niedziela, 16 września 2012

Rozdział 28

Wstaliśmy dziś trochę później niż zawsze, pomimo iż obudziliśmy się tak jak zwykle. Pragnęliśmy spędzić ze sobą jak najwięcej czasu. Jako iż było już po 10 i trochę zgłodnieliśmy, uznaliśmy, że pójdziemy do kuchni. Ja, założyłam jak zwykle bieliznę i koszulę Liama, natomiast on, bokserki. Schodząc po schodach, cały czas się przytulaliśmy. Kiedy znaleźliśmy się w holu, Liam się zatrzymał. Spojrzałam na niego zdziwiona, a on podszedł do mnie i szepnął:
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham - odpowiedziałam mu równie szeptem.
Chłopak zbliżył się do mnie jeszcze bardziej i złączył nasze usta w pocałunku, który z każdą chwilą stawał się coraz namiętniejszy. Nie przestając się całować, skierowaliśmy się do kuchni, a raczej chcieliśmy. Nie myślcie sobie, że to było łatwe. Oboje byliśmy pochłonięci pocałunkiem, przez co wpadaliśmy na wszystko co nam stało na drodze. Nie przejmowaliśmy się za bardzo spadającymi rzeczami (a trochę ich było). O dziwo w domu panowała cisza (nie licząc hałasu, który robiliśmy). Zdziwiona oderwałam się od Liama i rozejrzałam po domu.

- Co się stało? - zapytał Liam.
- Słyszysz? - zapytałam zdziwiona.
- Przecież nic nie słychać – zdziwił się.
- No właśnie! To nienormalne! Jesteśmy sami? - zapytałam.
Liam w odpowiedzi się tylko cwaniacko uśmiechną, przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Jego ręce krążyły po całym moim ciele. W pewnym momencie moja koszula zaczęła mu przeszkadzać, więc ją rozpiął. Westchnęłam mu w usta, gdy tylko jego dłonie dotknęły mojej skóry. Kochałam to. Chłopak uśmiechnął się przez pocałunek zadowolony z siebie i przywarł do mnie mocniej.
- Uwielbiam jak mnie dotykasz – wyszeptałam mu w usta.
- A ja uwielbiam cię dotykać – zaśmiał się i powrócił do całowania.
Nie przestając całowania, znów skierowaliśmy się do kuchni. Kiedy w końcu do niej dotarliśmy (a zrozumieliśmy to gdy trafiliśmy na blat) Liam chwycił mnie za pośladki i posadził na szafkach. Kiedy zrobiła się między nami przerwa, przyciągnęłam go do siebie i by się więcej ode mnie nie oddalał, objęłam go nogami w pasie. Uśmiechnął się i nasilił pocałunki. Objęłam go za szyję, a on jedną rękę wplątał w moje włos, a drugą błądził po moich plecach pod koszulą lub po wewnętrznej i zewnętrznej stronie mojego uda. Pod jego dotykiem się rozpływałam. Niestety tę cudowną chwilę ktoś nam przerwał.
- Serio? Musicie? – odezwał się Zayn.
- Ja tu jem! - wrzasnął Niall i prawdopodobnie wybył z pomieszczenia.
- Idźcie lepiej do siebie – dodał Louis.
Uśmiechnęliśmy się przez pocałunek, lecz pomimo uwag, nie przerwaliśmy go, jednak pohamowaliśmy swoje czułości, gdyż nie byliśmy sami. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, zeskoczyłam z szafki i zaczęłam zapinać koszulę.
- Poczekaj, pomogę ci – zaoferował się Liam i zaczął zapinać guziki zaczynając od góry.
Za każdym razem gdy schodził w dół „niechcący” dotykał mnie tu i ówdzie. Rozpływałam się pod jego dotykiem jak i spojrzeniem. Przez cały czas patrzył mi się w oczy i gdy poczułam, że miękną mi nogi i złapałam się blatu, chłopak uśmiechał się zadowolony z siebie, a w jego oczach pojawiały się iskierki. Kiedy w końcu skończył, podeszłam do lodówki i wyciągnęłam składniki potrzebna na kanapki, a Liam w tym czasie robił herbatę.

- Jak tam było w nocy? - zapytał siedzący przy stole Zayn. - Bo słyszałem, że nieźle.
Spłonęłam rumieńcem i zmieszana spojrzałam na swojego chłopaka. On również był z lekka czerwony. Nagle podszedł do mnie Louis i objął w tali. Spojrzałam na niego zdziwiona i z tego co zauważyłam, Liam też tak zareagował. Podszedł do mnie z drugiej strony i bacznie obserwował poczynania swojego kumpla.
- A teraz, powiedz prawdę – zdziwił mnie tym, jednak dałam mu dokończyć. - Kto jest lepszy? Ja czy Liam? - pokazał na mojego chłopaka.
- Yyy... - zatkało mnie.
- Śmiało, Liam się z pewnością nie obrazi – dodał klepiąc chłopaka po ramieniu.
Czułam się jakby moja głowa przypominała znak zapytania. Spojrzałam, więc na Liama i zobaczyłam, że próbuje ukryć śmiech.
- Hymm... - zamyśliłam się. - Zdecydowanie ty, Louis – odpowiedziałam mu i gdy zobaczyłam zdziwienie wymalowane na twarzy Liama, puściłam mu oczko.
Louis wyszczerzył się i przeniósł swoją rękę z mojej tali na ramię Liama.
- Widzisz? Musisz się lepiej postarać. Weź przykład ze mnie – pokazał na siebie.
Mój chłopak, wyswobodził się z objęcia kumpla i objął mnie. Spojrzał przez ramię na przyjaciela i skwitował:

- Zaraz się za to zabiorę – uśmiechnęliśmy się do siebie i gdy już chcieliśmy się pocałować, do kuchni wpadł Niall z buzią pełną jedzenia.
- NIEEEEE!!! Dajcie mi się dziś WYSPAĆ – wydarł się plując na wszystkich jedzeniem.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Kiedy się opanowaliśmy, Liam spojrzał mi w oczy i zaczął namiętnie całować.
- Jeśli chcesz pokazać klasę, zajmij się tym w sypialni, a nie przy innych – przerwał nam Boo Bear.
Przestaliśmy się całować i wzięliśmy się za kończenie śniadania. Po zjedzonym śniadaniu, poszliśmy się ubrać. Weszłam do swojego pokoju, wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki, do której również wszedł Liam.
- Kochanie, chcę się ubrać – spróbowałam go wypchnąć za drzwi, ale mi nie wyszło.
- Nie krępuj się – rzucił zamykając drzwi, oczywiście nie wyszedł z łazienki.
- Chciałabym też wziąć prysznic – myślałam, że może zrozumie, jednak się myliłam.
- Możemy go wziąć razem – uśmiechnął się i przysunął do mnie bliżej.
- Skarbie, widzę, że nie zrozumiałeś. Chciałam cię miło stąd wyprosić.
- Ale ja nie chcę stąd wychodzić! Chcę spędzić z tobą każdą sekundę – objął mnie w tali i przycisnął do siebie.
- Liam wyjdź – poprosiłam, nie posłuchał. - Won! - wrzasnęłam.
Tym razem do niego dotarło.
- Skoro mnie nie chcesz to wyjdę – zasmucił się. - Będę czekał u siebie w pokoju. Obiecaj, że jak tylko się wyszykujesz to od razu do mnie przyjdziesz.
- Okej – przytaknęłam i wypchnęłam go za drzwi.
Kiedy wyszedł zamknęłam się na klucz, rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Po kąpieli, umalowałam się i założyłam dżinsowe rurki, biały top bez ramiączek z brązową kokardą pod biustem, białe balerinki oraz czarne Ray Bany. Włosy jak zwykle rozpuściłam i gdy już byłam gotowa wyszłam z łazienki.
- WOW. Wyglądasz prześlicznie – usłyszałam Liama siedzącego na moim łóżku. - Co spowodowało, że się tak odstawiłaś?
- Mój drogi, nie będziemy siedzieć cały dzień w domu – pokręciłam głową.
- Mówisz poważnie?
- No tak! Skąd taka wątpliwość?
- Bo po raz pierwszy wyjdziemy oficjalnie jako para – uśmiechnął się i podszedł do mnie.
- Masz rację – przytaknęłam mu. - Jednak żeby tak się stało, musisz się jakoś przyzwoicie ubrać, bo jeszcze fani pomyślą, że cię wykorzystuję i, że przeze mnie chodzisz w dresie
- Nie pomyślą tak – dał mi buziaka w usta. - Już lecę. Daj mi 10 minut, a będę gotowy.
- Czekam na dole – krzyknęłam za nim i zeszłam do salonu w którym zastałam Martynę i Harrego. Z pewnością również chcieli się nacieszyć ostatnimi chwilami przed rozłąką. Nie chcąc im przeszkadzać zaczęłam wycofywać się do kuchni, jednak Martyna mnie zatrzymała.
- Nie krępuj się, podejdź – rzuciła przez ramię.
- Nie chcę wam przeszkadzać – odpowiedziałam.
- Nie przeszkadzasz – odezwał się Harrym. - Siadaj – skiną ręką bym do nich dołączyła.
Usiadłam naprzeciwko nich na fotelu. Spojrzeli na mnie od góry do dołu.
- Wychodzicie gdzieś? - zapytała Martyna.
- Wystroiłaś się – uśmiechnął się Hazza.
- Tak. Uznaliśmy, a raczej ja uznałam, że musimy coś porobić, bo chyba oszaleję. Ile można siedzieć w domu? - olałam wypowiedź Harrego.
- No nie dziwię ci się. Znam to uczucie, nie jest fajnie – skomentował.
- WOW, po raz pierwszy powiedziałeś coś co ma sens! - zaśmiałam się.
- To nie jest pierwszy raz – naburmuszył się.
- A co drugi? - zadrwiłam, a Martyna wybuchła śmiechem. Harry spojrzał na nią wilkiem.
- Przepraszam kochanie, ale to było śmieszne. Nie gniewaj się – pogłaskała go po włosach, na co loczek zamruczał.
- Ty jesteś chłopakiem, czy kotem? - zapytałam rozbawiona.
- Jestem seksownym bogiem. Każda fanka o mnie marzy – odpowiedział.
- Pewny siebie jak zawsze – doszedł nas głos Liama. Automatycznie odwróciłam się w jego stronę i uśmiechnęłam.
- A co zazdrościsz? - zapytał Hazza.
- Skądże, mi wystarczy Paula. Reszta dziewczyn mnie nie interesuje – Mój chłopak podszedł do mnie i objął od tyłu opierając się o fotel.
- Awww – mruknęłyśmy równo z Martyną.
- Ale z ciebie romantyk – rzuciła Martyna do Liama, po czym zwróciła się do mnie. - Tylko ci można pozazdrościć.
- Dobra, dobra, koniec tego wszystkiego – odezwał się Harry pokazując na wszystko ręką. - Nie mieliście czasem wychodzić.
- Miły jesteś – rzuciłam z sarkazmem, po czym dodałam poważniej. - Ale masz rację, idziemy.
- Nie czekajcie na nas – rzucił Liam i wyciągnął mnie z pomieszczenia.

Kiedy znaleźliśmy się na holu chłopak sięgnął po moją i swoją kurtkę.
- Po co nam kurtki? Jest przecież ciepło, a idziemy tylko na spacer – zauważyłam.
- A co powiesz na ala randkę? - zapytał.
- I gdzie pójdziemy?
- Na spacer lecz po Londynie. Weź więc kurtkę, bo nie wiadomo o której wrócimy.
- Nie będę nosić kurtki gdy jest taka pogoda. Spokojnie, nic mi nie będzie.
- No dobra, to ja wezmę bluzę i w razie czego ci ją dam.
- Będziesz ją nosił? - upewniłam się.
- No jasne.
- Niech ci będzie, a jak się dostaniemy do Londynu? Jedziemy twoim autem czy taksówką?
- A może limuzyną?
-Nie, bo fani cię namierzą.
- W takim razie jedziemy moim autem, bo nie wiadomo na jakiego taksówkarza trafimy.
- Okej – uśmiechnęłam się i trzymając się za ręce wyszliśmy z domu.
Wsiedliśmy do auta Liama i ruszyliśmy do Londynu.
- Mówiłem ci, że przepięknie wyglądasz? - zaczął jeździć ręką po moim kolanie.
- Owszem, mówiłeś, ale ja ci nie mówiłam, że wyglądasz seksownie – uśmiechnęłam się i również zaczęłam błądzić po jego kolanie.
*Liam *
Przez połowę drogi, Paula, trzymała rękę na moim kolanie. Na światłach, spojrzałem na nią i zobaczyłem, że przygryza wargę. Znów spojrzałem na drogę i zobaczyłem kontem oka, że co i raz na mnie zerka. W pewnym momencie jej ręka zaczęłam wędrować po wewnętrznej stronie moich ud. Uśmiechnąłem się, a ona zaczęła niebezpiecznie zbliżać się do mojego krocza. Zadrżałem z podniecenia, jednak musiałem się ogarnąć, w końcu prowadziłem.
- Paula, prowadzę – skarciłem ją.
Spojrzałem na nią i zobaczyłem, że z lekka mina jej zrzedła i zabrała rękę. Uśmiechnąłem się pod nosem i skupiłem na drodze.
Po 10 minutach byliśmy w Londynie. Zaparkowałem na jakimś parkingu i z Paulą pod ręką ruszyliśmy na spacer. Naszym pierwszym przystankiem było London Eye. Jako, że był to środek dnia, były tłumy. Stanęliśmy jak każdy w kolejce i czekaliśmy na swoją kolej. Nie obyło się bez kilku zdjęć. Taa... spotkaliśmy fanki.
- O boże, o boże – wydzierała się brunetka.
- Wystarczy Liam – odpowiedziałem.
- To on – dodała blondynka.
- Zrobisz sobie z nami zdjęcie? - zapytała brunetka.
- No nie wiem – spojrzałem na Paule. - Mieliśmy ten czas spędzić sami.
- Przecież i tak stoimy w kolejce. Kilka zdjęć nas nie zbawi – uśmiechnęła się.
- No dobrze – przytaknąłem do dziewczyn.
Zrobiłem sobie kilka zdjęć z fankami i gdy przyszła moja i Pauli kolej, weszliśmy do kapsuły.
- Pięknie tu – zauważyła Paula.
- Może i tak, ale ja podziwiam piękniejsze widoki – uśmiechnąłem się do niej i objąłem od tyłu.
- Przestań, bo się rumienię – zaśmiała się i trzepnęła mnie w ramię.
Kiedy przejażdżka dobiegła końca, skierowaliśmy się do Milkshake City. Idąc do baru mlecznego, spostrzegłem jubilera i mnie olśniło. Paula nie miała jeszcze żadnej pamiątki, nic co by jej mnie przypominało. Zatrzymałem się gwałtownie, co dziwiło moją dziewczynę.
- Co się stało?
- Poczekaj tu okej? Muszę coś załatwić.
- Dobrze, ale... - nie wiem co powiedziała dalej, bo wpadłem do sklepu z biżuterią.
Spojrzałem przez ramię na Paule i ujrzałem zaskoczenie na jej twarzy.

