poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Rozdział 24


*Liam *
 
Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem leżącą na moim ramieniu Paule. To był przepiękny widok. Wiem, że to może za wcześnie, ale chciałbym budzić się tak codziennie. Przyglądałem się jej z zapartym tchem. Wyglądała tak niesamowicie słodko i bezbronnie... Chciałbym móc tak leżeć i podziwiać ją jednak, ktoś mógłby nas nakryć. Tak naprawdę to byłby to nawet świetny pomysł by inni się o nas dowiedzieli, jednak Paula chce poczekać na odpowiednią chwilę. Może byłoby fajnie, ale mam już dosyć ukrywania się.

Wiesz, za bardzo starasz się być taki poważny, zaszalej.

Louis ma rację, czas... ZASZALEĆ!!
Ułożyłem Paule delikatnie na poduszce, pocałowałem ją w czoło i po cichutku opuściłem jej pokój. Zszedłem do kuchni i jak zawsze zacząłem robić śniadanie, jednocześnie planując jak to wszystko rozegrać... Po chwili namysłu uznałem, że to bez sensu. To musi być taki spontan... Tak zrobię. Od puszę sobie zdrowy rozsądek i dam się ponieść emocjom...
Wciąż przygotowywałem śniadanie, gdy nagle poczułem, że ktoś mnie obejmuje od tyłu. Oczywiście, od razu wiedziałem kto to. W końcu nie wszyscy wstają tak wcześnie...
- Hej, Niall – rzuciłem i zaśmiałem się pod nosem.
- Ej, to już nawet nie rozpoznajesz własnej dziewczyny? - odsunęła się ode mnie. Odwróciłem się do niej przodem.
- Przecież żartowałem – zaśmiałem się. - Jak mógłbym cię nie rozpoznać? - nie odezwała się.
Posadziłem ją na blacie i spojrzałem w oczy.
- Nie obrażaj się. To był żart – tłumaczyłem z trudem powstrzymując śmiech.
Wyglądała tak przeuroczo. Zmarszczyła nosek, a usta ułożyła w podkówkę... Nic nie odpowiedziała. Zbliżyłem się do niej i cmoknąłem w usta.
- Wybaczysz mi? - zapytałem.
W odpowiedzi pokręciła głową na nie.
- A teraz? - zapytałem i ponownie się do niej zbliżyłem, jednak ten pocałunek był bardziej namiętny.
Z trudem się powstrzymywała, ale oddała pocałunek. Uśmiechnąłem się i pogłębiłem pocałunek. Po chwili Paula przerwała go i zeskoczyła z blatu.
- Co się stało? - zapytałem zdziwiony.
- Ktoś nas może zobaczyć... - rzuciła i odwróciła się do mnie tyłem. Zaczęła udawać, że coś robi.
- Wszyscy smacznie śpią – zacząłem ją całować po szyi. - I pośpią jeszcze długo...
- Nie możemy ryzykować – zarzekała się.
Poddałem się... a raczej postanowiłem chwilowo odpuścić. Puściłem ją i wróciłem do szykowania śniadania. Gdy już wszystko było gotowe, obudziliśmy domowników i zjedliśmy śniadanie. Po śniadaniu wszyscy rozeszli się do swoich pokoi, by się przygotować do wyjścia. Na dziś wybrałem jasne spodnie, szaro-niebieski T-shirt i granatowe vansy. Kiedy byłem już gotowy poszedłem sprawdzić co u Pauli.
- Jak tam kochanie? - zapytałem wchodząc do jej pokoju, na szczęście była sama.
- Dobrze, zastanawiam się co włożyć – odwróciła się do mnie przodem. - Fajnie wyglądasz – uśmiechnęła się.
- Dziękuję. Co planujesz założyć?
- No właśnie nie wiem – zasmuciła się. - Chyba będę musiała wybrać się na zakupy...
- Ale niestety teraz nie ma na to czasu. Zostawię cię samą. Jak coś będę na dole.
- Możesz zostać – uśmiechnęła się.
- Wiem to – uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją. - Nie chcę ci jednak przeszkadzać.
- Wiesz, że nie przeszkadzasz. Lubię twoje towarzystwo.
- Zajmij się swoim wyglądem i spotkamy się na dole – rzuciłem stojąc w drzwiach. - Kocham cię.
- Ja ciebie też – uśmiechnęła się, a ja zamknąłem za sobą drzwi.
Nie mając nic do roboty, poszedłem do salonu pooglądać telewizję i zaczekać na pozostałych.

*Paula *

Kiedy Liam zniknął za drzwiami, ponownie zajrzałam do szafy. Chyba serio bez zakupów się nie obejdzie, jednak jak to stwierdził mój chłopak, nie ma na to teraz czasu. Wyjrzałam przez okno. Pogoda była nieciekawa, nie padało, ale nie było też tak super ciepło. Oznacza to, że trzeba by się było ubrać trochę cieplej, ale niby przez cały dzień no i wieczór, będziemy pod dachem, a tam z pewnością będzie ciepło. Tak, więc nie mogę się ubrać, ani za grubo, ani za cienko. Uznałam, że zaryzykuję. Założyłam ciemne, dżinsowe rurki, ciemnozieloną koszulkę na ramiączka i czarne szpilki. Wyprostowałam włosy i zrobiłam sobie klasyczny, delikatny makijaż i jak zawsze malinowy błyszczyk do ust, który tak bardzo smakuje Liamowi.
Kiedy byłam już gotowa zeszłam na dół. W salonie był tylko mój chłopak. Jak gdyby nigdy nic usiadłam obok niego na kanapie. Spojrzał na mnie kątem oka.
- Hej, gdzie twój książkę Harry? - zapytał. Zdziwiło mnie to. Jakoś nie brzmiał jakby żartował. - Przy okazji, widziałaś może Paule?
- Jasne – rzuciłam, po czym dodałam. - Widzę ją za każdym razem, gdy przeglądam się w lustrze – zaśmiałam się.
Liam gwałtownie odwrócił się w moją stronę i trzymając mnie za policzek, odwrócił mnie, tak bym na niego spojrzała.
- Paula? - zapytał zdziwiony i jakby niepewny.
- Tak. Znów mnie nie poznałeś? - zadrwiłam. - Czy może wyglądam aż tak źle?
- Boże. Nie poznałem cię. Myślałem, że to Martyna. Coś ty zrobiła z włosami?
- Wyprostowałam je... Jest aż tak źle – zasmuciłam się.
- Skądże. Wyglądasz cudownie, po prostu nigdy jeszcze nie widziałem cię w prostych włosach. Wyglądasz niesamowicie.
- Dziękuję – pocałowałam go delikatnie w usta. Chłopak cały czas mi się przyglądał. - Liam, to mnie krępuje – zaśmiałam się. - Przestań tak na mnie patrzeć.
- Przepraszam, ale... Nie mogę się przyzwyczaić. Wyglądasz tak seksownie – przejechał językiem po wardze. - Mmm – mruknął. - Malinowy?
- Twój ulubiony – zaśmiałam się zalotnie.
- Co twoje ulubione? - zapytał Zayn siadając obok mnie na sofie. - Wow. Paula, świetnie wyglądasz.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się do niego i poczułam jak Liam ściska moją rękę.
- Ale wracając do mojego pytania, co Liam lubi? - nie dał za wygraną.
- Chodziło o film – rzuciłam bez namysłu.
- Zgadza się – przytaknął mój chłopak.
- Zastanawialiśmy się co możemy obejrzeć dziś wieczorem – dodałam.
- I co wybraliście? - zapytał chłopak.
- No właśnie nie... - zaczęłam, ale Liam mi przerwał.
- Toy Story!
- A którą część?
- Jeszcze nie... - znów mi przerwał.
- Wszystkie – uśmiechnął się do mnie.
- Współczuję – szepnął mi na ucho Zayn, co trochę wkurzyło szatyna.
- A gdzie twoja dziewczyna? - zapytał z naciskiem na słowo 'dziewczyna'.
- Carol? Nie będzie jej. Coś jej wypadło.
- Jaka szkoda – rzucił z udawaną skruchą Li. Uznałam, że będę musiała z nim o tym jeszcze pogadać.
- Czyli idziemy w dziewiątkę – podsumowałam.
- W ósemkę - poprawił mnie Louis. - Eleonor też nie będzie. Musiała jechać do rodziców.
- Wszyscy już są? - zapytał Paul wchodząc do domu.
- Tak – odpowiedzieliśmy równo.
Paul nas przeliczył i ruszyliśmy do busa. W środku każdy zajął swoje miejsce, po czym autokar ruszył. Bus był bardzo przyjemny i zdecydowanie większy niż poprzedni. Chłopaki mówili, że jeżdżą nim na trasy koncertowe, dlatego więc znajdowały się tu łóżka, aneks kuchenny, telewizor, konsola do gier i wiele, wiele innych potrzebnych rzeczy. Wszystko wyglądało super, jednak najfajniejsze były fotele. Można je było ułożyć wokół stolika. Tak więc siedzieliśmy w swoim gronie i plotkowaliśmy. Zostałam usadzona między Martyną i Harry, a Zaynem i Louisem, natomiast Liam siedział przy oknie obok Julki i Nialla. Nie za bardzo mu się podobał taki układ, ale niestety nie mógł nic zrobić, by temu zaradzić, bo wszystko mogło być podejrzane. Chłopak próbował kilka razy mnie przekonać, bym usiadła obok niego lecz po pierwsze stąd miałam lepszy widok na moją siostrę, a po drugie Zayn nie pozwalał mi się przesiąść, bo chciał ze mną obgadać kilka spraw. Liamowi jeszcze bardziej się to nie podobało, dlatego starał się odwrócić moją uwagę od swojego kumpla. Cały czas się na mnie patrzył i gdy tylko na niego spoglądałam to się szczerzył jakby był naćpany. Bawiłam się z nim w tą jego grę, jednak po chwili Zayn chciał mi o czymś powiedzieć, więc przerwałam naszą zabawę i odwróciłam się w jego stronę. No i właśnie wtedy stało się coś niespodziewanego. Poczułam na swojej tali czyjeś ręce, które pociągnęły mnie w stronę właściciela i jak tak wylądowałam na kolanach swojego zazdrosnego chłopaka.
- Co ty robisz? Pamiętaj, że nikt o nas nie wie – szepnęłam, po czy dodałam na głos. - Liam, nie wygłupiaj się, puść mnie.
- Nie – uśmiechnął się i zaczął mnie łaskotać.
- Liam haha... przestań haha... proszę haha... - starałam się do niego dotrzeć.
- Nie – odpowiedział.
- Proszę haha... - próbowałam się mu wyrwać.
- Puść ją – pomógł mi Zayn, jednak Liam go olał.
- Posłuchaj Zayna haha... proszę haha... - i wciąż nic.
W pewnym momencie prawie się mu wyrwałam, jednak kosztem tego wylądowaliśmy na ziemi. Oboje zaczęliśmy się śmiać i gdy tylko chciałam wstać, Liam z powrotem ciągnął mnie na ziemię.
- Jakie dzieci - komentowali nasi przyjaciele.
- Im to już totalnie odbiło.
- Liam, puść ją.
- Nie możecie być choć przez chwilę normalni?
Oczywiście Liam nie zwracał na nich uwagi. Cały czas mnie łaskotał, a ja starałam się mu wyrwać, co powodowało, że tarzaliśmy się po całym autobusie. Pozostali ucichli i było można słyszeć tylko śmiech mój i Liama. W pewnym momencie, Liam przestał mnie łaskotać i mnie pocałował. Leżał na mnie więc trudno było mi się od niego oderwać, jednak przerwałam ten pocałunek.
- Nie możemy, jeszcze zauważą – szepnęłam. Mieliśmy farta, bo z pewnością nie widzieli naszych twarzy.
- Ale ja chcę żeby oni wiedzieli. Kocham cię i jestem z tego dumny...
- Ja też cię kocham, ale musimy jeszcze poczekać.
- Jeśli nie zgodzisz się po dobroci to będę cię torturować – powiedziawszy to zaczął mnie znów łaskotać.
Przekręciliśmy się tak, bym teraz ja była na górze. Liam oczywiście tego nie chciała, ale nie miał wyboru, nie tym razem.
- Powiemy im, ale jeszcze nie teraz – obiecałam.
- Ale dlaczego? Co, boisz się, że się odkochasz? Czy może boisz się, że to ja się odkocham?
- Nie! - zaprzeczyłam stanowczo. - Kocham cię i nie przestanę, ale...
- Ja też cię kocham i przysięgam, że będę kochał do końca.
- Wiem, że mnie kochasz...

