czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 58

Maj 2014, Londyn

Z bardzo przyjemnego snu, na jawę, ściągnął mnie huk.
- Cholera – ktoś warknął.
Uchyliłam lekko oczy i zobaczyłam Liama zbierającego coś z ziemi.
- Liam? - zapytałam zdziwiona, a chłopak od razu podniósł głowę i spojrzał na mnie.
- Przepraszam, kochanie. Idź spać – usiadł przy mnie na łóżku.
- Która godzina? Dlaczego już nie śpisz? - zadawałam pytania wciąż półprzytomna.
- Ósma, wiem, że to środek nocy, więc idź spać – wciąż nalegał. - Mam próbę przed koncertem – kiedy to powiedział, dopiero zdałam sobie sprawę, że jest całkowicie ubrany.
- Poczekaj, pójdę z tobą – już chciałam wstać, ale chłopak mnie zatrzymał.
- Nie, kotek, jesteś zmęczona i raczej na pewno jak wstaniesz, poczujesz skutki kaca.
- Po co wam próba, skoro to nie pierwszy koncert?
- Bo to bardzo ważny koncert, dlatego musisz być w bardzo dobrym stanie, więc prześpij się jeszcze.
- Nie przekonam cię? - zapytałam, a on pokręcił głową. - No dobra, ale zadzwonisz później?
- Jak tylko będę mógł. Kocham cię – cmoknął mnie w czoło i wstał z łóżka.
- Ja ciebie też – mruknęłam i powróciłam do krainy snów, bo tak jak to Liam stwierdził, to nie moja pora.
~*~
- Wciąż nie dociera do mnie, czemu musieli tak wcześnie wyjść – westchnęłam.
Obudziłam się około jedenastej i teraz siedzę razem z dziewczynami w kuchni jedząc śniadanie.
- Bo mają próbę, Liam ci chyba mówił – zauważyła Martyna.
- No tak, ale o tak wczesnej porze? Jak mieli próby w nowych miejscach to nawet wtedy szli jakoś w południe, a teraz przecież to już kolejny koncert w tym samym miejscu. Czy nie wydaje wam się to dziwne?
- Chyba za bardzo to analizujesz – Carol wywróciła oczami. - Skoro poszli, to znaczy, że musieli.
- Dokładnie, nie we wszystkim jest ukryte dno – przytaknęła jej Julka.
- Ej, wszystkie przeciwko mnie? To trochę dziwne – zmarszczyłam brwi.
- Po prostu odpuść – pokręciła głową Martyna i wróciła do jedzenia swoich płatek.
- Okej – westchnęłam poddana. - A może do niego zadzwonię?
- Założę się, że gdyby tylko mieli chwilę wolnego, Liam by do ciebie zadzwonił, nie panikuj – Carol wywróciła oczami.
- Może myśli, że jeszcze śpię? - zasugerowałam.
- Liam zna cię na tyle dobrze, że wie o której wstajesz – rzuciła Julka. - Nie wiem o co ci chodzi.
- O nic mi nie chodzi, to po prostu... dziwne. A znacie mnie doskonale i dobrze wiecie, że do tego typu rzeczy mam szósty zmysł. Coś się święci – przytaknęłam sama sobie.
- Chłopaki przecież wspominali, że to jakiś ważny koncert, to pewnie dlatego – do kuchni weszła Eleanor.
- Może masz rację... - zmarszczyłam brwi. - Wyczuwam jakąś intrygę.
- Po prostu do niego zadzwoń i miejmy to z głowy – westchnęła poirytowana, zapewne moim zachowaniem, Martyna. - Wiem, że inaczej nie odpuścisz.
Przytaknęłam jej, ale postanowiłam najpierw dokończyć moje śniadanie, w którego skład wchodzi jogurt owocowy i czarna kawa na kaca.
Może to i racja i faktycznie za bardzo przesadzam, ale bądźmy szczerzy, czy to nie jest dziwne? Wczoraj wszyscy poszliśmy do klubu i jedynymi osobami, które się porządnie zlały byłam ja, Carol i Eleanor. No okej, chłopaki mają ten „ważny” koncert, więc musieli odpuścić... ale mimo wszystko wiem, że coś się dzieje. Liam już od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje, oczywiście nie zawsze, ale często mu się to zdarza... To powinno chyba usprawiedliwić moją małą paranoję, jednak muszę dodać, że ja nigdy się nie mylę... Dlatego też zaraz po zjedzeniu mojego jogurtu, udałam się na górę do naszej wspólnej sypialni i zaczęłam szukać mojego telefonu, który jak zwykle gdzieś się zawieruszył. Gdy tylko go znalazłam, rozsiadłam się na łóżku i wybrałam odpowiedni numer.
