paula zadała to pytanie.
- Jeśli się zamkniesz to może
szybciej – wywróciłem oczami. - Przestań w końcu esemesować.
- A co, zabronisz mi? - podniosła
jedną brew do góry.
- Nie, ale mogę zabrać ci telefon –
kiedy tylko skończyłem, po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do
drzwi.
- Otworze – pisnęła brunetka
zeskakując z fotela i biegnąc do drzwi.
- Co tym razem? - westchnąłem, a
wszyscy zgromadzeni wzruszyli ramionami.
Na swoją odpowiedź nie musiałem
czekać długo, bo do pokoju wróciła Paula ciągnąca za rękę
Alexa.
- No bez jaj, co on tu robi? -
zapytałem wkurzony. Teraz to już przesadziła. - Jesteśmy zajęci.
Niedługo urodziny Louisa i musimy wszystko zorganizować...
- Uspokój się – westchnęła i
kazała chłopakowi usiąść na fotelu, a potem usiadła na jego
kolanach. - Alex jest tu bym nie usnęła, bo zacząłeś z lekka
przynudzać – skrzywiła się dla podkreślenia swoich słów. -
Nie zwracaj na niego uwagi – uśmiechnęła się i wtuliła w
swojego chłopaka, a mnie aż krew zawrzała.
- Ale jeśli znów nam przerwiesz, to
pożegnasz się z kolegą.
- A co ty, moja matka?
- Nie, ale jestem przekonany, że
wszyscy się ze mną zgodzą – stwierdziłem krótko, na co Paula
tylko westchnęła poirytowana i wywróciła oczami.
- Dobra, kontynuuj. Im szybciej
skończysz, tym szybciej będę mogła przestać na ciebie patrzeć –
westchnęła i oparła się na jego klatce, a chłopak pocałował ją
we włosy i położył rękę na jej udzie, lizus.
- Czekam na ten moment z
niecierpliwością – burknąłem. - Tak jak mówiłem, nie wiadomo
czy Eleonor uda się przyjechać, bo następnego dnia ma jakieś
egzaminy czy coś, więc musimy opracować plan awaryjny. Pomyślałem,
że może Harry – spojrzałem na lokowanego – może ty go gdzieś
zabierzesz?
- Jasne, ale tak w sumie... Nie wiem
czy Louis nie będzie wolał takiej cichej imprezy... - odpowiedział.
- Doskonale o tym wiem. Impreza jest
tylko dla najbliższych, co oznacza, że Paula... - spojrzałem w jej
stronę i zobaczyłem jak obściskuje się ze swoim chłopakiem. - To
chyba jakiś żart! - warknąłem w ich kierunku, ale oni wciąż nie
reagowali.
Westchnąłem rozdrażniony i
spojrzałem w sufit by się uspokoić. Znów na nich spojrzałem i
gdy wszyscy zauważyli, że jestem mega wkurwiony, Martyna
szturchnęła Paule, która łaskawie odkleiła się od swojego
chłoptasia.
- Czego? - wywróciła oczami.
- Co to ma kurwa być? - warknąłem.
- To co widziałeś. Zacząłeś się
powtarzać, co jest mega nudne. Poza tym mam podzielność uwagi.
- A wiesz przynajmniej co mówiłem?
- Taa, coś tam, że może nie być
Elki i Harry ma ją zastąpić. I, że to będzie spokojna impreza, a
potem zdaje się, że miałeś coś powiedzieć do mnie. Coś
jeszcze?
- Tak, tylko najbliżsi. Co oznacza, że
twój chłopak nie będzie mógł przyjść – westchnąłem i
spojrzałem na niego. - Bez urazy.
- Spoko, ro... - zaczął, ale Paula mu
przerwała.
- A co z twoją lubą? Jeśli ona
będzie to Alex też.
- Nie będzie jej. Ktoś ma jeszcze
jakieś pytania? - zwróciłem się do wszystkich obecnych. - Skoro
nie, to...
- To my idziemy na górę. Nie
przeszkadzajcie nam – przerwała mi Paula i wstała z kolan Alexa,
cały czas trzymając go za rękę.
- Gdzie idziecie? - oburzyłem się.
Jeszcze nie skończyliśmy...
- Do mnie? - zapytała jakby to była
najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Muszę się zająć moim
chłopakiem i vice versa – uśmiechnęła się do niego i
przygryzła dolną wargę.
- Nie musieliśmy znać szczegółów...