- No więc powiedzmy im, nie musimy tego nagłaśniać, wystarczy, że nasi przyjaciele się dowiedzą.
- Dobrze – poddałam się, a na jego twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech. - Po koncercie.
- Tak! - wrzasnął i stanął na proste nogi. Po czym zaczął skakać po całym autokarze.
- Co mu odwaliło? - zapytał Zayn.
- Stary, mówiąc, że masz zaszaleć, nie kazałem ci niszczyć busa! - wrzasnął Louis.
- Po cholerę mu to doradzałeś?! Teraz będziemy mieli przesrane – rzucił Harry.
I tak właśnie każdy po kolejni rzucał jakieś komentarze, a Liam nie przejmując się niczym, skakał i się śmiał. Zrezygnowana usiadłam na podłodze i złapałam się za głowę.
- Co się tu dzieje? Dlaczego on skacze po autokarze? Coście mu dali? - wypytywał Paul, który przerażony wpadł do naszego 'salonu'.
- Nic – odpowiedzieli równo.
- Liam! Ogarnij się! - wrzasnął menago. - Usiądź i siedź!
Chłopak się trochę uspokoił, a Paul wrócił na swoje miejsce. Dodając:
- Z nimi to gorzej niż z małpą w cyrku...
- Liam, może mi pomożesz? - zapytałam, na co chłopak od razu zareagował.
Podszedł do mnie, podniósł mnie, wziął na ręce i posadził obok siebie.
- Sama też umiem chodzi – zaśmiałam się,
- To było wynagrodzenie za to, że cię zostawiłem samą na ziemi.
- Liczyłam na trochę inne wynagrodzenie – uśmiechnęłam się.
- Jakie? - zapytał wścibski Harry.
- Na zmianę filmu – wypaliłam i zwróciłam się do Li. - Może tym razem obejrzymy coś innego niż Toy Story?

- Niech ci będzie – mruknął zasmucony, ale po chwili znów się uśmiechnął i tak żeby nikt nie widział, chwycił mnie za rękę.
Przez resztę drogi nic ciekawego się nie działo. Liam cały czas trzymał mnie za rękę i gdy nikt nie widział szeptał mi na ucho jaki to jest szczęśliwy, że będziemy mogli w końcu przestać się ukrywać. Kiedy dotarliśmy na miejsce, weszliśmy tylnym wejściem. Tym razem obyło się bez fanek, bo wszystkie pewnie się szykowały na koncert do którego zostało jeszcze sporo czasu. Jak to zawsze bywa przed koncertami, odbyły się próby. Wszystko wychodziło świetnie. Kolejnym punktem na liście była przymiarka strojów. Na każdego przypadają 3 komplety. Po przymiarce, znów zaczęły się próby, jednak chłopaki ubłagali Paul'a na przerwę. Uznaliśmy, że pójdziemy na miasto. Niall trochę zgłodniał, więc obiecaliśmy mu, że wstąpimy do McDonalda i tak się stało. Po powrocie chłopcy mieli kolejną próbę, ale już generalną i gdy wszystko już było okej, poszli się przebrać i zaczekać na koncert.
- Nerwy? - zapytałam Liama.
- Nie, a ty się denerwujesz? - na początku nie za ja żyłam o co chodzi.
- Yyy... no nie wiem – poddałam się.
- Idziesz z dziewczynami pod scenę czy zostajesz za kulisami?
-Trochę tu, trochę tu, ale na każdej przerwie będę tutaj, obiecuję – uśmiechnęłam się.
- Ciesze się – odwzajemnił uśmiech. - Kocham cię.
- Wiem to ciołku. Ja też cię kocham.
- O czym tak plotkujecie? - zapytał znienacka Louis.
- O niczym – odpowiedziałam.
- Gotowy na koncert? - zapytał Zayn.
- Tak sądzę – odpowiedział Li.
- A mi mówiłeś, że się nie denerwujesz – zarzuciłam mu.
- Bo się nie denerwuję, tylko się nie mogę doczekać naszego seansu filmowego.
- Ale wiesz, że to ja wybiorę film? - tak naprawdę nie rozmawialiśmy o filmach, a o tym kiedy im powiemy. Wybór filmu oznaczał odpowiednią porę.
- Niestety – zasmucił się.
- A kiedy macie ten seans? - zapytał Louis.
- Dziś po koncercie? - zapytał Liam.
- Dziś po koncercie – przytaknęłam, a ten znów zaczął się cieszyć.
- Chłopcy, ustawiajcie się już – podszedł do nas Paul.
- Połamania nóg – krzyknęłam i dołączyłam do Julki i Martyny.
Ochroniarze zaprowadzili nas pod samą scenę i teraz czekałyśmy tylko, aż nasi chłopcy wejdą na scenę. Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa ich koncertu. Nigdy ich nie widziałam na scenie, a co dopiero Julka. Pomimo tego, że ich zna to i tak jara się jak pozostałe fanki, ale wróćmy do występu. Na sali zapadła ciemność. Wszystkie fanki zaczęły piszczeć. Nagle rozbrzmiały pierwsze dźwięki „Na Na Na” i już na scenę wbiegali nasi uroczy chłopcy. Wszystko zapowiadało się niewinnie, jednak to był wstęp do piekła. Nie wiadomo co, ale nagle Liamowi totalnie odbiło. Przez cały refren skakał po całej scenie, podczas gdy pozostali oglądali się za nim. Z każdą piosenką było coraz gorzej. Chłopak latał jak oszalały po scenie, dokuczał chłopakom, zmieniał teksty słów... Serio! Zdarzało mu się śpiewać inne zwrotki niż powinien, a czasami nawet śpiewał jakiś bezsensowne teksty. Zaraz miała być przerwa, więc uznałam, że pójdę za scenę dowiedzieć się co to ma być, bo wyraźnie było widać, że pozostali są zszokowani. Nim jednak weszłam za scenę zobaczyłam jak Liam podchodzi do Nialla i daje mu soczystego, a za razem brutalnego całusa w policzek, po czym ucieka za scenę. Wszystkie fanki wybuchły w pisk i zaczęły krzyczeń Niam! Skołowany Niall poszedł za Liamem, a reszta za nim. To mi wystarczyło. Przyśpieszyłam kroku i gdy dotarłam do garderoby chłopców Paul stał na jej środku i rozmawiał z moim chłopakiem (o ile można to nazwać rozmową), a reszta przyglądając się im, przebierała się. Najwyraźniej widać, że mnie nie zauważyli.
- Co ty do jasnej cholery odwalasz? - wydzierał się mężczyzna.
- Nic – zaśmiał się Liam.
- Ja ci kurwa, zaraz dam nic! Masz się opanować!
- Ale co ja takiego robiłem?
- Gówno! Nie zgrywaj mi tu takiego idioty, bo wiem, że taki nie jesteś! Założyliście się tak? Który z tych kretynów to wymyślił? - obrócił się do pozostałych, a ci zaczęli mówić, że nic nie wiedzą.
- To żaden zakład – znów się zaśmiał.
- Dobra, żaden nie chce się przyznać, więc oficjalnie przy wszystkich, kończymy to! Liam masz wejść na scenę i przestać się wygłupiać, a jeśli jeszcze raz pomylisz tekst to ci wyłączę mikrofon i puszczę cię z playbacku.
- Ta – mruknął i gdy się odwracał jego spojrzenie padło na mnie.
- Paula – uśmiechnął się, ale zdecydowanie inaczej niż do Paul'a, tak z miłością.
- Co ci odbiło? - zapytałam prosto z mostu.
- Nic, skarbie – odciągnął mnie na bok, tak by nikt nas nie słyszał i dał delikatnego buziaka w usta.
- Nie. Masz się ogarnąć, bo inaczej... - zamyśliłam się – bo inaczej szlaban!
- Na co? Zresztą to nie istotne, ważne żebyśmy byli razem – uśmiechnął się i chciał mnie pocałować, ale się odsunęłam.
- Szlaban na pocałunki. Nie możesz również mnie dotykać – zarzekłam się. Nie wiedziałam czy to zadziała, ale miałam taką nadzieję i jak widać intuicja mnie nie zawiodła.
- Co?! - krzyknął, a wszyscy spojrzeli w naszą stronę. - Nie!! - wydarł się najgłośniej jak umiał.
- Zamknij się! - potrząsnęłam nim. - Jeśli będziesz grzeczny to nie będzie szlabanu.
- Będę grzeczny, przysięgam, tylko mi tego nie rób.
- To wskakuj na scenę i wykonuj to co na próbie, jeśli jednak Paul będzie miał znów do ciebie jakieś pretensje to możesz zapomnieć o tym – wskazałam na swoje usta i nagle podbiegła do nas Julka. - Co się stało?
- To ja się pytam co się stało! - wydarła się Julka.
- Słyszałyśmy jak ktoś się darł! - odpowiedziała mi Martyna.
- Są jacyś ranni? - dodała moja siostra.
- Nie, to Liam się wydzierał, bo mu powiedziałam, że nie lubię Toy Story – uspokoiłam je.
- Serio nie lubisz? - zapytał chłopak.
- Zamknij się! Przecież ci mówiłam, że żartowałam, ale poczekajcie. Jak to usłyszałyście?
- No normalnie. Ten imbecyl wydarł się tak głośno, że wszyscy obecni na sali go słyszeli – odpowiedziała mi Julka.
- Ta, dobry moment sobie znalazłeś, bo akurat zapadła kilkusekundowa cisza – dodała Martyna.
- Wchodzicie za 5... 4... 3... 2... 1... idźcie – krzyknął organizator i wszyscy pobiegli na scenę włącznie z Liamem, który się do mnie przepraszająco uśmiechnął.
Wraz z dziewczynami wróciłyśmy na swoje miejsce na trybunach. Wolałabym jednak stać za sceną, jednak musiałam mieć oko na Liama. Z początku szalał tak jak inni, ale gdy mnie zobaczył uspokoił się, tak więc reszta występu przebiegła pomyślnie. Chłopcy jeszcze raz zniknęli za sceną jednak tym razem nie było pogadanki. Następnie zaśpiewali swoje pozostałe piosenki i przyszedł czas na ostatnią, czyli „I Want”. Ponownie zniknęli za sceną i tym razem byłam tam z nimi, jednak Liam nie odezwał się do mnie ani słowem, co było trochę dziwne. Zachowywał się jakby mnie w ogóle nie było. Kiedy wybiegli na scenę w garniturach, zostałam sama. Dziewczyny oglądały występ, a ja czekałam aż chłopcy skończą występ. W pewnym momencie zauważyłam, że Liam jest jakby zdenerwowany i, że strasznie się niecierpliwi. Piosenka się skończyła i przyszedł czas na końcową pogadankę. Mój chłopak z chwili na chwilę coraz bardziej się niecierpliwił.