- Hej, kotek – usłyszałam po kilku sygnałach dobrze mi znany głos.
- Hej, misiaczku. Nie przeszkadzam? - uśmiechnęłam się sama do siebie. Uwielbiam kiedy nazywa mnie kotkiem.
- Skądże, ty nigdy nie przeszkadzasz. Jak się czujesz? Nie masz kaca?
- Mam, ale zdecydowanie był by gorszy, gdybym wstała wcześniej, a czuję się dobrze, zwłaszcza teraz. A co u ciebie?
- Cieszę się, że rozmowa ze mną sprawia, że czujesz się lepiej. U mnie wszystko w porządku, tęsknię za tobą, ale niestety mamy strasznie dużo spraw do załatwienia – westchnął.
- Jakich spraw? - zapytałam ciekawa i usiadłam głębiej na łóżku, krzyżując nogi.
- Jak zawsze ciekawska – zaśmiał się. - Niestety nie mogę ci powiedzieć. Dowiesz się wszystkiego później.
- Może jakoś wytrzymam – westchnęłam. - Ja też za tobą tęsknię i chyba nawet bardziej od ciebie, bo zaczynam świrować.
- Na pewno nie tęsknisz bardziej ode mnie – drażni się ze mną. - A jeśli chodzi o świrowanie, to jestem przekonany, że to nic takiego. Rozluźnij się i spędź czas z przyjaciółkami. Macie w końcu cały dom do własnej dyspozycji, aż do wieczora...
- Jak to do wieczora? - przerwałam mu. - Nie wrócicie na obiad?
- Nie, mamy zbyt dużo do zrobienia. Zobaczymy się dopiero na koncercie.
- Koncert zaczyna się dopiero za 9 godzin... - marudziłam. - Nie mogę do was przyjechać? Moglibyśmy spędzić twój wolny czas razem.
- Uwierz mi kotek, chciałbym, ale to nie możliwe. Weź dziewczyny i idźcie do jakiejś kosmetyczki czy coś, albo do spa. Zrelaksujecie się, pogadacie i czas na pewno szybko wam minie.
- No nie wiem...
- Skarbie, nie chcę byś się nudziła beze mnie w domu, a wiesz, że nie możemy się spotkać. Ten koncert jest naprawdę bardzo ważny i nie mam aż tak dużo czasu wolnego, który mógłbym spędzić z tobą. Dlatego musisz sobie jakoś zapełnić czas.
- No dobrze – westchnęłam poddana. Ma trochę racji. - Zrobię się dla ciebie na bóstwo – uśmiechnęłam się szeroko mimo że mnie nie widzi.
- Jeśli chodzi o robienie z siebie bóstwa, mam dla ciebie sukienkę, którą chciałbym byś dziś założyła.
- P... - zaczęłam, ale nie dane mi było dokończyć.
- Nie pytaj „po co?” i „kiedy znalazłem na to czas”, po prostu to zrób. Bardzo mi na tym zależy.
- Dla ciebie wszystko – uśmiechnęłam się lekko.
- Cieszę się i naprawdę nie mogę się doczekać aż ją z ciebie zdejmę... Nasza stylistka wpadnie do ciebie jakoś pod wieczór i pomoże ci się przygotować, a ja teraz kończę, bo Paul nas wzywa. Kocham cię kotek.
- Ja ciebie też kocham, misiu – chłopak zaśmiał się na moje słowa
- Do zobaczenia na koncercie.
- Do zobaczenia – uśmiechnęłam się i rozłączyłam połączenie.
~*~
- Przypomnij mi, że mam podziękować Liamowi za to, że wpadł na tak genialny pomysł – westchnęła rozanielona Martyna.
- Wszystkie musimy mu podziękować – zauważyła Carol.
- Wiecie co? Najlepsze podziękowanie możesz dać mu tylko ty, Paula – zwróciła się do mnie Julka. - Porządnie go wymęcz w naszym imieniu.
