niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 35

~Tydzień później, piątek~
Liam

- Człowieku jak ty to wytrzymujesz? Nie rozmawiacie już od przeszło tygodnia! - oburzył się blondasek, gdy zobaczył jak Paula bez słowa nas mija.
Zmierzaliśmy właśnie w stronę hali gimnastycznej, na kolejną lekcje. Niall miał trochę racji. Nie odzywamy się z Paulą od dokładnie 9 dni. Przyznam, że jest to dla mnie katorga, ale nie zamierzam nikomu o tym mówić, nawet Niallowi. On jako jedyny wie o czym rozmawialiśmy tamtego popołudnia. Odkąd to się stało nawet blondasek przestał mnie dręczyć co do Pauli. Z początku było ciężko, a teraz jest GORZEJ! Chłopak przekonywał mnie żebym o niej zapomniał, ale ja tam nie mogę. A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że Paula zaczęła się prowadzać z Alexem! Chłopcy próbowali wmówić mi, że chce w ten sposób wywołać we mnie zazdrość, ale za bardzo im nie wierze. W końcu jej na mnie nie zależy...
- Ziemia do Liama! - machał mi ręką przed twarzą Niall.
- Co się stało? - zapytałem wybudzony z myśli.
- Zamyśliłeś się! Zapytałem jak ty to wytrzymujesz?
- Normalnie – odpowiedziałem i zacząłem się przebierać w strój na WF.
Kiedy weszliśmy na salę, było jeszcze przed dzwonkiem. Rozejrzałem się po sali w celu odnalezienia Pauli. Kiedy jednak ją zobaczyłem, od razu tego pożałowałem. Stała przy drzwiach wejściowych od sali i rozmawiała ze swoim chłopakiem.
- Na co tak patrzysz? - zapytał mnie mój towarzysz, po czym jego wzrok podążył za moim. - Ow. Mówiłeś, że cię to nie rusza...
- Bo nie rusza – mruknąłem nie przestając na nich patrzeć.
- Wiesz, że ona chce żebyś był zazdrosny? - zapytał.
- Skąd taki pomysł?
- Ona go nie kocha.
- Skąd wiesz, że go nie kocha?
- Bo jeszcze ze sobą nie spali – skwitował, a ja spojrzałem na niego.
- Skąd to niby wiesz?
- Słyszałem jak rozmawiała o tym z Martyną.
- Nawet jeśli, to co to za różnica? Może chce poczekać lub nie chce wyjść na łatwą... - rozmyślałem.
- Nie sądzę. Raczej dlatego, że go nie kocha.
- A ty? Spałeś z Julką?
- Nie.
- To może ty też jej nie kochasz?
- Wiesz, że to inna sytuacja. Julka jest ode mnie młodsza i obiecałem Pauli, że poczekamy.
- Stary. Paula wyjechała zostawiając Julkę z tobą. Nie sądzę żeby miała ci coś takiego za złe. Mogłeś wykorzystać okazje.
- Nie. Miłość nie opiera się tylko na seksie.
- To już masz wytłumaczenie, dlaczego oni jeszcze ze sobą nie spali.
- Ale to co innego. To jest Paula. Nawet wyspaliście ze sobą zanim zaczęliście się spotykać, a potem seksiliście się codziennie.
- Nie codziennie, zresztą nie mówmy o tym. To ich prywatna sprawa.
- Ok, ale przyznaj. Nie jesteś choć odrobinkę zazdrosny?
- Niall – rozbrzmiałem.
Nagle Paula się odwróciła w naszą stronę. Uśmiechnęła się i pomachała nam, co odwzajemniliśmy. Następnie przybliżyła się do Alexa i pocałowała go namiętnie w usta. To mnie zdenerwowało, nie powiem, że nie. Miałem ogromną ochotę mu przywalić, ale... nie mogłem. Straciłem ją na zawsze...
Kiedy się od siebie oderwali, dziewczyna skierowała się w naszą stronę, a jej chłopak popatrzył jeszcze chwilę jak odchodzi, uśmiechnął się do nas i najprawdopodobniej udał się pod klasę, w której miał teraz lekcję. Paula podeszła do nas z uśmiechem na twarzy. Wyglądała jak zwykle przepięknie, jednak nie promieniała tak jak kiedy była ze mną... Wiem, brzmi to trochę jakbym się chwalił, czy coś, ale tak było.
- Hej. Co tam? - zagadnęła.
- Wszystko spoko i z tego co widzę u ciebie też – odpowiedział jej Niall.