*Paula *
To było dziwne. Zostawił mnie na środku chodnika i wszedł do jubilera. Nie powiem, ale to zdziwiło mnie jeszcze bardziej. Patrzyłam na drzwi za którymi zniknął z niedowierzaniem. Kiedy już chciałam wejść do budynku, on z niego wyszedł. Miał coś w ręce, lecz potem schował to do kieszeni. To było bardzo podejrzane.
- Po co poszedłeś do jubilera?
- Chciałem coś zobaczyć – odpowiedział obojętnie.
- I co znalazłeś to czego szukałeś?
- Nie – pokręcił przecząco głową. - Chodź już lepiej.
Pokiwałam tylko twierdząco głową i objęci ruszyliśmy do Milkshake City. Na miejscu oczywiście spotkaliśmy fanki, jednak Liam odmówił im zrobienia sobie z nimi zdjęć, gdyż poniekąd byliśmy na randce. Nie żebym chciała, żeby tak zrobił, z jednej strony szkoda mi było tych fanek, z drugiej chciałam mieć Liama przy sobie.
- Mogłeś się zgodzić na kilka zdjęć – szepnęłam gdy zasmucone dziewczyny odeszły.
- Na dziś wystarczy. Chcę ten dzień spędzić tylko z tobą – pogładził mnie po policzku.
Uśmiechnęłam się do niego, jednak po chwili spoważniałam.
- Ale ja mam ciebie na co dzień, a fanki widują cię rzadko...
- Teraz będzie odwrotnie. Fanki będą mnie widywać codziennie, a ciebie zobaczę dopiero za tydzień.
- Ale będziemy się wtedy znów codziennie widywać. Mogłeś zrobić sobie po jednym zdjęciu z nimi.
- Będą je mieli, ale naszej dwójki – kiwnął głową w stronę jednego ze stolików.
Spojrzałam tam dyskretnie i zobaczyłam grupkę dziewcząt robiących nam po kryjomu zdjęcia.
- Dobra – zaśmiałam się. - Powiedz mi lepiej po co poszedłeś do tego jubilera – nalegałam.
- Przecież ci mówiłem, że po nic...
- Kłamiesz. Widziałam jak chowasz coś w kieszeni. Możesz mi powiedzieć...
- Dobrze powiem ci, ale nie tutaj. Chodźmy się przejść.
- Okej, ale najpierw dopijmy szejki. Ale serio nie powiesz mi teraz? - zarobiłam proszącą minkę.
- Nie, ale zamiast tego mogę dać ci to... - zbliżył się do mnie jednak go zatrzymałam.
Spojrzał na mnie zaskoczony.
- Fani – mruknęłam.
- Widzisz? Właśnie dlatego powiem ci gdzie indziej.
Już więcej się nie odezwałam. Dopiliśmy swoje szejki i objęci wyszliśmy z budynku. Nie wiedziałam dokąd Liam mnie prowadzi, zwłaszcza, że nie chciał nic powiedzieć. Powoli się z ciemniało. Miałam ochotę zaciągnąć bruneta do parku i poprzytulać się do niego lub zaciągnąć go do domu, jednak strasznie korciło mnie by się dowiedzieć co takiego Liam kupił u jubilera.
Szliśmy przez dość długi czas. Ludzi było już trochę mniej. W pewnym momencie doszliśmy do Millennium Bridge. Jest to cudowny most dla pieszych nad Tamizą. Wiele razy o nim słyszałam i chciałam się nim przejść i właśnie teraz nadarzyła się taka okazja.
- WOW. Zawsze chciałam się przejść tym mostem. To niesamowite.
- Widzisz, zawsze będę spełniał twoje marzenia i zachcianki
- Wszystkie? - zapytałam podejrzliwie.
- Wszystkie – uśmiechnął się cwaniacko. - Nawet te o których teraz myślisz.
- Skąd wiesz o czym myślę?
- Nie trudno się domyślić – uśmiechnął się i namiętnie mnie pocałował.
Nie powiem, że o tym nie myślałam, bo myślałam. To zaczyna robić się przerażające. On mnie zna na wylot! Z niechęcią przerwałam pocałunek. Byłam stuprocentowo pewna, że chłopak chce odwrócić moją uwagę.
- Powiedz mi co kupiłeś u jubilera. Teraz! Tu nie ma fanów, możesz mi powiedzieć.
- No dobrze – rzucił i zaczął grzebać w kieszeni. - Chciałem żebyś miała jakąś pamiątkę, która będzie ci o mnie przypominała, gdy wyjedziesz.
- Przecież nigdy o tobie nie zapomnę – zauważyłam.
- Wiem, ale chciałem żebyś coś ode mnie miała – rzucił podając mi pudełeczko.
Otworzyłam je i mnie zatkało. W środku znajdował się naszyjnik z prześlicznym sercem wysadzanym niebieskimi diamentami? Nie mogłam w to uwierzyć. Wpatrywałam się w Liama z niedowierzaniem.
- Podoba ci się? - zapytał niepewnie.
- No jasne, jest prześliczny – odpowiedziałam wciąż zaszokowana.
- Specjalnie wybrałem srebrny, gdyż uznałem, że będzie ci do wszystkiego pasował.
- Boże, nie musiałeś.
- Ale chciałem. Spójrz na napis.
- Jaki napis? - zapytałam i przyjrzałam się dokładnie zawieszce. W środku serca pisało „My heart is yours Liam”.
Nie umiałam wyrazić swoich uczuć słowami. Zamknęłam pudełeczko i rzuciłam się na Liama. Przytuliłam go do siebie najmocniej jak umiałam. Odsunęłam się potem lekko od niego i namiętnie pocałowałam.
- Moje serce również należy do ciebie – wyszeptałam.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham – i znów się pocałowaliśmy.
- Chodź, założę ci go – uśmiechnął się.
Wyjął z pudełeczka naszyjnik i zapiął mi go na szyi.
- Wiedziałem, że będzie ci pasował.
- Jest niesamowity – pogłaskałam zawieszkę.
- Ty jesteś niesamowita – nie wytrzymałam. Znów go pocałowałam.
Poprzytulaliśmy się jeszcze przez chwilę i skierowaliśmy się w stronę parku. Przez cały czas przytulałam się do Liama. Nie mogłam sobie wyobrazić choćby chwili bez jego dotyku. Strasznie wzruszył mnie tym prezentem.
Spacerowaliśmy po parku, aż doszliśmy do jego centrum, gdzie znajdował się ogromny plac. Ludzi było już niewielu, gdyż było już trochę ciemno, lecz na szczęście nie zimno. Zatrzymaliśmy się przed placem. Chciałam pociągnąć Liama dalej, lecz nie chciał. Wyplątałam się z jego uścisku, z wielką niechęcią i udałam się na samiuteńki środek placu. W tym samym czasie, w którym chciałam zawołać Liama, z ziemi zaczęła lecieć woda. Tak, to była fontanna.
- Kochanie, chodź tu do mnie, bo będziesz cała mokra i się przeziębisz – błagał mój chłopak.
- Nie! Musisz mnie sam stąd zabrać – odkrzyknęłam mu i zaczęłam tańczyć, skakać i ogółem się wygłupiać.
Zauważyłam, że Liam się waha, czy do mnie podejść, czy nie. Jednak po chwili poczułam, jak coś mnie obejmuje od tyłu.
- Mam cię, a teraz chodź – wymruczał mi w szyję.
Odwróciłam się w jego uścisku tak, że nasze twarze dzieliły centymetry.
- Skoro już tu jesteś, może spełnisz moje marzenie? - zapytałam.
- Na czym ono polega?
- Zawsze chciałam całować się w deszczu. Co prawda, to nie deszcz, ale dużo nie brakuje.
- W takim razie, spełnię to marzenie dziś i gdy będzie padało.
Po tych słowach złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Całowaliśmy się przez dość długi czas. Kiedy się w końcu od siebie oderwaliśmy, wciąż staliśmy na samym środku placu i się przytulaliśmy. Po pewnym czasie wyszliśmy z fontanny i zobaczyliśmy kilku przechodniów, którzy nam się przyglądali z uśmiechem na twarzach.
- Wiesz, że nie mamy jeszcze żadnego wspólnego zdjęcia? - zagadnął Liam.
- To prawda – przytaknęłam mu.
Chłopak wyśliznął się z mojego uścisku i podszedł do pani, która nam się przyglądała. Stał do mnie plecami, ale jestem pewna, że się uśmiechał i coś do niej mówił. Kobieta pokiwała głową i podeszli do mnie. Spojrzałam pytająco na Liama.
- Chodź, zrobimy sobie wspólne zdjęcie.
Uśmiechnęłam się do niego. Przytuliliśmy się do siebie i za pozowaliśmy do zdjęcia.
- A teraz się pocałujcie – odezwała się kobieta. Spojrzeliśmy na nią zdziwieni. - Z miłością – uśmiechnęła się do nas.
Odpowiedzieliśmy jej tym samym i złączyliśmy nasze usta w pocałunku.
Liam podszedł do kobiety, podziękował jej i wziął swój telefon.
- A teraz za pozuj dla mnie – odezwał się do mnie. - Chcę mieć po tobie jakąś pamiątkę, plus muszę zmienić tapetę w telefonie – wyszczerzył się.
Zgodziłam się. Zrobiłam kilka głupich min i kilka takich na poważnie. Kiedy skończył podeszłam do niego i zabrałam mu telefon.
- Teraz moja kolej.
- Jeśli chcesz jakieś moje zdjęcie to znajdziesz ich multum w internecie...
- Chcę mieć takie zdjęcie jakiego nikt inny nie ma – uśmiechnęłam się do niego i zrobiłam mu zdjęcie.
Następnie porobiliśmy sobie kilka sweet foć z rąsi i szczęśliwi ruszyliśmy do auta. W domu byliśmy po 20 minutach. Gdy tylko weszliśmy do środka napadła na nas grupa naszych przyjaciół, na czele z Martyną i Louisem.
- Zaręczyliście się?! - wypaliła prosto z mostu Martyna.
- Co?! Nie! - zaprzeczyłam.
- W internecie aż od tego huczy! Jesteście nawet w trendsach! - zauważył Louis.
- Fani wysyłają wam gratulacje i tym podobne – dodała Martyna.
- Ale my się nie zaręczyliśmy! - upierałam się.
- W internecie jest sporo zdjęć jak Liam wchodzi do jubilera, a potem jak daje ci coś na Millennium Bridge, a potem się całujecie.
- No, bo tak było, ale my się nie zaręczyliśmy – odezwał się Liam.
- Dlaczego dowiadujemy się ostatni? Mogłeś nas uprzedzić, że chcesz się jej oświadczyć – wypalił Zayn.
- Ludzie! Myśmy się nie zaręczyli! - krzyknęłam. - Dotarło?!
- To w takim razie co dostałaś od Liama?
- To – pokazałam jej naszyjnik.
Moja przyjaciółka wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Jestem pewna, że gdy go zobaczyłam po raz pierwszy to też tak wyglądałam.
 
Kiedy już wszystko wszystkim wyjaśniliśmy, udaliśmy się do swojego pokoju (Liama). Chłopaki obiecali, że zajmą się tymi plotkami o zaręczynach, więc mieliśmy czas dla siebie. Leżeliśmy objęci na łóżku. Głowę położyłam na torsie Liama i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Na samą myśl, że to nasza ostatnia wspólna noc, łzy zbierały mi się w oczach. Starałam się je ukryć, jednak jedna niechcący mi się wymsknęła i spłynęłam na tors chłopaka. Ten od razu się poderwał i przytulił mnie do siebie mocniej.
- Co się stało, skarbie? - zapytał z troską spoglądając mi w twarz.
- Kiedy nasuwa mi się myśl, że to nasze ostatnie wspólne chwile... - zaszlochałam.
- Cii... Nie płacz. Nie będziemy się widzieć tylko przez tydzień.
- Chyba aż tydzień... Ja nie chcę wyjeżdżać, Los Angeles jest tak daleko...
- Kochanie, nawet tyle kilometrów nas nie rozdzieli...
- Zadzwonię do agencji i powiem im, że nie mogę jechać, najwyżej mnie z niej wywalą.
- Nie ma mowy! - zaprzeczył. - Musisz jechać. Masz wielką szansę rozpocząć karierę... Ja będę tu na ciebie czekał.
- Ale ja nie wiem czy dam radę...
- Musisz. Obiecuję ci, że będę codziennie do ciebie dzwonił, pisał... cały czas będziemy w kontakcie, ale teraz już o tym nie myśl. Wykorzystajmy te ostatnie chwile razem.
- Dobrze. Kocham cię.
- Ja ciebie też – przytulił mnie mocno do siebie.
Leżeliśmy tak przez jakiś czas, aż w końcu zmorzył nas sen.