Po jej słowach wszystkie zaczęły się śmiać, a ja tylko pokręciłam głową. Ale dziewczyny miały rację. Mój chłopak podpowiedział nam fantastyczny pomysł na spędzenie popołudnia, a mianowicie udałyśmy się do spa. Jesteśmy właśnie u kosmetyczek, które robią nam manicure i pedicure, po tym jak byłyśmy na czekoladowym masażu ciała oraz saunie. Dzięki tym zabiegom naprawdę się rozluźniłam i całkowicie zapomniałam o mojej małej paranoi, a także dostałam szansę na odświeżenie swojego wyglądu. Pomijając te miłe zabiegi, wraz z dziewczynami postanowiłyśmy zrobić sobie także depilację woskiem i serio, nie było to zbyt przyjemne, ale rezultat jest boski. Kiedy manicurzystka skończy robić mi paznokcie, a wyznaczyłam jej nie lada zadanie, planuję udać się jeszcze do fryzjerki i podciąć odrobinę włosy. Mogłabym ją co prawda poprosić także o ułożenie ich, ale stwierdziłam, że nie wiem jaką sukienkę Liam miał na myśli oraz co będzie do niej pasować.
- Możecie być pewne, że mu podziękuję – skwitowałam. - Może lepiej dziś zostaniemy u mnie – myślałam na głos.
- Nie wiem czy to dobry pomysł – pokręciła głową Eleanor.
- Dlaczego? - zapytałam od razu, a reszta dziewczyn zamarła.
- To prawda, że Liam zasłużył na ogromne podziękowania, ale to nie zmienia sprawy, że na pewno będzie zmęczony po dzisiejszym koncercie, no i mają bardzo napięty grafik. Na pewno chcesz go wymęczyć jeszcze bardziej?
- No masz rację – przytaknęłam jej, a reszcie spadł kamień z serca. - Przy was będziemy musieli się opanować, poza tym mój misiaczek powiedział, że nie może się doczekać aż zdejmie ze mnie dzisiejszą sukienkę.
- Jaką sukienkę? - zapytała Julka ewidentnie chcąc zmienić temat. O co chodzi?
- Rozmawiałam z Li i powiedział, że chciałby bym założyła sukienkę, którą dla mnie przygotował. A jako, że to nie pierwszy raz, wiem, że będzie prześliczna.
- Tak, gust to on ma – potwierdziła Martyna.
- Chyba raczej jego kolega w spodniach go ma – zaśmiała się Carol.
- Nie prawda – oburzyłam się. - Ta sukienka na naszą pierwszą randkę była skromna.
- Bo to były początki, on nie jest głupi. Nie zdziw się jak będzie mega obcisła i ledwo ci zasłoni tyłek, poważnie.
- Nie pozwoliłby mi włożyć takiej sukienki, bo byłby zazdrosny jakby jakiś facet na mnie spojrzał, a poza tym, jak sama stwierdziłaś nie jest głupi, a przecież na koncercie będzie dużo młodzieży i to by było niestosowne.
- Ona ma rację – przytaknęła mi Martyna. - Sorry Carol.
- Okej, ale na pewno będzie to coś mega seksownego – wciąż brnęła.
- Tego mogę być pewne – zaśmiałam się a reszta do mnie dołączyła.
~*~
Punkt 18 przyjechała Lou – stylistka One Direction – wraz z pokrowcem na odzież, w którego środku zapewne znajdowała się kreacja wspomniana przez Liama i kuferkiem zapewne z kosmetykami.
- Mamy tylko godzinę, więc lepiej się pośpieszmy – rzuciła na wstępie i zaciągnęła mnie w stronę mojej i Liama sypialni. - Widzę, że podcięłaś włosy i zrobiłaś manicure. To dobrze, choć włosy sama mogłam ci podciąć, ale dzięki temu zyskałyśmy jakieś 20 minut.
- Ciebie też miło widzieć – zaśmiałam się gdy już znalazłyśmy się pokoju.
- Mówiłam, że nie mamy na to czasu. Chodź, najpierw zrobię coś z twoimi włosami, a później weźmiemy się za makijaż.
- A mogę chociaż zobaczyć sukienkę? - zapytałam gdy sadzała mnie na krześle przy biurku.
- Jest bardzo ładna i czarna, musisz mi uwierzyć na słowo, Liam ma genialny gust.