- No, jest cudownie. Wiesz, Alex jest super chłopakiem.
Zabolało, bardzo...
- A jak tam u reszty? No i jak ci się układa z Julką? Wiesz, dawno nie gadaliśmy – zapytała blondaska.
- Racja. U nich wszystko dobrze, nic się nie zmieniło, a jeśli chodzi o mnie i Julkę, jest cudownie – uśmiechnął się.
Szczerze nie chciałem słuchać tej ich paplaniny. Każdy ma swoją drugą połówkę poza mną, dobijające. Rozejrzałem się po sali i nagle mój wzrok padł na Aurore. Stała z koleżankami niedaleko nas, za Paulą. Blondynka właśnie w tej chwili stała do nas tyłem. To może trochę prostackie, ale zawiesiłem wzrok na jej tyłku. Ta dziewczyna ma niezłe warunki...
Kątem oka zauważyłem, że co i raz Paula przygląda mi się z zaciekawieniem, jednak ja wciąż patrzyłem tam gdzie wcześniej. W pewnym momencie odwróciła się i spojrzała tam gdzie. Następnie spojrzała najprawdopodobniej na Nialla i coś mu powiedziała, ale co to ja już nie wiem.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos blondaska.
- Liam?!
- Co? - zapytałem wciąż patrząc na Aurore.
- Na co tak patrzysz?
- Na Aurore, ma niezłe warunki – uśmiechnąłem się na swoje słowa.
- Pff... - mruknęła Paula, a mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył.
- Tylko się nie śliń – zaśmiał się blondasek.
- Tak – mruknąłem i skierowałem się w stronę dziewczyny, gdyż właśnie przechodziła obok nas.
- Hej Aurore – przywitałem się z uśmiechem z dziewczyną.
- O Liam, hej. Nie sądziłam, że zapamiętasz jak mam na imię.
- Jak mógłbym nie pamiętać tak pięknej dziewczyny? - zapytałem.
Staliśmy niedaleko Nialla i Pauli, więc na pewno wszystko słyszą.
- Dzięki – zawstydziła się. - Mam pytanko. Chciałam dzisiaj rano zadzwonić, ale bałam się, że cię obudzę.
- Na pewno byś mnie nie obudziła, a nawet jeśli, to nie miałbym nic przeciwko temu. A po co chciałaś zadzwonić? Może żeby się spotkać?
- To już zależy od ciebie. Zastanawiałam się tylko czy taki gwiazdor jak ty będzie się pojawiał w naszej szkole częściej niż raz na tydzień.
- Dla ciebie skarbie mogę zrobić wszystko – uśmiechnąłem się.
W mojej głowie zaczął tworzyć się plan...
- Wszystko? - zapytała niepewnie.
- No prawie wszystko, ale pod jednym warunkiem...
- Jakim? - zapytała ewidentnie zainteresowana.
- Umów się ze mną – odezwałem się pewnie i spojrzałem na przyjaciół, którzy wpatrywali się we mnie z niedowierzaniem.
- Liam... Masz dziewczynę. Paula jest fajna i nie chcę byś ją zdradzał... Zwłaszcza ze mną. Polubiłam ją i... przyjęłam do drużyny czirliderek.
- Od kiedy Paula jest pomponiarą? - zapytałem zaskoczony.
- Odkąd koleguje się z naszym kochanym Alexem, ex graczem drużyny koszykówki.
- Hymm... Ciekawe... - mruczałem pod nosem. - A co do Pauli i mnie... Nie przejmuj się tym. Wszystko załatwię przed naszą randką.
- Co chcesz zrobić? - zapytała, podniecona? Podoba mi się to. Zemsta będzie słodka...
- W sumie, to za dużo działać nie muszę. Paula spotyka się z Alexem.
- Jak to? - zapytała zaskoczona. - Nie wiedziałam, że zerwaliście. Nigdzie nie było o tym mowy.
- Mówiłaś, że nie jesteś naszą fanką – uśmiechnąłem się cwaniacko.
- Bo nie jestem, ale po tym jak dałeś mi swój numer, chciałam być na bieżąco.
- To bardzo interesujące... - mruknąłem uwodzicielsko.
- Może i tak, ale wracając do sprawy, nie słyszałam żebyście zerwali.
- Nie jesteśmy już razem od miesiąca. Przez jakiś czas nie mogłem tego przetrawić, dlatego jeszcze nikt o tym nie wie.
- Zależy ci jeszcze na niej? - zapytała smutna.
- Sam nie wiem... - nie mogłem jej przecież powiedzieć prawdy. - Chciałbym żeby poczuła się zazdrosna i zraniona tak jak ja.