 
Hej.
Tak, wiem. Zakończenie jest denne, ale mama mnie poganiała, więc musiałam to szybko zakończyć i bardzo was przepraszam, że tak późno, ale miałam blokadę, która na szczęście się przełamała.
Następny rozdział dodam za 2 tygodnie w niedzielę. Tym razem liczę na +10 komentarzy. Jestem pewna, że dacie radę.
PS. Niedługo zacznie się coś dziać :)
W razie pytań, pisać do mnie na TT: @Love_Paula1D
Tak wygląda naszyjnik, który Paula dostała od Liama.
Niestety jest bez napisu, ale możecie to sobie wyobrazić :)

sobota, 8 września 2012

Rozdział 27

- Paula – usłyszałam przerażony głos Nialla. - Paula, obudź się.
- Co się stało? Po co mnie budzisz? - zapytałam zaspana.
- Chodź. Julka się źle czuje – szepnął by nie obudzić Liama.
- Co?! - pisnęłam, a Liam się poruszył. - Idziemy – rzuciłam i wstałam z łóżka.
Niall spojrzał na mnie i zrobił się cały czerwony oraz wybałuszył ozy. Podążyłam za jego wzrokiem i spojrzałam na siebie. Byłam w samej bieliźnie.
- No co? Przecież jestem w bieliźnie. Rozumiem gdybym była naga...
- Dobra, to teraz nie istotne. Chodźmy do Julki.
- Okej, okej – odpowiedziałam.
Rozejrzałam się po pokoju, chwyciłam jakąś koszulę Liama, zarzuciłam ją na siebie i gdy już chciałam wychodzić, Liam się obudził.
- Gdzie idziesz? - zapytał sennie.
- Julka się źle czuje. Śpij, w razie czego cię zawołam – podeszłam do niego, musnęłam jego wargi i wyszłam z pokoju.
Poszłam za Niallem do jego pokoju i gdy ujrzałam Julkę to nie wiedziałam co mam zrobić czy powiedzieć. Siedziała na podłodze w łazience przy kiblu i wymiotowała. Przeniosłam wzrok z Julki na Nialla i do głowy wpadło mi tylko jedno wytłumaczenie.
- Coś ty do jasne cholery zrobił?! Jeśli jest w ciąży to cię zabiję!! Ale najpierw wykastruję – wydarłam się, a do pokoju wpadł przerażony moim krzykiem Liam.
- Co się stało? - zapytał chłopak.
- No jak to co?! Ten kretyn – pokazałam na Nialla – zrobił mojej siostrze dziecko!!
- Że co?! Niall wytłumacz się.
- Mówiłam, że to się źle skończy! Przecież ona jest za młoda na ciążę! - wydzierałam się nie dając Niallowi dojść do słowa. - Pożałujesz tego, zresztą ty też – rzuciłam do Julki. - Jak ja to powiem matce?
- Nie jestem w ciąży! - krzyknęła moja siostra.
- Skąd ty to możesz wiedzieć?! Najpierw zrobimy test ciążowy i...
- My ze sobą jeszcze nie spaliśmy! - przerwała mi.
- Co?! - zapytałam równo z Liamem.
- No, to prawda – powiedział Niall. - Znaczy Jula chciała, ale ja się nie zgodziłem.
- Co? Dlaczego? Nie podoba ci się? - spytałam zszokowana.
- O, widzę, że zmieniłaś już do tego podejście – odezwał się Li.
- Oj zamknij się – rzuciłam mu. - Gadaj dlaczego? - zwróciłam się do Nialla.
- Bo obiecałem ci, że będę się troszczył o Julkę, a poza tym jest jeszcze zbyt młoda na 'wpadkę' no i... - zaczął Niall.
- Iii?!
- No i się... ciebie boję – szepnął, a ja wybuchłam śmiechem.
- Przecież nie jestem taka straszna – chichotałam.
Wszyscy spojrzeli na mnie z miną mówiąca Are you fucking kidding me?”.
- Jesteś nieobliczalna – przyznał nieśmiało Niall, a Li mu przytaknął.
- Nie przesadzajmy – rzuciłam. - Jednak cieszę się, że chcecie zaczekać.
- Jasne. Ty w moim wieku z pewnością już nie byłaś dziewicą – wystartowała Julka. - Ile miałaś lat?
- No właśnie, ile?– przytaknął jej Liam. Spojrzałam na niego wilkiem na co on się cwaniacko uśmiechnął.
- A co do twojego życia, ma moje życie? Nie musisz robić tego samego co ja!
- Nie wymiguj się powiedz – zachęcał mnie Liam.
- To było przed Maćkiem? - nie odpowiedziałam jej, ale jak widać nie potrzebowała tego. - To na pewno było przed Maćkiem. Byłaś z nim 3 lata, więc miałaś z 16 lat?
- No, nie źle, nie źle – przytaknął Liam.
- A ty nie lepszy? Miałeś 14 lat – bronił mnie Niall.
- Ładnie – rzuciłam. - Wcześniej się nie dało? - zakpiłam.
- A ty ile miałaś? - nalegał Li.
- Może kiedyś ci powiem – puściłam mu oczko i przytuliłam się do niego. - Co nie zmienia faktu, że Julka masz nie brać z nas przykładu – upomniałam siostrę i w tym samym momencie gdy Liam całował mnie we włosy, do pokoju wpadła Martyna.
- Co wy tu robicie? Co to były za krzyki? I dlaczego wy jesteście tylko w bieliźnie? - wypytywała.
- Ja mam koszulę – zauważyłam.
- Rozpiętą – spostrzegła. - A twój chłopak jest w samych bokserkach. Co tu się więc dzieje? Grupowa orgia, czy jak?
Liam i Niall się uśmiechnęli. Zdzieliłam swojego chłopaka, a Julka zrobiła to samo ze swoim.
- Nie! - powiedziałam donośnie. Było to jednocześnie do chłopaków jak i do Martyny. - Julka się źle czuła i przyszłam zobaczyć co i jak.
- I co? Julka, jak się czujesz? - zapytała.
- Trochę lepiej, ale brzuch mnie strasznie boli. Chyba się czymś zatrułam.
- Powinnaś zostać w łóżku i może wziąć krople na żołądek – stwierdziła moja przyjaciółka.
- To świetny pomysł – przytaknęłam. - Co byśmy bez ciebie zrobili?
- Dalibyście radę, a teraz zajmijmy się Julką – zaproponowała.
- Ty idź do pokoju, a my sami się tym zajmiemy – odezwał się Liam.
- Na pewno? - zapytała.
- Na pewno – przytaknęłam jej i dziewczyna posłusznie wyszła z pokoju.

*Martyna *

Kiedy wyszłam z pokoju Nialla, przez chwilę jeszcze zastanawiałam się, czy by nie wrócić i im pomóc.
- Może dam im szansę? - zapytałam sama siebie. - Tak, może się czegoś nauczą.
Tak, więc przepełniona wiarą skierowałam się do pokoju mojego chłopaka. Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam to czego się spodziewałam. Harry leżał w łóżku. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wskoczyłam pod kołdrę. Harry od razu mnie przytulił.
- No i co się tam stało? - zapytał zaciekawiony.
- Julka się źle czuje – odpowiedziałam i gdy zauważyłam, że się z lekka zaniepokoił, więc dodałam szybko.- Ale reszta się już nią zajęła, więc możemy sobie jeszcze poleżeć.
- A może lepiej porobimy coś innego? - poruszył znacząco brwiami.
- Harry – zaśmiałam się, a on złączył nasze usta w namiętny pocałunek.
Z początku pocałunek był zwyczajny, jednak z każdą stawał się coraz bardziej zachłanny. Doskonale wiedziałam czego chce Harry i choć to może trochę dziwne, ja też tego chciałam. Chłopak przekręcił nas tak, że leżałam na plecach, a on na mnie. Zaczął pogłębiać pocałunek i jego ręce zaczęły błądzić po całym moim ciele. Rzecz jasna nie byłam mu dłużna, zaczęłam jeździć rękami po jego nagiej klacie. Odsunął się na chwilę ode mnie i spojrzał pytająco. Nim zdążył cokolwiek wydusić, uśmiechnęłam się do niego i pokiwałam głową na tak. Wyszczerzył się do mnie w geście radości i wrócił do całowania. Tym razem jego pocałunki stały się brutalniejsze. Dało się w nich wyczuć pożądanie. Po chwili ubrania zaczęły nam obojgu przeszkadzać, więc się ich pozbyliśmy. Chłopak przeniósł się z pocałunkami na szyję i dekolt, nie zaprzestając pieszczenia mojego ciała. Wrócił do całowania moich ust i wszedł we mnie delikatnie. Najpierw poruszał się powoli, ale z każdą sekundą jego ruchy, we mnie były coraz mocniejsze i przyjemniejsze. Jego jądra obijały się o moje pośladki, a jego członek ocierał się o mój punkt G. Oboje zaczęliśmy jęczeć. Harry ponownie złączył nasze usta w pocałunku, by reszta nas nie usłyszała.. Złapał mnie za piersi i poruszał się mocniej. Miałam ogromną ochotę krzyczeć, jednak musiałam się powstrzymywać, gdyż wiedziałam, że nie jesteśmy sami. W pokoju panowała cudowna atmosfera. Nasze ciała ocierały się o siebie. Kiedy poczułam, że za chwilę dojdziemy, wykonał kilka ostatnich pchnięć i wyszedł ze mnie. Spojrzał mi w oczy i przejechał kciukiem po moim policzku odchylając wargę. Przysunął się do mnie, tak, że stykaliśmy się nosami i patrzyliśmy na siebie. Zbliżył swoje usta do moich i subtelnie je pocałował.
- Kocham cię – mruknął.
- Ja ciebie też – odpowiedziałam i wtuliłam się w niego.

*Paula *

Zbliża się południe, a ja wciąż jestem w samej bieliźnie (no i koszuli), zresztą tak jak i Liam. Kiedy już wszystko było w porządku, czyli Julka leżąca w łóżku i będąca pod opieką Nialla, przysunęłam się do Liama i przejechałam ręką po jego klacie.
- Co kocie? - zapytał obejmując mnie.
- Może pójdziemy na górę się ubrać? - zapytałam.
- Mi się tak bardziej podobasz – uśmiechnął się i złączył nasze usta w pocałunek.
- Ty też mi się taki podobasz, ale...
- Zawsze musi być jakieś 'ale' – przerwał mi.
- To nie prawda – broniłam się. - Wracając do tego co mówiłam, nie jesteśmy tu sami i wypadałoby się przystosować. Zaraz wszyscy wstaną i będą się znów docinać.
- Mi to nie przeszkadza – znów mnie pocałował.
- Tak, wiem. Idziemy – pociągnęłam go za rękę w stronę schodów.
- No dobra – mruknął niechętnie i poszliśmy na górę.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Kiedy weszłam do pokoju zastałam moją siostrę w objęciach Nialla. Całowali się.
- Widzę, że już ci lepiej – skomentowałam, a przerażony Niall oderwał się od Julki.
- Ymm... Sorki – mruknął i się zarumienił.
- Po co przyszłaś? - zapytała wrogo Julka.
Pokazałam rękami na siebie i dodałam:
- Nie będę tak paradować przez cały dzień. Przyszłam się przebrać, ale spoko, wezmę tylko ciuchy i pójdę do Liama.
- Okej – mruknęła Julka i znów zaczęła się całować z Niallem.
Zauważyłam, że chłopak próbuje się jej wyrwać, zapewne ze względu na mnie, dlatego podeszłam do szafy, wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i zostawiłam ich samych. Kiedy znalazłam się pod drzwiami do pokoju Liama, delikatnie zapukałam.
- Kto tam? - krzyknął.
- Ja – odkrzyknęłam.
Po chwili drzwi się otworzyły i ujrzałam w nich Liama ubranego jedynie w ręcznik. Chłopak wpuścił mnie do pokoju i zamknął drzwi na klucz.
- Coś się stało? - zapytał.
- Nie – odpowiedziałam. - Mogę się u ciebie przebrać, bo w moim pokoju jest Julka i Niall.
- No jasne skarbie – uśmiechnął się. - Może chcesz wziąć prysznic.
- Z chęcią – odwzajemniłam uśmiech. - Ty idź pierwszy, a ja po tobie.
- Po co marnować tyle wody? Możemy wziąć prysznic razem – poruszył brwiami.
- Od kiedy ty tak dbasz o środowisko?
- Odkąd kąpaliśmy się razem po raz pierwszy – w odpowiedzi się zaśmiałam.
Poszliśmy do łazienki i gdy chciałam się rozebrać, Liam mnie zatrzymał.
- Pozwól, że ja to zrobię – zaśmiałam się jedynie, a Liam zsunął mi z ramion koszulę i rzucił ją gdzieś na bok.
Następnie rozpiął mi stanik i zdjął majtki. W rewanżu odwinęłam mu ręcznik i oboje weszliśmy do kabiny.