- Wiem o tym – uśmiechnęłam się do niej, gdy ta zaczęła rozkładać swoje rzeczy, wyjęte z kuferka, na biurko.
- Dobrze, a teraz się odwróć. Planuję związać twoje włosy w koka. Masz lokówkę?
- Tak, jest w łazience.
- Okej – rzuciła i od razu ruszyła do wyznaczone miejsca, po chwili wracając z przyrządem do kręcenia włosów.
Kiedy podłączyła lokówkę do gniazdka i kontynuowała wyjmowanie potrzebnych jej przedmiotów na biurko, postanowiłam wybadać sytuację, bo nie uwierzycie, moja paranoja powróciła.
- Lou, widziałaś się z chłopakami? - zapytałam tak na rozluźnienie.
- Tak, musiałam ich wcześniej przyszykować, żeby zdążyć przyjechać do ciebie.
- Naprawdę? Nie musiałaś się tak wysilać. Mogłam się sama wyszykować...
- To dla mnie żaden problem, a nawet przyjemność. Dawno nie miałam okazji malować i czesać dziewczyny, oczywiście poza mną samą.
- To dobrze. Wiesz może o co chodzi z dzisiejszym koncertem?
- Podobno to jakiś ważny koncert, ale szczegółów nie znam, a co? - zapytała w ogóle nie wzruszona tym, że pytam.
- Po prostu strasznie mnie to zastanawia, bo Liam nie mówił nic o tym koncercie, aż do dzisiaj i myślałam, że może chociaż ty coś wiesz i mi powiesz.
- Z tego co słyszałam to tajemnica – chwyciła lokówkę i zaczęła kręcić moje włosy. - Więc nawet jeśli bym wiedziała to nie powiedziałabym ci. Chłopaki są moimi szefami, więc mimo że cię lubię, nie mogłabym tego zrobić.
- Rozumiem... Co planujesz zrobić z moimi włosami?
- Już ci mówiłam, że zwiążę je w koka, ale nie takiego zwykłego. Nie wiem jak ci to opisać, więc musisz poczekać na rezultat. Mam nadzieję, że masz jakieś czarne szpilki?
- No oczywiście, że mam – uśmiechnęłam się do niej i postanowiłam jej już nie przeszkadzać.
Kiedy Lou skończyła układać moje włosy, wzięła się za makijaż. Postawiłyśmy na delikatny makijaż, który podkreśli moje oczy. Jak makijaż został skończony, w końcu mogłam zobaczyć sukienkę, która okazała się być niesamowita – czarna sięgająca do połowy uda z wycięciem między piersiami. Z pozoru prosta, ale bardzo seksowna. Wysłałam Lou po moje czarne skórzane szpilki od Louboutin'iego, a sama wzięłam czarną koronkową bieliznę wraz z sukienką i udałam się do łazienki by się ubrać. Gotowa wyszłam z pomieszczenia wprost do pokoju, gdzie już czekała na mnie stylistyka wraz z moimi butami. Włożyłam je i stanęłam przed lustrem. To co zobaczyłam, odjęło mi mowę. Wyglądałam bosko oraz seksownie. Liam zdecydowanie ma gust i jeśli ktoś temu zaprzeczy to będę zmuszona mu przywalić. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia, a następnie założyłam długie, srebrne kolczyki w kształcie skrzydeł, pozłacano-białą bransoletkę oraz naszyjnik, który dostałam od Liama na Millenium Bridge. Do wszystkiego dołożyłam jeszcze czarną, skórzaną kopertówkę z pozłacanymi dodatkami, którą dostałam jakiś czas temu od mamy. Z psikałam się jeszcze moimi ulubionymi perfumami i byłam gotowa.
- Wyglądasz cudownie – pochwaliła Lou.
- Dziękuję, to głównie twoja zasługa – uśmiechnęłam się do niej szczerze.
- To moja praca – oddała uśmiech. - Ale zdecydowanie musisz podziękować Liamowi.
- Wiem, ta sukienka jest fantastyczna. Nie wiem jak mu się za to odwdzięczę.
- Myślę, że da ci jakąś podpowiedź – posłała mi tajemnicze spojrzenie. - A teraz lepiej chodźmy, bo się spóźnimy, a muszę jeszcze zobaczyć w jakim stanie są chłopcy i ich poprawić, bo znając życie coś już jest nie tak.