- Mogę ci w tym pomóc – uśmiechnęła się.
- Jak? - zapytałem zdziwiony.
- Na przykład, tak... - odezwała się, po czym zrobiła krok by zmniejszyć dzielącą nas odległość i musnęła moje usta swoimi, po czym odsunęła się niepewnie czekając na moją reakcję.
Spojrzałem na przyjaciół i zobaczyłem rożne emocje na ich twarzach. Cały czas się nam przyglądali.
- Podoba mi się – uśmiechnąłem się i tym razem ja złączyłem nasze usta.
Ten pocałunek był zdecydowanie dłuższy. Kiedy się od siebie oderwaliśmy spojrzałem na wyraz twarzy Aurore, na której panowało wiele emocji.
- To było świetne – przyznała. - Nieźle całujesz, jestem pod wrażeniem, chociaż mogłam się tego spodziewać.
- Czy zawsze kiedy jesteś zadowolona masz słowotok? Wiesz, muszę wiedzieć, skoro to może powtarzać się częściej – uśmiechnąłem się zadziornie.
- Może się przyzwyczaję – oddała uśmiech, tyle, że z lekka zawstydzony.
- Liczę na to. Dzisiaj po szkole zabieram cię na kawę i ciastko. Będziemy mieli okazję lepiej się poznać. Będę czekał przed szkołą.
- Dobrze – przytaknęła i dała mi buziaka w policzek, po czym poszła do koleżanek, które się nam przyglądały.
Patrzyłem jak odchodzi i zastanawiałem się, czy przy okazji udowodnienia chłopakom, że Pauli na mnie nie zależy i upewnienia się tego, nie mogę się zabawić. To trochę nie w moim stylu, ale co mi tam.
Z rozmyśleń wyrwał mnie Niall.
- Stary, co to było? - zapytał głodomorek.
- To już nie kotku? Albo misiu? Nawet nie kochanie? Tylko zwykłe stary? - zadrwiłem.
Nie wiem dlaczego, ale ta rozmowa dała mi niezłego kopa.
- Nie poznaję cię – olał moją wypowiedź.
- To ja nie poznaję ciebie złotko. Żadnych pieszczotliwych słówek?
- Liam... - zagrzmiał. - To nie jest śmieszne. W co ty pogrywasz?
- W nic. Korzystam, póki jeszcze mogę.
- Z Aurore? Ona jest od nas starsza!
- I co z tego? To tylko rok. Nie zapominaj, że Danielle była ode mnie starsza o 4 lata.
- Dobra, poddaje się. Powiedz mi tylko, co z Paulą?
- Powiem dziennikarzom, że zerwaliśmy. Jeden związek się kończy, a drugi zaczyna.
- Ale tak od razu? Jeszcze wczoraj miałeś nadzieję, że do ciebie wróci!
- Rozstaliśmy się miesiąc temu. To kupa czasu... I tak długo już się wstrzymywałem. Paula dała mi zielone światło kiedy ostatni raz rozmawialiśmy.
- I już jej nie kochasz?
- Może i kocham, może i nie. Teraz jest kolej na inną dziewczynę, a że piękna blond pomponiara jest pod ręką, to można się zabawić.
- Jeszcze przed chwilą byłeś załamany. Ona chce cię wykorzystać!
- Niech spróbuje – to ja ją wykorzystam... - tego już nie powiedziałem.
- Jesteś gorszy niż Harry i Zayn razem wzięci.
- Chyba lepszy – wyszczerzyłem się i udałem się na zbiórkę.
Po drodze minąłem Aurore z przyjaciółkami. Wszystkie mi się przyglądały. Puściłem blondynce oczko, a reszta zaczęła chichotać i dorwała się do blond piękności. Uśmiechnąłem się pod nosem i stanąłem na swoim miejscu.
- Paula morduje cię wzrokiem – szepnął mi stojący obok mnie chłopak. Nie wiem jak miał na imię.
Dyskretnie spojrzałem w jej kierunku i faktycznie. Patrzyła na mnie ze złością... Co ja mówię? Ona ciskała we mnie piorunami! Nie powiem, dziwi mnie to. Najgorsze jest to, że nie mam zielonego pojęcia o co jej chodzi.

Paula
 
- Paula, wszystko okej? - zapytał Alex.
- Sama nie wiem – przyznałam. - Jestem na niego wkurzona!
- Kogo masz na myśli?
- No jak to kogo, Liama! Co za kretyn... - to ostatnie mruknęłam, żeby tego nie usłyszał, bo było to do nich obu.