Ogarnięci zeszliśmy na dół. Jako, że było już dość późno, wzięliśmy się za robienie obiadu. Jak zwykle gdy wszystko było już gotowe do kuchni przyszła cała ferajna.
- Zawsze musicie przychodzić na gotowca? - zapytałam.
- Mamy widać dobre wyczucie czasu – zakpił Harry.
Czy tylko mi się wydaje, że Hazza jest jakiś wesoły?
- Raczej kiepskie. Moglibyście choć raz pomóc – zauważyłam.
- Serio w to wierzysz? - zapytał Liam.
- Cicho bądź – warknęłam.
- Dobra, jutro my zrobimy obiad – odezwała się Martyna.
- Skoro tak mówisz – zasmucił się Harry.
Zasiedliśmy do stołu i wzięliśmy się za posiłek. Po zjedzonym daniu każdy zajął się sobą. Jako, że było ciepło uznaliśmy z Liamem, że popływamy w basenie i jak powiedzieliśmy, tak zrobiliśmy. Oczywiście najpierw przebraliśmy się w kostiumy, choć Liam zarzekał się, że może się kąpać toples, bo reszta z pewnością nie będzie nam przeszkadzać, jednak przekonałam go do zmiany zdania. Kiedy już znaleźliśmy się w basenie z początku, jedynie pływaliśmy, jednak po chwili nam się to znudziło i zaczęliśmy się całować. Bawiliśmy się świetnie. Jakby ktoś nas ujrzał to pomyślałby, że chyba oszaleliśmy, ale cóż, taka jest miłość.
- Liam, a może porobimy coś innego? Bo zaczynam się już nudzić – odezwałam się gdy byliśmy w swoich objęciach.
- Nudzi cię całowanie się ze mną? - zapytał zasmucony.
- Skądże! - zaprzeczyłam. - Po prostu znudziło mi się pływanie.
- To co chcesz robić?
- Może zrobisz Twitcama? No wiesz. Odkąd pojawiły się nasze zdjęcia w internecie nie potwierdziliśmy naszego związku, a fani się denerwują.
- Może i masz rację – mruknął. - Dobra, zgoda. Pod warunkiem, że zrobisz go ze mną.
- Dobrze, ale będę jedynie w twoim pokoju.
- Zgoda – uśmiechnął się i wyszliśmy z basenu.
Owinięci w ręczniki poszliśmy do jego pokoju. Wytarliśmy się i przebraliśmy w poprzednie ciuchy. Liam włączył laptopa i wszedł na Twittera. Napisał: „Co powiecie na Twitcama?”. Co niecałej minucie pojawiły się odpowiedzi. Wszyscy pisali, że tak, że chcą TC i co najmniej połowa zaczęła pytać o dziewczynę Li. Chłopak spojrzał na mnie, a ja się uśmiechnęłam i odpowiedziałam kiwnięciem na jego nieme pytanie. Liam wszedł na Twitcama i napisał, że już jest.
- Pójdę po Nialla, może wtedy fanki nie będą na ciebie tak nacierać – szepnęłam.
- Okej – rzucił, a ja pobiegłam do pokoju Nialla, gdzie go nie zastałam.
Zdecydowanym ruchem udałam się do innego pokoju gdzie może być, czyli mojego pokoju.
- Niall, Liam robi Twitcama, może pójdziesz do niego? - zapytałam widząc chłopaka siedzącego na moim łóżku.
- Jasne, już idę, a ty zostań z Julką – rzucił i wybiegł z pokoju.
- Okej – krzyknęłam za nim.
- Po co to wszystko? - zapytała Julka.
- Dla fanów. Pamiętaj, że ty też kiedyś nią byłaś.
- Nadal jestem, tyle, że już nie muszę czekać na TC, by ich zobaczyć. Widzę ich codziennie na żywo.
- Ale inne fanki tak nie mają, więc chłopcy muszą się z nimi wciąż kontaktować.
- Może i masz rację...
- No jasne, że mam! Widzę, że już się lepiej czujesz.
- No ba, że tak.
- Więc po co to wszystko? - powtórzyłam jej pytanie.
- Mówiłam Niallowi, że jest już okej, ale on się upiera przy swoim. Wkurza mnie to trochę.
- Troszczy się o ciebie i tyle. Jesteś nieczuła i wredna.
- Może byłabym mniej, gdybyś nie wtrącała się w mój związek!
- Na razie jesteś pod moją opieką i musisz się mnie słuchać.
- Mówisz jakbyś była moją matką, a sama lepsza nie jesteś. Straciłaś dziewictwo kiedy byłaś młodsza ode mnie i nawet nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że to było przed Maćkiem, choć mu mówiłaś co innego.
- Skąd ci to przyszło do głowy?
- Wiem, że nie jesteś takim niewiniątkiem jak się wszystkim wydawało, odkąd się upiłaś na imprezie.
- To już nawet nie można się upić? - zapytałam zdziwiona.
- Można, ale widać było, że masz w tym wprawę, znaczy piciu, a z Maćkiem nie chodziłaś aż tak często na imprezy.
- Skąd ty to możesz wiedzieć? Śledziłaś mnie?
- Nie, ale wiem. Myślisz, że Maciek się nie chwalił? Nie raz po szkole krążyły o was plotki.
- Wiem to, ale nie będę z tobą rozmawiać o swoich sprawach.
- Bo co? Wstydzisz się czegoś?
- Nie. Po prostu nie będę ci się spowiadać. Jakby Niall coś chciał to jestem w salonie. Pa – rzuciłam i wyszłam z pokoju.
Miałam jej już dosyć. Gdyby nie Niall, wysłałabym ją z powrotem do Polski. Zdenerwowana, zeszłam na dół i gdy chciałam włączyć telewizję, do salonu wpadł Niall.
- Dlaczego nie jesteś z Julką?
- Bo się nie dogadujemy... rodzinne sprawy. Dlaczego nie jesteś z Liamem?
- Właśnie. Liam chce żebyś do niego poszła.
- No okej – rzuciłam poddana i poszłam na górę.
Jak najciszej weszłam do pokoju mojego chłopaka i gdy chciałam usiąść na fotelu, usłyszałam głos Liama.
- Dobra, mam teraz dla was kolejnego gościa – Spojrzał na mnie. - Chodź.
Liam pomachał mi ręką i pokazał miejsce obok siebie. W odpowiedzi pokiwałam głową na nie.
- No śmiało, powinni się dowiedzieć – znów mówił do mnie.
Jestem pewna, że wszyscy pytają go do kogo mówi i o co chodzi. Zrezygnowana podeszłam do łóżka. Liam przesunął się trochę, robiąc mi miejsce, a ja usiadłam obok niego.
- Oto mój gość. Kojarzycie ją? To Paula – powiedział do ekranu. - Przywitaj się – mruknął do mnie.
- Hej – uśmiechnęłam się, pomachałam ręką i spojrzałam na Liama.
Przysunął się do mnie bliżej i mnie objął, po czym szepnął mi na ucho.
- Jeszcze nic im nie powiedziałem. Możesz się wycofać lub możemy powiedzieć im prawdę... Powiemy im?
Odsunął lekko głowę od mojej nie spuszczając mnie z oczu. Spojrzałam na ekran laptopa i szybko weszłam na Twittera, sprawdzić co piszą inni. Większość podejrzewała, że jesteśmy razem. Spojrzałam na Liama i pokiwałam głową na tak. Chłopak się wyszczerzył i przełączył na stronę z TC.
- Okej, no więc... Połowa z was pyta kim jest moja dziewczyna, a druga, czy nie jest nią Paula, więc moja odpowiedź brzmi TAK. Paula jest moją dziewczyną
Nieśmiało uśmiechnęłam się do kamerki i zaczęłam czytać co piszą fani. Wszyscy byli w szoku i od razu zaczęli albo nam gratulować, albo hejtować. Liam podążył za moim wzrokiem i pogłaskał mnie po nodze, dodając mi otuchy.
- Wiem, że to dla was może być szok, ale zrozumcie. Jestem z Paulą bardzo szczęśliwy i ją ko... - chciał dokończyć, ale zakryłam mu usta dłonią.
Spojrzał na mnie pytająco, a ja pokiwałam głową na nie. To zdecydowanie zły pomysł by mówić fanom o tak głębokich uczuciach.
- No więc jestem z nią bardzo szczęśliwy i zależy mi na niej – uśmiechnęłam się na te słowa – i wiem, że jej również na mnie zależy, dlatego doceńcie naszą miłość i nie hejtujcie Pauli.
- Jeśli macie do nas jakieś pytania, śmiało piszcie – odezwałam się, bo zauważyłam, że Liam nie wie co ma dalej powiedzieć.
No i po moich słowach zalała nas fala pytań. Większość rzecz jasna dotyczyła naszego związku. Kiedy minęło pół godziny, przyznam, że zaczęłam robić się senna, choć zbliżała się dopiero 19.00. Położyłam głowę na ramieniu Liama. Chłopak spojrzał na mnie i najwyraźniej gdy zauważył, że przysypiałam, szepnął do mnie.
- Już kończymy – po czym dodał głośniej. - Już wystarczy tych pytań. Na dziś to już będzie koniec...
- Poczekaj – zatrzymałam go.
Podniosłam głowę i spojrzałam na ekran. Jedna z dziewczyn napisała żebyśmy się pocałowali. Pokazałam Liamowi tego tweet'a i zauważyliśmy, że wiele osób również zaczęło tak pisać. Liam spojrzał na mnie pytająco.
- Naprawdę chcecie, żebyśmy się pocałowali? - zapytał jakby z nadzieją?
Od razu dostaliśmy odpowiedź. Wszystkie fanki pisały, że tak.
- Co powiesz na małego buziaka? - zwrócił się do mnie.
- Skoro fani tego chcą – odpowiedziałam, a Li się uśmiechnął.
Chłopak przysunął się do mnie, a ja do niego i daliśmy sobie delikatnego buziaka w usta.
- Proszę – uśmiechnął się Li. - Tak, więc na dziś to już koniec. Dziękujemy wam za to, że byliście tu z nami i mamy nadzieję, że zaakceptujecie nasz związek. Papa, kochamy was – pożegnał się Liam.
- Część – dodałam i pomachałam ręką, a Liam wyłączył program.
Głęboko odetchnęłam.
- I jak? Zdenerwowana? - zapytał.
- Trochę. Bardzo mnie interesowało jak zareagują na nasz związek...
- Jak widać, zaakceptowali go, dowodem jest ten buziak.
- Masz rację. Na początku trochę spanikowałam...
- Nie potrzebnie – przytulił mnie. - Może uczcimy to małym pocałunkiem?
- Dobrze, ale nic więcej, jestem zmęczona... - marudziłam.
- Spoko. Od razu położymy się spać – uśmiechnął się cwaniacko.
Przysunął się do mnie i złączył nasze wargi w pocałunku. Całowaliśmy się namiętnie, zresztą jak zawsze. Oczywiście wiedziałam, że na małym pocałunku się nie skończy. Liam objął mnie i delikatnie położył nas na łóżku. Rzecz jasna, ja leżałam pod nim. Liam kochał dominować. Zaczął błądzić rękami po moim ciele. Przyznam, że było mi przyjemnie, zresztą jak zawsze. Jednak złamał obietnicę, sięgając mojej koszulki.
- Liam, to miał być tylko pocałunek – wyszeptałam, odrywając się do niego.
- Przecież nie będziemy spać w ubraniach – znów zaczął mnie całować i rozbierać przy okazji.
Pozbyliśmy się najpierw jego koszulki, potem mojej, a następnie po kolei naszych spodni.
- Tak jak obiecałem idziemy teraz spać – uśmiechnął się.
- To dobrze, bo jestem padnięta.
- A dasz mi buziaka na dobranoc i za to, że dotrzymałem tej obietnicy?
- Aż ty – zaśmiałam się i pocałowałam go.
Oparłam głowę o tors Liama, a on zaczął głaskać mnie raz po policzku i raz po włosach. Pod wpływem pieszczoty, zasnęłam.


Więc tak jak obiecałam jest kolejny rozdział. Przepraszam, że tak późno dodaję, ale musiałam go trochę dopracować. Kolejny rozdział dodam za tydzień, lecz w niedzielę. Pod warunkiem, że znów będzie +7 komentarzy.
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał i, że wciąż będziecie czytać tego bloga.
PS. Gratulacje dla naszych chłopców, którzy przedwczoraj zdobyli aż 3 statuetki na gali VMA. Jestem z nich cholernie dumna i mam nadzieję, że wy też. Poza tym pamiętajcie, że to po części nasza, Directionerek, zasługa...
Całuję was gorąco i życzę powodzenia w szkole oraz spotkania z 1D xx