- No tak, niczego innego nie da się po nich spodziewać – przytaknęłam jej i razem udałyśmy się na dół i do samochodu, który już na nas czekał.
Czy to dziwne, że znów mam to samo uczucie, co wcześniej? Albo to, że jestem dziwnie podekscytowana i zdenerwowana? To oczekiwanie mnie dobija, albo dobija mnie fakt, że jestem daleko od mojego chłopaka przez cały dzień lub po prostu oszalałam. Pokręciłam głową by otrząsnąć się z moich dziwnych myśli i głęboko odetchnęłam.
Po półgodzinie byliśmy pod areną, na której ma się odbyć dzisiejszy koncert. Weszłyśmy tylnym wyjściem i nagle tak jakby mnie olśniło.
- Gdzie dziewczyny? - zapytałam łapiąc Lou za rękę.
- Pojechały jakiś czas przed nami – odpowiedziała i ruszyła z powrotem przed siebie, a ja podążyłam za nią.
Po kilku zakrętach oraz minięciu paru drzwi, w końcu dotarłyśmy do głównej garderoby, gdzie byli wszyscy poza Liamem.
- Paula, wyglądasz nieziemsko – powiedział Louis, czym zwrócił uwagę wszystkich na mnie.
- O Boże – pisnęły dziewczyny.
- Wyglądasz niesamowicie – wtrącił się Niall, a reszta mu przytaknęła.
- Liam ma naprawdę niezły gust – przytaknęła Carol. - Ale co do jednego się nie myliłam, jest krótka.
- Ale jest śliczna – broniła go Martyna.
- I mimo wszystko skromna – dodałam. - Nie wyglądam jak zdzira.
- No, tak z klasą – również dodała swoje trzy grosze Eleanor.
- A wracając do Liama, gdzie jest? - zapytałam marszcząc brwi.
Wszyscy się uśmiechnęli, a ja patrzyłam na nich jak na idiotów. To już nie są mi nawet w stanie odpowiedzieć, gdzie on jest?
- Tutaj, skarbie – poczułam ramiona oplatające mnie w tali.
Od razu się uśmiechnęłam i odwróciłam się, w uścisku, przodem do niego. Gdy tylko spojrzeliśmy sobie w oczy, od razu połączyliśmy nasze usta. Z początku delikatnie się muskaliśmy, ale przerodziło się to w coś namiętnego. Li przygryzł moją dolną wargę, na co westchnęłam i dałam mu możliwość wsadzenia języka do moich ust. Chłopak przyciągnął mnie mocniej do siebie, nie przerywając pocałunku. Od razu wplotłam palce w jego włosy, przyciągając go do siebie mocniej. Po kilku minutach, zabrakło nam powietrza, więc odsunęliśmy się od siebie. Liam oparł swoje czoło o moje i wpatrywał się w moje oczy, tak samo jak ja w jego.
- Stęskniłem się za tobą – musnął moje wargi.
- Ja za tobą też – westchnęłam i wtuliłam się w niego bardziej.
- Wiemy, że za sobą tęskniliście i w ogóle, ale moglibyście już przestać – przerwał nam Zayn.
- Poważnie wystarczy już tego migdalenia – dołączył się Tommo.
- Zwracam honor, tym razem to nie ty zniszczyłeś moment – uśmiechnęłam się krzywo i odsunęłam się trochę od niego, ale tak byśmy nie stracili kontaktu fizycznego.
- Oh, kotek – pokręcił głową przyglądając mi się. - Wyglądasz tak gorąco – przygryzłam kokieteryjnie wargę i spojrzałam na niego uwodzicielsko. - Chcesz bym cię tu przeleciał? Bo to zrobię jeśli nie przestaniesz – szepnął mi do ucha i przygryzł jego płatek.
- Myślę, że by im się to za bardzo nie spodobało – uśmiechnęłam się niewinnie.
- A ja myślę, że zdania byłyby podzielone – również się uśmiechnął, a ja wybuchłam śmiechem, bo co jak co, ale rację to on miał.
- Wiesz mimo że propozycja jest kusząca, to niestety masz zaraz koncert, więc może później? - zaproponowałam.
- Na pewno – przytaknął ochoczo i przyciskając mnie do swojego boku, poprowadził mnie do kanapy, gdzie siedział Louis i Niall.