- Przepraszam wszystkich, ale muszę siusiu – wypalił Liam i wleciał za scenę.
- Co ty wyprawiasz? - wołało za nim 4/5 One Direction.
Kiedy tylko znalazł się za sceną, w jego kierunku zaczął iść Paul i gdy już chciał go opieprzyć, Liam odłożył mikrofon, złapał mnie za rękę i odciągnął jak najdalej od menadżera. Pomimo, iż wszystko zniknęło już za horyzontem, wciąż biegliśmy przed siebie, a raczej Li biegł, bo ja była ciągnięta.
- Liam, co ty odwalasz?! - wydarłam się, a chłopak wepchnął mnie do jakiegoś pomieszczenia.
Rozejrzałam się i okazało się, że to składzik. Liam przyparł mnie do drzwi i brutalnie wpił się w moje usta. Oddałam mu pocałunek, bo poczułam nagłą potrzebę zbliżenia, którą prawdopodobnie, mentalnie mi przesłał. Chłopak, zaczął jeździć rękami po całym moim ciele, a ja robiłam to samo. Przeszedł z pocałunkami na szyję i zaczął rozpinać swoją kamizelkę. Kiedy już się jej pozbył, zdjął ze mnie mój top i rzucił go gdzieś za siebie. Następnie wrócił do pocałunków w usta i zaczął jeździć ręką po mojej nodze, którą sobie zarzucił na pas.
- Dlaczego założyłaś długie spodnie? - zapytał przez pocałunek i znów przeniósł się na szyję.
- Nie będę codziennie chodzić w spódnicy – odpowiedziałam.
- Mogłaś założyć krótkie spodenki – mruknął mi w szyję.
- A dlaczego ci to aż tak bardzo przeszkadza? - zapytałam.
- Bo mam do ciebie trudniejszy dostęp – powiedziawszy to, wrócił do całowania mnie w usta.
Zaczął mi rozpinać spodnie, ale go powstrzymałam.
- Nie!
- Co się stało? Nie chcesz? - zapytał wracając do mojej szyi.
- Nie – kłamałam, no jasne, że chciałam, ale nie chciałam by nasz związek opierał się tylko na seksie - Po co mnie tu przyprowadziłeś i dlaczego zszedłeś wcześniej ze sceny? Wiesz, że zarówno Paul, jak i chłopcy będą na ciebie źli? A fanki? One też z pewnością nie będą zadowolone... - paplałam jak najęta i szukałam swojej koszulki.
- Dasz mi dojść do słowa? - zapytał, zasłaniając mi usta ręką i podając moją zgubę. - Chciałem z tobą porozmawiać.
- No właśnie widzę jak.
- To nie miało być tak, ale nie mogłem się powstrzymać... Jednak wracając do tematu. Ściągnąłem cię tu by ustalić kiedy im powiemy – uśmiechnął się.
- Powiemy im w domu okej? O ile będą się do ciebie odzywać.
- Boże, jak się ciesze – delikatnie musnął moje usta.
- Też się ciesze, ale teraz się czasami nie wypaplaj.
- Dobrze – rzucił szybko, wziął swoją kamizelkę, poprawił włosy, zarówno swoje jak i moje i wyciągnął mnie ze składzika i zaciągnął do garderoby.
- Gdzie wyście byli? - zapytał Louis.
- Poleciałem siusiu, a Paula za mną by mnie opieprzyć, że się tak zachowuję, jasne? A teraz sprężamy się i jak najszybciej wracamy do domu.
- Okej? - odpowiedział z powątpiewaniem Louis, ale wszyscy posłuchali Liama i po chwili już byliśmy w domu.
Udaliśmy się wszyscy do kuchni, by zjeść kolację, a następnie przenieśliśmy się do salonu. Wszyscy się rozsiedli na fotelach, a ja z Liamem czekaliśmy na odpowiednią chwilę.
- Słuchajcie, chcielibyśmy wam coś powiedzieć – odezwał się Liam, a reszta od razu na nas spojrzała. Chłopak spojrzał na mnie i chciał, żebym to ja powiedziała.
- Ty powiedz – zwróciłam się do niego.
- Ty – odpowiedział mi.
- Nie, ty – zalegałam.
- Możecie nam powiedzieć o co chodzi? - zdenerwował się Harry.
- No dobrze... - odezwał się w końcu Liam. - Chodzimy z Paulą – wreszcie z siebie wydusił.
Wszyscy wytrzeszczyli oczy i spojrzeli na nas z niedowierzaniem.
- Gratulacje! - krzyknęła Martyna i zaczęła mnie przytulać, w jej ślady poszła Julka.
- Tak, tak, gratulacje – ocknęli się pozostali i zaczęli nam gratulować.
Kiedy już wszyscy nam pogratulowali, rozsiedliśmy się i poszliśmy na pierwszy strzał. Wszyscy zaczęli nas wypytywać, jak długo razem jesteśmy, dlaczego nic im nie powiedzieliśmy wcześniej itp.
- Pocałujcie się – rzucił do nas Hazza.
- Harry! - wrzasnęła Martyna.
- No co? To przecież tylko pocałunek Nic im się nie stanie – zaśmiał się.
- Jesteś zboczony, czy jak? Może mam się tu jeszcze rozebrać – zakpiłam.
- Możesz – powiedział Zayn, ale dostał kuksańca od Liama.
- Nie, chcemy coś sprawdzić – olał docinkę Zayna, Harry. - Co wam szkodzi?
- Okej – odpowiedziałam i odwróciłam się do Liama. - Tylko bez wybryków – szepnęłam i musnęłam jego usta.
- Ej... - mruknęli wszyscy. - Nie to mieliśmy na myśli – dodał Harry.
Zaśmialiśmy się i tym razem normalnie się pocałowaliśmy.
- I właśnie o to chodziło – skomentował Harry, a ja z Liamem uśmiechnęliśmy się przez pocałunek i pogłębiliśmy go. Po chwili się od siebie oderwaliśmy.
- Wystarczy – zaśmiałam się, wszyscy myśleli, że to do nich, ale to było do Liama. - Jeszcze jakieś pytania?
- Uprawialiście sex?
- Julka! - krzyknęłam do niej, a ta się tylko uśmiechnęła.
- Tak – odpowiedział bez krępowania się Liam i objął mnie ramieniem.
- To skoro jesteście razem od niedawna, a już ze sobą spaliście to znaczy, że ja i Niall też możemy?Jesteśmy parą dłużej niż wy.
- Nie ma mowy! Jesteś za młoda – rzuciłam.
- Kiedy ostatnio się kochaliście? - zapytał ciekawski Harry.
- Harry – warknęła na niego Martyna.
- Wczoraj – odpowiedział Liam.
- Przecież my byliśmy w domu i nic nie słyszeliśmy – odezwał się Zayn. - Kiedy to było?
- Louis, kojarzysz jak Paula się kąpała i co przyszedłeś dowiedzieć się, że wszystko jest okej?
- Tak – odpowiedział nie wiedząc dokąd zmierza Li.
- No to właśnie wtedy, a raczej chwilę przed.
- Zmierzasz powiedzieć im wszystko? A może jeszcze nakręcisz filmik i im go puścisz?
- Oj kochanie, nie denerwuj się. Jeśli chcesz to nic już im więcej nie powiem – dał mi buziaka w policzek.
- To na dziś już koniec pytań.
- Przydałoby się jakoś oblać wasz związek – podpowiedział Louis.
- Może kiedy indziej, bo jutro rano mamy wywiad – odpowiedział mu Liam. - Dlatego zbierajcie się i idźcie spać.
- A wy to co? - zapytał Niall.
- My też już idziemy – odpowiedziałam.
Wszyscy poszli na górę, a ja zostałam w objęciach Liama na sofie w salonie.
- Może dokończymy to co zaczęliśmy w schowku? - zaproponował i zaczął całować mnie po szyi.
- Nie – zaprzeczyłam i odciągnęłam go od siebie. - Ale możemy to powtórzyć – uśmiechnęłam się, a Liam zrobił to samo.
Już chcieliśmy się pocałować gdy nagle przerwał nam Niall.
- Ekhym – odchrząknął. - Co wy tu robicie?
- Raczej co ty tu robisz? - zapytał wymijająco Liam.
- Przyszedłem coś zjeść.
- Można się było tego spodziewać – mruknęłam.
- A co wy tu robicie? Powinniście być w swoich pokojach.
- O nas się nie martw, damy sobie radę – odpowiedziałam.
- Ta, właśnie widziałem – zakpił. - Mam nadzieję, że dacie nam spać?
- Coś sugerujesz? - zapytałam.
- Nie, po prostu chcę się wyspać – odpowiedział.
- Spokojnie, będziemy cicho – odpowiedział jak gdyby, nigdy, nic Liam.
- To dobrze, to ja idę do kuchni, a wy idźcie do siebie – rzucił i wszedł do kuchni.
Wraz z Liamem spojrzeliśmy najpierw na Nialla, jak znika w kuchni, a następnie na siebie.
- Chyba dziś sobie odpuścimy – odezwałam się.
- A może dokończymy na górze? - zaproponował Liam.
- Jutro macie wywiad, musisz się wyspać – przypomniałam mu.
- Przecież się tylko trochę po miziamy – zamruczał mi do ucha. Chodzimy ze sobą krótko, a on już wie jak mnie przekonać.
- Ale już jest późno... - zaczęłam, ale przerwałam, gdy poczułam jego usta na swojej szyi. Zdecydowanie miał nade mną przewagę. - Liam... - mruknęłam.
Chłopa wziął to za potwierdzenie i pociągnął mi za rękę na górę do jego pokoju. Zamknął drzwi na klucz i zaczął mnie całować, oczywiście nie byłam mu dłużna. Powtórzyliśmy to co w schowku. Na koniec pieszczot rozebraliśmy się do bielizny i objęci leżeliśmy jeszcze przez chwilę.
- Mam do ciebie małą prośbę – odezwał się Liam.
- Słucham cię? - zapytałam zainteresowana.
- Następnym razem nie prostuj włosów, bo lubię cię w naturalnych, a poza tym prostownica je niszczy.
- No nie wiem, nie wiem... - zażartowałam.
- A jeśli ładnie poproszę? - zapytał i przybliżył nasze twarze do siebie.
- Dobrze – odpowiedziałam, a w nagrodę dostałam namiętnego buziaka.
Po pocałunku, przytuliliśmy się do siebie i zasnęliśmy.