poniedziałek, 3 września 2012

Rozdział 26


*Paula *
 
Kiedy się obudziłam, położyłam rękę na poduszkę, na której powinien leżeć Liam, jednak nikogo nie było. Zdziwiona poderwałam się do góry i od razu tego pożałowałam. Tak strasznie zabolała mnie głowa, że aż ponownie się położyłam, jednak ból nie ustał. Poddana wstałam z łóżka z wielkim trudem. Okazało się, że jestem w pokoju Liama. Szafa była za daleko, jak na moje możliwości, dlatego wzięłam wczorajszą koszulę chłopaka, leżącą przy łóżku. Wyszłam z pokoju i skierowałam się ku kuchni. Kiedy do niej dotarłam, akurat zapinałam ostatni guzik koszuli.
- Jak się spało? - zapytał na wejściu Harry, zerkając na mnie.
- Całkiem dobrze – odpowiedziałam i usiadłam do stołu, przy Liamie.
Dałam mu buziaka w usta na dzień dobry.
- Jak tam głowa? Nie boli? - pytała Martyna.
- Boli, bardzo – mruknęłam niechętnie. - Chyba wczoraj trochę przesadziłam...
- Trochę?! - wyrwało się Martynie.
- A co ja takiego zrobiłam? - zapytałam zdziwiona.
- Mówisz serio? Nie pamiętasz? - zapytał zdziwiony Zayn.
Wszyscy się we mnie wpatrywali.
- Głowa mnie boli – wymigałam się. - Nie mogę myśleć.
- Masz, połknij, przestanie – Martyna podała mi szklankę z wodą i tabletki.
- Dzięki – rzuciłam i wzięłam od niej rzeczy.
Połknęłam proszki i rozejrzałam się po wszystkich. Każdy się we mnie wpatrywał.
- No co? - zapytałam zdziwiona.
- Wiesz co się wczoraj działo? - zapytała Julka.
- No wiem, że byliśmy na dyskotece, a co było dalej to nie wiem.
- Serio nic nie pamiętasz? - zapytał Liam.
Dobrze wiedziałam co miał na myśli. Położyłam rękę na jego członku.
- Trochę pamiętam – uśmiechnęłam się do niego. - A ty pamiętasz?
Położył swoją rękę najpierw na moim udzie, a potem przesunął ją na linię moich majtek.
- Też co nieco pamiętam – odwzajemnił uśmiech, przysunął się do mnie i pocałował mnie.
- Ej, ej, wystarczy! Po wczoraj mamy dosyć tych waszych czułości – krzyknął Niall.
Z niechęcią odsunęliśmy się od siebie.
- A co takiego robiliśmy? - zapytałam. - Chyba nie było tak jak... wtedy?
- Kiedy? Jak? - pytali chłopcy.
- Nie, na szczęście! - odpowiedziała Martyna. - Jedynie nauczyłaś Liama jak się całuje z alkoholem.
- Alkocałunek? - zapytałam. - Serio? To nic! - zauważyłam.
- Nic?! To, to wasze 'wtedy' było gorzej? - zapytał zdziwiony Louis.
- Tak – odpowiedziałam razem z Martyną.
- Nie znałam cię od tej strony – odezwała się Julka.
- Jeszcze sporo o mnie nie wiesz – odpowiedziałam jej, a Martyna mi przytaknęła.
- Ja widać też – mruknął Liam.
- Oj, nie przejmuj się. To nie jest warte wspominania... Ale może kiedyś ci opowiem – uśmiechnęłam się i dodałam szeptem. - Ale i tak z tobą jest lepiej.
Oboje się zaśmialiśmy, a reszta się na nas dziwnie patrzyła. Po chwili wróciliśmy do śniadania, nie przerywając moich i Liama pieszczot pod stołem, o których nikt poza nami nie miał pojęcia. Nagle Liam się poderwał do góry. Przerwałam pieszczenie go. Odsunął swoje krzesło i pociągnął mnie do góry. Posłusznie wstałam. Objął mnie i zaprowadził do salonu. Rzucił mnie na kanapę, a potem sam się na mnie położył i zaczął całować. Z lekka zdziwiona odwzajemniłam czułości, jednak moje zszokowanie wzięło górę. Przekręciłam głowę tak by utrudnić mu dostęp do moich ust. Jednak chłopak się nie poddał. Zaczął całować moją szyję. Dobrze wiedział, że wymiękam przy tej pieszczocie. Nie mogłam jednak sobie na to pozwolić.
- Co ty robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Całuję cię? - odpowiedział pytaniem.
- Ale co cię napadło?
- Nic – spojrzał mi w oczy. - Może to przez te pieszczoty. Zarówno te dzisiejsze jak i wczorajsze – znów zaczął mnie całować po szyi.
Z jednej strony pragnęłam Liama, jednak wciąż bałam się tego samego. Nie rozmawiałam za wiele z Liamem odkąd zostaliśmy parą. Nie wiem na czym opiera się nasz związek. Na uczuciu, czy seksie? Czasami wydaje mi się, że na tym drugim. Żeby się jednak o tym przekonać muszę coś zrobić. Na pewno, pierwszym krokiem będzie powstrzymaniem się od tego rodzaju 'spotkań'. Kiedy już chciałam odepchnąć od siebie Liama na szczęście zadzwonił mój telefon.
- Liam, muszę odebrać.
- Nie – mruknął i zaczął mnie całować w usta.
- Liam – walnęłam go i gdy tylko się tym zajął, zrzuciłam go z siebie. - Powiedziałam coś.
Wyjęłam z kieszeni koszuli, którą miałam na sobie, telefon i spojrzałam na wygaszacz. Mama? Zdziwiona nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Tak, mamo?
- Hej kochanie – usłyszałam głos rodzicielki.
- Hej. Coś się stało? Po co dzwonisz? - pytałam wciąż z lekka zdziwiona.
- Czy zawsze musi się coś dziać, kiedy do ciebie dzwonię? Nie mogę już zadzwonić do własnej córki, tak bez powodu? Wiem, że jesteś już pełnoletnia, ale to nie oznacza, że nie jesteś już moją córką.
- Dobrze, przepraszam. Po prostu nie dzwonisz do mnie nigdy bez powodu...
Liam usiadł obok mnie i wpatrywał się we mnie zdziwiony. Nic nie rozumiał z rozmowy, a z mojej miny widać nic nie wyczytał, bo widać było, że się martwi.
- To moja mama – wyjaśniłam mu.
Pokiwał głową i pokazał mi, że zostawi mnie samą.
- Dlatego pytam się, po co dzwonisz tak wcześnie.
- Wcześnie? Jest po pierwszej moja droga. Wiem, że wczoraj za balangowaliście, ale to nie oznacza, że musisz odsypiać kaca do południa.
- Co? Jak? Skąd wiesz?
- Skarbie, ja też czytam gazety.
- Co?! - wrzasnęłam. Od razu do pokoju przyleciała Martyna. Kiedy zobaczyła, że rozmawiam przez telefon od razu domyśliła się kto dzwoni.
- Mama? - zapytała. W odpowiedzi pokiwałam jej głową.
- Nic nie wiesz? Jesteś na pierwszych stronach gazet razem ze swoich chłopakiem.
- Z kim?
- Oj już nie udawaj. Wiem, że Liam jest twoim chłopakiem.
- Skąd to wiesz? - spytałam zdziwiona. - Julka ci powiedziała?
- Tak, ale to nie istotne. Zapamiętaj. Skoro jesteś jego dziewczyną to powinnaś zadbać o to żeby nie było żadnych afer. On jest sławny i założę się, że jego menadżerowie nie będą tymi artykułami zadowoleni.
- Ale ja na to nie mogę nic poradzić! On jest dorosły i robi co chce, a poza tym nie będę z tobą o nim gadać. Jeśli tylko po to dzwoniłaś, to kończę rozmowę, bo muszę coś zrobić.
- Nie kochanie, to nie o to chodziło. Chciałam ci powiedzieć, że twoje mieszkanie jest już gotowe i możesz się do niego przenieść. Klucze są w recepcji. Są trzy komplety.
- Po co, aż trzy?
- Jedne dla ciebie, drugie dla Julki i trzecie dla kogo zechcesz, na przykład dla swojego chłopaka.
- Mamooo – mruknęłam.
- Oj córuś! Myślisz, że nie wiem co wy możecie robić wieczorami?
- Mamo! - krzyknęłam. To był szczyt wszystkiego. - Nie będę z tobą o tym gadać. Dziękuję ci za te trzecie klucze, może dam je Martynie, a teraz cześć.
- Pozdrów ode mnie Julkę i pozostałych.
- Jasne. Pa
- Pa córuś – rozłączyłam się.
To była bardzo dziwna rozmowa i miejmy nadzieję więcej się nie powtórzy.
- Co tam u niej słychać? - zapytała Martyna.
- Nie wiem – odpowiedziałam starając się na spokojnie przemyśleć wszystko o czym rozmawiałam ze swoją matką.
- To po co dzwoniła? Gdyby się za tobą stęskniła to raczej byś wiedziała.
- Cii – mruknęłam, wstałam z sofy i poleciałam szybko do swojego pokoju, jednak nie znalazłam tam tego czego szukałam, dlatego poszłam do pokoju Liama.
Nie pukając do drzwi wparowałam do jego pokoju i rzuciłam się na łóżko trzymając w ręce laptop, który zgarnęłam z biurka Liama.
- Może byś tak pukała wchodząc tu? Mogłem być właśnie w trakcie zdradzania cię – odpowiedział mi tym samym tekstem co ja wczoraj.
- Tak, tak – mruknęłam i zaczęłam szukać tego czego potrzebowałam.
- Jak tam rozmowa z mamą? - zapytał siadając obok mnie na łóżku, w tym samy momencie, w którym Martyna wpadła do pokoju.
- Czemu tak nagle uciekłaś? - zapytała zziajana.
- Aha – mruknęłam.
- Paula?! Słyszysz nas? - zapytał Li.
- Tak, tak – odpowiedziałam, choć w ogóle nie interesowało mnie co mówią.
- Co się stało? - zapytał mój chłopak zamykając mi laptopa.
- Ej! - warknęłam i walnęłam go w ramię.
- Co ci powiedziała mama? Jesteś jakaś nieobecna – odezwała się Martyna.
- Oni wiedzą – powiedziałam do Liama. - Wiedzą o nas.
- Twoja mama? Zgaduję, że Julka jej powiedziała, ale przecież to nic złego – odpowiedział.
- Ale to nie o to chodzi. Wczoraj po wywiadzie, weszłam na Twittera i wszystkie fanki One Direction zastanawiały się kto jest twoją dziewczyną i kilka pytało mnie o to, a także czy to może nie ja jestem twoją dziewczyną... Nie powiedziałam ci o tym, bo nie było kiedy, naprawdę, przepraszam – zasmuciłam się.
- Nic się nie stało, ale powiedz co w związku z tym – objął mnie. Podałam mu laptopa.
- W internecie, na głównych stronach gazet, a także w porannych programach telewizyjnych są zdjęcia z naszej wczorajszej imprezy. A dokładniej naszej dwójki jak się całujemy – wtuliłam się w niego.
- Nie przejmuj się tym. To było wiadome, że kiedyś się dowiedzą.
- Ale oni mnie znienawidzą – wtuliłam się w niego mocniej.
- Nie gadaj głupot – odezwała się Martyna. - Na pewno cię polubią.
- Martyna ma rację. Tyle, że oni już cię lubią. Pamiętasz tamten Twitcam? Wiadomo mogą się trafić osoby, które będą cię nie lubiły, ale to się nie liczy. Teraz będziemy mogli wychodzić bez udawania.
- Może masz rację. Boję się jedynie, że fanki będą wobec mnie chamskie, tak jak dla Eleonor... Jednak dla ciebie jestem w stanie się poświęcić – uśmiechnęłam się do niego.
Przybliżył się do mnie i złączył nasze usta w krótkim acz czułym pocałunku.
- Twoja mama dzwoniła do ciebie by powiedzieć ci o tym, że jesteś w gazecie, czy internecie?
- Nie. Powiedziała, że moje mieszkanie jest już gotowe i, że mogę się tam przenieść...
- Wyprowadzasz się? - zapytał zasmucony Liam.
- Powinnam. Siedzę wam tu cały czas na głowie, a pewnie chcielibyście mieć czas tylko dla siebie, no wiesz męskie wieczorki itd....
- To nie prawda. Nie siedzisz nam na głowie. Wolę spędzać wieczory z tobą... - zaczął całować mnie po szyi.
- Tak nie można. Nie możesz olewać chłopaków, ze względu na mnie. Najlepiej będzie jeśli się wyprowadzę, razem z Julką.
- Nie! Nie możesz – zaprzeczył Liam. - Nie wolno ci!
- Dobra, po pierwsze nie lubię jak chłopak mi rozkazuje, a po drugie pogadamy o tym później. Teraz muszę iść i odebrać klucze. Mama zrobiła 3 komplety. Dla mnie, dla Julki i dla ciebie – pokazałam na Liama.
- Dla mnie? - zapytał zdziwiony. - Po co mi klucze do twojego mieszkania?
- A bo ja wiem? Mnie nie pytaj. Dobra ty sobie popisz z fankami i tak dalej, a ja idę się ubrać i odebrać klucze. Martyna powiesz Julce o tym mieszkaniu? A no i macie wszyscy pozdrowienia od mojej mamy, to też im możesz przekazać.
- Okej – rzuciła moja przyjaciółka i wyszła z pokoju zostawiając nas samych.
- Idę z tobą – odezwał się Li, gdy tylko dziewczyna zniknęła za drzwiami.
- Liam – mruknęłam niechętnie. - Nie musisz mnie pilnować jak dziecka.
- Wiem, ale i tak chcę iść z tobą. Muszę wiedzieć jak masz mieszkać i w razie czego gdzie mogę cię znaleźć.
- Okej, ale potem wyjaśnisz sprawę z fankami?
- Tak.
- No to za 30 minut na dole – rzuciłam i pobiegłam do swojego pokoju.
~*~
O umówionej porze zeszłam gotowa na dół, gdzie czekał już na mnie Liam.