- Liama? Co się stało?
- Ty się jeszcze pytasz co?! - podniosłam głos. - Ten kretyn całował się z Aurore!
- No i co z tego? Przecież może robić co chce.
- Może, ale robi źle! On nie rozumie, że ona nie jest dla niego odpowiednia?!
- A kto jest?
- Ja – wymsknęło mi się. Spojrzałam na niego niepewnie. - Nie chciałam tego powiedzieć...
- Ale powiedziałaś. Czy ty wciąż coś do niego czujesz?
- Nie, przysięgam... - błagałam.
- Jakoś nie ufam tym twoim przysięgom. Poza tym gdybyś nic do niego nie czuła, nie wtrącałabyś się w jego życie.
- Słuchaj, Liam i ja jesteśmy przyjaciółmi. Byliśmy nimi zanim zostaliśmy parą. To, że się o niego martwię się nie zmieni.
- Tyle, że to nie było zwykłe zamartwianie się, a zazdrość...
- Nie jestem zazdrosna! - przerwałam mu. - Nie zależy mi już na nim. Gdyby tak było, to nie odzywałabym się do niego tak jak teraz?
- Nie rozmawiacie, ponieważ boisz się, że mu ulegniesz. Przyznaj się, że chcesz mu wybaczyć! - podniósł ton.
- Chcę – przytaknęłam.
Chłopak pokręcił głową z niedowierzaniem po czym chciał ode mnie odejść, ale go zatrzymałam.
- Ale i tak do niego nie wrócę. Za bardzo mnie skrzywdził... nie potrafiłabym tak...
- Czyli go kochasz, ale boisz się do niego wrócić? - upewnił się. Widziałam jak kipi z niego złość.
- Nie. Teraz jestem z tobą i nie chcę tego zmienić. Kocham cię – wyznałam.
- Po raz pierwszy powiedziałaś, że mnie kochasz – odpowiedział z niedowierzaniem i zatrzymał się, gdyż byliśmy już przed moim domem. - Też cię kocham – dodał.
Alex miał rację. Po raz pierwszy powiedziałam mu, że go kocham. Teoretycznie spotykamy się od tygodnia, a ja nie powiedziałam mu tego ani razu. On to rozumiał. Dlatego ja rozumiem jego dalsze zachowanie...
Chłopak przybliżył się do mnie i zaczął namiętnie całować, a ja oddawałam mu każdy pocałunek. Kiedy się ode mnie oderwał, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Jestem pewna, że mogę tego później żałować, ale... raz kozi śmierć...
- Może wejdziesz? - zapytałam z nadzieją w głosie i seksownie się uśmiechnęłam. Chłopaki uwielbiają takie uśmiechy.
Alex w odpowiedzi tylko pokiwał twierdząco głową, chwycił mnie za rękę i wręcz wciągnął do budynku. Przywitaliśmy się z portierem i szybkim krokiem udaliśmy się do winy. Kiedy tylko się w niej znaleźliśmy Alex wręcz rzucił się na mnie. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Gdy dojechaliśmy na odpowiednie piętro, nie przestając się pieścić, udaliśmy się pod moje drzwi. Brunet przyparł mnie do drzwi, które zaczął otwierać. Jak już znaleźliśmy się w środku, wciąż się całując, zamknęliśmy drzwi i udaliśmy się do mojego pokoju. To było całkiem przyjemne, jednak to nie to samo co poprzedni... z NIM... Chłopak położył nas na łóżku i zaczął pieścić całe moje ciało. Czułam się trochę dziwnie. W sumie nie chcę tego tu robić, w ogóle nie chcę tego robić. Moim zdaniem jest to za szybko. Co prawda chodzimy już z tydzień, ale tak naprawdę dopiero dziś wyznaliśmy sobie co czujemy... powiedzmy. Pomimo iż powiedziałam Alexowi, że go kocham, nie jestem tego pewna. Na dodatek trochę niezręcznie jest robić to w miejscu w którym robiła się to z osobą którą się wciąż kocha... Wszystko mówiło za tym, żeby to przerwać, pytanie jak. Kiedy już chciałam odsunąć od siebie Alexa, zadzwonił mój telefon. Naprawdę, dziękuję komukolwiek kto dzwoni.
- Muszę odebrać – wyszeptałam, a chłopak odsunął się ode mnie dając wolną rękę.
Wyciągnęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Nieznany numer. Zaskoczyło mnie to, ale odebrałam.
- Halo?