Chłopak zajął wolne miejsce i pociągnął mnie na swoje kolana. Przez chwilę wierciłam się na chłopaku, bo nie chciałam by sukienka mi się pogniotła, gdy usłyszałam jęknięcie za sobą. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam Li z przymkniętymi oczami oraz śmiejących się chłopaków.
- Co się stało? - uśmiechnęłam się lekko do mojego chłopaka.
- Kotek, błagam cię, nie rób tak – pokręcił głową i przygryzł wargę w grymasie.
- Musiałam poprawić sukienkę by się nie pogniotła. Gdybyś nie pociągnął mnie na swoje kolana, to by się nie wydarzyło.
- Jeśli ci nie wygodnie, to możesz wstać i usiąść gdzieś indziej – warknął rozdrażniony.
- Wiesz, że nie to miałam na myśli – obruszyłam się. - Ale jeśli ci to przeszkadza, to dobrze – już chciałam wstać, ale chłopak złapał mnie w pasie i przyciągnął do swojej klaty.
- Przepraszam – jęknął. - Wiesz, że jak jestem sfrustrowany, to robię się kapryśny – składał delikatne muśnięcia na moim odkrytym ramieniu. - Nie chcę się dzisiaj z tobą kłócić, nigdy nie chcę.
Pokiwałam energicznie głową na i uśmiechnęłam się szczęśliwa.
- Też nie chcę się z tobą kłócić – spojrzałam mu w oczy i pochyliłam się lekko, gdy zobaczyłam, że misiaczek chce mnie pocałować.
Cmoknęłam go w usta i wtuliłam się w jego klatkę. W międzyczasie dziewczyny siedziały na kanapie obok nas i rozmawiały o czymś wielce podekscytowane, tak samo jak chłopaki, których w międzyczasie poprawiała Lou.
- Chłopaki za chwile wchodzicie – usłyszeliśmy od jakiegoś faceta, który zajrzał do garderoby i po chwili zniknął.
- Kochanie, muszę się zbierać – Li wydął wargi patrząc na mnie smutno.
- Dobrze – westchnęłam i wstałam z jego kolan.
- Mam do ciebie prośbę – Liam stanął przede mną i potarł moje ramiona. - Zostaniesz z dziewczynami za kulisami? Koncert jest emitowany na żywo i nie chcę się rozpraszać tobą będącą na widowni – uśmiechnął się gdy wypowiadał ostatnie słowa.
- No dobrze – westchnęłam dramatycznie. - Ale w każdej przerwie musisz mi dawać buziaka by mi to wynagrodzić – również się uśmiechnęłam.
- Dam ci ich tyle ile będziesz chciała, a nawet więcej – musnął moje usta swoimi.
- W takim razie umowa stoi – cmoknęłam go w policzek. - Znów mnie opuszczasz – zrobiłam smutną minkę.
- Niestety, ale tylko na dwie godzinki, potem będziesz miała mnie całego dla siebie – połączył nasze usta, ale tym razem na dłużej.
Jednak nie dane nam było na długo tak pozostać.
- Wchodzicie za minutę – znów krzyknął ten sam facet.
- Każdy ma swój odsłuch i mikrofon? - zapytał Paul, który nie wiem kiedy pojawił się przy nas.
Liam westchnął i wyswobodził się z moje uścisku, a następnie założył podany mu odsłuch i wziął mikrofon.
- Kocham cię – wyznał i po raz kolejny mnie pocałował.
- Ja ciebie też kocham, ale musisz iść – zaśmiałam się i popchnęłam go w stronę wyjścia za kulisy.
Kiedy chłopcy weszli na scenę, wraz z dziewczynami udałyśmy się za kulisy by oglądać koncert. Dojrzałam na sali kilka dodatkowych kamer skierowanych na scenę oraz kilka na publiczność. Zgaduję, że to ta telewizja, o której wspominał Liam, ale dlaczego koncert leci na żywo w telewizji? Przecież to bez sensu. Oczywiście, to szansa dla wielu fanek, które nie mogły przyjść na koncert, aby ich zobaczyć, ale to również niesprawiedliwe wobec tych, którzy musieli zapłacić za bilety... To wszystko jest bardzo dziwne, ale postanowiłam się tym nie przejmować i podziwiać mojego mężczyznę w pracy, którą strasznie kocha.