- Już jestem, kochanie. Możemy iść – dałam mu buziaka w policzek.
- Okej – odpowiedział mi uśmiechem, po czym krzyknął. - Nie czekajcie na nas!
- Dobra – usłyszeliśmy w odpowiedzi i objęci wyszliśmy z domu.
Szliśmy w ciszy szukając adresu. Przyznam, że czułam się trochę dziwnie ze świadomością, że w każdej chwili fani mogą nas rozpoznać. Liam uznał, że skoro i tak już o nas wiedzą to nie ma potrzeby się ukrywać. Przez całą drogę do wyznaczonego celu nie odezwaliśmy się do siebie. Zamiast tego przesyłaliśmy sobie czułe spojrzenia i uśmiechy. Kiedy doszliśmy pod odpowiedni adres, zobaczyłam jak kilka dziewcząt cyka nam fotki. Przyznam, że spanikowałam. Zastanawiałam się co mogę zrobić. Czy odsunąć się od chłopaka, czy może wtulić w niego. Spróbowałam opcji pierwszej, jednak gdy tylko Liam poczuł, że się od niego odsuwam, objął mnie mocniej w tali i przycisnął do siebie, uśmiechając się promiennie z nutką zdziwienia w oczach. Uznałam, że skoro ta opcja nie wypaliła, to spróbuję 2. Tak więc wtuliłam twarz w jego bok, zakrywając się włosami. Chłopak był teraz nieźle zdziwiony. Kiedy weszliśmy do odpowiedniego budynku, odsunął mnie od siebie i odgarnął włosy, tak by móc na mnie spojrzeć.
- Co się stało? - zapytał zaciekawionym i zmartwionym głosem.
- Tam, były twoje fanki i robiły nam zdjęcia... i spanikowałam – spuściłam głowę.
- Nie przejmuj się tak. Pamiętaj, cokolwiek o tobie powiedzą, nie zmieni naszej relacji. Kochamy się i to się nie zmieni – uśmiechnął się do mnie.
- Pewnie masz rację – odwzajemniłam uśmiech. - Chodźmy po klucze. Pogadamy o tym później.
Musnął moje usta i ponownie objął w tali. Podeszliśmy do recepcjonisty.
- Dzień dobry, w czym mogę państwu pomóc? - zapytał mężczyzna za ladą.
- Dzień dobry – przywitałam się. - Przyszłam odebrać klucze do mieszkania.
- Jak pani nazwisko? - zapytał wpisując coś w komputerze.
- Night, Paula Night.
Wstukał moje nazwisko w komputerze, a następnie zaczął czegoś szukać. Spojrzałam na Liama, gdyż nie odezwał się do tej pory ani słowem, a on jak gdyby nigdy nic, stał i się szczerzył. Pokręciłam głową z powątpiewaniem i przeniosłam wzrok na recepcjonistę. Skończył już szukać tego czego potrzebował. Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam i podał mi klucze.
- Proszę bardzo. Oto pani klucze. Mam nadzieję, że będzie się tu państwu dobrze mieszkało.
- Dziękujemy – wzięłam od niego klucze i wraz z Liamem skierowałam się do windy
W środku nikogo prócz nas nie było, więc mogliśmy normalnie porozmawiać.
- On chyba pomyślał, że razem tu zamieszkamy – zaśmiał się Li.
- To widzę chłopaczyna się zdziwi – odpowiedziałam w tym samym momencie, w którym drzwi od windy się otworzyły.
Nie zwracając uwagi na Liama, podeszłam do odpowiednich drzwi i je otworzyłam. Weszłam do mieszkania i zaniemówiłam. Wszystko wyglądało tak jak kiedyś opisywałam mamie. Nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam oglądać mieszkanie, a w tym samym czasie, Liam zamknął drzwi na klucz i poszedł do jednego z pokoi.
- Paula! - zawołał. - Chodź zobaczyć swój pokój!
- Idę – odkrzyknęłam i poszłam za jego głosem.
Kiedy stanęłam w drzwiach, byłam zszokowana. Pokój był idealny. Ściany były w kolorze jasnego, brudnego fioletu (mama dobrze wiedziała, że to mój ulubiony kolor), meble były białe, ale to nie było istotne. Najważniejsze było wielkie, białe łóżko z baldachimem stojące na środku pokoju. Wyminęłam Liama i podeszłam do łóżka. W prost nie mogłam uwierzyć. Marzyłam o takim łóżku odkąd byłam mała. Mama zawsze powtarzała mi, że jak będę duża to mi takie kupi, jednak nigdy się go nie doczekałam, do teraz... Delikatnie dotknęłam firany, bojąc się, że zniknie.
- Jest niesamowite. Zawsze takie chciałam... - powiedziałam na głos nie odrywając oczu od przedmiotu.
- I w końcu je otrzymałaś – objął mnie od tyłu.
- W ogóle, całe mieszkanie jest przepiękne. Nie sądziłam, że mama urządzi je według mojego punktu widzenia.
- Niby dlaczego? W końcu ty tu będziesz mieszkać, a nie ona.
- Wiem... Muszę jej podziękować... - rzuciłam szybko i gdy chciałam wyjąć telefon z kieszeni od spodni, Liam mnie powstrzymał.
- Możesz to zrobić później – wyszeptał mi do ucha. - Mamy dużo czasu.
- Liam – jęknęłam gdy zaczął całować mnie po szyi.
- Chodź, przetestujemy to łóżko – mruknął mi w szyję, po czym odwrócił do siebie przodem i popchnął na łóżko.
Spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z pożądaniem. Zdjął koszulkę.
- Liam... - nie zdążyłam dokończyć, bo złączył nasze usta w pocałunku.
Całował nachalnie i brutalnie. Jego ręce błądziły po całym moim ciele. Kiedy zaczął mi zdejmować bluzkę zdecydowałam się to przerwać.
- Liam, nie – odsunęłam się od niego. Zdziwiony wpatrywał się we mnie.
- Nie chcesz? - zapytał z dziwnym wyrazem twarzy. Niestety nie mogłam wyczytać jakie emocje nim władają.
- Jasne, że chcę – odpowiedziałam pewnie i przysunęłam się do niego. Nie chciałam by poczuł się odrzucony.
- Więc co się stało? - zapytał zaniepokojony.
- Musimy pogadać – rzuciłam wprost.
- Ale o czym?
- O nas – kiedy to powiedziałam mina mu zrzedła.
- To źle wróży – skwitował. - Zazwyczaj kiedy dziewczyna to mówi oznacza to, że albo chce zerwać, albo chodzi o sex.
- Stwierdzasz to z własnego doświadczenia?
- To nie istotne. Skoro już musimy, to powiedz o co chodzi, albo czekaj... niech zgadnę – zgodziłam się kiwnięciem głowy.
Zamyślił się.
- Jesteśmy razem od niedawna i nawet dziś mówiłaś mi, że mnie kochasz... więc tu nie chodzi o zerwanie... - stwierdził, a ja pokiwałam głową, że ma rację. - To dobrze – uśmiechnął się. - W takim razie chodzi o sex, jednak podoba ci się on, bo przed chwilą mówiłaś, że chcesz... - znów pokiwałam twierdząco głową. - W takim razie o co chodzi?
- Muszę ci zadać ważne pytanie. Dlaczego ze mną jesteś?
- Czyli o to chodzi? Nie jesteś siebie pewna, czy może zazdrosna, choć nie wiem o co i o kogo...- zaśmiał się.
- Mówię poważnie – spojrzał na mnie i gdy zobaczył moją minę spoważniał.
- Po co ci to? Jesteś cudowna i kocham cię.
- Ostatnio odnoszę wrażenie, że nasz związek opiera się tylko na seksie...
- Bzdury – zaprzeczył i sięgnął po moją dłoń.
- Naprawdę. Chciałam z już z tobą wcześniej o tym porozmawiać, ale za każdym razem mi na to nie pozwalałeś.
- Pociągasz mnie i to bardzo – zapewnił. - Kiedy nie mam cię przy sobie, kiedy cię nie dotykam, czuję taką dziwną pustkę. Kiedy zaś jesteś przy mnie jestem tak szczęśliwy, że nawet sobie tego nie wyobrażasz i czasami napadają mnie takie myśli, że zaraz znów mogę cię stracić, dlatego staram się być jak najbliżej ciebie.
- Nie musisz się martwić, zawsze będę przy tobie.
- Wiem to, ale tak bardzo lubię widzieć cię szczęśliwą – przysunął się do mnie. - Zauważyłem, że gdy cię dotykam, uszczęśliwia cię to – zaczął gładzić moje kolano. - Gdy całuję cię w szyję... - zbliżył się do mojej szyi i dotknął jej ustami – zatracasz się.
Zadrżałam z rozkoszy. Zaczął składać delikatne pocałunki na mojej szyi. Samoistnie przygryzłam wargę.
- Kiedy się całujemy, ty pragniesz więcej, a ja pragnę ci to dać – przeniósł się z szyi na usta.
Pocałował mnie, a ja faktycznie zapragnęłam więcej... Przywarłam do niego mocniej, jednak chłopak się odsunął.
- Podniecasz mnie kiedy widzę cię nagą w moich ramionach i wiem, że ciebie również podnieca moje ciało – przeniósł ręce na pasek od moich spodni. - Kocham patrzeć, jak zasypiasz i budzisz się w moich ramionach, jak chodzisz w moich koszulach – przybliżał się coraz bardziej. - Jeśli chcesz bym kontynuował, powiedz - Patrzył to w moje oczy, to na usta. - Wystarczy jedno słowo...
Zaniemówiłam. Przyznam, kokietować to on umie... Nie dziwię się, że mówi się iż Liam jest romantykiem. Starałam się wydusić z siebie jedno słowo, jednak nie byłam w stanie. Pokiwałam więc tylko głową na tak. Więcej zachęty nie potrzebował. Złączył nasze usta w namiętny pocałunek...
~*~
Kiedy wróciliśmy do domu było już ciemno. Gdy tylko minęłam drzwi od razu poszłam do kuchni.
- Ale jestem głodna – rzuciłam do Liama. Nie spodziewałam się jednak, że kogoś zastanę w kuchni.
Stanęłam z lekka zaskoczona widząc Harrego i Zayna siedzących przy stole w kuchni.
- Hej – uśmiechnęłam się i podeszłam do lodówki.
Po chwili poczułam czyjeś ręce na tali.
- Ja też jestem strasznie głodny – odezwał się Liam i pocałował mnie w szyję.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyjęłam składniki potrzebne do zrobienia kanapek. Kiedy się odwróciliśmy zauważyłam, że chłopaki się nam przyglądają.
- No co? - zapytałam.
- Gdzie wy tak długo byliście? - zapytał Zayn.
- W moim nowym mieszkaniu – uśmiechnęłam się.
- Zgaduję, że testowaliście łóżko – odezwał się Harry i to na pewno nie było pytanie.
- Jest bardzo wygodne – odpowiedział Liam, a ja się zarumieniłam.
- To ono jeszcze stoi? - zapytał Hazza.
- No jasne i czeka na następny raz – odpowiedział mój chłopak.
Jestem pewna, że byłam czerwona jak burak. Spojrzałam na Zayna, który tylko cichutko chichotał.
- Niestety sobie trochę poczeka, bo jak na razie Paula będzie mieszkać z nami – dodał, po czym pocałował mnie w policzek.
- Jesteście niesamowici – poddał się loczek.
Liam spojrzał na mnie i zaczął całować.
- Uwielbiam kiedy się rumienisz – uśmiechnął się zawadiacko i znów mnie pocałował.
- Nie macie jeszcze dosyć? - zakpił lokowaty.
W odpowiedzi oboje uśmiechnęliśmy się przez pocałunek.
- Paula, możemy pogadać na osobności? – odezwał się w końcu Zayn.
Kiedy chciałam się odsunąć od Liama, nie pozwolił mi na to, a nawet wręcz przeciwnie. Jego pocałunek stał się brutalny. Oparł mnie o blat stołu i zaczął jeździć ręką po mojej nodze w okolicach bikini.
- To może kiedy indziej – skwitował. - Chodź, zostawmy ich samych – rzucił do kolegi i obaj wyszli z kuchni.
Liam rozluźnił uścisk w którym mnie trzymał. Odsunęłam się od niego i dałam mu kuksańca w ramię.
- Jak mogłeś? - zapytałam. - To było podłe.
- Ale przecież ja nic nie zrobiłem – zarzekał się.
- Przyznaj się, że jesteś zazdrosny.
- Nie jestem zazdrosny!
- Jasne. Mówiłam ci przecież, że z Zaynem nic nie było i nie będzie! Zauważ, że on ma dziewczynę, a ja chłopaka – rzuciłam i poszłam do pokoju Liama.
- Zdradzasz mnie? - zapytał wchodząc do pokoju.
Zamknął drzwi i położył się na mnie.
- Tak – zaśmiałam się.
- Z kim? - zapytał zainteresowany.
- Z takim jednym. Jest bardzo przystojny... umięśniony... Ma przepiękne brązowe oczy... Jest szatynem... I jest sławny! - wyliczałam.
- Coś jeszcze?
- Hymm... Ma bardzo uroczy tyłeczek – uśmiechnęłam się.
Chłopak pocałował mnie. Kiedy skończyliśmy zszedł ze mnie i położył się obok.
- Uroczy? Uważasz, że mój tyłek jest uroczy?
- Może – odparłam wymijająco, powstrzymując uśmiech.
Pochylił się nade mną i złączył nasze usta w pocałunek.
- Dobra, wystarczy na dzisiaj – odsunęłam się od niego.
- Masz rację – przytaknął.
Musnęłam delikatnie jego usta, po czym poszliśmy razem wziąć prysznic. Kiedy spod niego wyszliśmy, założyliśmy bieliznę i położyliśmy się spać.
- Dobranoc, kochanie – dał mi buziaka w usta.
- Dobranoc - wtuliłam się w niego i po chwili oboje pogrążyliśmy się we śnie.