- Paula? - usłyszałam w słuchawce. Zdecydowanie nie był to nikt z moich znajomych.
- Proszę chwilę poczekać – odpowiedziałam, po czym uśmiechnęłam się przepraszająco do Alexa i zapinając koszulę, którą miałam na sobie, a którą rozpiął Alex, udałam się do salonu. - Już mogę mówić.
- Mam przyjemność rozmawiać z Paulą Night? - zapytał męski głos.
- Tak. W czym mogę pomóc i z kim mam przyjemność?
- Nazywam się Ryan i jestem twoim ojcem...

Liam

Po powrocie do domu napadli na mnie Zayn i Harry. Jestem pewien, że to będzie ciężka rozmowa.
- I jak było? - zapytali niemal równocześnie.
- Czy to takie ważne? Po prostu się umówiliśmy na kawę – uśmiechnąłem się cwaniacko.
Chciałem ich trochę pomęczyć. Chociaż tak naprawdę to nic dla mnie nie znaczy, ale muszę udawać... przynajmniej na razie.
- Nie bądź taki skromny. Umówiłeś się z największą laską w szkole – odezwał się Harry.
- No poza Paulą – dodał Zayn.
- Ale Paula to przeszłość – rzucił Harry. - Warto się teraz skupić na kimś innym.
- Oj darujcie sobie – zganiłem ich siadając w fotelu w salonie. - To nic wielkiego. Dziewczyna jak dziewczyna.
- Ja nie rozumiem. Jak ona mogła zwrócić na ciebie uwagę, a nie na mnie? - oburzył się Harry.
- Masz dziewczynę, ogarnij się – skarciłem go.
- To nie zmienia faktu, że to do mnie powinna podejść, a nie do ciebie – wciąż stał przy swoim.
- Aleś ty dziecinny! - skomentował Zayn, po czym zwrócił się do mnie. - Opowiadaj, jak było? Słyszeliśmy, że się lizaliście na WF-ie.
- Dobrze słyszeliście, a Aurore jest niezła. Coś czuję, że niedługo nie wrócę na noc.
- Uuu... - wymruczeli.
- Nie spodziewałem się tego po tobie – rzucił Niall, który najwidoczniej coś słyszał.
- No co? Taka kolej rzeczy, a właśnie, któryś idzie ze mną na imprezę? Jakoś nie chce mi się siedzieć w domu.
Nie zdążyli mi odpowiedzieć, gdyż ktoś zadzwonił do drzwi. Niall niczym wystrzelony z procy poleciał je otworzyć. Tak naprawdę, to nikogo się nie spodziewaliśmy.
- Hej, jest Martyna?
Nawet nie wiedziecie jak się zdziwiłem gdy usłyszałem ten głos, jej głos... Kiedy weszła do salonu wszystkie oczy spoczęły na niej. Dawno jej tu nie było, więc im się nie dziwię, no może poza tym, że ich wzrok latał ze mnie na nią. Olałem ich i spojrzałem na Paule. Nasze spojrzenia się spotkały, jednak po chwili odwróciła wzrok i spojrzała na Martynę.
- Przepraszam, że was tak nachodzę, ale musiałam z tobą porozmawiać – odezwała się.
- Mogłaś zadzwonić – wypalił Louis, oczywiście nie z wyrzutem. Zapewne nie chciał żeby któreś z nas czuło się niekomfortowo.
- To nie jest rozmowa na telefon – odpowiedziała poważnie patrząc na Lou ze smutkiem?
- Boże, co się stało? - rzuciła Martyna wstając z sofy i podchodząc do Pauli. - Coś z Alexem? - zapytała patrząc jej w oczy.
- Nie, z nami wszystko okej, nawet lepiej niż było.
- To dlaczego jesteś smutna? Tylko nie mów, że... - rozejrzała się po pomieszczeniu. - Zajmijcie się sobą – rzuciła do nas, po czym chwyciła Paule za rękę i posadziła między sobą i Louisem.
- Dobrze, że jesteście oboje. Przyda mi się wasza pomoc – uśmiechnęła się do nich.
Zayn i Harry zaczęli się wykłócać o sam nie wiem o co, a ja przysłuchiwałem się rozmowie, która toczyła się na kanapie. Niall zniknął zapewne w kuchni.
- No, więc to dotyczy Alexa? - zapytał Lou.
- Nie...
- Mów co się stało – odezwała się zmartwiona Martyna.
- Nie wiem od czego zacząć...
- Najlepiej od początku – zaproponował pasiasty.
- Ok. Po lekcjach Alex odprowadził mnie do domu. W drodze do mieszkania trochę się pokłóciliśmy...