Podczas każdej przerwy jaka się odbyła, Li całował mnie tak jak to obiecał, przez co, muszę przyznać, musiał się bardziej śpieszyć, bo zabierałam mu cenny czas na przebranie się. Kiedy ostatnia piosenka dobiegała końca, zauważyłam, że Liam gdzieś zniknął, co mnie bardzo zdziwiło, bo powinien jeszcze zostać na scenie i pożegnać publiczność. Patrzyłam zmieszana na wszystkich wokół mnie, ale nikt nie wydawał się być tym jakoś wzruszony, natomiast dziewczyny wyglądały na wielce podekscytowane. Czy tylko mi wydaje się to dziwaczne? A może już oszalałam? Gdy piosenka się skończyła, a publiczność zaczęła bić brawa, Louis skierował się w stronę kulis, podczas gdy Zayn wyszedł na środek sceny.
- Serdecznie dziękujemy wam za przybycie. To dla nas prawdziwy zaszczyt oraz przyjemność móc występować przed tak wspaniałą publicznością – na jego słowa w sali rozbrzmiały brawa.
- Mamy małą prośbę, aby wszyscy zostali na swoich miejscach przez jeszcze parę minut – dodał gdy hałas ucichł. - To bardzo ważna chwila dla jednego z nas, więc jeśli możecie, proszę poczekajcie jeszcze chwilę – zmarszczyłam brwi na jego słowa. O co chodzi? Czemu nic nie wiem? - Zapraszamy na scenę Paulę Night. Paula? - zapytał i odwrócił się w moją stronę.
Patrzyłam na niego zaskoczona i wmurowana w podłogę, na której stałam. Przesłyszałam się, tak? Oni żartują? Zaczęłam kręcić przecząco głową i cofać się do tyłu, gdy poczułam Louisa łapiącego mnie za rękę i próbującego zaciągnąć mnie na scenę. Patrzyłam na niego skonsternowana, ale pozwoliłam się zaprowadzić na scenę, gdzie czekał na mnie Liam w szarym garniturze i białej, rozpiętej pod szyją koszuli, trzymając czerwoną różę. Na jego widok szczęka mi opadła. Wpatrywałam się w niego oczarowana i nawet całkowicie zapomniałam o tym, że nie jesteśmy tu sami. Powoli podeszłam do niego na środek sceny, nie spuszczając z niego oka. Chłopak uśmiechnął się do mnie, wręczył mi różę i chwycił mnie za rękę, tą w której nie miał mikrofonu.
- O co chodzi? - wyszeptałam pochylając się lekko do niego.
- Zaraz się dowiesz – odszepnął i zwrócił się przodem do publiczności.
- Witam wszystkich – przywitał się. - Jestem bardzo szczęśliwy, że zgodziliście się jeszcze trochę poczekać. To dla mnie wiele znaczy i muszę przyznać, że jestem trochę podenerwowanych, chociaż występy na scenie nie sprawiają mi aż takich nerwów, to to tak.
- Do rzeczy – krzyknął Louis, który wraz zresztą oraz dziewczynami stał z tyłu.
- Tak, okej. Zacznę od tego. Jakby ktoś nie wiedział, to jest Paula Night, moja dziewczyna, oby nie długo – zmarszczyłam czoło na jego słowa. Co? - Chciałbym także przywitać obecną tutaj panią Night, mamę Pauli oraz moich rodziców, którzy zgodzili się uczestniczyć w koncercie – spojrzałam na niego zdziwiona, a później przeniosłam wzrok na widownię i tuż pod sceną dostrzegłam wymienione przed chwilą, uśmiechające się do mnie osoby.
- Paula – Liam zwrócił się do mnie, więc od razu odwróciłam wzrok w jego stronę. - Według tradycji najpierw powinienem pogadać o tym z twoim ojcem, ale po ostatnim spotkaniu stwierdziłem, że to byłoby bez sensu, więc wybrałem twoją matkę, która z wahaniem, zgodziła się – patrzyłam na niego nierozumiejącym wzrokiem. O czym on mówi. - Kocham cię – wypalił nagle – dużo bardziej niż się tego spodziewałem. Nasz związek to nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale od początku wiedziałem, że łączy nas coś niesamowitego, nawet jeśli miała to być przyjaźń. Stało się inaczej, zawładnęłaś moim sercem, ale niestety muszę cię zmartwić. Moje serce należy nie tylko do ciebie, ale i do moich fanek – zrobił dramatyczną minę, a po sali rozniósł się dobroduszny śmiech.