- mruknął zniesmaczony Niall.
- To lepiej nie wchodźcie na górę,
bo jeszcze za dużo usłyszycie – wystawiła język i udała się w
stronę schodów.
- Nie mogę uwierzyć, że idą TO
teraz robić – szepnął Zayn.
- Nigdy by czegoś takiego nie
powiedziała... To nie w jej stylu – zauważyła Martyna. -
Zmieniła się.
- I to na gorsze – przytaknął jej
Harry. - Chociaż wciąż jest seksowna i nieźle pociągająca, a
zwłaszcza w niektórych ciuchach, to i tak wolałbym żeby wróciła
dawna ona.
- Ta, ja też – mruknąłem, a
wszyscy na mnie spojrzeli. - To wszystko przeze mnie... Jestem
kretynem – westchnąłem i nim ktokolwiek zdążyłby zaprzeczyć,
opuściłem salon i wyszedłem do ogrodu.
To jedyne miejsce, w którym będę
mógł posiedzieć w ciszy i spokoju oraz przemyśleć kilka ważnych
spraw. To wszystko zaczyna się coraz bardziej psuć. Paula jest w
stanie krytycznym i chyba ona sama nie wie co mówi i robi. Może to
wina skrętów, które pali? Ostatnio zauważyłem, że nie pali już
fajek, a coś mocniejszego. Zawsze ma po tym niezły odjazd.
Zdecydowanie trzeba to przerwać nim zrobi się jeszcze gorzej...
Skoro to wszystko to moja wina, ja muszę to naprawić i już nawet
wiem od czego mam zacząć...
To jest do bani. Muszę siedzieć na
dole na kanapie i łaskawie czekać aż Paula i jej chłoptaś
skończą robić to co robią. W sumie to mogłem zrobić tak jak
reszta, czyli po prostu wyjść z domu i załatwić to co mam do
załatwienia innym razem, ale niestety to nie może czekać. Im
wcześniej się za to zabiorę, tym wcześniej uda mi się to
zakończyć lub ewentualnie zatrzymać przed pogorszeniem się.
Znalazłem w telewizji jakiś mecz, co przynajmniej pomaga mi
przetrwać. Nie jestem jednak w stanie za bardzo się na nim skupić,
bo cały czas myślę o tym co ma się niedługo stać. Wszystko mam
już doskonale ułożone w głowie i teraz trzeba to jedynie
powiedzieć.
Moje rozmyślenia przerwał dźwięk
kroków na schodach. Dyskretnie odwróciłem się i zobaczyłem Paule
w koszuli Alexa, która sięgała jej do połowy ud, i
najprawdopodobniej w samej bieliźnie z potarganymi włosami i
szerokim uśmiechem na twarzy oraz Alexa z również nieułożoną
fryzurą w jego dżinsach i białym podkoszulku na ramiączka.
Usiadłem tak by mieć na nich dobry widok i jednocześnie by nie
zauważyli, że ich obserwuję. Podeszli do drzwi i nim Alex wyszedł,
Paula pociągnęła go za kark i złączyła ich usta w pocałunek,
na co wywróciłem oczami, a następnie chłopak opuścił nasz dom.
Poczekałem chwilę, żeby Paula zdążyła się oddalić, i
niezauważalnie wymknąłem się z domu. Czas wcielić mój plan w
życie.
- Alex! - krzyknąłem za chłopakiem,
na co się zatrzymał.
- Co jest? - zapytał gdy do niego
podszedłem.
- Mam do ciebie sprawę. Bardzo ważną
– podkreśliłem.
- Okej, o co chodzi? - zapytał
ewidentnie znudzony.
- Chodzi o Paule – gdy wypowiedziałem
jej imię, od razu zainteresował się moimi słowami. - Tylko
proszę, wysłuchaj mnie do końca, bo to ważne. Robię to dla jej
dobra...
- Okej, słucham – przytaknął.
- Dobra, więc zacznijmy od tego, że
Paula strasznie się zmieniła. Martwimy się o nią i chcemy jej
pomóc, jednak ona nas nie słucha. Może byś nam pomógł?
- Najpierw powiedz mi co się dzieje, a
na pewno pomogę, tyle, że jeśli to jakiś podstęp bym z nią
zerwał lub odwrotnie, to nie masz co liczyć i nawet nie próbuj.
- Nie – od razu zaprzeczyłem. -
Zależy nam wszystkim tylko na jej dobrze. Jeśli chce z tobą być,
okej, ale sądzę, że nim się w to bardziej zaangażujecie,
powinieneś wiedzieć, że z nią jest kiepsko i, że cię okłamuje.