- O co? - wtrąciła Martyna.
- Raczej o kogo – skrzywiła się Paula. - O Liama.
Zatkało mnie. O mnie? Przecież podobno nic nas nie łączy. Jak widać, a raczej słychać, nie tylko mnie to zainteresowało.
- Dlaczego się o niego pokłóciliście? - podłapał Lou.
- To nie ma znaczenia. Powiedz co było dalej – wypaliła Martyna. Szkoda, bo chciałem się dowiedzieć dlaczego o mnie rozmawiali.
- No, więc żeby zapewnić go, że Liam to przeszłość, powiedziałam mu, że go kocham.
- Wyznałaś mu miłość? - zapytała z niedowierzaniem brunetka. - To dlatego jesteś smutna? Przecież doskonale wiesz, że Alex cię kocha, więc nie masz się czego bać.
- Mówiłam, że tu nie chodzi o niego! Zaprosiłam go do środka i... no i się całowaliśmy...
- Szczegółów nie musisz opowiadać – zaśmiał się Lou.
- Do niczego nie doszło – rzuciła od niechcenia Paula.
- A nie mówiłem? - odezwał Niall znajdując się nie wiadomo skąd obok mnie. - Miałem rację.
- Ciii... - uciszyłem go i dalej przysłuchiwałem się rozmowie.
- Nie mów, że nie chciał... chyba, że ty nie chciałaś – przerwała ciszę, która między nimi zapadła, Martyna.
- Nie, to nie tak. Przerwał nam telefon. Tak, to pewnie by do czegoś doszło, ale... sama nie wiem. Zresztą to nie istotne. Przyszłam tu żeby cię, a raczej was – spojrzała to na Lou, to na Martynę – poprosić o pomoc.
- Mów. Jeśli chodzi o to, czy jesteś powinnaś to z nim zrobić, czy nie, to nas nie pytaj. Nie wiemy jak to tam z tobą jest. Chociaż moim zdaniem jeśli nie jesteś pewna, to powinnaś zaczekać, ale ty nigdy mnie nie słuchasz – nawijała brunetka.
- Tu nie o to chodzi, prawda? - zapytał Lou. Ja przyznam też uważałem, że tu nie o to chodzi.
- Chodzi o ten telefon. Dzwonił mój ojciec, chce się spotkać – spuściła głowę, a ja momentalnie drgnąłem.
Ojciec Pauli opuścił ich gdy Paula miała 4 lata. Nie pamiętała go za bardzo, ale zawsze obwiniała się o odejście ojca, tak jak i Julka, która w ogóle go nie pamięta. Paula strasznie przeżyła utratę ojca, dlatego się tak zmieniła. Kiedy miała 14 lat jej ojciec wrócił, ale nie na długo. Kiedy znów wyjechał dziewczyna zaczęła balangować i można powiedzieć, że się stoczyła, ale to nie do końca słuszne określenie...
- Jak on śmie? Dzwoni do ciebie po 15 latach! Znów! - wybuchła Martyna i wtedy wszyscy zwrócili się w ich stronę.
- Co się stało? - zapytał Zayn.
- Do Pauli zadzwonił ojciec – odpowiedział mu Lou.
- To świetnie! Masz szansę z nim porozmawiać – wtrącił się Niall.
- Nie wiem czy dam radę – mruknęła Paula.
- Powinnaś się z nim spotkać – zauważył Harry.
- Wiem, dlatego tu przyszłam – odpowiedziała cicho, ale na tyle głośno byśmy wszyscy ją usłyszeli. - Miałam nadzieję, że może któreś z was ze mną pójdzie – spojrzała to na Martyne, to na Lou.
- Ja nie mogę. Jestem umówiony z Eleonor! - wystartował szybko Lou.
- Jeśli o mnie chodzi to ja też nie. Umówiłem się z Carol – rzucił pośpiesznie Zayn.
- Umówiłem się z Julką, że zrobimy sobie maraton filmowy – dodał Niall.
- A ty? - zapytała Paula, Martynę.
- Ja yyy... - jąkała się.
Spojrzałem na chłopaków i już wiedziałem dlaczego. Każdy z nich miał minę jakby chciał ją zamordować i dyskretnie kiwali głową na nie. Coś knują...
- My nie możemy. Jesteśmy umówieni z Julką i Niallem, przepraszam – odezwał się Hazza widząc, że jego dziewczyna nic z siebie nie wydusi.