Hej :)
I tak jak obiecałam jest pięć komentarzy, jest rozdział :D
Widzicie? Jak chcecie potraficie, dlatego kolejny rozdział dodam w weekend pod warunkiem, że tym razem będzie +7 komentarzy. Mam nadzieję, że dacie radę.
Liczę, że rozdział się wam spodobał :) a no i tak jak mówiłam, ten jest trochę krótszy od poprzednich i możliwe, że zostanie tak już na dłużej.
Całuski xx

piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 25


*Liam *

- A teraz pytanie na które wszyscy czekali. Kto jest singlem? - zapytała prezenterka, ale nikt nie podniósł ręki jak to zwykle bywa. - Żadnej reakcji? To może kto ma dziewczynę?
Momentalnie wszyscy podnieśli ręce włącznie ze mną. Dziennikarka widać była lekko zszokowana.
- Czyli niektóre plotki były prawdziwe? Mam na myśli te związane z Zaynem, Niallem i Harrym.
- Ja cały czas jestem z Eleonor – podkreślił Louis, a prezenterka zaczęła go o coś tam pytać.
- Liam, jesteś tego pewien? Mogą wniknąć jakieś kontrowersje, bo przecież niedawno zerwałeś z Danielle – szepnął do mnie Niall.
- Nie martw się. Wiem co robię. Mam już dosyć ukrywania się – odszepnąłem mu.
- A obgadałeś to z Paulą, bo nie wygląda na zadowoloną – oboje na nią spojrzeliśmy.
Stała za sceną i widać było, że jest wściekła. Uśmiechnąłem się do niej przepraszająco. Oburzona odwróciła się i odeszła. Nagle zacząłem się zastanawiać, czy dobrze zrobiłem i przypomniał mi się ostatni Twitcam. Zrobiłem go na prośbę Pauli, to było jeszcze zanim zostaliśmy parą. Poprosiła mnie bym pogadał z fanami, bo na to zasłużyli. Po długich namowach zgodziłem się i gdy powiedziałem fankom, że to Paula mnie do tego nakłoniła zaczęły jej dziękować i chciały chwilę pogadać. Jestem pewien, że ją polubiły i, że to się nie zmieni.
- A może powiecie nam kim są wasze wybranki? - zapytała dziennikarka.
- Moja dziewczyna nazywa się Carol i znamy się od dzieciństwa – powiedział szczęśliwy Zayn.
- Moja ma na imię Julia i jest ode mnie młodsza o 2 lata – odpowiedział Niall.
- Ma 18 lat, pochodzi z Polski i nazywa się Martyna i tak. To ta sama, która była z nami ostatnio razem z Paulą – odpowiedział Harry.
- O, mogę jeszcze powiedzieć, że Julia jest młodszą siostrą Pauli – dodał Niall.
- A ty Liam? Kto jest twoją wybranką? A może wróciłeś do Danielle?
- Nie. Danielle to przeszłość. Jeśli chodzi o moją dziewczynę, to chciałbym na razie zostawić w tajemnicy kim jest.
- Dlaczego? Jest aż tak zła?
- Skądże! - zaprzeczyłem. - Jest najcudowniejszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałem i kocham ją. Tyle, że chcemy mieć spokój i czas dla siebie.
- A może przynajmniej nam ją opiszesz?
- Już nic na ten temat nie powiem – zastrzegłem się i przez pozostałą część wywiadu nic już nie powiedziałem.
Na koniec programu, nasza rozmówczyni, streściła wszystko czego się dowiedziała i nie obyło się bez napomknięcia o Pauli.
- … Z pewnością każda fanka po obejrzeniu tego wywiadu będzie się zastanawiać kim jest dziewczyna Liama? Jednak na odpowiedź na to pytanie musimy jeszcze poczekać. Na dziś to już koniec. Dziękuję wam chłopcy, że zgodziliście się ze mną porozmawiać i życzę wam szczęścia w miłości oraz dalszej karierze. Do zobaczenia!
- Cześć! - odkrzyknęliśmy wszyscy równo i machając do kamer, zeszliśmy ze sceny.
Podczas gdy szliśmy do garderoby panował chaos. Wszyscy się wygłupiali i przekrzykiwali siebie nawzajem. Cały czas rozglądałem się za Paulą. Kiedy dotarliśmy do pomieszczenia, wszyscy stanęli jak wryci. Jako, że szedłem ostatni powpadałem na nich. Nie za bardzo widziałem o co chodzi, ale chłopaki zaczęli się wycofywać. W naszej garderobie, przy oknie stała Paula. Była odwrócona o drzwi tyłem, ale w szybie odbijała się jej mina. Nie była zadowolona.
- To my was może zostawimy samych – powiedział Niall, spoglądając na mnie.
- Powodzenia stary – mruknął na odchodne Zayn i wszyscy wyszli z pomieszczenia zostawiając nas samych.
Przez chwilę nikt się nie odzywał. Cisza była bardzo dokuczliwa. W końcu nie wytrzymałem i podszedłem do niej. Przytuliłem ją i czekałem na jakąś reakcję. Nic, stała tak jak wcześniej i wpatrywała się w szybę.
- Przepraszam, ale nie wiedziałem co zrobić. Wszyscy powiedzieli o swoich dziewczynach... Nie chciałem być odludkiem... - tłumaczyłem się, jednak to nic nie dawało, wciąż panowała cisza. - Paula, odezwij się – prosiłem.
Kiedy nie uzyskałem odpowiedzi odsunąłem ją lekko od siebie i odwróciłem przodem do siebie. Spuściła głowę i wciąż milczała. Chwyciłem jej twarz w dłonie i delikatnie odchyliłem tak, by spojrzeć jej w oczy.
- Proszę cię, odezwij się. Możesz na mnie na wrzeszczeć, pobić, wytłumaczyć, cokolwiek, tylko się odezwij!
- Też cię kocham i również jesteś dla mnie najważniejszy – uśmiechnęła się delikatnie, ale po chwili mina jej zrzedła. - Jednak mogłeś mi powiedzieć co planujesz.
- Wiem i przepraszam cię za to, ale chcę by wszyscy o nas wiedzieli.
- Twoi fani mogą mnie nie polubić...
- Co im do tego? Dla mnie to ty jesteś najważniejsza.
- Liam, wiem, że oni nie mają nic do tego, ale nie chcę by mnie hejtowali.
- Nie będą, lubią cię.
- Liam... - jęknęła. Przybliżyłem się do niej i dałem delikatnego, acz czułego buziaka.
- Wszystko będzie okej – pocieszałem ją. - A teraz wracajmy do domu.
- Wszyscy już wiedzą... Boję się stąd wyjść.
- Nikt nic nie wie. Nie powiedziałem kim jest moja dziewczyna. Nie musisz się niczego obawiać. Wybaczasz mi?
- Może – uśmiechnęła się. Wiedziałem co miała na myśli, dlatego namiętnie ją pocałowałem.
- Kocham cię.
- Też cię kocham – znów się pocałowaliśmy, tyle, że nasz pocałunek przerwali chłopcy wchodząc do garderoby.
- Możecie sobie darować? To nie sypialnia – skomentował Zayn.
- Jesteś zazdrosny i tyle – odpowiedziała mu Paula, uśmiechając się i ponownie mnie całując.
- Kończcie już. Pomiziacie się w domu. Zbieramy się – zapowiedział Lou.
- A co powiecie na imprezkę? - zapytałem. Miałem ogromną ochotę się zabawić.
- Nie mamy czasu na urządzenie imprezy – zauważył Harry.
- To chodźmy na dyskotekę – podrzuciła Paula.
- Dobry pomysł – przytaknąłem i pocałowałem ją.
- No okej, a z jakiej okazji? - zapytał Niall.
- Oblać mój związek z Paulą - znów ją pocałowałem jednak namiętniej. Kiedy skończyliśmy dodałem. - Umówcie się z dziewczynami u nas na 19, to pójdziemy razem.
- No to się zbieramy – podsumowała ma luba.
Zrobiliśmy jak powiedziała. Po 10 minutach siedzieliśmy już w busie. Kiedy dotarliśmy do domu, każdy poszedł do swojego pokoju. Nie wiedziałem za bardzo co mam robić przez ten czas, który nam został, więc poszedłem do Pauli. Bez ceregieli wszedłem do środka. W pokoju była Paula i Louis, rozmawiali.
- Mógłbyś pukać – zauważyła Paula.
- A po co? Nie raz widziałem cię w bieliźnie i bez niej też – uśmiechnąłem się cwaniacko i pocałowałem ją.
- No wiesz, nie chciałabym byś przerywał mi, gdy będę cię zdradzać z innym facetem.
- Z jednym z moich kolegów? - wskazałem na Louisa.
- Może – zaśmiała się i pocałowała mnie w usta.
- Co robiliście? - zapytałem.
- Rozmawialiśmy, a ty? Po co tu przyszedłeś?
- Zatęskniłem za tobą – znów ją pocałowałem lecz namiętniej, zupełnie tak jakbyśmy byli sami.
- To ja może nie będę wam przeszkadzał – odezwał się Louis, więc z niechęcią się od siebie oderwaliśmy. - Paula, pamiętaj, będę ci to wypominał.
- Spokojnie, dziś się z tobą napiję ile tylko będziesz chciał – uśmiechnęła się do niego, a Louis wyszedł zostawiając nas samych.
- A ze mną? - zapytałem, całując ją po szyi.
- No nie wiem, nie wiem – zaśmiała się.
- Taka jesteś? - zapytałem zaczynając ją łaskotać.
- Dobrze już – zgodziła się. - Możemy pić ile tylko będziemy chcieli, tylko mnie puść i wyjdź z pokoju.
- Dlaczego mam wyjść? - zdziwiła mnie tym.
- Bo chcę się dla ciebie wyszykować – cmoknęła mnie w usta i zaczęła wypychać z pokoju, jednak jej nie wyszło.
- Nie musisz, zawsze wyglądasz przepięknie.
- Jesteś cudowny – pocałowała mnie namiętnie.
Z każdą chwilą pogłębiała pocałunek i napierała na mnie. Stawała się coraz namiętniejsza. Dziwiły mnie jej czyny, jednak nie pozostałem jej dłużny. Chciałem ją nakierować na łóżko, jednak ona wolała przeciwną stronę. Opierałbym się, gdy nie potrzeba dotykania jej, a za każdym razem gdy zbliżaliśmy się do łóżka jej pocałunki stawały się płytsze, dlatego się poddałem. Dałem się jej prowadzić. Ku mojemu zaskoczeniu znaleźliśmy się przy drzwiach. Nie przestając się całować, zaczęła otwierać drzwi. Nie wiedziałem co chce zrobić, dlatego przygwoździłem ją do ściany obok drzwi. Nagle zabrakło nam powietrza i oderwaliśmy się od siebie. Zaczęła całować mnie po szyi. Pod wpływem jej ust, moje wcześniej napięte mięśnie, zaczęły się rozluźniać. Pieszczota była cudowna, jednak po chwili znalazłem się za zamkniętymi drzwiami od jej pokoju. Pociągnąłem za klamkę i brak reakcji.
- Paula, wpuść mnie – prosiłem.
- Nie – odpowiedziała. - Chcę się przyszykować, w samotności.
- No proszę cię. Dokończymy to co zaczęliśmy – krzyknąłem. - A jeśli nie chcesz to możemy się jedynie popieścić...
- Jesteś niewyżyty seksualnie, czy co? - odkrzyknęła.
- Żartowałem. Wpuść mnie. Nie wytrzymam tak długo bez ciebie...
- Musisz. Żegnam – pożegnała się.
Poddany poszedłem do swojego pokoju. Nie mając nic do roboty, zacząłem wybierać sobie ciuchy na imprezę. Wybrałem szarą koszulę, dżinsowe rurki i białe krótkie Conversy. Odłożyłem wszystko na łóżko i poszedłem do łazienki wziąć prysznic. Po kąpieli ubrałem się w przyszykowane rzeczy i ułożyłem włosy. Gotowy chciałem już wychodzić, ale przypomniało mi się coś.
- Zawsze trzeba być ubezpieczonym – powiedziałem na głos podchodząc do szafki nocnej. - Tak na wszelki wypadek – dodałem wyjmując z szuflady prezerwatywy.
Schowałem je do kieszeni i wyszedłem z pokoju. Zszedłem na dół, bo było już późno, jak się okazało na dole byli już prawie wszyscy, a mianowicie Martyna, Julka, Carol, Niall i Louis. Dziewczyny wyglądały przepięknie. Podszedłem do nich. Przyznam, że nie zdziwiło mnie iż nie ma naszych 3 strojnisiów, czyli Pauli, Zayna i Harrego.
- Hej – przywitałem się. - Ładnie wyglądacie – rzuciłem do dziewczyn.
Po schodach zszedł Harry, a za nim Zayn. Uśmiechnęli się na widok swoich dziewczyn.
- Hej – przywitały się. - Ty też jesteś niczego sobie – dodała Julka.
- Nie podrywaj mojej dziewczyny – odezwał się Niall, a potem zwrócił się do Julki – a ty nie podrywaj mojego chłopaka.
- Niall, przykro mi, ale musisz się określić. Albo wybierzesz Liama, albo Julkę – odezwała się Paula schodząc po schodach.
Spojrzałem na nią i mnie zatkało. Wyglądała przepięknie. Kiedy się otrząsnąłem nie odrywając oczu od Pauli odezwałem się do Nialla.
- Sorry stary, na mnie nie licz. Przy niej – pokazałem na Paule – nie masz szans.
Podszedłem do niej i pocałowałem w usta.
- Wyglądasz prześlicznie, aż mi ślinka cieknie – zaśmiała się.
- Ty też wyglądasz seksownie – to ostatnie słowo wyszeptała mi na ucho i przygryzła swoją wargę rzucając mi cwaniackie spojrzenie.
- Ty bardziej – uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
- To co? Idziemy? - zapytał Harry.
- Tak, tylko jeszcze chwila – odpowiedziała moja dziewczyna.
- Muszę...
- Przejrzeć się w lustrze – powiedzieli równo Paula i Zayn.
Spojrzeli na siebie jakby mieli się zaraz po zabijać i pędem ruszyli do lustra. Spotkali się przy nim w tym samym czasie i zaczęli się przepychać. Wszyscy na nich patrzyli i się śmiali. Z trudem powstrzymywałem się od śmiechu. Zayn jest silniejszy od Pauli, dlatego odsunął ją od lustra bez żadnego problemu na co ona zareagowała od razu. Rzuciła się na niego jak jakaś tygrysica. Dosłownie! Wskoczyła mu na plecy i zaczęła go gryźć. Nie spodziewałem się tego po niej, dlatego nie chciało mi się już śmiać. Wpatrywałem się w nią ze zdziwieniem. Zdezorientowany spojrzałem na pozostałych i zobaczyłem jak Harry i Niall bawią się w najlepsze, a Martyna jest zażenowana. Spojrzała na mnie i pokiwała głową z powątpiewaniem.
- Dobra, dosyć tego – odezwał się Louis. Podszedł do nich, rozdzielił ich i stanął przed lustrem. - Teraz moja kolej.
I znów zaczęli się przepychać tyle, że tym razem we trójkę. Rozejrzałem się po przyjaciołach i zobaczyłem, że Harry i Niall leżą na ziemi i tarzają się ze śmiechu. Julka, Martyna i Carol jedynie śmiały się w najlepsze. Przyznam, że gdy tak patrzę na tą trójkę przed lustrem to mam ochotę się śmiać. Paula biedna jest z nich najsłabsza, ale za to cwana. Kiedy Zayn bije się z Louisem ona wykorzystuje okazję i wślizguje się przed lustro, a potem znów zostaje od niego odsunięta i tak w kółko. Nie ruszało mnie to do czasu aż Zayn dziwnie przybliżył się do Pauli i objął ją. Wkurzyłem się. Tak, może i jestem zazdrosny i pomimo iż mam taką świadomość, musiałem zareagować.
Podszedłem do nich, odepchnąłem chłopaków, następnie wziąłem Paule za rękę i objąłem ją tak, że prawie stykaliśmy się głowami.
- Nie musisz nic poprawiać. Jesteś najpiękniejsza – uśmiechnąłem się do niej i namiętnie pocałowałem.
Oddała mi pocałunek i całowalibyśmy się dalej gdyby nie przypomniało mi się, że jest tu reszta i, że musimy już iść. Odsunąłem ją od siebie i poczochrałem jej fryzurę. Paula od razu zareagowała. Odepchnęła mnie od siebie i bardzo wkurzona podeszła do lustra przed którym wciąż stali Zayn i Louis. Wcisnęła się między nich i odepchnęła. O dziwo jej się udało. Zaczęła poprawiać fryzurę.
- Nienawidzę cię – fuknęła. Nie patrzyła na mnie, ale wiedziałem, że to do mnie.
- Przepraszam, ale i tak wyglądasz idealnie – podszedłem do niej i gdy chciałem ją objąć odepchnęła mnie. - Kochanie... - mruknąłem. Nie odpowiedziała.
- Idziemy? - zapytała nie patrząc na mnie. Wszyscy kiwnęli głową na tak.
Paula podeszła do drzwi i stanęła przed nimi. Widać było, że jest wkurzona. Podszedłem do niej, otworzyłem drzwi i gdy chciałem ją złapać za rękę, zabrała ją szybko i wyszła. Poszedłem za nią. Była na mnie obrażona, jednak wiedziałem, że niedługo jej przejdzie. Szedłem cały czas za nią i starałem się jakoś ją przeprosić.

*Narrator *

Przez całą drogę do klubu, wszyscy radośnie rozmawiali. Wszyscy z wyjątkiem Pauli i Liam. Chłopak chodził za nią krok w krok i starał się przeprosić. Paula już dawno mu wybaczyła, ale uznała, że gdy go tak trochę pomęczy to dowie się, czy mu zależy na niej, czy tylko na seksie.
- Słuchajcie – odezwała się Martyna przed klubem. - Ustalmy, że nie pijemy na tyle, żeby się upić jasne? Jesteśmy w miejscu publicznym i mogą was chłopcy złapać paparazzi, a Paul raczej nie będzie tym zadowolony.
- Zgoda – odpowiedzieli wszyscy z wyjątkiem Pauli i Liama, którzy stali trochę dalej od reszty i nic nie słyszeli. Byli za bardzo pochłonięci swoją rozmową.
- Kochanie, odezwij się do mnie – błagał chłopak. Zero reakcji.
Paula chciała go wyminąć i wejść do wnętrza klubu tak jak je przyjaciele, jednak Liam chwycił ją za rękę i nie pozwolił dalej iść.
- Puszę cię jeśli mi wybaczysz – odezwał się.
- Już dawno ci wybaczyłam, idioto – zaśmiała się.
- To dlaczego się do mnie nie odzywałaś? Masz mnie już dość? - zasmucił się.
- Skądże. Chciałam tylko sprawdzić jak bardzo ci na mnie zależy – broniła się.
- Bardzo – przybliżył swoje usta do jej ust i złożył na nich delikatny pocałunek. - Chodźmy do środka, trzeba oblać nasz związek.
Zaśmiali się i weszli do środka. Kiedy wszyscy już byli w klubie, porozdzielali się. Paula z Liamem od razu poszli do baru, po jakichś alkohol. Zamierzali się dzisiaj porządnie upić. Siedząc i rozmawiając spoglądali co i raz na przyjaciół, którzy tańczyli. Wszyscy poza Louisem, który przyszedł tu sam, gdyż jego dziewczyna, Eleonor, niestety nie mogła przyjść. Dlatego też chłopak wziął się za podrywanie jakichś panien.
Po jakimś czasie Paula i Liam byli najbardziej pijani z całej ekipy. Wszyscy starali się dotrzymać obietnicy, dlatego rzadko pili, a częściej tańczyli. Kiedy Martyna i Harry się zmęczyli, usiedli przy stoliku i rozejrzeli się po przyjaciołach. Byli wszyscy z wyjątkiem... Pauli i Liama.