Witam po wakacjach :) (znaczy wiem, że jeszcze tydzień wakacji, ale teraz już jestem tylko do waszej dyspozycji, a mianowicie, nigdzie nie wyjeżdżam :))
Rozdział jest trochę krótszy i nie specjalnie mi się podoba, ale obiecuję, że wszystko wam wynagrodzę w następnym rozdziale.
A propos następnego rozdziału. Będzie on trochę nietypowy, ale to sami zobaczycie :)
Liczę na waszą opinię w sprawie tego rozdziału.
+ Dodałam nową ankietę i liczę, że pomożecie mi zadecydować :)
Pozdrawiam xx

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 23

*Paula *

- Paula, obudź się – szeptał mi do ucha, które zaczął przygryzać. - Paula...
Zaczął mnie całować w zagłębieniu ucha, po czym przeszedł z pocałunkami na szyję.
- Paula, skarbie – mruczał mi w szyję wywołując drgania na skórze.
Zaspana otworzyłam oczy i odwróciłam głowę w stronę mojego chłopaka (uwielbiam go tak nazywać). Spojrzał mi w oczy, złożył na moich ustach soczysty pocałunek i uśmiechnął się. Odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam w jego klatę.
- Po co mnie tak wcześnie obudziłeś? - wyszeptałam. Nie wiedziałam, która jest godzina, ale byłam pewna, że jest jeszcze wcześnie, zwłaszcza, że mieliśmy dziś dłużej pospać.
- Ponieważ chcę spędzić z tobą jak najwięcej czasu, a nie go przespać – uśmiechnął się.
- Jesteś słodki – zagryzłam dolną wargę.
Liam się zaśmiał i zaczął mnie namiętnie całować. To jest niesamowite. Jesteśmy razem od wczoraj, a zachowujemy się jak stara, dobra para. Może podświadomie wmawialiśmy sobie, że to co było wcześniej, było jakby etapem przejściowym... Jednak to co było minęło, trzeba żyć teraźniejszością...
Uśmiechnęłam się przez pocałunek i odwróciłam nas tak, by na nim leżeć. Oderwałam się na chwilę od niego i się zaśmiałam.
- Chcesz się bawić? - zapytał zadziornie.
W odpowiedzi się zaśmiałam, na co Li od razu zareagował. Przekręcił mnie na plecy i leżąc na mnie, zaczął mnie łaskotać.
- Haha... Liam... haha... Proszę cię haha... - śmiałam się.
- Sama tego chciałaś.
- Wcale haha... nie haha... - zaprzeczyłam.
Zaśmiał się tylko i na szczęście przestał mnie łaskotać.
- Co będę za to miał? - zapytał.
- Satysfakcję, że zrobiłeś to o co cię prosiłam? - zaproponowałam.
- Nieee... - mruknął. - Masz jakiś inny pomysł?
- Nieee... - przedrzeźniałam go.
- A co powiesz na buziaka?
- Chyba już ich dużo dostałeś – zaśmiałam się, a Liam posmutniał. - Ale wiesz... Zastanowię się.
Uśmiechnął się do mnie i mnie pocałował. Całowaliśmy się bardzo namiętnie. Chłopak jedną ręką jeździł mi po plecach, a drugą po nodze, natomiast ja jedną rękę miałam wplecioną w jego włosy, a drugą jeździłam po jego plecach. Było nam bardzo przyjemnie, obojgu, jednak wszystko musiał przerwać dzwonek do drzwi.
- Trzeba otworzyć – szepnęłam przez pocałunek.
Oderwaliśmy się od siebie zawiedzeni.
- Dobrze, zostań tu, a ja się pozbędę naszego jakże mile widzianego gościa – rzekł z ironią.
- Może lepiej ja pójdę, ty jesteś przecież chory.
- Chyba z miłości – złączył nasze usta w krótkim pocałunku.
Z wielką niechęcią wstałam z łóżka i chciałam już wyjść, gdy Liam mnie zatrzymał.
- Chyba nie zamierzasz tak otworzyć drzwi? - zapytał zdumiony.
- A dlaczego by nie?
- Załóż coś na siebie.
- Zazdrosny? - zaśmiałam się.
- Nie. Nie chcę tylko, by ktoś oglądał to co moje.
- A jesteś pewny, że twoje?
- Tak, od wczoraj jestem pewny. Włóż przynajmniej koszulkę – dodał podając mi ubiór.
- A ty lepiej załóż piżamę i wskakuj pod kołdrę, bo nie wiadomo kto to.
- Zgoda, jeśli ty też się ubierzesz – streścił.
W odpowiedzi założyłam T-shirt i wyszłam z pokoju. Nawet nie musiałam sprawdzać, by wiedzieć, że zrobił to o co prosiłam. Przynajmniej w połowie... Zeszłam po schodach na dół. Bardzo zastanawiało mnie kto to może być. Nikt tu przecież nie przychodzi tak od sobie. Będą przy drzwiach spojrzałam przez oczko i zobaczyłam nie kogo innego jak Louisa. Szybko otworzyłam drzwi i okazało się, że byli tam wszyscy.
- Hej Paula! - wrzasnął Lou rzucając się na mnie. W jego kroki poszła pozostałą trójka. - Tęskniliśmy za tobą.
- Hej. Ja też za wami tęskniłam, ale teraz mnie puśćcie, bo mnie udusicie – wyszeptałam.
Posłuchali mnie i się ode mnie odsunęli.
- Co wy tu robicie? - zapytałam z lekka zdziwiona.
- Chcieliśmy zrobić wam niespodziankę i wróciliśmy wcześniej – odpowiedział mi Harry.
- A ja się za tobą i Liamem bardzo, ale to bardzo stęskniłem, zwłaszcza za Liamem. Ja nie mogę zbyt długo przebywać z daleka od niego – jęczał Niall.
- Gdzie jest Liam? - zapytał wchodzący do domu Paul.
- Jest u siebie. Leży w łóżku i się kuruje. Jeśli chcesz możesz do niego iść, już nie śpi.
- Obudziliśmy was? - zapytał menadżer.
- Nie, skądże. Już nie spaliśmy.
- To dobrze. Pójdę do niego zajrzeć.
- Spoko – uśmiechnęłam się i podążyłam za mężczyzną wzrokiem. Kiedy zniknął na schodach chłopaki się zaśmiali.
- Co się stało? - zapytałam skołowana.
- Skąd wiesz, że Liam nie śpi? - zapytał Zayn.
- I dlaczego masz na sobie jego koszulkę? - dodał Harry.
- Chłopaki, darujcie sobie... - bronił mnie Louis, ale po powstrzymałam.
- Spokojnie, przecież to żadna tajemnica. Spałam dziś u Liama, bo miał dreszcze i musiałam go pilnować, a jeśli chodzi o koszulkę, to mi ją dał. Przecież zawsze śpię w jego koszulkach.
- Tyle, że masz spodenki, a tym razem nie... - skomentował Harry.
- Ej... Gdzie ty się patrzysz? – dałam mu kuksańca.
- Po pierwsze ałł, a po drugie to widać – skwitował.
- Jesteś zboczony! Masz dziewczynę, a oglądasz się na inne? - wrzasnęłam. - A właśnie, gdzie są dziewczyny?
- Pojechały do siebie, później przyjadą.
- Świetnie – mruknęłam. Liam nie będzie zadowolony...
- Jak się miewa Liam? Mówiłaś, że miał w nocy dreszcze – odezwał się Louis.
- Tak, ale jest okej. Nic mu już prawie nie jest, nawet kaszel mu przeszedł, teraz ma tylko w nocy gorączkę lub dreszcze, ale chyba mu przejdzie do jutra.
- To bardzo dobrze, bo jutro mamy koncert...
- Co? Jak to?
- Paul uznał, że skoro nie było z nami Liama i fani się trochę zawiedli to odwdzięczymy im się koncertem, dlatego też skróciliśmy trochę trasę promocyjną.
- To fajnie, fani z pewnością się ucieszą...
- Hej chłopaki – odezwał się Liam schodząc po schodach.
- Siema! - wrzasnęli i się na niego rzucili.
- Jak się czujesz? - zapytał Louis.
- Tęskniłem – żalił się Niall.
- Ej, spokojnie, dajcie mu odsapnąć – odezwał się Paul. - Będziecie mieli cały dzień by się sobą nacieszyć.
Liam spojrzał na mnie i bezgłośnie powiedział: „niestety”. Jego twarz i spojrzenie było smutne. Uśmiechnęłam się do niego i odpowiedziałam również bezgłośnie: „wieczorem”. Od razu się rozpromienił i przestał przejmować.
- Dobra, chłopcy, zostawiam was. Chciałem tylko sprawdzić co z Liamem. Do zobaczenia jutro.
- Pa – odkrzyknęli równo.
Paul zgarnął ochroniarzy i wszyscy opuścili posiadłość.
- Ej Liam, obudziliśmy cię? - zapytał Zayn. Czyżby on go podpuszczał?
- Nie, już nie spałem, a co? - zapytał zdziwiony?
- Oni uważają, że kłamię – burknęłam.
- Jak to? - zapytał z wyrzutem mój chłopak.
- Powiedziałam im, że dziś u ciebie spałam, bo miałeś w nocy dreszcze, a oni mi nie wierzą.
- Dlaczego jej nie wierzycie? - zapytał z goryczą.
- Oj nie przeżywaj. Tylko żartowaliśmy – bronił ich Harry.
- Ej, jesteś głodna? - zwrócił się do mnie totalnie olewając chłopaków.
- Nie, dzięki – odpowiedziałam.
- Zrobię ci śniadanie.
- Mówiłam, że nie jestem głodna...
- Musisz coś jeść – przerwał mi.
- Dobra, a wy chłopaki, rozpakujcie się – zwróciłam się do nich.
- Jesteście jacyś dziwni – zauważył Niall.
- Nie, dbam o nią jedynie, tak jak ona o mnie – uśmiechnął się.
- Jesteś słodki – wymsknęło mi się.
- Już cię tu nie ma! - rozkazał z przepraszającą miną.
- No okej, już się zbieram – rzuciłam poddana i poszłam na górę, jednak nie do swojego pokoju, a Liama, by zabrać swoją sukienkę i stworzyć pozory „choroby” chłopaka.

*Liam *

- No okej, już się zbieram – rzuciła poddana Paula i skierowała się do schodów.
Gdy była już u szczytu chłopaki podbiegli do schodów i się schylili. Czyżby ją podglądali?!
- Co wy robicie? - zapytałem jednocześnie zdenerwowany i ciekawy.
- A tak tylko patrzymy – rzucił Zayn.
- Podglądacie moją dz... znaczy Paule? - przejęzyczyłem się.
- Oj daruj sobie. Sam nie chcesz popatrzeć? - zapytał Harry.
- Jesteście żałośni! Przecież macie dziewczyny! - kipiałem ze złości.
- Oj nie nadymaj się tak – odezwał się Zayn.
- My tylko patrzymy – dodał Louis, po kim jak po nim się tego nie spodziewałem.
- Jakoś wcześniej się nią tak nie interesowaliście – rzuciłem gniewnie.
- Jesteś pewien? - zapytał podejrzliwie Louis. - No ja nie byłbym taki pewny – spojrzał na Zayna, który się zarumienił.
- Co się stało? - zapytałem zdziwiony.
- Pytaj Zayna i Pauli... - odpowiedział. Nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Z jednej strony chciałem udusić zarówno Louisa jak i Zayna, a z drugiej strony, przecież mogli robić co chcieli, bo Paula była wtedy wolna...
- A tak serio Liam... Dałbyś czasem popatrzeć. Ty ją już nie raz widziałeś w samej bieliźnie – mruknął Harry.
- Jesteście zboczeni – skomentowałem pod nosem.
- My też cię kochamy – krzyknęli razem i każdy poszedł do swojego pokoju. Każdy z wyjątkiem Louisa.
- Nie idziesz się rozpakować? - zapytałem wchodząc do kuchni.
- Chciałem ci pomóc z tym śniadaniem, w końcu jesteś chory i z pewnością chłopaki też są głodni, zwłaszcza Niall – zaśmiał się.
- Dam sobie radę – odrzekłem.
- Wiesz, za bardzo starasz się być taki poważny, zaszalej.
- Ktoś w końcu musi być poważny.
- Może i tak, ale ty taki jesteś non stop. Daj się choć raz ponieść emocjom... tylko rozsądnie – zaśmiał się. - Moim zdaniem za bardzo się stresujesz...
- Dzięki panie psychologu – rzuciłem i wziąłem się za szykowanie śniadania.
- Mówię poważnie. To ci może dobrze zrobić – spoważniał i już się więcej do siebie nie odezwaliśmy.
Z pomocą Louisa, śniadanie było gotowe po 10 minutach. Chciałem zawołać swoją dziewczynę, ale za bardzo nie miałem jak, bo chłopak był obok, a jak na razie nikt o nas nie wiem. Paula siedziała w salonie, a reszta była na górze, więc mogłem zawołać ją jakoś pieszczotliwie. Louis na szczęście wiedział, że czasami zwracam się tak do niej.
- Księżniczko, śniadanie – krzyknąłem, a Louis się zaśmiał.
- Już idę k... - zawahała się wchodząc do kuchni – kłupku – dokończyła.
- Kłupku? Co to znaczy? - zapytał Louis.
- Żeby go – pokazała na mnie – nie obrazić, wymyśliłam nowe słowo. Zresztą gdybym powiedziała głupku to wszyscy by zareagowali...
- To nie pra... - zaczął Louis, ale mu przerwałem.
- A jaka to mieszanka słów? - podpuszczałem ją. Spojrzała na mnie wzrokiem mordercy.
- Mieszanka kretyna i głupka, zadowolony?
- Zdajesz sobie z tego sprawę, że te słowa to samo znaczą?
- Tak, ale to taka mieszanka szczytowej głupoty – burknęła.
- Wiesz, że to mnie obraża?
- To już nie mój problem! - wystawiła mi język.
- No właśnie jest. Musisz mi to wynagrodzić... - mruknąłem.
- Jak?
- Już ty dobrze wiesz jak...
- Jak? - wtrącił się Louis. - Też chcę wiedzieć.
- To tajemnica – zaśmiałem się.
- Jesteś okrutny, ja ci powiedziałem o niej i o Zaynie, a ty tak się odwdzięczasz? - mruknął smutny chłopak i wyszedł z kuchni.
- Co?! - wrzasnęła przerażona Paula. - Co on ci powiedział?
- Właśnie nic. Może ty mi powiesz co tam się wydarzyło?
- Liam... - mruknęła. - Na osobności.
- Jesteśmy sami – zauważyłem.
- Nie czas teraz na takie rozmowy – powiedziała, po czym dodała szeptem. - Nie chcę tu scenek zazdrości.
- Mam się bać? - zapytałem przerażony. Myślałem o samych najgorszych rzeczach.
- Nie! - zaprzeczyła. - Nie chcę byś robił teraz aferę, bo reszta może się domyślić.
- Okej, choć – rzuciłem łapiąc ją za rękę i wyprowadzając na taras. Zamknąłem za nami drzwi.

*Paula *

- Teraz jesteśmy już sami. Możesz mi powiedzieć – odezwał się.
Przez chwilę się wahałam. Bałam się jego reakcji. Niby nie byliśmy wtedy parą, ale mogłam mu o tym powiedzieć... Tyle, że ja już zapomniałam o tej całej sytuacji. Jak tylko spotkam Tomlinsona to przysięgam, że go uduszę...
- Ja już o tym zapomniałam, serio. To nie ma dla mnie żadnego znaczenia – wymigiwałam się.
- Powiedz – nalegał.
- Dobra, ale wysłuchaj mnie do końca okej – pokiwał głową, więc zaczęłam. - Pamiętasz jak kąpaliśmy się w basenie i jak miałam całe mokre ciuchy, bo wrzuciliście mnie do wody?
- Tak, pamiętam.
- No więc, Zayn miał mi dać coś do założenia, no i jak się już ubrałam, dla podkreślenia, nie przy nim, a w łazience, to on chciał poprawić moje włosy no i mnie pocałował... - ucichłam by usłyszeć jego reakcję.
- Całowałaś się z nim? - zapytał wyprany z uczuć.
- To on mnie pocałował, ja tego nie chciałam.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Bo chodzimy dopiero od wczoraj! Myślę, że może bym ci o tym kiedyś powiedziała...
- Przecież się przyjaźniliśmy. Nie ufałaś mi? - zapytał zszokowany.
- Ufałam i ufam. Bałam się jedynie twojej reakcji... - zasmuciłam się.
- Wiesz, uważam, że byłaby zdecydowanie łagodniejsza niż teraz... Jak ja mam ci teraz zaufać? Powinniśmy być wobec siebie szczerzy, a ty mnie oszukałaś – wybuchł. - Mówiłaś, że nie wiesz co do mnie czujesz przez Maćka... a może to przez Zayna? Może go też kochasz? Zresztą to bez różnicy prawda? Po co mieć jednego skoro można mieć kilku chłopaków, albo lepiej chłoptasiów na jedną noc, zupełnie jak dziwka.
- Nazwałeś mnie dziwką?! - myślałam, że się przesłyszałam.
- Bo nią jesteś – skomentował.
- Wiesz co? Jesteś zwykłą świnią! - z trudem powstrzymywałam łzy. - Chcesz wiedzieć dlaczego nie wiedziałam co do ciebie czuję? Bo się pogubiłam! Zakochałam się w tobie tamtej nocy, podczas której pokłóciłam się z Maćkiem, jednak ty miałeś dziewczynę! Dlatego musiałam o tym zapomnieć, nie chciałam niszczyć ci życia – już nie panowałam nad sobą. Łzy leciały po moich policzkach. - Stłumiłam uczucie do ciebie, a gdy się pocałowaliśmy podczas butelki i jak się ze sobą przespaliśmy... spanikowałam! Maciek mnie zranił... bardzo... Myślałam, że ty jesteś inny... ale widać, że wszyscy faceci są tacy. Zrujnowałeś mi życie! - wrzasnęłam i wbiegłam do domu, zamykając za sobą drzwi balkonowe.
Przetarłam twarz, bo nie chciałam by ktokolwiek coś zauważył. Okazało się, że słusznie zrobiłam, gdyż wszyscy siedzieli przed telewizorem. Mówiąc wszyscy mam na myśli chłopaków i dziewczyny, które gdy tylko mnie zobaczyły, zaczęły wstawać i iść w moją stronę.
- STOP! - krzyknęłam. - Najpierw muszę się ogarnąć, później się z wami przywitam... - spojrzałam na nie – i poplotkuję – dodałam i pobiegłam na górę.
Usiadłam na łóżku i się rozkleiłam. Nie dawałam sobie z tym rady. To była nasza pierwsza kłótnia, którą wywołał, kto?
- Louis... - zasyczałam.
Żeby trochę odetchnąć poszłam do łazienki wziąć prysznic.