- Co masz na myśli? - zmarszczył
brwi. Okej, czyli przyszedł czas na wyjawienie wszystkiego. Mam
nadzieję, że Paula mnie za to nie znienawidzi... kogo ja chcę
okłamać? Znienawidzi najbardziej jak się da.
- To może zabrzmieć absurdalnie,
ale... Ona się tnie, upija, ćpa, jara oraz choruje na
anoreksje-bulimiczną. Przykro mi...
- Że co?! Jak to? - zapytał nie
dowierzając.
- Na imprezie urodzinowej Nialla
zauważyłem ślady na jej rękach i... To nie był jej pierwszy raz,
to już się zdarzało.
- Nic nie zauważyłem... A co zresztą?
- Jakiś czas temu Zayn zabrał ją na
imprezę, na której się totalnie upiła i przyznała się nam, że
zdarza jej się brać oraz zaczęła palić skręty. Prawie
codziennie jest na haju.
- To nie możliwe...
- Ale tak! A jak trafiła do szpitala
okazało się, że to nie tylko z powodu odwodnienia się, tak jak ci
powiedziała, a także dlatego, że ma problemy z żywieniem...
dlatego tak bardzo schudła. - przyznam, że zobaczenie tak
zdziwionego chłopaka, spowodowało, że coś ukuło mnie w serce.
Może nie powinienem był tego robić, ale to dla dobra Pauli. - Wiem
jak to wszystko brzmi, ale to cała prawda... Wszyscy ci mogą to
potwierdzić, chociaż... nie do końca. Louis wie o cięciu się,
Zayn o ćpaniu i piciu, a tylko ja wiem o chorobie. Chciała to
zachować w tajemnicy, nawet przed tobą.
- Dlaczego? - zapytał ewidentnie
zaszokowany i zmartwiony.
- Nie chciała żebyś się o nią
martwił i bała się, że ją zostawisz, bo nie jest idealna...
- Jak mogła mi to zrobić? Nie
zostawiłbym jej samej... A teraz...
- Tylko nie rób nic pochopnie...
Pogadaj z nią lub coś, ale na pewno z nią nie zrywaj. Nie wierzę,
że to mówię, ale serio, nie rób tego. To ją wykończy, a już
ledwo dajemy sobie z nią radę. Zrób to dla niej...
- Muszę to... przemyśleć na
osobności... Okłamała mnie.
- Wiem o tym, ale pamiętaj, że
wybaczyłeś jej zdradę... To chyba też dasz radę. Ona cię
potrzebuje.
- Dlaczego ty się nią nie zajmiesz?
Podobno ci na niej zależy.
- Zależało i robię co mogę, ale ona
się do mnie nie odzywa.
- Okej, pogadam z nią i nie zerwę z
nią, ale żeby nie było, robię to dla niej. Muszę iść, ale
załatwię to z nią jeszcze dziś.
- Trzymam cię za słowo – posłałem
mu wdzięczny uśmiech i wróciłem z powrotem do domu.
Kiedy się tam już znalazłem, od razu
wszedłem do salonu. Mam nadzieję, że Alex niczego nie schrzani i
nam pomoże, a nie pogorszy sprawę.
- Siema stary, gdzie byłeś? - odezwał
się Zayn. A już myślałem, że będę sam...
- Musiałem coś... załatwić? -
zaproponowałem.
- A konkretnie, to pogadać z Alexem? -
zapytał, a ja spojrzałem na niego zaskoczony. Skąd to wiedział. -
Widziałem was – odpowiedział na moje nieme pytanie. Nie
pomyślałem o tym, że ktoś może to zobaczyć... - Więc o czym z
nim gadałeś? Bo oboje wiemy, że chodziło o Paule.
- Taa... Powiedziałem mu o wszystkim.
- Jak to? - zapytał niepewnie.
- Powiedziałem mu o wszystkim co się
dzieje z Paulą. O tym, że ćpa, dlaczego trafiła do szpitala i innych rzeczach, o których nie wiesz, a ja nie mogę ci powiedzieć.
Okłamywała go, a on teraz o tym wie.
- Po co mu to powiedziałeś? Wiesz, że
posunąłeś się za daleko? On może z nią zerwać. Może tego nie
wytrzymać.