*W tym samym czasie *

- Kochanie, idę przypudrować nosek – mruknęła w szyję Liamowi.
- Paula, nie musisz nic poprawiać – odpowiedział jej.
- Jesteś cudowny... Ale i tak idę – pocałowała go w policzek, wstała z krzesła i poszła w kierunku łazienki. Gdy już chciała wejść do łazienki, Liam złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie, tak, że ich twarze dzieliły centymetry.
- Idę z tobą – wymruczał jej w usta.
- To damska łazienka – oderwała się od niego i weszła do łazienki.
Zaczęła poprawiać włosy i nagle usłyszała jak ktoś wchodzi do toalety i zamyka drzwi na klucz. Nie zwróciła na to uwagi, aż coś, a raczej ktoś objął ją od tyłu.
- Mówiłem, że idę z tobą – wyszeptał jej w szyję i obrócił twarzą do siebie. - Mam na ciebie ochotę...
- Liam... - nic więcej nie zdołała wydusić, bo chłopak zaciągnął ją do kabiny cały czas całując.
Z kabiny wydobywały się jęki Pauli.
- Liam... - dyszała. - Ahh... Jesteś... cudowny...
Po kilku minutach Liam wyszedł z pomieszczenia trzymając Paule za rękę i ciągnąc ją za sobą. Dziewczyna ledwo była w stanie wydusić z siebie słowo, a Liam patrząc na nią szczerzył się do niej zadowolony z siebie.
- Teraz mogę wyjść – powiedział i skierował się w stronę drzwi.
Gdy chciał je otworzyć, drogę zagrodziła mu Paula.
- Daj mi się odwdzięczyć – uśmiechnęła się cwaniacko i trzymając go za kołnierzyk od koszuli zaciągnęła go do kabiny.
Zamknęła drzwi i dało się słyszeć huk. Prawdopodobnie oparła o nie chłopaka.
- Jesteś tego pewna? - zapytał niepewnie.
Nie uzyskał odpowiedzi. Zamiast tego dało się słyszeć jego jęki.
- Paula... O w mordę... - jęczał. - Nie wytrzymam....
Jego jęki zamieniły się w dyszenie, a następnie sapanie z rozkoszy. Tak jak to było wcześniej, po kilku minutach drzwi się otworzyły. To była Paula. Wychodząc oblizała wargi i podeszła do lustra by poprawić fryzurę i makijaż. Chwilę po niej wyszedł Liam. Wciąż sapał i można było wyczytać z jego twarzy zszokowanie.
- O mój boże – odezwał się zwracając tym samym na siebie uwagę Pauli.
- Teraz możemy wyjść – odpowiedziała z naciskiem na 'teraz'.
- O nie – złapał ją od tyłu. - Teraz dokończymy to co zaczęliśmy – uśmiechnął się cwaniacko, co dziewczyna zobaczyła w lustrze gdyż była do Liama plecami.
Pociągnął ją za sobą do kabiny, którą zamknęli. Z początku nic nie było słychać, jednak już po chwili zza drzwi wydobywały się jęki ich obojga oraz posapywania. Tym razem trwało to dłużej.
Znów drzwi się otworzyły i ponownie jako pierwsza wyszła Paula. Stanęła przed lustrem, poprawiła sukienkę i wzięła się za włosy. W tym samym momencie z kabiny wyszedł Liam z rozpiętą koszulą, zapinając pasek od spodni. Dziewczyna odwróciła się do niego przodem i bez słowa zaczęła zapinać mu koszulę. Kiedy skończyła spojrzeli sobie w oczy i uśmiechnęli się, po czym delikatnie pocałowali. Liam objął swoją dziewczynę w pasie. Paula spojrzała jeszcze raz w lustro, po czym objęci wyszli z toalety, jak gdy nigdy nic.

*Martyna *
 
- Widziałeś Paule i Liama? - zapytałam Louisa.
To było dziwne. Widziałam ich jak stali przy barze i nagle zniknęli. Szukam ich już od jakiejś godziny.
- Nie, nie widziałem ich.
Słyszałam tą samą odpowiedź od każdego. Od Julki i Nialla, Zayna i Carol, a teraz Louisa. Chciałam już odejść od chłopaka, ale mnie zatrzymał.
- O jak spotkasz Paule to powiedz jej, że obiecała mi, że się ze mną napije.
- Jasne – uśmiechnęłam się i zaczęłam rozglądać się za Harrym.
Kiedy go namierzyłam podeszłam do niego.
- Znalazłeś ich? - zapytałam.
- Nie, a ty?
- Ja też nie. Martwię się o nich – spuściłam głowę.
- Przecież są dorośli – objął mnie i chwycił za policzek, tak żebym na niego spojrzała. - Znajdą się – pocałował mnie delikatnie w usta.
- Ekhym – odchrząknął ktoś.
Oderwaliśmy się od siebie i obaczyliśmy naszych przyjaciół.
- I jak znaleźliście ich? - zapytał Niall.
- Nie – odpowiedział Harry.
- Trzeba było ich szukać, a nie się całować – upomniał nas Zayn.
- Odwal się – wymsknęło mi się. - Szukamy ich już od godziny i nic.
- Może poszli do domu? - zapytała Carol.
- Nie sądzę. Powiedzieli by, że idą – odpowiedziałam jej.
- A sprawdzaliście przy barze? - zapytał Louis.
- No jasne, że tak – odpowiedział mój ukochany.
- A to dziwne, bo oni tam siedzą – zauważył.
Od razu odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam Liama siedzącego przy barze z Paulą na kolanach. Całowali się. Nie odzywając się do nikogo poszłam w ich kierunku. Stanęłam krok od nich, czułam za sobą pozostałych.
- Co wy robicie? - wrzasnęłam. Oderwali się od siebie.
- A nie widać? Całujemy się – od pyszczył mi Liam i znów złączył swoje usta z Paulą.
- Widzimy! - zauważyła Julka. - Możecie przestać?
- A mamy wybór? I tak nie dacie nam spokoju – znów się odezwał naburmuszony.
- Kochanie... - mruknęła do niego Paula, po czy zeskoczyła z jego kolan i spojrzała na nas. - Szukaliśmy was.
- Widzimy jak – zauważyłam.
- Louis – roześmiała się Paula. - Chodź musimy dotrzymać obietnicy – pociągnęła go za rękę w swoją stronę.
- Jaką obietnicę? - zapytał Zayn.
- Obiecałam mu, że się z nim napiję – zachichotała i podała mu kieliszek.
- Nie odchodźcie tylko, bo musimy wznieść toast – odezwał się już trochę milej Liam.
- W takim razie nie musimy pić sami. Możemy od razu razem – wymigiwał się Louis. Chyba zauważył, że Paula jest pijana.
- Nie! - oburzyła się. - Obietnica to obietnica! Oni chwilę poczekają.
- No dobra... - mruknął niechętnie. - Za zakład?
- Za zakład – przytaknęła mu i oboje duszkiem wypili zawartość kieliszków. - Dobra, a teraz proszę – podała każdemu po kieliszku. Czy tylko ja zauważyłam, że trzęsie się jej ręka? - Wznosimy toast.
- Za nasz związek! - krzyknął Liam obejmując Paule.
- Za wasz związek – posłusznie odkrzyknęliśmy i każdy wypił swoją kolejkę.
- Został jeszcze jeden kieliszek – odezwała się Paula. - Jest nas – zamyśliła się. - Raz... dwa... trzy... cztery... pięć... sześć... siedem... i my dwoje to – znów się zamyśliła.
- Dziewięć – podpowiedział jej Zayn.
- No właśnie – przytaknęła mu. - A powinno nas być dziesięcioro. Gdzie jest Ela?
- Nie przyszła z nami – odezwał się Louis.
- Serio? - odezwał się Liam.
- Ej, to nie dobrze – zauważyła Paula. - Ktoś musi wypić ten kieliszek, bo będziemy mieli pecha... Jacyś chętni? - spojrzała na wszystkich, a ja zrobiłam to samo. Nikt nie podniósł ręki. Spojrzała na Liama. - Kochanie, co powiesz na to żebyśmy wypili na spółkę?
- Dobrze – przytaknął jej chętnie Liam i już sięgał po kieliszek, kiedy Paula go zatrzymała.
- Ale nie tak – skarciła go. - Pokarzę ci – uśmiechnęła się.
- Paula, tylko nie to – wyrwało mi się. Doskonale wiedziałam o co jej chodzi.
- O co chodzi? - zapytał Harry.
- Paula chce się zabawić – odpowiedziałam. Wszyscy spojrzeli na mnie krukiem, a nasze gołąbeczki zajmowały się sobą. Najwyraźniej Paula tłumaczyła Liamowi co i jak. - To takie jakby urozmaicenie picia alkoholu. Polega na tym, że jedna ze stron, zazwyczaj jest to dziewczyna, bierze cały alkohol do ust, a następnie zaczyna się całować z drugą osobą i wpuszcza mu połowę alkoholu do jego buzi.
- Fujjj – mruknął Niall. - Skąd wy to znacie?
- Grałyśmy kiedyś w butelkę i musiałyśmy tak zrobić – wytłumaczyłam.
- Całowałyście się? - zapytała zdziwiona Julka.
- No jasne, że nie – odpowiedziałam szczerze. - Chyba, że byłyśmy tak pijane, że nie pamiętamy, ale raczej wątpię – wszyscy patrzyli na mnie jak sroki w gnat. - Ale wracając do temu. Grałyśmy w butelkę i Paula powierzyła mi to zadanie. Miałam to zrobić z takim jednym chłopakiem. Paula była trochę wstawiona, dlatego coś takiego wymyśliła.
- I co? Zrobiliście tak? - zapytał Harry.
- Nie, ja nie – zaprzeczyłam. - Powiedziałam jej, że nie wiem jak to się robi.
- A skąd ona to wiedziała? - dopytywał się Louis.
- Czytałyśmy o tym w necie i chłopak ją nauczył. Nie chciałam jej okłamać, ale nie miałam wyboru. Ani ja, ani ten chłopak, nie robiliśmy tego wcześniej, dlatego było nam trudno, więc Paula powiedziała, że pokaże nam ja to się robi i już miała się pocałować tak ze swoim chłopakiem, ale powiedzieliśmy jej, że to nic nie da.
- I co ona na to? - zapytał się ochoczo Zayn.
- Powiedziała, że nas nauczy. Podeszła do tego kolesia z którym miałam się przelizać, napiła się wódki i się z nim pocałowała.
- A co było potem? - zapytał Niall.
- To nie istotne – zaśmiała się Paula. Wszyscy na nią spojrzeliśmy. - Wznieśmy jeszcze jeden toast. Za Eleonor, że jej tu nie ma – wymawiając imię dziewczyny strasznie się plątała.
- Zdrowie – odpowiedział jej Liam i podał jej kieliszek uśmiechając się do niej.
Paula odwzajemniła uśmiech, napiła się wódki i zaczęła się całować ze swoim chłopakiem. W pewnym momencie oboje coś przełknęli i dalej się całowali.
- To jest ohydne – skomentował Louis.
- Ja bym się na twoim miejscu cieszyła, że całuje się z Li, a nie z tobą – rzuciłam. - Tak jak wtedy...
- Kiedy? - zapytał Zayn.
- To nie istotne. Miejmy nadzieję, że nie będzie chciała zmienić partnera...
- Nie spodziewałam się tego po was – rzuciła Julka. - Nieźle musiałyście balangować – zaśmiała się.
- Pogadaj kiedyś z siostra, może opowie ci o paru 'grach'...
Spojrzałam na Paule, wciąż całowała się z Liamem. Uznałam, że już tego wystarczy. Nie chciałam powtórki z rozrywki. Podeszłam do nich i ich rozdzieliłam.
- Dosyć tego. Paula, mówiłyśmy o tym. To co się wtedy wydarzyło ma się nie powtórzyć – skrytykowałam ją.
- Skarbie podaj szklankę – olała mnie.
- A co się takiego stało? - zapytał Liam podając Pauli szklankę z sokiem.
Dziewczyna wzięła łyka soku i cwaniacko uśmiechnęła się do Liama.
- Opowiem ci później – zaśmiała się, a Li jedynie się uśmiechnął.
- Dobra, skoro już wznieśliśmy ten wasz toast. Powiecie mi gdzie byliście przez przeszło godzinę? - zapytałam zmieniając temat.
- W łazience – Paula zachichotała, a Liam przygryzł wargę obejmując ją.
- Co wyście tam robili? - zapytałam skołowana.
- Jak było? - zapytał Harry.
Nasza para spojrzała po sobie i się do siebie uśmiechnęła. Paula wstała z krzesła i zaczęła ciągnąć Liama na parkiet.
- Liaś, zatańczmy – rzuciła, a chłopak posłusznie za nią poszedł.
W połowie drogi chłopak odwrócił się do nas przodem, delikatnie przykucnął, uniósł kciuki do góry i wypowiedział nieme 'hot'. Patrzyłam na nich z niedowierzaniem. Chłopak odwrócił się do nas plecami i zaczął tańczyć z Paulą. Spojrzałam na Harrego krukiem.
- Co to miało być? - zapytałam go.
- No co? Chciałem sprawdzić czy jest pijany?
- Jak to?
Westchnął.
- Po pierwsze na trzeźwo Liam nie pozwoliły Pauli się tak uchlać, a po drugie nie zrobiłby tego co przed chwilą i w tej chwili. On nie okazuje swoich uczuć publicznie.
- Poczekaj... Co miałeś na myśli mówiąc o 2 powodzie?
- Że Liam nie powiedziałby nam, że Paula jest niezła...
- Nie o to mi chodziło – przerwałam mu. - mówiłeś coś o tej chwili.
- No nie całowaliby się na parkiecie.
Od razu się odwróciłam i zobaczyłam jak się całują. Na pierwszy rzut oka wyglądało to normalnie, jednak jak się im przyjrzałam zauważyłam, że to dopiero początek.
- Bierzemy ich i idziemy do domu – rzuciłam i poszłam do gołąbeczków. - Dobra, dosyć tego – odsunęłam ich od siebie. - Wracamy do domu.
- Nie – jęknęła Paula.
- Koniec tematu, chodźcie.
Poddani poszli w kierunku wyjścia obejmując się. Uznaliśmy, że trzeba mieć na nich oko, więc ja i Harry szliśmy jako pierwsi, a pozostali za naszą parką. Kiedy wyszliśmy przed klub, nagle Paula i Liam zatrzymali się i zaczęli całować. Od razu do nich podeszłam i wraz z Harrym rozdzieliliśmy ich. Nie chcieliśmy by czasami ktoś im zrobił fotki. Ja wzięłam Paule, a Harry Liama i poszliśmy do domu. Chcieliśmy odprowadzić ich do swoich pokoi, ale Liam nas zatrzymał.
- Sami damy radę – wymamrotał.
- Jesteś pewien? Możemy was zaprowadzić do pokoju. - zapytał Louis. Nie chcieliśmy się z nimi kłócić.
- Damy radę – odpowiedział.
Weszli na górę, oczywiście nie puściłam ich samych. Cały czas szłam za nim. Kiedy znaleźli się w pokoju od razu położyli się na łóżku i zaczęli rozbierać.
- Co wy robicie? - zapytałam zdziwiona.
- Nie będziemy spać w ciuchach – odpowiedziała mi Paula.
Zdesperowana opuściłam ich pokój i poszłam do Hazzy. Położyłam się obok niego na łóżku. Chłopak przysunął się do mnie bliżej i zaczął całować po szyi, gdyż leżałam do niego tyłem.
- Harry, nie teraz. Jestem zmęczona – wyjęczałam.
- Dobrze. Tylko się do mnie przytul – zrobiłam o co prosił, wtulając się w niego.
- Dobranoc – dałam mu buziaka w usta.
- Dobranoc – objął mnie mocniej i po chwili oboje zasnęliśmy.



Hej. Mam ważną wiadomość. Po pierwsze jestem trochę zawiedziona, że tylko 1 osoba skomentowała poprzedni rozdział... jednak wam wybaczę, bo kończą się wakacje i macie mało czasu itd., choć komentarz nie zajmuje aż tyle czasu, ale OK. Dlatego postanowiłam was zmobilizować...
Kolejny rozdział dodam w poniedziałek, jeśli będzie +5 komentarzy.
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał :)
+ głosujcie w ankiecie
Jeszcze jedna sprawa. Postaram się aby kolejny rozdział był krótszy, bo może to was zniechęca do mojego bloga...
Powodzenia w szkole i miłego ostatniego weekendu wakacji xx