*Liam *

Nie wiedziałem co mam powiedzieć, co zrobić... Kiedy mówiła była cała zapłakana. Chciałem ją przytulić, jednak wiedziałem, że mnie odepchnie. Nie powinienem był jej obrażać, wcale tak nie myślałem... Kiedy zniknęła we wnętrzu domu uznałem, że muszę dowiedzieć się, co się tam tak naprawdę wydarzyło. Wszedłem do środka. Wszyscy siedzieli przed telewizorem.
- Zayn, chodź na chwilę – zawołałem.
- Idę – opowiedział i podszedł do mnie. Weszliśmy do kuchni. - Co się stało?
- Powiedz mi co się stało jak dawałeś Pauli ciuchy po kąpieli w basenie.
- A ona nie może ci powiedzieć? - zapytał.
- Nie, mów! - nalegałem.
- No więc dałem jej koszulkę, potem ona poszła do łazienki się przebrać...
- Konkrety! - przerwałem mu.
- Pocałowałem ją. Jakoś mnie poniosło, serio ja...
- I co ona na to? - znów mu przerwałem.
- Nie była zadowolona. Próbowała się wyrywać, ale... ale jej się nie udało, więc się poddała. Gdy poluźniłem trochę uścisk, chciała się ode mnie oderwać, ale w tym samy momencie do pokoju wszedł Louis no i się od siebie odsunęliśmy. Stary, tylko nic nie mów Carol, powiem jej, ale jeszcze nie teraz, serio!
- Jasne, to twoje życie. Wróć tam do nich, ja idę się zdrzemnąć, bo jestem padnięty – sztucznie ziewnąłem.
- Okej – rzucił i poszedł do salonu.
Poszedłem za nim jednak skręciłem ku schodom.
- Dokąd idziesz? - zapytał Niall.
- Do pokoju, jestem trochę zmęczony.
- Poczekaj pójdę z tobą. Muszę się rozpakować – podniósł się z kanapy Louis.
- Okej... Mam tylko prośbę. Bądźcie w miarę cicho, bo chcę się zdrzemnąć i nie przeszkadzajcie mi.
- Ma się rozumieć – odpowiedzieli równo, a ja z Louisem poszedłem na górę.
- Miłej drzemki – rzucił Louis i poszedł do siebie.
Kiedy miałem pewność, że już mnie nie widzi, wszedłem do pokoju Pauli. Liczyłem, że ją tam spotkam, jednak jej nie było. Usiadłem na łóżku i zacząłem myśleć dokąd poszła. Spuściłem głowę w dół i zobaczyłem swoją koszulkę, którą Paula dziś na sobie miała. Podszedłem do drzwi od łazienki i usłyszałem szum prysznica. Delikatnie nacisnąłem na klamkę.
- Zamknęła się – szepnąłem.
Znalazłem jakieś nożyczki na biurku i otworzyłem zamek. Po cichutku wszedłem do łazienki. Nie myliłem się. Paula była pod prysznicem i chyba mnie nie zauważyła. Zamknąłem drzwi na zamek i zacząłem się rozbierać. Jedynym miejscem, w którym Paula mnie wysłucha na pewno jest prysznic. Nagi podszedłem do kabiny prysznicowej i je uchyliłem.
- Hej – uśmiechnąłem się.
- Co ty tu robisz? Jak się tu dostałeś? - wypytywała zdziwiona. Wszedłem do kabiny i zamknąłem drzwiczki.
- Trzeba było zamknąć drzwi – zaśmiałem się.
- Były zamknięte. Wynoś się – rzuciła wściekła.
- Chciałem cię przeprosić.
- To dobry moment sobie wybrałeś – mruknęła, po czym sięgnęła po ręcznik, owinęła się nim i wyszła spod prysznica. Wyszedłem za nią. - Masz – rzuciła mi ręcznik. - Owiń się.
Zrobiłem jak chciała.
- Paula, przepraszam, że cię obraziłem. To był impuls. Poczułem się no nie wiem... zazdrosny... Przypomniało mi to też sytuację z Danielle. Naprawdę cię prze... Co ty robisz? - przerwałem, gdy zobaczyłem jak Paula mnie olewa.
- Golę nogi, a co?
- Słuchasz mnie?
- No jasne, mówiłeś coś tam o Danielle – nie przerywała swojej czynności.
- Dlaczego to robisz?
- Bo jako ulicznica muszę ładnie wyglądać by poderwać jakiegoś chłoptasia!
Podszedłem do niej, wyrwałem jej maszynkę z ręki i chwyciłem za ramiona.
- Nie to miałem na myśli. Paula, przepraszam, naprawdę. Zależy mi na tobie... Kurde, kocham cię jak szalony... Proszę wybacz mi.
- Liam, ja... - zaczęła, ale przerwałem jej pocałunkiem.

*Paula *

Z początku nie wiedziałam co mam zrobić. Chciałam mu wybaczyć, ale nie wiedziałam czy powinnam. Strasznie zdziwił mnie tym pocałunkiem. Nie wiedziałam co mam zrobić, dlatego stałam jak kołek wbity w ziemię. Jednak się otrząsnęłam i oddałam pocałunek. Liam chyba ucieszył się tym faktem, bo pogłębił pocałunek o 100 kroć. Ściągnął z nas ręczniki i wepchnął mnie pod prysznic nie przestając całować. Jedną ręką trzymał mnie w tali, a drugą zasunął drzwiczki od kabiny i puścił wodę. Kiedy już skończył, zaczął jeździć dłońmi po całym moim ciele, a ja robiłam to samo. Pragnęłam go i wiedziałam, że on mnie też, jednak nie mogliśmy do tego dopuścić.
- Liam – wydyszałam przez pocałunek. - Nie jesteśmy sami.
- Będziemy cicho – uśmiechnął się i znów zaczął mnie całować.
Nie wiedziałam jak mogę mu to wybić z głowy. Nagle mnie olśniło. Faceci mają zawsze o sobie wysokie mniemanie. Gdyby ktoś zechciał mu to potwierdzić...
- Ale to nie możliwe – mruknęłam.
- Dlaczego? - zapytał zdziwiony.
- Bo jesteś za dobry. Nie wytrzymałabym...
- Jak to za dobry? – poruszył cwaniacko brwiami.
- Oj już nie udawaj – zaśmiałam się. - Jestem pewna, że choćbyś nie wiem co zrobił to i tak by nas usłyszeli...
- Ale ja chcę ci jakoś wynagrodzić tą kłótnię...
- Nie musisz... - ale też tego chcę, przemilczałam. - A teraz idź na dół czy co tam miałeś robić, a ja dokończę się golić, okej?
- Pomogę ci – zaproponował, po czym nie dając mi nic powiedzieć, pocałował mnie i sięgnął po maszynkę do golenia.
Przerwał pocałunek i ukucnął przede mną. Spojrzałam na niego zdziwiona, jednak on patrzył na moją łechtaczkę. Już myślałam, że nie wytrzyma, ale udało mu się powstrzymać. Złapał mnie za kolany i zaczął jeździć maszynką po mojej nodze, co i raz całując ją. Kiedy skończył, nie wstał z kolan, co mnie bardzo zdziwiło.
- Co ty robisz? - zapytałam.
- Mam na ciebie ochotę – mruknął i zaczął całować wewnętrzną stronę moich nóg.
- Liam, uwierz, ja też tego chcę, ale... oni mogą nas usłyszeć... - wstał i spojrzał mi w oczy.
- Bez gry wstępnej... Szybki numerek i koniec. Na pewno nas nie usłyszą...
Przysunęłam się do niego bliżej i zaczęłam go całować. Chłopak od razu zareagował i oddał mi pocałunek. Jedyną rzeczą, która go denerwowała była moja dominacja. Poczułam to i się poddałam. Skoro chce niech ma, ważne żebyśmy byli razem. Oderwał się ode mnie spojrzał mi w oczy i jednym gwałtownym ruchem wszedł me mnie. Nie panując nad sobą jęknęłam. Zaśmiał się i złączył nasze usta w pocałunku, by stłumić nasze pojękiwania. Poruszał się powoli jednak za każdym razem jego pchnięcia stawały się szybsze. Obojgu nam było dobrze. Nasze ciała ocierały się o siebie. Kiedy poczułam, że za chwilę dojdziemy przyśpieszyliśmy tempa i złączyliśmy się mocniej, by nie wydobył się z nas żaden dźwięk. Nagle zabrakło nam powietrza. Oderwaliśmy się od siebie. Z moich ust wydobyły się ogromne krzyki, tak jak i z jego. Wykonał kilka ostatnich pchnięć i wyszedł ze mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Złączyliśmy nasze usta w pocałunku i usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Oboje zamarliśmy.
- Paula, wszystko okej? - spanikowałam. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- Poczekaj – krzyknęłam przerażona. Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem.
- Jeśli cię o coś poproszę, zrób to bez żadnego 'ale' – szepnęłam do Liama. Pokiwał głową i podszedł do mnie.
Otworzyłam zamek i delikatnie wychyliłam się zza drzwi.
- Co się stało? - zapytałam jak, gdyby, nigdy, nic.
- Słyszałem jakieś dziwne dźwięki z twojego pokoju i przyleciałem sprawdzić, czy wszystko jest okej – Liam słysząc to zaczął chichotać.
- Wszystko jest okej – zapewniłam chłopaka, kopiąc Liama.
- Ale na pewno? Pokaż ręce – zdziwiło mnie to.
Posłusznie podałam mu jedną rękę, a drugą trzymałam ręcznik by mi nie spadł.
- Chyba nie myślisz, że się pocięłam – spoważniałam.
- Byłaś zapłakana, więc mogłaś zrobić wszystko.
- Nie pocięłam się – podkreśliłam.
- To skąd te dźwięki?
- Zacięłam się przy goleniu – rzuciłam i pokazałam ręką Liamowi, by zrobił to co powiedziałam.
Chłopak chyba się zawahał, ale po chwili poczułam jego ręce na swojej nodze, po czym dziwną ciecz, którą na pewno nie była woda.
- Pokaż – domagał się Louis. Wyciągnęłam przed siebie nogę i pokazałam mu dowód. Na nodze znajdowało się małe draśnięcie. - Uuu – zajęczał. - Faktycznie... Jak się wykapiesz opatrz to, bo może wdać ci się zakażenie.
- To zwykłe draśnięcie... – rzuciłam.
- Dopilnuję tego – skomentował Louis, a Liam mu przytaknął.
- Dobra niech wam... ci będzie – poprawiłam się. - Jeszcze coś chcesz?
- Nie – odpowiedział. - W razie czego jestem na dole, a i uważaj, bo Liam śpi w swoim pokoju i powiedział, żeby mu nie przeszkadzać.
- Do prawdy? - zapytałam cwaniacko. - Dobrze będę starała się go nie obudzić.
- Okej – mruknął i wyszedł z mojego pokoju, a ja zamknęłam drzwi od łazienki.
- Bardzo boli? - zapytał szatyn, gdy zostaliśmy już sami.
- Nie, serio. Czasami zdarza się kobiecie zaciąć na nodze, a to wcale nie boli.
- Ja nie chciałem tego zrobić – pieścił się.
- Dobrze, chodź. Weźmiemy szybki prysznic i będę musiała się zbierać.
- Dokąd? - zapytał jednoczenie zaciekawiony i poważny.
- Muszę cię obudzić, bo w nocy mi nie zaśniesz – zaśmiałam się - Jeszcze jedna mała sprawa... To był nasz ostatni raz bez zabezpieczeń. Igramy z ogniem.
- Dla mnie to nie ma znaczenia. Tak cię kocham, że mógłbym mieć z tobą dziecko, choćby teraz.
- Ale jesteśmy za młodzi na rodziców – podsumowałam. - A poza tym chyba twoje fanki popadłyby w obłęd!
- Z pewnością – zaśmiał się, więc pociągnęłam go pod prysznic.
Reszta dnia przebiegła spokojnie. Wzięliśmy z Liamem wspólny prysznic, ale tym razem bez pieszczot, no może z wyjątkiem mydlenia siebie nawzajem. Po kąpieli ubraliśmy się w jakieś ciuchy, ja dres, a Liam w to w czym był wcześniej i zeszliśmy na dół. Wszyscy kupili moją bajeczkę, że obudziłam Liama, bo chciałam, żeby spał w nocy. Zbliżało się południe, dlatego poszliśmy z moim chłopakiem zrobić dla wszystkich obiad, oczywiście nie obyło się bez czułości. Za każdym razem zastanawiam się jak to będzie jak reszta będzie wiedziała. Skoro Liam nie umie wytrzymać bez pieszczot choćby 5 minut, to co to będzie jak nie będziemy musieli się ukrywać... Czas pokaże...
Po obiedzie poszliśmy do salonu pooglądać telewizję. Wybraliśmy komedię. Każda z dziewczyn usiadła obok swojego chłopaka, Liam usiadł na fotelu, a mi została podłoga. Chłopak jednak nie pozwolił mi na to. Powiedział, że to on usiądzie na ziemi, a ja mam usiąść na fotelu. Po długich negocjacjach wyszło na to, że siedziałam Liamowi na kolanach. Obojgu nam pasowała taka postać rzeczy. Chłopak przez cały seans jeździł dłonią, a to po moich plecach, a to po pośladkach. Kiedy się już ściemniło, a my oglądaliśmy chyba 3 film z rzędu, oparłam się o klatę Liama i zaczęłam udawać, że zasnęłam. Szatyn objął mnie ręką i umożliwił mocniejsze wtulenie się w niego. Szepnęłam mu, że tak naprawdę nie śpię, tylko udaję, a on się uśmiechnął i zaczął głaskać mnie po włosach. Kiedy film się skończył każdy ruszył do swojego pokoju.
- Będziecie tu tak siedzieć? - zaśmiał się Harry.
- Zasnęła – odpowiedział mu półszeptem Liam. - Zaniosę ją do pokoju.
- Pomóc ci? - zaoferował się Louis.
- Nie, spoko, nie jest aż taka ciężka – kopnęłam go tak żeby nikt nie zauważył. - Żartowałem, ale serio dam radę – zapewnił kolegę.
- Jesteś pewien? - upewnił się Zayn.
- Tak, jestem – czy mi się wydawało czy wyczułam nutkę gniewu, w głosie Liama?
Wtuliłam się mocniej w Liama, dając mu tym do zrozumienia, żeby się tak nie zachowywał. Chłopak wypuścił głośno powietrze i dodał. - Dziękuję, dam radę. Idźcie na górę spać, bo jutro mamy ciężki dzień.
- A co z kolacją! - zapytał Niall. Miałam ochotę się zaśmiać, ale musiałam się powstrzymać. Wtuliłam więc głowę w tors mojego chłopaka.
- Możesz sobie coś wsiąść z lodówki, a potem drałuj do siebie, bo będziesz jutro nieprzytomny - zauważył.
- Wszyscy już poszli - szepnął do mnie po paru minutach.
- A Niall? - zapytałam otwierając oczy.
- Jest tak zajęty jedzeniem, że choćby dom się walił to on by tego nie zauważył - zaśmialiśmy się.