- Racja. Nie możemy. Przepraszam cię skarbie, ale gdybyśmy odwołali ten maraton Julka by się dowiedziała, a tego chyba nie chcesz – jasna brunetka pokiwała przecząco głową. - No właśnie, a znasz ją. Przykro mi...
- Nic się nie stało. Wychodzi na to, że sama muszę się z tym uporać...
- Nie! - wykrzyknęli wszyscy równocześnie.
- Nie możesz iść tam sama! Nie pozwolimy ci na to! - przekrzykiwali się.
- Muszę się z nim spotkać. Muszę się dowiedzieć dlaczego odszedł – w jej oku zakręciła się łza. Miałem ogromną ochotę ją pocieszyć, ale... Co ja mogę? Nic.
- Liam z tobą pójdzie – rzucił Niall, a mnie zatkało. - Z tego co wiem, nie ma żadnych planów na teraz.
- Nie wiem... - odpowiedziała Paula.
- Może się przy okazji pogodzicie – zauważył blondasek, a ja i Paula mieliśmy ochotę go zabić.
- To wy jesteście skłóceni? - zapytała Martyna.
- No dobra, jeśli Liam się zgodzi, to może ze mną iść.
- Zgadzam się – rzuciłem pośpiesznie i oboje czym prędzej wybyliśmy z domu.
Żadne z nas nie chciało się tłumaczyć stąd ten pośpiech. Odkąd wyszliśmy z domu nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Kiedy doszliśmy pod podany adres, Paula niepewnie zapukała do drzwi. Po chwili pojawił się w nich niewysoki mężczyzna. Pod wieloma względami był podobny do Pauli, więc zapewne to jej ojciec.
- Paula? - zapytał niepewnie.
- Tak... - zawahała się nie wiedząc jak do niego powiedzieć.
- Jeśli trudno jest ci powiedzieć tato, to możesz mi mówić po imieniu. Kto to? - zapytał patrząc na mnie.
- Liam, kolega – odpowiedziała mu.
- Niestety – mruknąłem, a brunetka spojrzała na mnie krukiem. - Dzień dobry, miło mi pana poznać – dodałem głośniej.
- Mi również, wejdźcie – przepuścił nas w drzwiach, po czym zaprosił do salonu.
Kiedy usiedliśmy zapanowała cisza, którą po chwili przerwał Ryan, ojciec Pauli. Zaczęli rozmawiać o tym co ich ominęło. Za bardzo starałem się nie wtrącać w ich rozmowę, gdyż to nie moja sprawa, ale czasami pytali mnie o opinię itp. W pewnym momencie poszedłem do toalety, chciałem zostawić ich na chwilę samych, gdyż zeszli na drażliwy temat. Nie spodziewałem się tego, co zastałem wracając do salonu, a raczej na korytarzu. Przy drzwiach wyjściowych stała zapłakana Paula, a obok niej jej ojciec.
- Co się stało? - zapytałem, jednocześnie informując ich o swojej obecności.
- Liam, idziemy – wychlipała.
- Nie rób tego córuś – błagał ją Ryan.
- Nie mów tak do mnie! Liam, idziemy! - nalegała.
- Dobrze – rzuciłem i szybkim krokiem przemierzyłem dzielącą nas przestrzeń. Założyłem kurtkę i wyszliśmy z domu.
Nie miałem odwagi zapytać, co się stało. Bałem się, że mnie też odtrąci, a doskonale wiem, że nie powinna być teraz sama.
- Odprowadzisz mnie do domu? - zapytała niepewnie.
- Też pytanie. Jasne, że tak – odpowiedziałem, po czym objąłem ją ramieniem.
Dziewczyna przez chwilę się wahała, jednak się przełamała i wtuliła we mnie. W ciszy doszliśmy do jej mieszkania. Kiedy miałem już wychodzić, wiedząc, że jest bezpieczna, Paula złapała mnie za rękę.
- Proszę, zostań. Nie chcę być teraz sama... - błagała. W jej oczach widać było smutek.
- Jeśli sobie tego życzysz... - odpowiedziałem, po czym wchodząc z powrotem do jej mieszkania, objąłem ją, a ona zaczęła płakać.
Zamknąłem za sobą drzwi wejściowe i zaprowadziłem ją do sypialni, po czym usadziłem na łóżku.
- Może chcesz coś do picia? - zapytałem. Byłem kilka razy w jej domu, więc wiem co gdzie jest.
- Może coś mocniejszego – odpowiedziała.
- Co to, to nie. Nie pozwolę ci znów się stoczyć – odpowiedziałem, po czym poszedłem do kuchni zrobić jej herbatę.