- Mimo wszystko zajęłaś część mojego serca, które z przyjemnością ci oddałem. Jesteś niesamowita, piękna, mądra, urocza oraz zadziorna, wszystko zależy od sytuacji, ale dla mnie wszystkie twoje odsłony są piękne i równie kochane. Wiem, że jesteśmy jeszcze młodzi, ale... jestem przekonany, że to z tobą chcę spędzić całe moje życie – na te słowa po publiczności rozniósł się dźwięk głębokich westchnięć.
I w tym momencie stało się coś, czego się nie spodziewałam. Liam przyklęknął na jedno kolano i wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko. Od razu moje dłonie zasłoniły usta, gdy patrzyłam na niego zaskoczona. W mojej głowie panował mętlik.
- Paulo Night, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - zapytał patrząc mi głęboko w oczy.
Odłożył mikrofon na bok i otworzył pudełeczko, w którym znajdował się srebrny pierścionek z większym brylantem w środku i kilkoma mniejszymi wokół niego. Zaparło mi dech w piersiach i przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje i co mam zrobić. Tuż przede mną klęczał mężczyzna, który był miłością mojego życia, z pierścionkiem zaręczynowym, prosząc mnie o rękę... Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Rozum podpowiada mi, że jesteśmy za młodzi na taki krok i może to zniszczyć relację między nami, natomiast serce nakazuje mi się zgodzić. Postanowiłam posłuchać mojego serca.
- Tak – wyszeptałam i pokiwałam głową, a z moich oczu zaczęły wypływać łzy szczęścia – Tak – powtórzyłam głośniej i uśmiechnęłam się przez łzy.
Liam posłał mi uradowany uśmiech, gdy wstawał.
- Zgodziła się – zawołał Liam by wszyscy go usłyszeli.
Złapał moją lewą rękę między swoje dłonie i wsunął na mój palec serdeczny pierścionek. W arenie rozbrzmiały się brawa oraz słyszalne były pociągnięcia nosem z wzruszenia. Bez większego zastanowienia wpadłam chłopakowi w ramiona, na co ten od razu mnie w siebie wtulił.
- Mogę cię pocałować? - wyszeptałam kiedy nasze spojrzenia ponownie się spotkały.
Mój narzeczony – czyż to nie pięknie brzmi? - w odpowiedzi połączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Bez zastanowienia uchyliłam lekko wargi i dać dostęp jego językowi do wnętrza moich ust. Łzy szczęścia wciąż kapały z moich oczu i spływały w dół mojej twarzy i zniknąć w naszych złączonych ustach. W tym momencie byłam tak szczęśliwa, że całkowicie zapomniałam o bożym świecie, a także o konsekwencjach, które mnie teraz czekają. Jestem 20 letnią dziewczyną, która właśnie zapieczętowała swój związek z światowej sławy piosenkarzem...

Hej, hej hej!!!!!
Jestem tak mega podekscytowana tym rozdziałem :D
Wiem, że dawno nic nie dodawałam, ale starałam się ze wszystkich sił doprowadzić ten rozdział do perfekcji. Znając życie nie jest jakoś powalający, ale jest dla mnie bardzo ważny. Odkąd zaczęłam pisać tego bloga, nie mogłam się doczekać tego momentu. <3

A teraz czas na smutniejszą informacje. Jest to PRZED OSTATNI rozdział tej historii. Może niektórzy z was cieszą się z tego powodu, ale dla mnie to trochę smutny temat, bo strasznie się przywiązałam do historii Pauli i Liama... Ale o tym to może jeszcze napiszę przy Epilogu.

Następny rozdział pojawi się raczej nie prędko, ponieważ wyjeżdżam na wakacje, ale obiecuję, że jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, to postaram się coś naskrobać.

Mam też malutką prośbę, jeśli ktoś jeszcze czyta to opowiadanie, proszę, niech SKOMENTUJE. Chciałabym zobaczyć ile z was dotrwało do końca.

Buziaczki xx

1 komentarz:

  1. Ja czytam cały czas odkąd znalazłam to opowiadanie. Szkoda, że koniec się zbliża, ale obiecuję, że będę czytać Twoje kolejne opowiadania. Popłakałam się kiedy Liam oświadczył się Pauli. Kocham tę historię.

    OdpowiedzUsuń