- Nie zrobiłem tego dla siebie, a dla
niej. Jest coraz gorzej, a my sobie nie radzimy. Tak dalej być nie
może...
- Skąd możesz mieć pewność, że
nie pogorszyłeś sprawy? Ona coś do niego czuje, mimo iż nam się
to nie podoba.
- Wiem o tym. Obiecał, że jej nie
zostawi, bo mimo iż źle się czuje z tym, że go oszukała, kocha
ją i nie chce jej widzieć w szpitalu psychiatrycznym.
- Miejmy nadzieję, że nie schrzani
tego...
- Też mam taką nadzieję. To ostatnie
czego nam trzeba...
- Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę –
krzyknęła Paula zakładając jeansową kurtkę.
- Gdzie idziesz? - zapytał Zayn nie
odrywając ode mnie wzroku. Obaj wiedzieliśmy, że zaraz się
zacznie.
- Umówiłam się z Alexem – weszła
do salonu z szerokim uśmiechem. - Wiem, że nie chcecie żebym
wychodziła, ale tak będzie lepiej, poza tym jestem z nim
bezpieczna.
- W porządku – odpowiedział jej
czarnuszek. Nie o to się martwiliśmy, ale niech myśli, że tak
jest. Przynajmniej na razie... - Odezwij się, jeśli nie będziesz
miała zamiaru wrócić na noc.
- Jasne – uśmiechnęła się i
wyszła z domu.
- Jak myślisz, powie jej? - zapytał
mnie kumpel.
- Oby zrobił to delikatnie.
Oboje stwierdziliśmy, że nie ma co
tak siedzieć i rozmyślać, więc włączyliśmy telewizor i
natrafiliśmy na jakiś mecz nożnej, którego jeszcze nie
oglądaliśmy. Po jakimś czasie dołączyli do nas Niall, Harry i
Louis, i ze spokojnego meczyku we dwójkę, wyszedł męski wieczór.
- A gdzie Paula? - zapytał Louis.
- Poszła do Alexa – spojrzał na
mnie niepewnie Zayn.
- Wiadomo chociaż o której wróci? -
dopytywał się szatyn i jak na komendę trzasnęły drzwi wejściowe.
- O wilku mowa – zaśmiał się
Harry.
- Liam!! - po domu rozniósł się
wrzask brunetki. To nie wróży nic dobrego...
Stwierdziłem, że olewanie jej nic nie
da i wszedłem na korytarz, gdzie ujrzałem, jak się spodziewałem,
wkurwioną dziewczynę.
- Jak mogłeś mi to zrobić?! -
wrzasnęła na mnie.
- Zrobiłem to dla twojego dobra... -
zacząłem spokojnie.
- Dla mojego dobra?! - zapytała z
niedowierzaniem. - Jak to mogło być dobre dla mojego związku?!
- Raczej chodziło mi o twoje zdrowie.
Nie chciałem zniszczyć ci związku!
- Wiesz? Jesteś żałosny. Obiecałeś,
że nikomu nie powiesz, a zwłaszcza jemu!
- Musiałem to zrobić!
- Nic nie musiałeś – wrzasnęła. -
Jesteś najgorszym dupkiem jakiego kiedykolwiek widziałam –
podeszła do mnie i zaczęła walić mnie pięściami w klatkę. Nie
były to jakieś bolesne ciosy, mimo że wkładała w nie całą
swoją siłę. - Jesteś frajerem, bo spadłeś tak nisko by
podkopywać mój związek!
- Nie dlatego mu powiedziałem.
Chciałem byś wyzdrowiała...
- Nie jestem na nic chora! Kiedy to do
ciebie dotrze? Zawsze gdy chcesz coś naprawić, niszczysz to!
- Co się tu dzieje? - do pokoju weszła
reszta domowników.
- To nie wasz zasrany interes! -
krzyknęła na nich i wciąż się ze mną przepychała.
- Owszem jeśli dzieje się w naszym
domu – oburzył się Harry.
- Uspokój się i wyjaśnij o co chodzi
– odezwał się spokojnie Louis.
- Ten kutas niszczy mi życie! - po raz
kolejny zaczęła mnie uderzać.
- Ej, spokojnie – podszedł do niej
Niall z Louisem i odciągnęli ją ode mnie, mimo że tego nie
chciała.
- Puśćcie mnie! Mam ochotę go zabić
– próbowała się im wyrwać, ale nie dali jej takiej możliwości.
- Paula, uspokój się – tym razem
spróbowałem ja. - Nie zrobiłem tego dla siebie.