Kiedy wróciłem dziewczyna leżała na łóżku i wyglądała jakby spała. Chciałem ją przykryć jednak otworzyła oczy i prosząco poklepała miejsce obok siebie. Posłusznie położyłem się obok niej i przytuliłem mocno do siebie. W tym momencie, nie ważne było, że ją zraniłem i, że ma chłopaka. Teraz liczyliśmy się tylko my i jej smutek.
- Dziękuję – odezwała się po chwili.
- Za co? - zapytałem zaciekawiony.
- Za to, że nie pytasz co się stało i, że zgodziłeś się ze mną pójść.
- To żaden problem i znam cię. Wiem, że jeśli będziesz chciała, to sama mi powiesz co się stało.
- Masz rację i przepraszam jeśli ta sytuacja była dla ciebie niekomfortowa. W końcu nie jesteśmy parą, ani przyjaciółmi, to mogło być dziwne.
- Wiesz co jest dziwne? To, że jeszcze przed twoim przyjściem do nas nikt nie miał planów na dziś wieczór.
- A to mendy, ukartowali to.
- Na to wygląda – przytaknąłem jej.
- Ale mimo to, cieszę się, że to ty ze mną tam poszedłeś i jesteś tu teraz. Nikt inny mnie tak dobrze nie zna i nie rozumie. Dziękuje.
- To żaden problem – uśmiechnąłem się i mocniej przytuliłem.
- Może jednak spróbujemy przyjaźni – odwzajemniła uśmiech.
- Czemu by nie.
Rozmawialiśmy tak jeszcze przez chwile. Za wszelką cenę chciałem ją rozweselić i najwidoczniej mi się udało, gdyż nim usnęliśmy była szczęśliwa.

Hej :D
Rozdział trochę dłuższy niż zazwyczaj. Możecie wziąć to za wynagrodzenie,że tak długo musieliście na niego czekać. Jeśli chodzi o mnie to średnio mi się podoba plus nie mogę się doczekać następnego rozdziału, gdyż coś zacznie się dziać, a skoro chcieliście aby Paula i Liam znów byli razem, ofiarowuję wam w tym i kolejnym rozdziale i 'zbliżenie'.
Kolejny rozdział postaram się dodać za tydzień, jeśli będzie +10 komentarzy.
Dodatkowa informacja:
Mam w sumie pomysł na 3 blogi. Nie wiem czy dam radę prowadzić je wszystkie, dlatego chciałabym żebyście pomogli mi wybrać, który jest najlepszy. Propozycje:
  1. Blog o Zaynie (z dziewczyną, pikantny i trochę wulgarny)
  2. Blog o Liamie ( z dziewczyną – siostrą jednego z 1D, łagodny, podobny do tego)
  3. Inna wersja tego bloga ( historia Pauli i Liama, gdyby nie zdrada)
  4. Bromans: Lilo (dramat), Ziam (pikantny, +18), Lirry (zboczony, +18), Niam (słodki)
Jeśli chcecie jakieś informacje dodatkowe to to jest kontakt ze mną:
TT: @Love_Paula1D
GG: 7534371
Liczę na waszą pomoc. Może niedługo zrobię ankietę,ale to dopiero jak wymyślę wszystkie potrzebne informacje.

PS. Sorki za błędy :*

11 komentarzy:

  1. Paula jest zazdrosna, Paula jest zazdrosna *le śpiewa* :D jejku nie mogę się doczekać kiedy do siebie wrócą. oni pasują do siebie idealnie. a co do tych blogów, to 2, 3 i 4 wersja mi pasują. a w 4 Niam <3 czekam na następny rozdział z niecierpliwością :)
    ~Nulka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa, matko święta. Jeżeli znowu będą razem to chyba wybuchnę z radości <3 A blog, cudowny. A jeśli chodzi o blog to 1, 2 lub 3. : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Blog to 1.
    Kocham opowiadania o Zaynie! <3
    Jeżeli chodzi o ten blog to wyszedł ci świetny czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko <3 czekam na next : )

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeeeej mega <3 jeśli chodzi o opowiadanie to proszę 2 :P

    OdpowiedzUsuń
  6. wapaniałeeee a opowiadanie koniecznie 1 :) pozdrawiam KIM

    OdpowiedzUsuń
  7. opowiadanie 2, mam nadzieje, że dzisiaj bd neeew bo się doczekać nie mogę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne. Na prawdę. Mój komentarz będzie dziesiąty, więc czekamy na kolejny rozdział ; )

    OdpowiedzUsuń