- Kocham cię - wyznałam.
- Ja ciebie też - pocałował mnie delikatnie w usta.
- Dobra, puść mnie. Chcę iść do siebie.
- Nie ma takiej opcji. Musimy zgrywać pozory, bo jeśli ktoś nas zauważy?
- Co masz na myśli?
- Zaniosę cię do pokoju. Śpimy u ciebie czy u mnie?
- Ty śpisz w swoim pokoju, a ja w swoim. Nie jesteśmy tutaj sami - zauważyłam.
- Ale ja bez ciebie nie zasnę - marudził.
- Dasz radę. Więc jak już musisz to zanieś mnie do mojego pokoju.
- Dobrze - uśmiechnął się. Nie wiedział, że odprawie go z kwitkiem.
Liam jedną ręką złapał mnie pod plecy, a drugą za nogi i zaniósł mnie do mojej sypialni. Położył delikatnie na łóżku i zaczął rozbierać.
- Co ty robisz? -zapytałam zdziwiona.
- Przebieram cię w piżamę. Nie będziesz przecież spała w dresie! Wolę żebyś spała w mojej koszulce - wyszczerzył się.
- Sama mogę się przebrać.
- Ale musimy odegrać pozory - zaśmiał się i kontynuował to co robił.
Kiedy byłam już w piżamie, wygoniłam Liama do swojego pokoju. Leżałam tak sama przez jakiś czas i nie mogłam zasnąć. Uznałam, że to bez sensu i napisałam SMS-a do Liama: „Nie mogę be ciebie zasnąć. Przyjdź, czekam xx”. Po zaledwie minucie usłyszałam delikatny dźwięk naciskania na klamkę i w drzwiach pojawił się mój chłopak.

- A nie mówiłem? - zakpił i szybko wskoczył do mnie pod kołdrę.
Wtuliłam się w niego, a on objął mnie ramieniem.
- Dobrano – wyszeptał mi do ucha.
- Dobrano – odpowiedziałam i wtuleni pogrążyliśmy się w śnie.


 
Hejka :)
Wiem, rozdział jest dodany trochę o później porze, ale jutro wyjeżdżam i bardzo mi zależało, aby dodać wam ten rozdział jeszcze przed wyjazdem.
Tak ogółem. Dziękuję za komentarze i liczę na kolejne. Mam nadzieję, że rozdział się wam spodoba, choć jest pisany tak hop, siup.
Jeśli chodzi o kolejny rozdział to nie wiem kiedy dodam, ale postaram się jak najszybciej.
Buziaki xx :)

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział 22

*Paula *


Kiedy się obudziłam byłam sama. Wciąż do mnie nie dociera fakt, że TO zrobiliśmy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak ja mu teraz spojrzę w oczy. To co się wczoraj wydarzyło, nie powinno mieć miejsca. Jednak co się stało, to się nie odstanie. Trzeba się pogodzić z tym faktem. Jeśli zaś mi się nie uda to po prostu będę go unikać...
Wstałam z łóżka, założyłam bieliznę i wzięłam pierwszą, lepszą koszulkę, która okazała się być Liama. Nie chcąc zwlekać założyłam ją i zeszłam na dół. Miałam już wejść do kuchni, ale się zawahałam. Wiedziałam, że tam jest. Przemawiał przeze mnie strach, jednak wiedziałam, że tak czy siak kiedyś będę musiała go spotkać.
Wzięłam głęboki wdech i weszłam do pomieszczenia. Tak jak przypuszczałam, przy blacie stał Liam. Na szczęście był odwrócony do mnie tyłem i chyba mnie nie zauważył. Przyjrzałam się mu i zobaczyłam, że jest w samych bokserkach. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wyglądał tak seksownie...
- Paula ogarnij się – skarciłam się po cichutku.
Ponownie odetchnęłam głęboko i zaczęłam się zastanawiać co teraz zrobić. Nim jednak zapadła jakakolwiek decyzja, odezwał się chłopak.
- Siadaj, zaraz podam ci śniadanie.
- Dzięki, nie jestem głodna – po części kłamałam.
Byłam pewna, że z nerwów nic nie przełknę.
- O nie. Musisz zjeść śniadanie.
- Ale ja nie jestem głodna – zaprzeczyłam.
- Na pewno jesteś... Jak się spało?
- Dobrze – odpowiedziałam szybko, martwił się o mnie?
- To dobrze – przytaknął. Moje poprzednie złudzenie prysło.
- Nie obrazisz się, że założyłam twoją koszulkę? - zapytałam.
- Ta, spoko – skwitował.
Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się takiej wrogości z jego strony. Po tym co wczoraj zaszło?
- O czym tak myślisz? - zapytał niespodziewanie stając przede mną.
Podniosłam oczy i nasze spojrzenia się spotkały.
- O niczym – mruknęłam spuszczając głowę z powrotem w dół.
- No powiedz – nalegał.
Położył śniadanie przede mną i dotknął mojej dłoni, którą odruchowo cofnęłam.
- Co się stało? - zapytał zdziwiony moją reakcją.
- Powiedziałam już, że nic.
- Spójrz na mnie – pokiwałam przecząco głową. - Ej no – mruknął.
Chwycił mnie pod brodę i zmusił bym na niego spojrzała.
- Powiesz mi o co chodzi? - zapytał wpatrując się we mnie.
- No nic się nie stało.
- Kłamiesz! Chodzi o wczoraj?
Zamarłam. Wiedziałam, że ta chwila nadejdzie, ale nie, że aż tak szybko, dlatego starałam się odwlec odpowiedź.
- Co masz na myśli? - ale ze mnie kretynka. Mogłam zapytać o godzinę.
- Chodzi o wczorajszą noc...
- Która godzina? – przerwałam mu.
- Nie zmieniaj tematu.
- Nie zmieniam! - zaprzeczyłam. - Powiesz mi która jest?
- Zbliża się 11...
- Tak późno?
- Możemy wrócić do tematu?
- Dlaczego mnie wcześniej nie obudziłeś? - unikałam tej rozmowy.
- Uspokoisz się?! Mieliśmy pogadać.
Starałam się przeciągać jak najdłużej ciszę, jednak Liam coraz bardziej się denerwował. Odetchnęłam poddańczo i gdy już miałam się odezwać z opresji wyciągnął mnie dźwięk mojego telefonu. Bez słowa sięgnęłam po niego i już miałam odebrać, gdy Liam szepnął:
- Jeszcze wrócimy do tej rozmowy...
Spojrzałam na niego przerażona i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo?
- Hej Paula. Nie przeszkadzam? - rozbrzmiał w słuchawce głos Zayna.
- No jasne, że nie. Co się stało?
- Dzwonimy by dowiedzieć się co z Liamem – usłyszałam Louisa?
- Louis? Przecież gadałam z Zaynem...
- Zabrałem mu telefon – zapewne się uśmiechnął.
- Mogłam się tego spodziewać – mruknęłam.
- Witaj Paula – rozbrzmiał głos Paul' a.
- Dzień dobry – przywitałam się.
- Przepraszam, że dzwonimy tak nagle, ale chciałem się dowiedzieć jak tam Liam?
- Wszystko jest już okej.
- Jak to „już”? - zapytał zdziwiony.
- Miał w nocy lekką gorączkę, ale ją zbiłam i teraz już tylko pokasłuje.
- To bardzo dobrze. Nie trzeba wzywać lekarza?
- Nie, spokojnie. Sama dam radę. Jestem pewna, że już jutro bądź pojutrze będzie zdrowy.
- O, bardzo się cieszę, a dasz mi go na chwilę, chcę się upewnić, że jakoś cię nie okłamuje.
- Dobrze, już go daję – podałam słuchawkę Liamowi. - Paul chce z tobą pogadać.