- Musiałeś powiedzieć mu wszystko?
Okej, dragi, picie, jaranie, kaleczenie się, spoko, ale o mojej
anoreksji? Mógł pomyśleć, że jestem niedoskonała... Do tego
chciałeś doprowadzić? By mnie rzucił?
- Już ci mówiłem, że nie o to mi
chodziło!
- I tak ci się nie udało, bo ze mną
nie zerwał – odpowiedziała już cichszym głosem, jednak wciąż
przesiąkniętym jadem.
- Więc o co chodzi? Wciąż masz
chłopaka i tym razem nie masz przed nim tajemnic.
- Tak, ale to, że o wszystkim mu
powiedziałeś, spowodowało, że teraz najważniejsze jest dla niego
to jak się czuję i czy nie zrobię nic głupiego, a ile spędziliśmy
czasu? GODZINĘ!!
- Martwi się o ciebie, to normalne...
- On chce mnie wysłać do kliniki by
mnie wyleczyli. Czy ty wiesz co to oznacza? Chce się mnie pozbyć,
ale boi się ze mną zerwać...
- To nie prawda – od razu
zaprzeczyłem. - On cię kocha i chce dla ciebie jak najlepiej.
Spróbuj z nim pogadać, wyjaśnij wszystko i może wymyślicie jak
sobie poradzić z tym wszystkim. Na pewno nie chce cię stracić...
- Myśli, że jestem niedoskonała...
Tak długo na to pracowałam, a teraz wszystko legnie w gruzach...
- Nie rzucił cię! Sama tak
powiedziałaś.
- Teraz, ale nie wiadomo co zrobi
później... zresztą to nie o to chodzi! Zdradziłeś mnie!
Powierzyłam ci moje sekrety, a ty je wydałeś. Jak mogłeś? - po
jej policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy, a mnie zrobiło
się jej żal.
- Ja... - zatkało mnie. Nie wiedziałem
co mam jej powiedzieć.
- Jesteś żałosny – odezwała się
i było widać, że zamknęła w sobie władające nią emocje. Nie
cierpię tej jej cholernej zmiany nastrojów. - Już nigdy się do
ciebie nie odezwę... Nienawidzę cię z całego serca
- Daj spokój – westchnął Zayn. -
On to zrobił dla twojego dobra... - zaprzestał tłumaczenia mnie,
gdy dostrzegł, że Paula nie zwraca na niego w ogóle uwagi.
- Od dziś jesteś dla mnie nikim –
syknęła.
Wyrwała się z poluzowanego uścisku
zaskoczonych chłopaków i mijając mnie, największym łukiem jaki
się dało, weszła na górę.
Nie sądziłem, że tak to się
wszystko potoczy....
Hej :)
Na początek chciałam was przeprosić
za długą nieobecność, ale miałam sporo spraw na głowie i zero
czasu na pisanie. Najpierw poprawa ocen, potem wyjazd na wakacje...
To wszystko spowodowało, że straciłam rachubę czasu i nawet lekko
zapomniałam o moich blogach.
Jednak teraz postaram się to jakoś
nadrobić.
Mam nadzieję, że nie jesteście na
mnie źli i, że nie zniechęciłam was do moich opowiadań.
Tak więc proszę was o KOMENTARZE i
wybaczenie z powodu nieobecności. Każdego dnia chciałam tu wejść
i napisać, że zawierzam bloga, ale wtedy od razu myślałam, że
was zawiodę i, że może uda mi się coś napisać kiedy indziej.
Stąd głównie brak odzewu.
Co do historii, mamy kolejną dramę, jednak coś mi się widzi (wiem to z tajnego źródła), że niedługo coś się zmieni... I myślę, że wam się to spodoba. Musicie być cierpliwi, bo tylko cierpliwi zostaną nagrodzeni :)
Kolejny rozdział pokaże się
prawdopodobnie dopiero po 10 sierpnia, bo wyjeżdżam na obóz i nie
będę miała możliwości nic dodać. Jeśli chodzi o mój drugi
blog, nie wiem kiedy coś dodam, ale mam nadzieję, że jak wrócę,
uda mi się tam dodać chociaż jeden rozdział.
Na koniec, jeszcze raz bardzo was
PRZEPRASZAM.
Kocham was wszystkich xx
PS. Pisałam ten rozdział do późna i
nie zdążyłam go za bardzo sprawdzić, więc przepraszam za
ewentualne błędy :)