*Liam *


Wziąłem od Pauli telefon i przyłożyłem do ucha.
- Halo?
- Liam? Jak się czujesz? - w słuchawce rozbrzmiał troskliwy głos naszego menadżera.
- Trochę lepiej – odpowiedziałem i kaszlnąłem.
- Może wezwać ci lekarza?
- Nie trzeba. Paula doskonale się mną zajmuje – uśmiechnąłem się do niej, na co się zarumieniła.
- To bardzo dobrze. Tylko mi tam nie przesadź...
- Tak, tak – mruknąłem. Paula wstała od stołu i poszła na górę.
- Potrzebujesz może czegoś? - zapytał nasz menago.
- Nie, wszystko mam.
- Okej, w razie czego dzwoń.
- Jasne, pa – pożegnałem się.
- Do usłyszenia – rozłączył się.
Wziąłem telefon i poszedłem poszukać Pauli. Znałem miejsce, w którym z pewnością jest, a mianowicie w swoim królestwie. Stanąłem przy drzwiach od jej pokoju i delikatnie zapukałem, po czym przydusiłem klamkę i wszedłem do środka. Siedziała z podkulonymi nogami na łóżku. Głowę miała opartą na kolanach. Wyglądała w tej pozycji tak bezbronnie i niewinnie. Korzystając z okazji, że mnie nie zauważyła, podszedłem do niej i przytuliłem. Przestraszona podskoczyła.
- Przestraszyłeś mnie – odezwała się.
- Przepraszam, nie chciałem...
- Po co przyszedłeś? - zapytała.
- Przyniosłem ci telefon i chciałem pogadać.
- Dzięki – uśmiechnęła się. - O czym chcesz pogadać?
- O tobie – rzuciłem siadając na łóżku. Przysunąłem się do niej, ale się odsunęła. - Wszystko okej?
- A dlaczego ma nie być?
- Bo ciągle się ode mnie albo odsuwasz, albo nie dajesz się dotknąć... O co chodzi?
- O nic, wydaje ci się.
- Paula – jęknąłem i przytuliłem ją. Drgnęła. - Widzisz? O to mi chodzi. - Odsunąłem się od niej i spojrzałem jej w oczy. - Chodzi o wczoraj... - to nie było pytanie.
- Tak. Nie. Nie wiem – zawahała się. - Mam mętlik w głowie.
- Pytaj o co chcesz – palnąłem jak głupi.
- Dlaczego to zrobiliśmy? Jesteśmy przecież przyjaciółmi, chyba... To może zepsuć to co stworzyliśmy do tej pory...
- Paula, ja czuję do ciebie coś więcej niż przyjaźń... Przepraszam, przesadziłem... Nie powinienem był cię do niczego zmuszać.
- Do niczego mnie nie zmusiłeś! To była moja decyzja – odpowiedziała gwałtownie.
- Więc, o co chodzi?
- Bo nie wiem, czego będziesz teraz ode mnie oczekiwał.
- Cokolwiek zdecydujesz, przystanę na twoją propozycję.
- Nie... Ja nie wiem... Nie mogę... Nie dam rady...
- Uspokój się – przytuliłem ją do siebie. - Jeśli zechcesz mogę zniknąć z twojego życia uczuciowego. Wystarczy, że powiesz słowo.
- Ale ja nie wiem... To dla mnie za wiele...
- Ale czego nie wiesz?
- Nie wiem co do ciebie czuję... Boję się, że popełnię błąd...
- Jaki?
- Że jeżeli się zgodzę to będę tego później żałować, z drugiej strony boję się, że jeśli się nie zgodzę, mogę później tego żałować.
- Musisz zaryzykować. Nie zmuszam cię do niczego... Jeśli mi odmówisz na pewno nie zaprzestanę walki o ciebie, jeśli zaś się zgodzisz to będę o ciebie dbał i jeśli nie będzie ci odpowiadał ten związek nie będę cię trzymał na siłę, wszystko zależy od ciebie.
- Liam... - mruknęła. - Ja to muszę przemyśleć... Związek z Maćkiem trochę mną wstrząsnął... Muszę to przemyśleć... wieczorem dam ci odpowiedź.
- Rozumiem. Nie musisz się śpieszyć. Zostawię cię samą, ale pamiętaj, że zawsze służę pomocą.
- Tak, wiem to. Pozwól mi pomyśleć...
- Jasne. Jak coś, wołaj.
- Dobrze – uśmiechnąłem się do niej, czego chyba nie zauważyła i wyszedłem zostawiając ją samą z myślami.
Schodząc na dół wciąż myślałem o Pauli. Nie mogę się już doczekać jej decyzji. Miejmy nadzieję, że będzie pozytywna. Nie mając nic do roboty usiadłem przed telewizorem i zacząłem oglądać co popadnie byleby tylko zapomnieć o tej całej sytuacji, jednak moje starania poszły na nic. Nagle mnie olśniło. Wziąłem swój telefon i zadzwoniłem do Paul' a.
- Halo? Liam? Coś się stało? - usłyszałem jego przerażony głos.
- Nie, skądże. Mam tylko małą prośbę.
- Słucham.
- Mógłbyś się pozbyć sprzed domu tych fanek i paparazzi?
- Dlaczego? Coś zrobili?
- Nie, po prostu chciałbym wyjść z domu, tak bez świadków...
- Jesteś chory! Nie powinieneś nigdzie wychodzić! Twoim miejscem jest łóżko.
- Ale już się lepiej czuję. Zresztą wezmę ze sobą Paule...
- No nie wiem...
- No weź, należy mi się coś od życia.
- A co? Aż tak ci się nudzi w domu?
- Proszę cię...
- Dobra. Spróbuję coś wymyślić. O której chcesz wyjść i na ile?
- Najwygodniej by było, gdyby przed domem nie było nikogo od południa.
- Dobrze, a o której będziecie wychodzić, bo muszę wiedzieć by...
- Nie chcemy ochrony – przerwałem mu.
- Ale fani są nieobliczalni...
- Zaufaj mi.
- Robię to tylko dlatego, że jestem daleko i wierzę, że Paula cię przypilnuje.
- Tak, tak. Poza tym, sam umiem się sobą zająć.
- Ale wolę mieć cię na oku.
- Ta, znam tę śpiewkę... Pozdrów wszystkich. Zdzwonimy się jutro.
- Dobrze, do jutra.
- Ta – rozłączyłem się.
Skoro wszystko już zostało ustalone, poszedłem zjeść coś na szybko. Kiedy się już 'najadłem' poszedłem do pokoju się trochę ogarnąć, bo przecież nie wyjdę na miasto w samych bokserkach. Gdy byłem już gotowy do wyjścia, przypomniałem sobie o Pauli (tak, zapomniałem o niej, po części). Postanowiłem pójść do niej i powiedzieć jej, że wychodzę. Bardzo liczę, że nie zapyta dokąd, bo to ma być niespodzianka. Podszedłem do jej drzwi, delikatnie zapukałem i przydusiłem klamkę. Wchodząc do pokoju zobaczyłem ją siedzącą w takiej samej, skulonej pozycji, tyle, że na podłodze przy drzwiach.
- Wszystko okej? - zapytałem niepewnie.
- Tak – mruknęła. - Coś się stało?
Nie ma to jak troska i zainteresowanie okazane tylko pytaniem, bo obojętna barwa głosu jakoś tego nie wyraża.
- Nie, skądże. Chciałem ci tylko powiedzieć, że jest już 14 i powinnaś zjeść obiad i, że wychodzę. Wrócę wieczorem.
- Okej – skomentowała.
- Tylko nie zrób nic głupiego i zostań w domu.
- Yhm... - mruknęła.
Poddany wyszedłem z pokoju, zostawiając ją samą. Opuszczając jej pokój poczułem ogromną potrzebę przytulenia jej. Z każdą chwilą, gdy o niej myślę, mam potrzebę znalezienia się obok niej. Wciąż mam nadzieję, że się zgodzi, inaczej pęknie mi serce. Ale teraz nie na to pora. Muszę coś zrobić, a mianowicie pokazać jak i powiedzieć jej co do niej czuję. Dlatego moim celem jest odwiedzenie kwiaciarni, sklepu spożywczego, winnicy i zrobienie przepysznej kolacji. Ten wieczór musi być niesamowity.



*Paula *




Nie no, nie wiem. To takie dobijające. Z jednej strony Liam jest super i jestem pewna, że czuję coś do niego, z drugiej zaś boję się ponownego zranienia. Moje rozmyślenie przerwał dźwięk telefonu. Sięgnęłam po niego na nocną półkę i spojrzałam na wyświetlacz. Liam. Odetchnęłam głęboko i odebrałam.
- Tak?
- Hej, mam do ciebie sprawę – przywitał się.
- Co się stało?
- Nic. Po prostu mnie posłuchaj i zrób co mówię.
- No dobra, ale...
- O nic nie pytaj – przerwał mi. - Wszystko później ci wyjaśnię.
- Okej.
- Pójdź do mojego pokoju.
- No jestem – rzuciłam wchodząc do jego pokoju.
- Na łóżku leży pudełko.
- No widzę – odpowiedziałam.
- Jest dla ciebie.
- Co? Jak to? Co tam jest?
- Wszystkiego się dowiesz – zapewnił. - A teraz zapamiętaj. O 20.00 bądź przy parku.
- Dobra, a po co?
- To niespodzianka, zaufaj mi.
- Okej, a mam się jakoś specjalnie ubrać? - zapytałam jak zwykle w stylu pustej blondi. Chyba zbyt dużo czasu przebywałam w takowym towarzystwie.
- Załóż to co jest w paczce. Kupiłem ją specjalnie z myślą o tobie.
- Chyba sobie ze mnie jaja robisz?
- Nie, nie robię. Do zobaczenia. Pamiętaj, 19.00, park. Pa – rozłączył się.
- No i co ja mam teraz z tym zrobić? - pytałam sama siebie.
Menda się tak szybko rozłączył, że nie zdążyłam się dowiedzieć po co to wszystko!
- Przysięgam, że się na nim zemszczę... - obiecywałam. - Nie dość, że ciołek się rozłączył to jeszcze przez niego gadam sama do siebie! To CHORE!
Jednak nie da się już nic zrobić. Liam, kretyn, nie odbiera telefonu, a czas płynie. Nie mam więc wyjścia i muszę zrobić to o co prosił. Spojrzałam na zegarek. Była 18.30, co oznacza, że za półtorej godziny mam się z nim spotkać. Obiecałam sobie, że jak tylko go zobaczę to go zabiję...
Po nieudanych 8 telefonach do Liama, poszłam wziąć prysznic i się wyszykować. Owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki i z wielkim zawahaniem otworzyłam pakunek, który przyniosłam z jego pokoju. W pudełku znajdowała się prześliczna biała sukienka. To było niesamowite. Kiedy dopasowałam bieliznę pod kolor ubioru i odpowiednią fryzurę, a także bardzo delikatny makijaż, założyłam kreację i przejrzałam się w lustrze. Wszystko do siebie idealnie pasowało. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że umalowana i uczesana byłam jak co dzień, a sukienka pasowała do tego idealnie. Liam mnie tak dobrze zna... I właśnie w tym momencie mnie olśniło. Już wiem co do niego czuję... Na dodatek przyrzekam sobie, że mu to powiem... Uznałam, że skoro ma to być wyjątkowy dzień, to coś w sobie zmienię. Założyłam białe balerinki, a włosy upięłam w koka, w którego wpięłam białe spinki i wsuwki. Na koniec dodałam srebrną biżuterię, wzięłam torebkę, poprawiłam usta malinowym błyszczykiem i wyszłam z domu, gdyż gonił mnie czas. Słońce już zachodziło, ale noc była ciepła. Całe szczęście, bo ze zdenerwowania zapomniałam cokolwiek na siebie zarzucić, z drugiej strony lepiej by było gdyby Liam powiedział mi dokąd idziemy. Przez całą drogę do umówionego miejsca spotkania myślałam o całej tej sytuacji i o Liamie.
- Hej. To chyba pierwszy raz jak jesteś punktualna – wyszczerzył się, a ja się przeraziłam.
- Boże, nie zauważyłam cię...
- Jestem aż tak niewidzialny?
- Nie, po prostu się zamyśliłam.
- O, a o czym tak myślałaś? - zapytał wścibsko.
- Nie twój interes, ale teraz porozmawiajmy o czymś bardziej istotnym. Po co mnie tu ściągnąłeś?
- Wszystkiego dowiesz się później...
- Nie – przerwałam mu. - Powiedz mi teraz – nalegałam.
- Chciałem pomóc ci w dokonaniu decyzji – poddał się.
- Jak to? Jakiej?
- O tym co do mnie czujesz – wyjaśnił.
- I po to wyciągałeś mnie z domu? Przecież mogłam cię poinformować co i jak na miejscu, a nie wyciągać z niego.
- Boże, nic nie rozumiesz? Miałem nadzieję, że jednak twoją decyzją będzie choćby nawet zauroczenie, dlatego chciałem by ta chwila była przez nas zapamiętana, dlatego zaprosiłem cię na taką jakby randkę.
- Nie mogłeś tak od razu?
- Bałem się, że się nie zgodzisz – mruknął spuszczając głowę w dół.
- Na pewno bym ci nie odmówiła – podniósł zdumiony głowę i spojrzał na mnie z nadzieją. Mogłam mu już wyznać prawdę, ale chciałam go jeszcze pomęczyć. - Najwyżej zaproponowałabym przyjacielskie wyjście, zamiast randki – zmarkotniał.
- Co prawda, lepsze to niż nic – uśmiechnął się cwaniacko. - Możemy już iść?
- Nie, powiedz mi jeszcze, po co mi kupiłeś sukienkę?
- Żebyś przepięknie wyglądała i jak widać wyszło – uśmiechnął się.
- Dzięki, teraz możemy już iść, tylko powiedz mi dokąd.
- To niespodzianka. Zamknij oczy, zaufaj mi.
Z wielkim zawahaniem zrobiłam to o co prosił. Kiedy zamknęłam powieki, poczułam jego silne ręce na swoich ramionach.
- Idź cały czas, poprowadzę cię – szepnął mi na ucho.
O dziwo zaufałam mu. Podążałam w kierunku, w którym mnie prowadził. Przyznam, ze trochę się niecierpliwiłam. Chciałam dotrzeć już na miejsce i powiedzieć mu o swojej decyzji.
- Daleko jeszcze? - zapytałam nie mogąc już wytrzymać.
- Nie, jesteśmy na miejscu. Możesz otworzyć oczy.
- Nareszcie – rzuciłam i pośpiesznie mojej powieki się uniosły.
To co zobaczyłam było niezwykłe. Przed nami stał most cały ozdobiony białymi świecami i płatkami białych róż. Wchodząc na mostek ujrzałam dróżkę prowadzącą wśród ozdobionych na biało drzew, altanki. Zarówno altanka, jak i dróżka, były przy zdobione tak, jak i most.
- O mój Boże... - jęknęłam.
- Wystarczy Liam – zaśmiał się.
- Bardzo śmieszne – burknęłam.
- Co, nie podoba ci się? - zapytał przerażony.
- Skądże – pośpieszyłam z wyjaśnieniami. - Jest przepięknie.
- Cieszę się, że ci się podoba... Spójrz jeszcze na swoją sukienkę.
Nie za bardzo rozumiejąc o co mu chodzi, spojrzałam w dół i nie mogłam uwierzyć. Moja sukienka w świetle świec wydawała się być jasnoniebieska.
- Jak to możliwe? - zapytałam zdziwiona.
- Specjalnie wybrałem taką sukienkę, by pasowała do scenerii i by coś ją wyróżniało. Zadowolona?
- Nigdy nie zapomnę tej randki jak i wieczoru.
- Taki był mój zamiar – uśmiechnął się cwaniacko. - A skoro mój pomysł wypalił, zapraszam cię na kolację do altanki.
Uśmiechnęłam się do niego i chwyciłam go za rękę, którą mi podał. Idąc w stronę altanki, czułam się jak jakaś księżniczka. To było dość miłe uczucie, zwłaszcza, że miałam obok siebie właśnie Liama.
Na miejscu czekał na nas stolik i kolacja. Do posiłku, Liam, nalał nam po kieliszku wina. Przyznam było przepyszne. Kiedy skończyłam już jeść danie, wstałam od stołu i podeszłam do balustrady i spojrzałam w niebo. Po chwili u mojego boku wraz z kieliszkami wina, pojawił się Liam. Podał mi moje wino i przyłączył się do oglądania gwiazd. Z każdą chwilą zbliżał się do mnie, a ja odruchowo się odsunęłam.
- Paula, muszę ci coś powiedzieć – przerwał ciszę.
Odwróciłam się do niego przodem, co okazało się być błędem. Dzieliły nas od siebie centymetry, zupełnie jak wczoraj, gdy opatrywałam mu brew. Przeraziłam się, że może się teraz stać to co wczoraj, jednak, ni jak, nie mogłam temu zapobiec. Jednak chłopak zaskoczył mnie. Odsunął się ode mnie i się zaśmiał.
- Ładną masz malinkę – zbladłam.
Myślałam, że może mi się zdawało lub że się przewidziałam, ale on jednak naprawdę to zrobił. Odwróciłam od niego zawstydzona głowę i poszłam na mostek. Liam po chwili do mnie dołączył.
- Przepraszam... Ja po prostu chciałem ci coś powiedzieć, ale gdy spojrzałem na twoją szyję, przypomniało mi się, że ci ją zrobiłem...
Pomylił fakty. Nie uciekłam od niego z przerażenia o to co mi powie, a ze zdenerwowania. Nie chciałam by widział mnie w takiej postaci.
- Kocham cię – dotarły do mnie jego słowa.
Zaskoczyło mnie to i najwyraźniej chłopak to zauważył, bo zaczął się tłumaczyć. Za bardzo nie wiem co mówił, bo starałam się wydusić coś z siebie. Każdy w końcu zebrałam się na odwagę, on wciąż paplał jak najęty. Widać, że jest równie zdenerwowany jak ja, jednak by mu w tym ulżyć, odezwałam się.
- Ja też cię kocham...
I jaka była jego reakcja, wciąż gadał.
- …ja naprawdę zrozumiem jeśli mnie odtrącisz, ale pomimo to nie zmienię swoich uczuć do ciebie...
- Oj zamknij się i mnie pocałuj – przerwała mu.
On jak na zawołanie zbliżył się do mnie i złączył nasze usta w pocałunku. Nie wiem dlaczego, ale czuję się jakbym całowała go po raz pierwszy. Motyle w brzuchu, podniecenie... wszystkie emocje związane z pierwszym pocałunkiem... Nasze języki wirowały w wspólnym, namiętnym tańcu. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie, jednak wszystko się musi kiedyś skończyć. Z każdą chwilą nasze pocałunki stawały się głębsze. Jedną dłoń miałam wplecioną w jego włosy, a drugą jeździłam po jego klacie i plecach, natomiast Liam jeździł swoimi dłońmi po całym moim ciele. Kilka razy zahaczył o krańce mojej sukienki, co wcale mi nie przeszkadzało. Pocałunek był niesamowity, jednak musieliśmy go przerwać, gdyż zabrakło nam powietrza. Chłopak jeszcze na chwilę zjechał z pocałunkami na moją szyję, po czym się ode mnie oderwał i oboje patrzyliśmy sobie w oczy.Uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Kocham cię – wyznał.
- Ja ciebie też.
Zbliżył się do mnie jeszcze na chwilę i delikatnie musnął moje usta. Uradowani spletliśmy nasze dłonie i poszliśmy na spacer. Przez cały czas się do siebie uśmiechaliśmy i co jakiś czas całowaliśmy. Czas płyną nieubłaganie szybko. Im było później tym robiło się chłodniej.
- Zimno ci? - zapytał.
- Może trochę – odpowiedziałam.
To były pierwsze wypowiedziane przez nas słowa odkąd powiedzieliśmy, że się kochamy. Nie to żebyśmy nie mieli o czym rozmawiać, po prostu chcieliśmy się sobą w ciszy nacieszyć.
- Choć tu do mnie – rozplątał nasze dłonie i otworzył ramiona.
Wtuliłam się w niego, po czym skierowaliśmy się w stronę domu.
Kiedy znaleźliśmy się na miejscu nie za bardzo wiedzieliśmy co robić. Uznaliśmy, że posiedzimy jeszcze trochę w salonie, jak co wieczór i na przykład pooglądamy telewizję. Usiadłam na sofie i czekałam aż Liam do mnie dołączy. Chłopak poszedł po coś do picia i wybrać film. Gdy wrócił, włączył jakiś film i usiadł obok mnie. Wtuliłam się w niego, po czym rozpoczęliśmy seans.
Przyznam, że nawet nie wiem o czym był ten film. Przez cały czas byłam zajęta moim chłopakiem. Jakoś w połowie seansu, wyłączyliśmy telewizor, gdyż uznaliśmy, że i tak nie wiem o czym jest film. Pomimo tego, że nie robiliśmy nic, wciąż siedzieliśmy w objęciach. Nagle spojrzałam na zegarek, zbliżała się północ. Uznałam, że pora już się zbierać, dlatego chciałam pozbierać kieliszki i butelkę od wina, jednak wstając z kanapy, Liam złapał mnie w pasie i posadził sobie na kolanach.
- Dokąd się wybierasz? - zapytał.
- Chciałam tu trochę ogarnąć, zresztą jest już późno i trzeba iść spać.
- Nie musimy już iść spać. Mamy cały dom dla siebie i możemy wstawać o której chcemy.
- Może i masz rację, ale Paul zapewne zadzwoni jakoś w okolicach porannych godzin by dowiedzieć się jak się czujesz.
- Co racja, to racja – zmarkotniał. - Tyle, że nie chce mi się jeszcze spać.
- A co chcesz robić?
- To – mruknął mi do ucha, po czym zaczął namiętnie całować po szyi.
- Liam... - mruknęłam. - Tylko nie zrób mi drugiej malinki – dodałam, gdy poczułam, że się do mnie przysysa.
- Ale dlaczego? - zapytał zawiedziony zaprzestając swoich pocałunków.
- Bo będę musiała zacząć chodzić w golfie, a jest środek lata.
- Prawda. Dziwnie by to wyglądało i nie miałbym tak łatwego dostępu do twojej szyi i do ciebie – wyszeptał ostatnie słowa.
- Sam widzisz – przytaknęłam.
- Ale z drugiej strony nie będziesz musiała zasłaniać szyi, jeśli nie będziemy nigdzie wychodzić, a chłopaków, ani dziewczyn nie ma, więc luz – znów chciał się zbliżyć do mojej szyi, jednak chwyciłam go za podbródek i nakierowałam jego twarz na swoją, zostawiając między nami dość sporą odległość, tak by swobodnie sobie patrzeć w oczy.
- Co z nimi zrobimy? - zapytałam.
- Cokolwiek zadecydujesz, ja się na to zgodzę. Zresztą mamy jeszcze sporo czasu – przybliżył się do mnie by mnie pocałować, jednak go zatrzymałam.
- Liam, musimy to ustalić teraz, bo nie wiadomo kiedy wrócą.
- No dobrze – poddał się. Odsunął się lekko ode mnie.
- Więc jak to będzie? Mówimy im od razu czy zaczekamy z tym kilka dni? - zapytałam.
- A jak z fanami? Im też trzeba by było powiedzieć...
- Moim zdaniem jako pierwsi powinna się dowiedzieć reszta, a potem cały świat.
- Zgadzam się. Gdyby dowiedzieli się o tym z gazet, pewnie by nas znienawidzili.
- Z pewnością.
- Czyli najpierw mówimy naszym bliskim.
- Zgadza się, tylko...
- Tylko co? - zapytał.
- Czy możemy trochę z tym poczekać?
- Jasne, czyli, że jak ma się to opierać? W sensie, że zachowujemy się jak para i mówimy im to jak zauważą, czy jak?
- Najlepiej by było udawać, że jest po staremu, czyli, że jesteśmy tylko przyjaciółmi...
-Co?! Nie! - sprzeciwiał się. - Jak ja to wytrzymam?
- Dasz radę – uśmiechnęłam się do niego pocieszająco.
- Zgoda, ale musisz mi to jakoś wynagrodzić – uśmiechnął się cwaniacko.
- Jak? - zapytałam podejrzliwie.
- A jak myślisz?
Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Z każdą minutą pocałunki stawały się nachalniejsze, a nasze dłonie wędrowały po ciałach towarzysza. Położyliśmy się na sofie nie odrywając się od siebie. Liamowi było bardzo wygodnie. Nic mu nie przeszkadzało w dotykaniu mnie. Sukienka, którą miałam na sobie, była bardzo cienka i zwiewna, dlatego mogło się wydawać jakbym jej nie miała. Przez myśl przebiegło mi pytanie, czy czasem Liam nie kupił tej sukienki także z innego powodu niż niesamowita zmiana barwy przy świecach. Uznałam, że pomyślę o tym później, bądź jutro, bo teraz miałam co innego na głowie. Wpiłam się mocniej w Liama i prawą ręką zjechałam do krańca koszuli chłopaka. Widać dobrze zinterpretował moje myśli, bo oderwał się ode mnie na chwilę i pomógł mi ściągnąć z niego koszulę, którą rzuciłam gdzieś w kąt. Teraz mogłam pieścić Liama po umięśnionej klacie. To co się działo było bardzo przyjemne, jednak musiałam to przerwać.
- Liam... - wyjąkałam odrywając się od niego. - Chodźmy spać, jestem już zmęczona... - spojrzał mi w oczy, po czym mi przytaknął.
- Zgoda, ale śpimy dziś razem – nalegał.
- Dobrze – zgodziłam się, po czym niespodziewanie znalazłam się w objęciach Liama, który niósł mnie na górę do swojego pokoju.
Kiedy się w nim znaleźliśmy, położył mnie na łóżku i ponownie pocałował, jednak delikatnie.
- Wiesz, trochę szkoda tej sukienki do spania – stwierdził.
- Czyżby? To w czym mam spać? - podpuszczałam go.
- Najlepiej by było nago, ale równie dobrze będzie jak będziesz w bieliźnie, wyglądasz wtedy tak seksownie...
- Widzę, że miałeś okazję mi się przyjrzeć...
- Przecież już raz spaliśmy razem w samej bieliźnie... - szepnął.
- Wiem... Wiesz ty też wyglądasz całkiem całkiem w samych bokserkach.
- Tylko tyle? - zapytał zawiedziony.
- Żartowałam. Ty też wyglądasz bardzo seksownie...
- Skoro tak uważasz, będziesz często mnie tak widywać – uśmiechnął się.
- A ja pomyślę... - droczyłam się z nim. - Dobranoc.
- Dobranoc – pocałował mnie w czoło, po czym objął ramieniem i wtuleni w siebie zasnęliśmy.



Witam ponownie :)
Nie rozpisując się... Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał. Liczę na komentarze.
Kolejny rozdział dodam prawdopodobnie 30 sierpnia (jest minimalna szansa, że rozdział może się ukazać przed 15 sierpnia).
Jeśli chcecie bym kogoś informowała o nowych rozdziałach, piszcie w komentarzach swoje GG, TT czy co tam jeszcze macie.
Pozdrawiam xx